"Moonrise Kingdom". Billa Murraya spowiedź w Cannes [ZDJĘCIA+TRAILER]

Kate Muir
Margaret Mcdormand
Margaret Mcdormand
Wielkim wygranym festiwalu w Cannes okazał się Michael Haneke, którego film "Amour" zdobył główną nagrodę, Złotą Palmę. Ale wielką gwiazdą tej imprezy był także Bill Murray - pisze Kate Muir.

Niełatwo było się z nim spotkać, wymagało to licznych zabiegów oraz podchodów, wreszcie stało się. Bill Murray i ja delektujemy się miniaturową, czekoladową eklerką i tartą truskawkową w Cannes, w fantazyjnym namiocie z widokiem na morze. "A co powiesz na te drobiazgi z orzechów laskowych?", zastanawia się Murray, zawieszony uporczywie nad ladą z deserami: "I koniecznie powinniśmy spróbować creme brulee". Jego dziecięca radość jest zaraźliwa: w rzeczywistości wydaje się, jakby przyszedł tutaj prosto z prostodusznego świata w stylu retro, ze swojego najnowszego filmu "Moonrise Kingdom" - w kostiumie składającym się z zielonych szortów w szkocką kratę i cytrynowego golfika.

Złapanie Murraya wymaga pewnej wytrwałości. "Nigdy nie wiesz dobrze, co się zdarzy", mówi nerwowo jego ochroniarz. "Tak naprawdę nie zważa na terminy spotkań". Jednak gdy amerykański aktor już się pojawia, woli długą rozmowę, pełną dygresji niż wywiad. Dziękuje kelnerom i fotografom, dżentelmen pośród samozwańczych "talentów" na festiwalu filmowym przy Croisette, spośród których niektóre musiały nawet zapłacić w tym roku za wstęp.

System gwiazdorski jest przekleństwem dla tego amerykańskiego gwiazdora - mającego za sobą role w filmach takich jak "Pogromcy duchów", "Dzień Świstaka" czy "Między słowami" - który oszczędnie gospodaruje swoim czasem i woli golfa niż przepłacaną pracę nad nowym szlagierem kinowym. "Lubię niskobudżetowe filmy w rodzaju »Moonrise«. W dużych filmach musisz być w pokoju 150-kilogramowym gorylem. Ludzie tego właśnie od ciebie oczekują i jeśli coś idzie nie tak, musisz zgryźć ten orzech dla reżysera, z którym podpisałeś kontrakt. Musisz wpaść w szał, bo tego się od ciebie oczekuje".

Smutno pokiwał głową i jakoś tak, że i to wydawało się w jego stylu zabawne. Ma on plastyczną twarz szubrawczyka, choć w prawdziwym życiu jest erudytą mniej zniszczonym życiem niż nieznośnie ekscentryczne postacie, które często odgrywa. Lecz Murray jest natychmiast rozpoznawalny i cierpi z tego powodu. "Po kasowym filmie ludzie z ulicy patrzą na ciebie dziwnie głodnym wzrokiem: szalonym, dzikim i przerażającym. Tutaj jest nieco inaczej, ale w Ameryce jest to jak siedzenie non stop w łaźni. Musisz się ukrywać".

Murray woli obecnie pracować z grupą nieco ekscentrycznych producentów, takich jak Sofia Coppola, Jim Jarmusch i Wes Anderson, reżyser "Moonrise Kingdom". Od czasu "Rushmore", w którym Murray grał rolę dyrektora szkoły, Anderson nigdy nie zrobił filmu bez niego. "Pracowałem z Wesem od zawsze", mówi Murray, który udzielał głosu panu Badgerowi w filmie animowanym Andersona "Fantastyczny Pan Lis". "Prawdopodobieństwo, że nie wezmę udziału w jednym z jego filmów, pojawiło się przed kilku laty, ale powiedział mi: »Wykluczone, masz wciąż robić to, co robiłeś do tej pory. Potrzebuję cię«. To było wspaniałe".

(Anderson udziela wywiadów tuż obok, na plaży. Jest obcięty na pazia i w prażącym słońcu siedzi ubrany w obcisły, sztruksowy garnitur, jak dorosła wersja Pana Foksa. Poleca swojego krawca, pana Neda ze śródmieścia, z Piątej Alei, i po chwili idzie dalej).

W filmie "Moonrise Kingdom" Murray jest panem Bishopem, ojcem 12-letniej dziewczynki, która zakochuje się do szaleństwa w pewnym harcerzu, razem z którym ucieka potem z domu. Gra on tę rolę z poczuciem uzasadnionego rozczarowania. Podczas spotkania z widzami podczas projekcji w Cannes widownia głośno płakała, gdy pojawił się ze zwisającym brzuchem, w spodniach od piżamy, z siekierą oraz butelką wina i wyglądał zarówno na wyczerpanego, jak i wściekłego. Taka jest scena z trailera i Murray mówi, że jego dzieci - szóstka z dwóch małżeństw - są zgodne co do tego, że scena z siekierą i winem dobrze go charakteryzuje. "Próbuję ściąć drzewo, ale nie kończę tego. Tak więc dziura w drzewie pozostaje na zawsze, będąc wyrzutem za każdym razem, gdy je mijam". Pan Bishop jest nieszczęśliwie ożeniony z panią Bishop, graną przez cudowną Frances McDormand, która ma romans z miejscowym policjantem Sharpem (Bruce Willis). Murray wyjaśnia: postać, którą gram, to osoba zbyt stara, żeby wszystko zaczynać od początku, i zbyt młoda, aby żyć bez miłości, a także przepełniona cierpieniem z powodu tracenia córki".
Murray, mający teraz 61 lat, dorastał we wspominanej z nostalgią Ameryce z roku 1965, która jest przedstawiona w "Moonrise Kingdom". Był on jednym z ośmiorga rodzeństwa i pochodził z katolickiej rodziny żyjącej na przedmieściach Chicago, gdzie uczęszczał do szkoły jezuitów.

"Nasze wychowanie było dość szczątkowe. Na typowym obrazku Normana Rockwella przedstawiona jest grupka dzieci, rodzice, dziadkowie; nasz rozmiarami przypominał obrazek z sierocińca. Lecz to, co widziałeś i co robiło wrażenie, to sposób, w jaki ludzie używali samochodów kombi, oraz sposób ich ubierania się. Ludzie marzyli o garażu na dwa samochody i o chodzeniu na plażę z lodówkami i lemoniadą".

Film przedstawia moc tych wczesnych doświadczeń, zwłaszcza pierwszej miłości. Jak mówią jezuici, "dajcie nam dziecko w wieku siedmiu lat, a my zrobimy z niego człowieka", tak więc w wieku 12 lub 13 lat, jako uczeń szkoły, Murray zakochał się w dziewczynie. Patrząc na mnie wielkimi, smutnymi, zielonymi oczami opowiedział mi całą tę historię.

"Wydarzenia te odegrały wielką rolę w moim życiu. Będąc w tym wieku, zakochałem się na poważnie po raz pierwszy. To znaczy, miałem przyjaciółki w okresie, gdy chodziłem do przedszkola", uśmiecha się i kontynuuje: "Lecz na poważnie zakochałem się w dziewczynie, która kochała się w innym chłopaku ze szkoły. Byłem zupełnie zbity z tropu z tego powodu, że mogłem kogoś tak bardzo kochać i nie pozostawało to odwzajemnione. Zmieniło mnie to do pewnego stopnia, lecz nigdy nie byłem w stanie zgłębić do końca, jak dalece. Przestałem wtedy czytać, a zwykłem czytać całymi dniami. Po prostu przestałem to robić, gdyż coś się we mnie zmieniło i nie wiem, jak, ale to wpłynęło na to, kim się stałem". Wzdycha. "Kiedy oglądałem ten film wczoraj wieczorem (czwartek), powaliło mnie: ten ładunek emocji, to uczucie pierwszej, nieodwzajemnionej miłości".

W filmie "Moonrise" 12-letnia dziewczynka zabiera walizkę książek będących czymś niezbędnym, bardziej niż jedzenie. "To były jej przedmioty i podobnego rodzaju były moje zabawki. Pochłaniałem wszystkie książki, lecz znalazłem się na brzegu, więc znowu musiałem odbić i życie potoczyło się w inną stronę". Całe szczęście, gdyż dzięki temu mamy Murraya aktora, a nie Murraya naukowca. Lecz to stało się dopiero, kiedy jako student wylądował w Paryżu.

"Zapomniałem już nieco francuski, przychodzi to do mnie i odchodzi", mówi Murray. Mówię mu, że mój francuski poprawia się zawsze po mocnym drinku. "Tak, ale kiedy trafiasz wreszcie do łóżka, prawdopodobnie mówisz wtedy jak rodowity Francuz", śmieje się. "Kiedy jesteś trochę zrelaksowany, mówisz lepiej, bo język jest w twoim ciele, a nie w mózgu, więc kiedy ciało jest odprężone, możesz nim mówić". Coraz trudniej nam utrzymywać poważny wyraz twarzy i prowadzić wywiad w sposób należyty.

Na szczęście zaczynamy mówić o Sorbonie, do której Murray uczęszczał przez rok. "Ranki spędzałem w klasie z innymi idiotami uczącymi się francuskiego, a potem, po południu, szedłem do kina, gdzie toczyło się fantastyczne życie. W porze lanczu zatrzymywałem się przy cukierni i zawsze wychodziłem ze 150 gramami czekolady w kieszeni. Proponowanie jej komuś było znakomitym pretekstem do rozpoczęcia konwersacji". Pomiędzy oddawaniem się niewinnym zajęciom paryżanina chodził na wykłady na temat wczesnego kina. "Oglądaliśmy jedyną kopię, jaką dało się znaleźć, D.W. Griffitha »The Birth of a Nation«. Niemą, z rosyjskimi napisami. Fantastyczne".
Z filmu niemego przechodzimy do mocno dyskutowanej możliwości powstania "Pogromców duchów III". "Nie będę tego robił, jeśli nie miałoby to być dobrze zrobione. Uświadomiłem sobie niedawno, że Avengers Assemble jest w istocie Pogromcą Duchów, z całym tym obgadywaniem za plecami i koleżeńską atmosferą". Szanse producentów, aby go złapać, są mizerne: wszyscy wiedzą, że nie ma swojego agenta i rzadko sprawdza, czy ktoś do niego dzwonił.

Potwierdza to Roman Coppola, który był współautorem scenariusza do filmu "Moonrise Kingdom" i który namówił Murraya do przyjęcia roli w jego filmie "A Glimpse into the Mind of Charles Swan III" z udziałem Charliego Sheena. "Bill sprawiał wrażenie zainteresowanego", mówi Coppola. "Więc myślałem, że zamierza nad tym pracować, lecz nie było żadnego sygnału od niego, a musieliśmy mu przygotować kostiumy i hotel. Wreszcie, na dzień przed zdjęciami, pojawił się. To fantastyczny, tajemniczy facet, któremu zawsze się udaje. Po prostu trafia w dziesiątkę".

Główną rolą, jaką zagra Murray w 2012 roku, będzie rola Franklina Roosevelta w filmie "Hyde Park on Hudson" reżyserowanym przez Brytyjczyka Rogera Michella. Sądząc na podstawie trailera do tego filmu, jest to rola, która może w końcu przynieść Murrayowi główną nagrodę. Premiera odbędzie się w grudniu, właśnie w okresie rozdawania Oscarów. W międzyczasie, nad kolejnymi miniaturowymi ciasteczkami, rozmawiamy o roli Murraya w kolejnym filmie Wesa Andersona: "Muszę ją przyjąć. Nie mam innego wyjścia", mówi pełen dobrego humoru.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie