Młoda mama zmarła w szpitalu po porodzie. "Nie chcę odszkodowania, chcę prawdy" - mówi wstrząśnięta babcia małego Ksawerego

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek

Wideo

Zobacz galerię (11 zdjęć)
Młoda mama zmarła w szpitalu w Częstochowie. Tydzień wcześniej urodziła zdrowego synka. Jak to możliwe? Co się stało? Historia śmierci młodej matki w częstochowskim szpitalu wstrząsnęła mieszkańcami. Dlaczego lekarze jej nie uratowali? - Nie chcę żadnego odszkodowania, bo to nie zwróci mi córki, a Ksaweremu nie odda matki. Chcę tylko dowiedzieć się, czemu moja córka zmarła. Kto zawinił – mówi Anna Roszak, matka 32-letniej kobiety, która zmarła 1 stycznia 2020 roku w szpitalu miejskim w Częstochowie. Kobieta 26 grudnia przeszła w szpitalu zabieg cesarskiego cięcia, podczas którego przyszedł na świat jej pierworodny syn Ksawery. Wielka radość zmieniła się w tragedię. Chłopiec niestety nigdy nie pozna swojej mamy.

1 stycznia 2020 roku w szpitalu miejskim w Częstochowie zmarła 32-letnia Urszula Roszak. O tragedii, która wydarzyła się w Nowy Rok w szpitalu przy ulicy Mickiewicza pisaliśmy jako pierwsi.

Kobieta od 25 do 31 grudnia 2019 roku przebywała w szpitalu miejskim w Częstochowie. Pani Urszula urodziła tam syna. Lekarze wykonali zabieg cesarskiego cięcia. Pacjentka cierpiała na anemię, podczas pobytu w szpitalu przetoczono jej pięć jednostek krwi. 31 grudnia 2019 roku 32-latka wraz z synem Ksawerym została wypisana ze szpitala. Ale jeszcze tego samego dnia wróciła na oddział z powodu złego samopoczucia – bólu brzucha i głowy. Miała wysokie ciśnienie, rana się sączyła.

Jak relacjonuje rodzina zmarłej kobiety, lekarze założyli jej nowe szwy. Niestety matka Ksawerego czuła się coraz gorzej. Nad ranem 1 stycznia po raz kolejny trafiła do szpitala. Narzekała na silny ból brzucha. - Ula zmarła około godziny 10 – mówi ze łzami w oczach Anna Roszak, matka Uli.

Nie przegapcie

Kobieta wraz z rodziną zajęła się Ksawerym. - Wychowamy go jakoś razem z jego tatą, który teraz nie przychodzi, bo jest chory. Ale on nigdy nie pozna mamy. A jest do niej taki podobny – pani Ania nie może ukryć wzruszenia.

- Przytulam Ksawerego, całuję go. Ale to nie to samo, co pocałunek matki. Ja myślę, że on czuje, wie, że jego mama nie żyje. Żadna babcia nie zastąpi matki – mówi Anna Roszak, która wraz z rodziną opiekuje się dzieckiem.

Wszystkim bardzo brakuje Uli. Jej siostra nie żyje, Ula była drugą matką dla swojej siostrzenicy Oli. - To bardzo przykre – mówi Tomasz, brat Uli. - Ona się tak cieszyła z narodzin synka. Trudno się pogodzić z tym, że jej nie ma.

- Ula wyczekiwała pierwszego, upragnionego dziecka – dodaje Anna Roszak i podkreśla:

- Nie chcę żadnego odszkodowania, chcę tylko prawdy. Żadne pieniądze nie zwrócą mi córki, a Ksaweremu matki – mówi ze łzami w oczach. W opiece nad Ksawerym pomaga jej rodzina, m.in. Piotr, brat Uli. Wujek z wielką wprawą karmi małego.

Młoda mama zmarła w szpitalu po porodzie. "Nie chcę odszkodo...

Paweł Rosa, wujek Uli, pomaga rodzinie w tej trudnej sprawie. To on zawiadomił prokuraturę, bo widział, że najbliższa rodzina jest w szoku i trudno jej podejmować racjonalne działania.

- Byliśmy w szpitalu po śmierci Uli. Lekarka, która była wtedy na dyżurze, zapewniła nas, że ze względu na jej wiek sprawa zostanie zgłoszona prokuraturze i przeprowadzona zostanie prokuratorska sekcja zwłok. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło, sami musieliśmy dzwonić do prosektorium i się dowiadywać. Podczas spotkania w szpitalu w obecności ordynatora oddziału, lekarka wszystkiego się wyparła Na szczęście udało się powstrzymać sekcję kliniczną, ale prokurator powiedział mi, że to i tak późno jak na przeprowadzenie sekcji zwłok. Zawiadomienie do prokuratury złożyłem 3 stycznia – mówi Paweł Rosa.

Rodzina podkreśla, że nie ma wiedzy medycznej, ale trudno jej zrozumieć, jak prosty zabieg cesarskiego cięcia mógł doprowadzić do śmierci Uli. Jej zdaniem lekarze musieli zawinić. Matka zmarłej kobiet skarży się również na to, jak potraktowana została jej córka przez załogę pogotowia ratunkowego.

Najlepsze porodówki na Śląsku i województwie śląskim. Zobacz...

- Dwa razy wzywaliśmy pogotowie. Za każdym razem Ula musiała przejść kilkadziesiąt metrów do karetki. Z noszami ciężko wejść do samego mieszkania, ale mogli je przecież przynieść pod drzwi albo wynieść ją na krześle, a Ulę tak bolało, że miała trudność, aby dojść do łazienki. Na dodatek za drugim razem, powiedzieli nam, że niepotrzebnie ich wzywamy, a kilka godzin później Ula nie żyła – mówi Anna Roszak.

Czynności w sprawie prowadzi częstochowska prokuratura. Kluczowe dla sprawy będą wyniki sekcji zwłok. Przesłuchaną zostaną również członkowie rodziny oraz personel szpitala. Zabezpieczono dokumentację medyczną.

- Sekcja zwłok odbędzie się 13 stycznia w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach. Przesłuchani zostali już w sprawie pierwsi członkowie rodziny zmarłej - mówi prokurator Piotr Wróblewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Ten termin to dodatkowy cios dla rodziny, która nie może pochować zmarłej kobiety. - To już ponad tydzień, jak nie mogę pochować córki - rozpacza Anna Roszak.

Senator Wojciech Konieczny, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich, ze względu na czynności prowadzone przez prokuraturę nie chciał się bezpośrednio odnosić do zarzutów rodziny. Wyraził ubolewanie z powodu tragedii i zapewnił, że szpital będzie współpracował ze śledczymi w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.

Zobaczcie koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Młoda mama zmarła w szpitalu po porodzie. "Nie chcę odszkodowania, chcę prawdy" - mówi wstrząśnięta babcia małego Ksawerego - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 29

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lolalita

Te objawy, opuchlizna buzi i znaczna opuchlizna kostek i bardzo wysokie cisnienie to sugeruja stan przedrzucawkowy, ktory nierozpoznany moze doprowadzic do smierci. Moze warto sprawdzic w tym kierunku. Ale w ciazy i po ciazy najwet lekarz z podstawowa wiedza powinien umiec te objawy rozpoznac..

a
anks

Proszę zwróćcie uwagę, czy nie było krawiaków po cc, w ten sam sposób 5 lat temu doszłoby do mnie do sepsy po cc. Miałam więcej szczęścia i młody lekarz zlecił badanie crp, które wykazało ostry stan zapalny, a kolejne badania krwiaki wielkości pięci w mojej macicy. Objawy miałam podobne do p. Ui :-(

B
Baba

Cesarskie cięcie, to nie jest wcale prosty zabieg

A
Ania

Oczywiście, że pieniądze Mamy ani nie wrócą ani nie zastąpią. Ale bym nie popuściła takiej polityce. Biedny Maluszek. Sercem jestem z wami. Przy drugim porodzie też bym o włos odeszła. PS. Nie wiadomo jakim świństwem była zarażona ta krew.

g
gościu

Nagrywać każdą domową interwencję ratowników medycznych w domu. Na 4 interwencje w moim domu do tej samej osoby 3 zaczynały się mantrą "niepotrzebnie przyjechaliśmy". Nie wiem czy ich tak szkolą specjalnie bo brakuje na 500 , czy co ? Może tak sędziowie i prokuratorzy wstrząśnięci swoją dolą pochyliliby się nad dolą polskich pacjentów ?

P
Paulina

Nie odpuszczac. Odszkodowania też się domagać. Nie może tak być. Niech sie gnoje wkoncu czegos zaczna bac, bo jak narazie to pacjentow maja w powazaniach. Wielka Tragedia.. Współczuję rodzinie i temu biednemu malenstwu.. 😭

M
Malgorzata

Przykra sprawa najgorzej jak lekarze maja się za bogów. Będąc w szpitalu po porodzie też uważałam że jez coś nie tak ale lekarz uparcie twierdził że ok. Po wyjściu od razu ze szpitala jechałam z dzieckiem do swojego lekarza prywatnego i okazało się że nie jest ok natychmiast duże ilości antybiotyku leżenie plackiem długo w domu i lekarz dzwonił do mnie do domu codziennie. Słuchając lekarzy niektórym można zaliczyć Św. Piotra w trybie przyspieszonym, ten mój lekarz już niezyje ale to był lekarz a nie zaufany konowal w sobie. Po prostu nie trzeba sobie dawc wciskać kitu, że jest dobrze jak się czuje, że nie jest.

L
Lilka

Ma babcia rację ale jeśli dostanie odszkodowanie to będzie na przyszłość dla Ksawerego pani babciu niech pani nie odpuszcza i wyjaśni dlaczego tak się stało i dlaczego była taka ślimacza opieka

G
Gość

Odszkodowanie to Ma Być!!!!!!. Dla dziecka chociaż żeby miało coś na start gdy będzie większe

G
Gość
9 stycznia, 14:03, Aga:

Rodziłam w tym szpitalu syf totalny lekarze łapówkarze położne też tylko za kasą patrzą ja rodziłam naturalni mam taką ramę że już na 2 dziecko się nie ecyuje. Kospoinien zrobić porzdek w tym syfie.

Jeżeli dyrektorem jest osobą, która jest jednocześnie senatorem,to tak jest .Dyrektor ,senator musi być

na dwóch na dwóch stołkach,bo tylko kasa i wtedy się liczą, nie pacjenci.Balagan , wywalić tego senatora .On jest odpowiedzialny za ten bałagan.

M
Marta M-S

Z Częstochowy to trzeba uciekać. Mojemu tacie nie pomogli, diagnostykę nowotworową prowadzili opieszale. W styczniu kierowali go na biopsję, a do kwietnia nic nie robili i z końcem miesiąca podjęli decyzję o leczeniu paliatywnym. W czerwcu zeszłego roku tata zmarł. Opowiadali bzdury, że nie moga wydać karty DILO, bo jest własnością szpitala. Bzdura. W tym roku u mojej mamy zdiagnozowano nowotwór złośliwy. Mama rozpoczęła leczenie w Częstochowie i też jej wmawiali, że karta DILO jest własnością szpitala. Trzeba było ich straszyć Rzecznikiem Praw Pacjenta. Wydali kartę. Mama była leczona w Katowicach na Raciborskiej. Jest już po chemioterapii i i amputacji. Teraz czeka na radioterapię i rokowania sa dobre. W Częstochowie o tym czasie to pewnie miałąby dopiero drugą wizytę, a tak od czerwca 2019 do teraz w Katowicach już wszystko ogarnięte. Jak dobrze, że ja się stąd wyniosłam...

M
Marta M-S

W tym roku u mojej mamy zdiagnozowano nowotwór złośliwy. Mama rozpoczęła leczenie w Częstochowie i też jej wmawiali, że karta DILO jest własnością szpitala. Trzeba było ich straszyć Rzecznikiem Praw Pacjenta. Wydali kartę. Mama była leczona w Katowicach na Raciborskiej. Jest już po chemioterapii i i amputacji. Teraz czeka na radioterapię i rokowania sa dobre. W Częstochowie o tym czasie to pewnie miałąby dopiero drugą wizytę, a tak od czerwca 2019 do teraz w Katowicach już wszystko ogarnięte. Jak dobrze, że ja się stąd wyniosłam...

P
Piotr Roszak
8 stycznia, 22:47, Gość:

Nie wyobrażam sobie jaka tragedię przechodzi rodzina i małe dzieciątko.gdzie jest jakieś odczucie ludzkie że strony lekarzy i pogotowia.oninnie mają empatii liczy się tylko paceljent.taka jest nasza szara rzeczywistość.jezeli mogę prosić o kontakt rodzinę pani Uli z miłą chęcią pomogę każda rzecz dlq malus,ja się przyda.chocuax nic mu nie zastąpi Kochanej Mamy.maluszku masz kochająca rodzina ❤️❤️❤️❤️

Jestem bratem Uli . Jest mi przykro bardzo że straciłem siostre nie było mnie przy niej . Bardzo wszystkim Dzienkuje za kondolencje dla rodziny i jaką Państwo chcą dać pomoc

A
Abc83

Bardzo współczuję tej babci i rodzinie. Staraszna tragedia. Nie wyobrażam sobie.... Dziecko wszytko odczuwa....

G
Gość
8 stycznia, 17:40, Ppp:

Polska panstwowa sluzba zdrowia. Jak bym byl kobieta to urodzilabym naturalnie bo w polsce to nic nie potrafia. Nic dziwnego ze wszelkie operacje chca robic w czechach.

Ja rodziłam naturalnie a i tak mnie prawie zabili. Cud że kilka pięter wyżej był ojom i ledwo mnie odratowali. To ludzie i system zawodzą. Rutyna i brak szkoleń. Też walczę o odszkodowanie i oprócz szpitala pewno walkę będę toczyć z biurokracją.

Dodaj ogłoszenie