Możliwe zmiany w składzie rządu Morawieckiego. To jednak nie najlepszy czas dla PiS

Leszek Rudziński
18.05.2018radom.premier mateusz morawiecki w radomiu w wsh.spotkanie z mieszkancami.fot.tadeusz klocek/polska press
18.05.2018radom.premier mateusz morawiecki w radomiu w wsh.spotkanie z mieszkancami.fot.tadeusz klocek/polska press brak
Z doniesień medialnych wynika, że skład obecnego rządu może ponownie ulec zmianie. Część ekspertów uważa jednak, że ewentualne dymisje jeśli nastąpią, to stanie się to dopiero po wyborach samorządowych.

Premier Mateusz Morawiecki na początku roku odwołał ministrów, który byli sztandarowymi ludźmi w partii Jarosława Kaczyńskiego. Z funkcją pożegnał się m.in. szef MON Antoni Macierewicz, czy minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Tymczasem, jak donosi „Super Express” kolejni szefowie resortów mogą stracić stanowiska. W tym kontekście dziennik wymienił ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, szefowa resortu edukacji Annę Zalewską, ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, a także koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

Jak donosi gazeta wymienieni ministrowie mają „rzucać kłody pod nogi” premierowi Morawieckiemu, który chce realizować swój program wyborczy.

Medialne doniesienia skomentował szef MSWiA Joachim Brudziński, oznajmiając, że jako „członek ścisłego kierownictwa PiS” nie ma informacji o planowanych zmianach w Radzie Ministrów. - Jednak premier zawsze ma jako szef rządu instrumenty i możliwości do tego, aby dokonać zmian w swoim gabinecie - podkreślił na antenie TVN24.

Dymisje w rządzie możliwe, ale dopiero po wyborach

Prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego i komentator życia politycznego mówi Agencji Informacyjnej Polska Press (AIP), że „najbardziej problematyczne przypadki już rząd opuściły. - Mam na myśli Macierewicza, czy Waszczykowskiego. Moim zdaniem obecnie w rządzie nie ma osoby, która w sposób oczywisty byłaby źródłem jakiś stałych problemów, tak jak to było z wymienionymi ministrami. W tej chwili obóz władzy ma raczej generalny problem utraty impetu i pewności siebie, który jest związany z konfliktem w Sejmie - tłumaczy Flis.

Z kolei zdaniem prof. Rafała Chwedoruka jest mało prawdopodobne aby ewentualne dymisje odbyły się przed wyborami samorządowymi. - Trzeba zastanowić się jaki sens ma wstrząsanie partią od której zależą wyniki wyborów - mówi AIP politolog. Dodaje, że gdyby faktycznie wymienieni przez „SE” ministrowie zostali usunięci, to byłby to „olbrzymi cios w PiS jako partię”.

Kto potencjalnym kandydatem do odwołania?

Część pytanych przez AIP ekspertów jest zdania, że słabym ogniwem rządu Mateusza Morawieckiego jest minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Prof. Kazimierz Kik z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach wskazuje, że duże zaniepokojenie w środowisku naukowym wywołała projekt reformy szkolnictwa wyższego, która zdaniem naukowca „prowadzi donikąd” (przewiduje on m.in. poważne zmiany w działaniu uczelni, ich finansowaniu, ścieżce awansu zawodowego i trybie robienia doktoratu - red.). - Minister Gowin nie jest chyba najszczęśliwszym pomysłem. Ciężko go będzie jednak zmienić, bo w końcu to dowódca partii i wicepremier - tłumaczy Kik. Zgadza się także ze zdaniem Chwedoruka, że zmiany w składzie Rady Ministrów przed wyborami samorządowymi zaszkodzą partii rządzącej.

Z kolei prof. Chwedoruk wskazuje, że przytoczoną ustawę minister Gowin forsował wbrew dużej części polityków PiS. Przypomina również, że minister zaliczał poważne wpadki wizerunkowe. - Jak choćby słynne już stwierdzenie, że kiedy był ministrem w rządzie PO to nie starczało mu do pierwszego. To jeszcze wzmogło falę krytyki w kontekście ministerialnych nagród przyznanych przez byłą premier Beatę Szydło - mówi ekspert.

Natomiast według prof. Wawrzyńca Konarskiego, politologa z grupie uczelni Vistula w Warszawie, oczekiwań nie spełnił nowo powołany minister zdrowia Łukasz Szumowski. - Nie wiem, czy będzie miał aż tak złą passę, że miałoby to oznaczać początek końca jego krótkiej kariery. Pamiętajmy jednak, że resort zdrowia, edukacji, czy energetyki są newralgiczne z punktu widzenia odbiory społecznego - podkreśla.
Politolog dodaje, że na początku swojej kadencji minister Szumowski był postrzegany jako „dobra zmiana, w sensie dosłownym, po niefortunnej pracy ministra Radziwiłła”. - Jednak już dzisiaj wiemy, że umowa, która została napisana z lekarzami rezydentami jest umową, którą lekarze rezydenci uważają za nieuczciwą - tłumaczy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie