Młodzi zdolni wychodzą z cienia

    Młodzi zdolni wychodzą z cienia

    Piotr Olechno, Krzysztof Jóźwiak, Andrzej Rejnson

    Polska

    Polska

    Walczą z chaosem architektonicznym i szarzyzną, apelują o plany miejscowe, ubarwiają miasto i czynią je bardziej przyjaznym dla mieszkańców. O młodych, utalentowanych i ambitnych stołecznych architektach piszą Piotr Olechno, Krzysztof Jóźwiak i Andrzej Rejnson
    Na razie jest ich niewielu. Są młodzi, utalentowani, mają wysokie zawodowe aspiracje. Doświadczenie zdobywali jeszcze w czasie studiów, w pracowniach swoich wykładowców lub uznanych kolegów. Potem udało im się pójść własną drogą. Żywo interesują się stolicą, a ich projekty zmieniają i ubarwiają jej oblicze. To w ich rękach leży przyszłość Warszawy.

    Natalia Paszkowska ma 27 lat, jest absolwentką Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, wychowanką prof.
    Stefana Kuryłowicza. Pracowała m.in. w jego zespole Apaka, a następnie w pracowni Jems Architekci. Usamodzielniła się trzy lata temu, gdy wraz z życiowym partnerem Marcinem Mostafą postanowili założyć pracownię WWAA. Zdecydowali się wkrótce po tym, jak odnieśli swój pierwszy i na razie największy sukces. W konkursie zorganizowanym przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych zwyciężył ich projekt pawilonu polskiego na Expo 2010 w Szanghaju. Koszt budowy pawilonu ma wynieść 18 mln zł.

    - Następne zamówienia nie posypały się jednak od razu, bo pawilonów wystawowych nie buduje się za wiele - opowiada Natalia. - Trzeba było powalczyć o kolejne, także innego typu zlecenia.

    Projektowali wnętrza, domy jednorodzinne, brali udział w kolejnych konkursach. W ubiegłym roku znów osiągnęli sukces. Razem z młodą pracownią 137kilo wygrali w konkursie na projekt Służewskiego Domu Kultury, ogłoszonym przez dzielnicę Mokotów. Teraz negocjują warunki umowy, budowa ma ruszyć jesienią tego roku.

    Ekologiczna osada

    Obecny służewski dom kultury od 1993 r. mieści się w barakach budowniczych metra u zbiegu ulic Sonaty i Bacha. Za rok przeobrazi się w najoryginalniejszą placówkę tego typu w Warszawie. Nie będzie jednym budynkiem, ale ekologiczną osadą - z drewnianymi domkami, elektrownią wiatrową i zwierzyńcem.

    - Jeszcze w latach 70. był to teren zielony i pasły się tu krowy. Chcieliśmy przywrócić ten klimat. Stworzyć miejsce harmonijnie, łączące cywilizację z naturą, ekologię z edukacją - opisuje swój projekt Natalia Paszkowska.

    Będzie tam plac z amfiteatrem, drewniane chodniki i ławki. W domkach z drewna i szkła, które tam staną, znajdą się pracownie plastyczne i ceramiczne, sala literacka, kawiarnia oraz galeria. W największym domku, ukrytym częściowo w ziemi, będzie sala widowiskowa na 214 widzów.

    Największą atrakcją dla dzieci ma być mały zwierzyniec z wybiegiem. Zamieszkają w nim kozy, króliki i gołębie, które żyją w zagrodzie przy obecnym domu kultury. Nowe obiekty świetnie wpasują się w otoczenie - park przecięty potokiem zwanym Smródką. Inwestycja ma kosztować 12 mln zł. Dzielnica będzie się starać o dotacje z Unii, bo to projekt ekologiczny.

    Młodzi architekci z pracowni WWAA nie zamierzają spocząć na laurach. Nadal chcą projektować dla Warszawy. - Tu mieszkamy, pracujemy i chcemy wpływać na krajobraz tego miasta. Z tego powodu właśnie tak nazwaliśmy naszą pracownię - mówi Natalia.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo