Mówienie o polityce prorodzinnej to zwykłe bicie piany i wciskanie kitu

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Arlena Sokalska Fot. Polskapresse
Udostępnij:
We wtorek rano na pustym placu zabaw dla dzieci PiS ogłaszał swój pakiet prorodzinny. W tym samym czasie były członek PiS, obecnie PJN, Paweł Poncyljusz kpił z dawnych kolegów na Twitterze, że pewnie pomysły są słabe. Wszak właśnie PJN tzw. politykę prorodzinną niósł na swoich sztandarach, co nie okazało się hasłem pozwalającym zdobyć wysokie poparcie w wyborach.

A chwilę później rząd przyjął zapowiadaną zmianę w ustawie o tzw. becikowym ograniczającą liczbę osób, które z tego becikowego będą mogły skorzystać. Rząd zakłada bowiem, że będzie ono od 2013 roku przyznawane tylko rodzicom, u których dochód na osobę nie przekracza 1922 zł. Co oczywiście jest krytykowane przez opozycję, bo przecież becikowe jest prorodzinne i każde jego ograniczenie doprowadzi natychmiast co najmniej do zagłady Polaków. Choć zdrowy rozsądek podpowiada, że jakoś dzięki temu nie rodzi się w Polsce więcej dzieci.

Z kolei PSL od dłuższego już czasu próbuje się malować na partię prorodzinną przy okazji reformy emerytalnej, proponując np. wcześniejsze emerytury dla matek. Festiwal "prorodzinności" trwa i ma się jak najlepiej. Tylko że tak naprawdę z całego tego gadania o pomysłach prorodzinnych nic nie wynika.

Jak namówić kobiety, by rodziły więcej dzieci? Niemcy wydają na to miliardy euro, a efektów brak

Zgadzam się całkowicie z Leszkiem Balcerowiczem, który przytomnie ostatnio zauważył, że nie ma żadnych dowodów na to, iżby miliony euro pakowane w tzw. politykę prorodzinną zwiększały dzietność. Przykłady? Proszę bardzo. Niemcy wydają od lat miliardy euro, by zwiększyć tzw. dzietność, a przyrost naturalny jest jeden z najniższych na świecie. Słynny stał się niemiecki żart, że Niemcy to kraj, który wydaje najwięcej na politykę prorodzinną i osiąga w tych dziedzinach najmniejsze sukcesy. Ale podobnie można mówić o słynnej socjalnej Szwecji, gdzie udogodnienia dla rodzin i matek z polskiej perspektywy wydają się wręcz rajem. Owszem, tak zwana rozrodczość w Szwecji wynosi 1,66 dziecka na kobietę. Ale już w Niemczech, które pompują gigantyczne pieniądze w udogodnienia dla rodzin i matek, tylko 1,39 dziecka na osobę, czyli mniej więcej tyle samo co w Polsce, w której - jak jest - każdy dobrze wie.

Tymczasem, by mówić o zastępowalności pokoleń, rozrodczość powinna wynosić ponad 2 dzieci na kobietę. Jak przekonać panie, by rodziły więcej niż jedno czy dwoje dzieci? Nie wiem, motywacje bywają tu najprostsze - jedno dziecko po prostu zazwyczaj chce się mieć. Drugie zazwyczaj rodzi się ze względu na to pierwsze - by miało rodzeństwo. Znam też kobiety, które mają troje, a nawet czworo dzieci, i wiem, że motywacja jest tu najczęściej bardzo osobista. I raczej nie dotyczy ona tego, czy dostanie się za to ulgę w podatkach, żłobek, przedszkole czy becikowe. To są tylko późniejsze ułatwienia, które nie mają jednak wpływu na decyzję o urodzeniu dziecka.

Jak namówić kobiety na dziecko trzecie, a może jeszcze czwarte? Ja nie wiem. I wydaje mi się, że politycy również tego nie wiedzą. Co nie przeszkadza im wciąż opowiadać farmazonów o polityce prorodzinnej.
A jest z nią tak jak z walką z kryzysem. Wszyscy się prześcigają w wynajdowaniu recept, tylko żadna z nich nie przynosi efektów. Ale politycy mogą przecież dzięki temu bić pianę i wciskać ludziom kit.

Arlena Sokalska

Paszport covidowy z krótszą datą ważności

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rodzic pracujący
Jaka polityka prorodzinna? Ostatnią polityką prorodzinną polskiego rządu były braki w dostawie energii elektrycznej w latach 80-tych i dwa programy w TV ;-)

Tzw. "becikowe" powinno mieć nazwę "lumpowe" bo służy na dofinansowanie do zakupu kolejnych win marki wino, a w żaden sposób nie pokrywa wydatków, które trzeba przeznaczyć na dziecko. Pisząc z perspektywy rodzica na drugie dziecko po prostu mnie nie stać, tzn. mam taką "alternatywę" obecny poziom dochodów pozwala na posiadanie drugiego dziecka, ale wtedy moja żona musiałaby albo porzucić pracę, albo przekazywać swoją pensję opiekunce, co wiązałoby się z spadkiem tychże dochodów i powstaje zamknięty krąg. A wcale nie zarabiam 1200-1400 zł, jak większość ludzi - co oni mają napisać???

Po drugie dochodzi odwieczny problem, co zrobić z dzieckiem, dziećmi gdy w szkole jest brak zajęć, a nie każdy ma dziadków pod ręką. Szkoły oferują "udogodnienie" w postaci zajęć od 9-13, to się raczej nadaje aby na zakupy wyskoczyć, a zupełnie nie rozwiązuje problemu zapewnienia opieki nad dzieckiem przez pracujących w tym czasie rodziców.

Podstawowym problemem w Polsce jest tragiczny poziom dochodów, no ci "szczęśliwcy" zarabiający 1200-1400 zł na 4 zmiany, skazani są na wieczne mieszkanie u rodziców, i gdzie tu myśleć o potomku, "na szczęście" (dla przyrostu naturalnego) najczęściej najpierw pojawia się dziecko a potem związek rodziców... Po drugie brak realnych ułatwień dla rodziców począwszy od krawężników/chodników/sklepów gdzie nie da się jechać/wjechać wózkiem, poprzez wspomniane wyżej szkoły, a kończąc na edukowaniu pracodawców (w zasadzie to trzeba im nakładać to łopatą do głów), że kobieta w wieku rozrodczym to inwestycja w przyszłość a nie zagrożenie dla biznesu.

Natomiast pomoc rodzinna w wydaniu, że płacimy zasiłki na posiadanie dzieci to prosta droga do patologii, gdyby jeszcze pomoc przeznaczana była bezpośrednio na opłacenie opiekunki (gdy rodzice pracują), dopłacenie pracodawcy by zorganizował przy-pracownicze przedszkole, itp., ale przy bezpośredniej wypłacie jest taki wynik: rodzice nie pracują, dostają zasiłek na dzieci a jak braknie idą do pomocy społecznej (tak jest w Niemczech, Anglii - jakie nacje się w tym specjalizują, to każdy wie), w Polsce byłoby identycznie!

Więc reasumując:

1) Praca za godziwą pensję.
2) Wprowadzenie ułatwień w opiece nad dzieckiem dla pracujących rodziców, co prawda przy odpowiednio wysokich dochodach nie będzie to konieczne, ale w najbliższych latach jest zupełnie nierealne.
3) Edukacja pracodawców w celu powstrzymania dyskryminacji kobiet w wieku rozrodczym
G
Grant
Przewija się ostatnio przez media w wystąpieniach wielu mówców mało zrozumiałe dla zwykłych obywateli słowo POPULIZM, traktowane najczęściej pejoratywnie jako cos złego , coś co przynosi ujmę mówiącemu. Tymczasem tak nie jest a ujmę najczęściej przynosi tym , którzy używając tego słowa najczęściej go nie rozumieją . Aby wypełnić tą ideologiczną lukę spieszę z garstką informacji na ten temat jako lekturę w czasie masaży kręgosłupów na sejmowych fotelach. Poniższe informacje są zbiorem różnych luźno rozproszonych na ten temat informacji w internecie i nie pretenduję do ich autorstwa a autorów przepraszam za posłużenie się ich wiedzą. Pojęcie populizmu (łac. populus, lud) to poglądy, które są aktualnie najbardziej popularne w danej grupie społecznej, Termin ten stosowany jest także do opisu rozwiązań demokracji bezpośredniej, takich jak referendum czy inicjatywy społeczne oraz pewnych rodzajów dyktatur np. dyktatura proletariatu. Termin populizm stosowany jest do określenia reformatorskiego nurtu polityki, wykorzystuje retorykę i symbole do inspirowania ludu przeciw grupom określanym jako jego ciemiężyciele. Dużą rolę odgrywa tutaj postać charyzmatycznego, przywódcy, którego apele znajdują oddźwięk w masach. Populizm odnosi się do ponadklasowych koalicji społecznych, dąży do narodowej integracji, przywódcy kierują swoje postulaty przede wszystkim do klasy robotniczej, ale również do tej część społeczeństwa, która wywodzi się z warstw wyższych i średnich. Populizm klasyczny związany z protestem ze strony warstw niższych, szczególnie chłopskich, ma wiejski charakter, gloryfikuje wiejski sposób życia oraz dąży do jego zachowania, reprezentowany głównie przez wiejski populizm w Stanach Zjednoczonych i socjalistyczny populizm w Rosji. Drugim typem jest populizm współczesny, związany przede wszystkim z ruchami i tendencjami występującymi w krajach postkolonialnych, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Według S. di Tella, typologia ugrupowań populistycznych dzieli je na cztery grupy wyróżniane według: zasięgu wpływów, stopnia reprezentacji i składu osobowego przywódców oraz ze względu na stopień poparcia ruchu przez przedstawicieli własnej klasy społecznej. Pierwszą i najmniej rewolucyjną odmianę stanowi wieloklasowa integrująca partia, której przywódca wywodzi się z wyższych warstw społecznych. Ugrupowania tego typu charakteryzuje silna organizacja i poparcie związków zawodowych. Posiadając szeroką bazę wyborczą, obejmującą warstwy średnie, są umiarkowane w głoszeniu radykalnych poglądów. Unikając demagogii i sprecyzowanej ideologii, ugrupowania tego typu są zdolne do przekształcenia się w stabilną siłę polityczną. Przykładem może być meksykańska Partia Instytucjonalno-Rewolucyjna oraz Indyjska Partia Kongresowa. Drugą odmianę stanowią ugrupowania szukające oparcia w klasie robotniczej i w niższych warstwach klasy średniej. Wykazują umiarkowany radykalizm, z obawy przed utratą poparcia warstw średnich. Przykładem ugrupowań tego typu jest peruwiański Amerykański Rewolucyjny Sojusz Ludowy. Trzecią odmianą są ugrupowania reformistyczne, których przywódcy wywodząc się z warstw wyższych zwrócili się przeciwko własnej klasie. Ugrupowania tego typu mobilizują masy wokół charyzmatycznego przywódcy, głoszącego hasła politycznego autorytaryzmu i społeczno-politycznej modernizacji. Czwarty typ stanowią partie rewolucyjne bazujące na klasie robotniczej i poparciu chłopów, których przywódcy –wywodząc się z klasy średniej wyalienowali się z niej stając się elitą rewolucjonistów, przykładem tego typu ugrupowania jest partia Fidela Castro. Populizm można dzielić także na liberalny i narodowy, charakterystyczny dla Ameryki Łacińskiej. Liberalny populizm rozwija się wówczas gdy klasy średnie domagają się wywierania większego wpływu na życie polityczne, dużo mniejszą role odgrywają tu klasy niższe, które są słabsze zarówno pod względem liczebności, jak i stopnia mobilizacji. Narodowy populizm pojawia się wówczas gdy żądania dotyczą nie tylko kwestii politycznych, ale także społecznych i ekonomicznych. Populizm to doktryna polityczna a do najważniejszych jej składników konstytuujących ją jako doktrynę polityczną należą: modernizacja, wieloklasowość, ekspansywność, charyzmatyczne przywództwo. Większość nowoczesnych przykładów populizmu potwierdza jego miejski charakter. Istnieje ścisły związek między postępującym procesem rozwoju cywilizacyjnego a wzrostem znaczenia populizmu jako doktryny politycznej nie jest ona jednak skierowana przeciwko samemu procesowi rozwoju technologicznego ,jest raczej sprzeciwem wobec formy rządów, stosunków społecznych, ekonomicznych czy kultury, rodzących się pod wpływem tych procesów. Kolejnym elementem doktryny populizmu jest jej wieloklasowość. Populizm jest zwykle utożsamiany z ruchem mas, obejmuje najczęściej robotników miejskich, drobną burżuazję, migrantów wiejskich, ale także inteligencję, studentów czy żołnierzy. W doktrynie populistycznej największe i najbardziej uprzywilejowane pozostają dwie klasy: średnia i robotnicza. Ta pierwsza uzyskuje dostęp do władzy, stając się siłą podejmującą decyzje polityczne. Klasa robotnicza natomiast uzyskuje prawo do tworzenia ruchu związkowego, zasiłki i opiekę społeczną oraz uprzywilejowane miejsce w społeczeństwie. Drugi aspekt wieloklasowości w doktrynie populistycznej wiąże się z odrzuceniem hegemoni jednej klasy społecznej na rzecz społecznej integracji i politycznej aktywności mas. Ekspansywność populizmu oznacza tworzenie nowych możliwości politycznych dla wielu grup, stymulowania nowych działań i doprowadzania nowych wyborców do urn. Aby utrzymać władzę partie czy ugrupowania populistyczne potrzebują dynamizmu, z tego względu starają się obejmować wpływami nowe grupy, często głosząc tezy nie możliwe do zrealizowania. Równie istotnym elementem w doktrynie populizmu jest charyzmatyczna władza, najważniejsza w fazie narodzin ruchu potrzebna głownie do jego dynamizowania i zdobywania nowych odbiorców. Ugrupowania populistyczne starają się zachować apolityczny charakter, traktując sferę polityki jako obcą, niezrozumiałą dla mas. Głoszą ideał braterstwa jednak często cechują się nietolerancją, podejrzliwością i ksenofobią. Idealizując lud w mniejszym lub większym stopniu populizm występuje przeciwko elitom, aby być atrakcyjny musi być elektryczny ideologicznie. Dostarczając wizji świata możliwej do przyjęcia przez różne grupy społeczne populizm podkreśla idee nacjonalistyczne oraz wartości prezentowane przez zwykłych ludzi jako podstawę narodowej tożsamości, odrzuca jako antynarodowe elity kulturowe i ekonomiczne. Stara się także niwelować przepaść pomiędzy bogatą i biedną częścią społeczeństwa i w tym sensie jest atrakcyjny i nośny społecznie.
m
max
PERSPEKTYWY RODZINY WIELOPOKOLENIOWEJ - Z NACISKIEM TO PISZĘ WIELOPOKOLENIOWEJ !!

jak spece od ekonomi będą potrafili to zrobić to naród da rade - a jak nie ! to za 50 lat będzie nas jakieś
25 milionów ! - i wiem co piszę !
z
zdegustowany
Idioci medialni mnożą sią przez pączkowanie i jako przydatni dla władzy są obficie podlewani szmalem, ulgami za twórczość intelektualną
R
Racja
Co roku przybywa 78 mln., jaki sens ma bezmyślne rozmnażanie się? Tak, tak, emerytury...
k
kobieta nie feministka
to chyba taka młodsza Maria Czubaszek. Nawet nie chyba, tylko na pewno, sądząc z głupot, które napisała.
Prorządowe nastawienie daje kasę, ale sa to judaszowe srebrniki, jezeli Arlena wie, co to jest
m
maleszka
takich dziennikarzy jak w tej redakcji? wie ktoś???
Dodaj ogłoszenie