Monck Custom. Profesjonalizm i piękno po polsku

    Monck Custom. Profesjonalizm i piękno po polsku

    Sandra Miller

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Szymon Girtler: Każdy z  modeli nart jest dopasowany do potrzeb, umiejętności i preferencji właściciela

    Szymon Girtler: Każdy z modeli nart jest dopasowany do potrzeb, umiejętności i preferencji właściciela ©Fot.materiały prasowe

    W małej manufakturze pod Warszawą produkuje się narty, których pozazdrościliby nawet giganci branży. Unikatowa grafika tylko na zamówienie. Całkowicie spersonalizowane i dostosowane do klienta. Tak się teraz robi narty.
    Szymon Girtler: Każdy z  modeli nart jest dopasowany do potrzeb, umiejętności i preferencji właściciela

    Szymon Girtler: Każdy z modeli nart jest dopasowany do potrzeb, umiejętności i preferencji właściciela ©Fot.materiały prasowe

    Manufaktura firmy Monck Custom znajduje się w niedużej piwnicy podwarszawskiego domu. Przy wejściu trzeba uważać, żeby nie uderzyć się w głowę. W środku unosi się mieszanka zapachów drewna i żywicy. Hałas maszyn nie daje mi możliwości przebicia, ale po chwili zauważa mnie właściciel, Szymon Girtler. Odkłada na bok okulary i rękawice i zaczyna opowiadać o swoim „dziecku”.

    Z urodzenia warszawiak, ale najlepiej czuje się w górach.
    Z wykształcenia magister stosunków międzynarodowych. Pasję do narciarstwa i gór zaszczepił w nim tata. Szymon Girtler od 3. roku życia należał do Warszawskiego Towarzystwa Sportowego DeSki, tak zaczęły się jego pierwsze wyjazdy. Potem szkolił się pod okiem nieżyjącego już Janusza Pawlika, prezesa Warszawskiego Okręgowego Związku Narciarskiego i wychowawcy kilku pokoleń narciarzy. Z czasem zrobił stopnie pomocnika, demonstratora, aż został instruktorem. Tak rozpoczął swoją pracę w różnych stacjach narciarskich w Zakopanem. Był również menadżerem projektu narciarskich przedszkoli. Nie pamięta dokładnie swoich pierwszych nart. Na pewno były drewniane i na pewno połamał je na choince, gdzieś na Łysej Górze w Sopocie.

    Przez 10 lat pracy jako instruktor w Polsce, Alpach i Kanadzie, miał do czynienia z setkami osób pragnących rozpocząć przygodę z nartami lub podszkolić swoje umiejętności. Wtedy zrozumiał też potrzeby tych ludzi. Z czasem jednak sama jazda na nartach stała się dla Szymona zbyt monotonna. Zauważył, że sprzęt nie do końca spełnia oczekiwania jego, ale też i ludzi z którymi miał styczność. Narty dostępne w sklepach były albo pseudowyścigowe, albo od razu z o wiele niższej półki. Zatem przeciętny, a nawet bardzo dobry narciarz, miał problem z dopasowaniem odpowiedniego sprzętu. Na rynku brakowało nart z najlepszych dostępnych materiałów, które posłużyłyby klientowi przez całe lata, ale przy tym świetnie prezentowały się wizualnie. Szymon Girtler sam postanowił to zmienić i zabrał się do działania.

    Pasja jako sposób na życie


    Monck Custom zaczęło raczkować w 2009 roku. - Złapałem za telefon i obdzwoniłem specjalistów z różnych branż. Technologów drewna w sprawie gatunków, specjalistów od włókien szklanych. Lista była naprawdę długa - mówi właściciel. Praca nad technologią oraz testowanie nart w różnych zakątkach świata trwało łącznie 3 lata. W 2012 roku już nie tylko znajomi Szymona, ale także zupełnie nowi klienci mogli stać się posiadaczami wyjątkowej pary nart. Na czym polega ta wyjątkowość? Monck Custom produkuje narty z najlepszych materiałów dostępnych na rynku- drewno, carbon i kevlar, triaxialna tkanina szklana, czy grafitowe ślizgi. Każde narty opuszczające manufakturę są całkowicie dopasowane do potrzeb i życzeń klienta. Dzięki możliwości stworzenia własnej grafiki kupujący ma pewność, że jego narty są jedyne w swoim rodzaju. Dodatkowo można uczestniczyć w całym procesie produkcji. Firma ma w ofercie 6 modeli oraz opcję full custom, czyli możliwość zaprojektowania swoich nart od początku do końca. Obecnie trwają prace nad wprowadzeniem siódmego modelu, ale Szymon Girtler zapewnia, że na tym się nie skończy. - Chcemy wciąż poszerzać ofertę, ale do pewnego stopnia. Chcemy zachować unikatowość, nie tworzymy zapasów magazynowych.
    Wymyślanie, testowanie i wprowadzanie projektów w życie to coś, co kręci go bardziej niż sama jazda
    Przy tworzeniu nart pracują zazwyczaj 2 osoby, potrzeba też 35 godzin i 2-4 tygodnie cierpliwości. Mniej więcej tyle trwa cały proces, łącznie ze sprowadzeniem materiałów, zanim gotowy produkt trafi do klienta. Monck Custom wykorzystuje najdroższe materiały. W tym przypadku oszczędność wcale się nie opłaca, ponieważ nie aspirują do tego, aby produkować na masową skalę i konkurować z gigantami branży. Ich celem jest robienie nart indywidualnych i pięknych. Chcą znaleźć swoją niszę i w ramach tej niszy się rozwijać.

    Ciężko stwierdzić, który gracz jest na rynku najlepszy. W Polsce nie prowadzi się żadnych obiektywnych rankingów dotyczących sprzedaży nart. Jest za dużo czynników, które należałoby wziąć pod uwagę przy ocenie sprzętu. Z pewnością dużym trendem w ostatnich latach stał się freeride, czyli jazda bez ograniczeń, poza trasami, na dziewiczych stokach.

    Model Cruise w prestiżowych polskich testach branżowego magazynu NTN Snow&More, zajął pierwsze miejsce właśnie w kategorii freeride, wyprzedzając wielkich graczy: Atomica, Blizzarda i Elana. To pierwsze tak duże osiągnięcie, ale zamierzają dalej pokazywać, na co ich stać.

    Na facebook’owym profilu marki możemy przeczytać, że nartami zachwycony jest nawet utytułowany polski alpejczyk, Andrzej Bachleda-Curuś.

    W czteroosobowym składzie


    Monck Custom to nie tylko Szymon Girtler, choć jak przyznaje Piotr Gnalicki - „ojciec konstruktor” jest tylko jeden. Piotr jest jednym z pionierów freeride’u w Polsce. Ostatnie 10 lat to dla niego pasmo samych sukcesów. Jest jednym z twórców filmów pt. „The Emotions”, oraz „Into the White”, który zdobył Nagrodę Publiczności na V Spotkaniach z Filmem Górskim w Zakopanem. Jest współwydawcą magazynu dla narciarzy i snowboardzistów „Pure Powder”, a także współorganizuje serię imprez z filmami freeride’owymi i wystawami sprzętu.

    Poznali się pięć lat temu dzięki wspólnym znajomym. Okazało się, że jako jedni z nielicznych w Polsce, równolegle zgłębiali temat samodzielnej budowy nart. Przeglądali internet w poszukiwaniu wiedzy i inspiracji. Po pewnym czasie, wskutek wielu problemów z samodzielną konstrukcją nart, Piotr stracił zapał do działania. Wiedział jednak, że Szymon cały czas działa konsekwentnie i ma za sobą już małe sukcesy, w postaci skonstruowanych nart.

    -Jesienią trzy lata temu Szymon zadzwonił do mnie i powiedział, że ma już tyle wiedzy dotyczącej produkcji nart, że postanowił uruchomić niewielką manufakturę Monck Custom. Zaproponował mi, abym został kimś w rodzaju “ambasadora marki” i “testera oblatywacza”- mówi Piotr Gnalicki. Przyznaje też, że na początku był bardzo sceptycznie nastawiony do jakości tych nart. Po pierwszej przejażdżce na śniegu błyskawicznie zmienił zdanie. Ma również żyłkę do techniki. Przed zbudowaniem nart razem z Szymonem spędzają dużo czasu dyskutując o tym, co można ulepszyć lub zrobić inaczej.

    Do zespołu Monck Custom należą również Łukasz Murawski i Stanisław Wardyński, dwaj narciarze z długoletnim doświadczeniem, dla których ten sport to największa życiowa pasja. W czteroosobowym składzie testują narty m.in. w Polsce, w Alpach, USA i Japonii. Często dają taką możliwość również znajomym, instruktorom, ludziom, którzy z nartami mają do czynienia na co dzień. Ich opinia jest potem brana pod uwagę przez zespół Monck Custom.

    A może coś więcej?


    Pytam Szymona Girtlera o to, czy zamierza rozpocząć produkcję desek snowboardowych. - Zrobiliśmy kilka, ale ja jestem narciarzem i na tym chcę się skupić - mówi. W poprzednim sezonie pojawiły się bluzy i koszulki z logo firmy. W przyszłym roku planuje wprowadzić do oferty akcesoria i gadżety narciarskie, ale na tę chwilę nie chce zdradzać co konkretnie. Pewne jest to, że Monck Custom chce być firmą kojarzoną tylko z narciarstwem. Młody właściciel i konstruktor opowiada o wszystkim z taką swobodą, że ciężko uwierzyć, iż mówi o pracy. Produkcja daje mu o wiele więcej możliwości. Wymyślanie, testowanie i wprowadzanie projektów w życie to coś, co kręci go bardziej niż sama jazda. - Podziwiam go za konsekwencję i upór w dążeniu do celu. Mnie zabrakło tych cech podczas zgłębiania tematu budowy nart i trudności, które się piętrzyły i odebrały mi chęć do działania. U Szymona było inaczej. Zdołał je przezwyciężyć, zbudował i wyposażył manufakturę. To naprawdę duże osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że nie jest inżynierem i wszystkiego nauczył się sam - mówi Piotr Gnalicki.

    Wszystkie aktualności i ciekawostki możemy śledzić na facebook’owym profilu Monck Custom. Firma ma również konto na Instagramie, gdzie publikuje krótkie filmiki o tym, jak powstają narty, wrzucane są też piękne zdjęcia z podróży.

    Każdy może obejrzeć przykładowe modele nart w sklepie Hamper’s Bay, przy ul. Dobrej 11 w Warszawie. Na miejscu można wybrać materiały, gatunki drewna i złożyć zamówienie na spersonalizowane narty. Ceny sprzętu mieszczą się w przedziale 2900-4300 zł.

    Z małej podwarszawskiej manufaktury wyszło do tej pory ponad 200 par nart. Wszystko wskazuje na to, że Monck Custom z roku na rok będzie pobijał swoje własne rekordy.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co to jest

    Waldemar (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Komu to potrzebne

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo