Miter: Afera "Amber Gold" to sprawa polityczna. Oszukani wiedzą, że premier ma w oczach dziki strach

Anita Czupryn
Udostępnij:
- Chodzi o okolice Ministerstwa Skarbu Państwa i okolice Ministerstwa Transportu. To się wszystko wiąże z OLT Express. Afera z synem premiera Tuska to jest odprysk tej sprawy. Mało szczególny wątek. Ale premier i młody Tusk wpadli w panikę i rozbrajali tę bombę ustawianym wywiadem - mówi Paweł Miter, człowiek, który nagrał sędziego Ryszarda Milewskiego, w rozmowie z Anitą Czupryn

Dlaczego ukrywał Pan, że jest autorem prowokacji wobec prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego? Dlaczego głos na nagraniu, jakie usłyszała cała Polska, podłożył Samuel Pereira, dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie"?
W pierwszej fazie tego, kiedy te nagrania ujrzały światło dzienne, zdecydowałem się na ukrycie, ponieważ ja już odpowiadałem za podobną prowokację względem TVP…

… kiedy otrzymał Pan pracę w TVP po powołaniu się na wpływy w Kancelarii Prezydenta.
W tamtym czasie dostałem, przepraszam za kolokwializm, gromkie baty, niektórzy mnie strasznie za to krytykowali, pojawiły się głosy, że to była próba oszustwa, czyli wyłudzenia pieniędzy, wyciągano mi na wierzch jeden mój wstydliwy wątek z życia prywatnego i ja to odbierałem bardzo emocjonalnie.

Jaki wstydliwy wątek?
Nie chciałbym o tym rozmawiać, można to znaleźć w internecie. Uznałem, że dla sprawy najlepiej będzie, jeśli się nie ujawnię, ponieważ tekst opublikowała "Gazeta Polska Codziennie", specyficzna gazeta, niezależna, ale specyficzna w odbiorze przez pozostałe media i obawiałem się, że bardzo szybko mogłoby to się stać sprawą Mitera, a nie sprawą Milewskiego, czy patologii w polskim sądownictwie. W pierwszych dniach, gdy nagranie rozmowy z prezesem sądu wywołały burzę w mediach, zauważyłem, że następuje odwrót całej sytuacji, pan Milewski zaczął podważać wiarygodność tych nagrań, mówił, że to jest pocięte, pomanipulowane, dlaczego się ukrywa rozmówca. Uznałem, że najlepiej będzie, kiedy się ujawnię. Nie chodziło mi o to, żeby podkreślać, że to ja zrobiłem, ale o podważenie słów Milewskiego, że to była jedna rozmowa i ona tak właśnie przebiegała. Jest nagranie oryginalne, ono będzie dostępne dla prokuratury.

Czyli to, co mówi Samuel Pereira jest dokładnie tym samym tekstem, jaki mówił Pan w rozmowie z sędzią Milewskim?
Tak, to jest dokładnie ten sam tekst. Zresztą to nagranie oryginalne przekazałem dziennikarzom "Wprost". Panom Latkowskiemu i Majewskiemu. Proszę pamiętać, że były trzy rozmowy, dwie się odbyły 5 września, a trzecia, którą wszyscy znamy - odbyła się 6 września. To był czas dla pana Milewskiego szczególny. To były te dni, kiedy ważyła się decyzja o tym, nie na forum publicznym, czy wprowadzić kontrolę dla pana Milewskiego. Dzień wcześniej pozyskałem informację o tym.

Skąd Pan o tym wiedział?
Nie wiem, jak mnie pani odbiera w całej tej sprawie, ale ja tę robotę odwalałem w sposób najlepszy, jak potrafiłem od strony dziennikarskiej. To nie jest tak, że ja do sprawy wpadłem 5 września. Sprawą Amber Gold interesuję się od dłuższego czasu, jeszcze zanim padły linie lotnicze OLT. Nie było wtedy jeszcze w ogóle wątku ABW. A ja dotarłem do notatki, która świadczyłaby o tym, że jest prowadzone działanie operacyjne pod kryptonimem "Ikar" względem OLT. Notatka wyglądała na służbową. Ja do niej dotarłem i dałem ją Marcinowi P. mimo że miałem obiekcje co do wiarygodności tej notatki.
Ta notatka jest tak samo spreparowana jak mejl, jaki Pan wysłał do sędziego Milewskiego rzekomo z poczty szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego.
Dlaczego dziennikarze mówią, że "tak samo spreparowana"? Na tym, że tak samo powiedziała rzeczniczka ABW? Proszę pamiętać, że ona w tamtym czasie straciła swoje stanowisko. Dlaczego media tego nie podnoszą, że w tamtym czasie Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska straciła stanowisko. Ale ja również miałem wątpliwości co do tej notatki i mam je do dnia dzisiejszego.

To jak Pan do niej dotarł?
Mam swoje źródła. Nie chciałbym ich ujawniać. Treść tej notatki i jej opieczętowanie wskazywało, że powstała ona w delegaturze ABW we Wrocławiu. Dzień wcześniej, przed jej ujawnieniem przeprowadziłem z panem Marcinem P. w nocy długą rozmowę nad tym, czy to ujawniać czy nie. Ale zderzyliśmy się z informacją, że na drugi dzień pan P. będzie aresztowany. On miał swoich prawników i informatorów, a ja swoich informatorów też miałem i te informacje nam się zdarzały i potwierdzały.

Skąd Pan zna Marcina P.?
Tylko i wyłącznie z działań dziennikarskich, jakie w tamtym czasie prowadziłem. Dzisiaj mi się zarzuca, że to była przyjaźń, kumpelstwo. Nieprawda. Ja do tego faceta docierałem w sposób na tyle wiarygodny, udało mi się do niego dotrzeć na tej zasadzie, że przekazywałem mu pewne informacje i on mówił mi: Proszę pana, o tym wiedziało ścisłe kierownictwo mojej firmy, więc ja nie wiem, skąd pan o tym wie. Kilka takich informacji mu przekazałem, które świadczyłyby dla niego, o tym, że jestem dla niego wiarygodnym, że mam mocne źródło, które mnie o tym informuje. I to Marcin P. zdecydował się ujawnić tę notatkę.

Która okazała się fałszywa.
To, czy się okazało, bada prokuratura. Mam w poniedziałek przesłuchanie w tej sprawie. Dajmy to ocenić prokuraturze i nie ferujmy wyroków. Nawet jeśli ona jest fałszywa, to moim zdaniem, powstała po coś, żeby uwalić grubszą sprawę. To nie jest tak, że tę notatkę z pieczątką wyrobi się byle gdzie. W tamtym czasie pojawiły się pogłoski, że to pewnie ode mnie wyszło i że wziąłem za to pieniądze od P. To nieprawda i będę każdego podawał do sądu, kto będzie tworzył takie insynuacje. Od P. nie brałem żadnych pieniędzy, zbierałem swój materiał w tej sprawie, który jest bardzo ciekawy. Pan P. ma również swój materiał, taśmy, które wikłają polityków. Chodzi o dwóch polityków PO. Myślałem, że Marcin P. wyjdzie z tym teraz i będzie sypać, bo on nawet na dzień przed aresztowani9em wysłał mi mejla: "Panie Pawle, pan ustalił kilka rzeczy, ja ustaliłem kilka rzeczy, jeżeli zajdzie taka potrzeba, trzeba to ujawniać, żeby ludzie mieli ogląd, jak to jest. Z jednej strony ja uważam P. za oszusta, ale z drugiej strony mnie interesuje to, co działo się w instytucjach około rządowych i z jego firmami. A tam się działo źle.

O jakich polityków Platformy chodzi? Zna Pan ich nazwiska?
Wiem o kogo chodzi. O okolice Ministerstwa Skarbu Państwa i okolice Ministerstwa Transportu. To się wszystko wiąże z OLT Express. Afera z synem premiera Tuska to jest odprysk tej sprawy. Mało szczególny wątek. Ale premier i młody Tusk wpadli w panikę i rozbrajali tę bombę ustawianym wywiadem w "Gazecie Wyborczej". Coś takiego zaszło, że oni zaczęli trochę kłamliwie i mijając się z faktami, tę bombę rozbrajać, co potem "Wprost" im to wyciągnął.
Dlaczego nagrał Pan tylko jedną rozmowę z sędzią Milewskim, a dwóch pierwszych nie?
Wytłumaczenie jest banalne, może niewiarygodne, ale ja nie myślałem, że ten telefon podziała. Byłem w ciężkim szoku, jak zadzwoniłem do niego i on podjął ze mną rozmowę, jak gdyby nigdy nic. Odnoszę wrażenie, że on nie jest w ogóle tym telefonem zaskoczony, on jest nawet podekscytowany, bo mówi: "Dobrze, że dzwonicie", pada stwierdzenie, że czeka na reakcję od góry. Byłem tym porażony. Oczywiście, dla powodzenia sytuacji sprzedałem mu newsa, jakiego miałem, a który jeszcze nie hulał w mediach, o tym, że Kancelaria Premiera dostała od ministra Gowina informację, że najprawdopodobniej jutro będzie zarządzona kontrola ministerstwa u pana Milewskiego. Myśli pani, że prezes Milewski był zaskoczony tym? Nie był, powiedział, że też ma w ministerstwie sprawiedliwości swoją osobę. Rzeczywiście tego nie nagrałem, bo myślałem, że on mi powie, aby dzwonić do niego przez oficjalną ścieżkę, przez Ministerstwo Sprawiedliwości, a jeśli już dzwoni Kancelaria Premiera, to proszę o faks, czy inne oficjalne pismo, wskazujące na to, że to prawdziwa sytuacja. Pan Milewski jest człowiekiem wykształconym, z 25-letnim stażem, temu człowiekowi powinna zapalić się czerwona lampka. Jeżeli on zachował się w taki sposób, to powstaje pytanie, czy to była dla niego rutyna, prowadzenie tego typu rozmów. Odniosłem wrażenie, że to była dla niego rutyna.

Jak doszło do tego, że zdecydował Pan, że jednak sędziego Milewskiego nagra?
Po pierwszych rozmowach zadzwoniłem do Samuela Pereiry, stwierdziłem, że ta akcja wyjdzie, jeśli nagram rozmowę, muszę przygotować porządny sprzęt i będę nagrywać drugiego dnia, bo tak się z panem Milewskim umówiłem, ale będę też wracać w tej rozmowie z nim do naszych wcześniejszych rozmów, żeby było potwierdzenie, że one się odbyły. Jak słucham dzisiaj wypowiedzi pana Milewskiego, to dochodzę do wniosku, że organ, jaki ma w głowie, z całym szacunkiem dla niego i jego dorobku, ale ten organ, czyli mózg nie jest mu do niczego potrzebny. Miesza się, kluczy w zeznaniach, nie ma refleksji, jest odwracanie kota ogonem, że to było zamówienie polityczne, że PiS za tym stoi, a kiedy wyszło, że to Miter, skandalista, nie dziennikarz, szuka się wątków pobocznych, aby zaniżyć pole rażenia.

Ta prowokacja miałaby silniejsze pole rażenia, gdyby na przykład Marcin P. wyszedł na wolność, i Pan wtedy ujawnił to nagranie, bo wyszłoby na to, że to premier chciał, aby P. wyszedł z aresztu.
Rzeczywiście ta prowokacja nie była dopracowana. Ale jest ona bardzo delikatnym narzędziem, kontrowersyjnym, ale pokazującym, jak jest w rzeczywistości. Używa się jej wtedy, kiedy jest społecznie ważna sprawa i kiedy zachodzi duże prawdopodobieństwo, że taka nieprawidłowość istnieje. Wtedy się ją stosuje. Ale prowokacja nie może kreować rzeczywistości, bo wtedy to jest przestępstwo. Czekanie na wyjście P. byłoby już kreowaniem tej rzeczywistości, to byłby wykreowany fakt, że on wyszedł, a premier musiałby się chyba podać do dymisji.

Nie boi się Pan konsekwencji za posłużenie się fałszywym emailem z nazwiskiem Tomasza Arabskiego?
Jak redaktor Sekielski, którego bardzo cenię i Morozowski w 2009 roku zastosowali w 2009 roku prowokację z tego samego fake maila, wysyłając w imieniu Arabskiego do wszystkich wojewodów w Polsce informację, aby podali dane osobowe komendantów wojewódzkich policji i innych ważnych osób w województwach i to dostają, czyli wyłudzają i nic im się nie dzieje. Zastosowali ten sam mail. A dzisiaj ja udowadniam i mówię, że nie było moim celem uderzenie w Kancelarię Premiera, ale że w wymiarze sądowniczym dzieje się źle. Pan premier to potwierdza, minister Gowin też. To co zrobiłem, to robota dziennikarska. Należę do Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, mam legitymację, mogłem działać, nawet jeśli nie otrzymałem za to pieniędzy.
No właśnie, dlaczego "GPC" za to Panu nie zapłaciła?
Nawet nie rozmawiałem o pieniądzach, żeby potem nie było, że chciałem z tego odnieść jakieś korzyści. Ja dzisiaj dla wielu jestem niewiarygodny, jestem oszołomem, to wole sobie siedzieć w domu i sam grzebać.

Planuje Pan kolejną akcję tego typu?
Szczerze? Planuję się z tego wycofać, bo mi to nic dobrego nie przynosi.

Dotarły do mnie głosy, że ta prowokacja to nie jest pański pomysł, ale rozgrywka polityczna wewnątrz samej Platformy Obywatelskiej. Stąd pytanie, kto za Panem stoi?
A mogę się do tego w ogóle nie odnosić?

To ważne pytanie: kim Pan naprawdę jest, Panie Miter?
"Gazeta Wyborcza" napisała, że jeżdżę mercedesem i mam apartament we Wrocławiu, bo na wywiad z Jackiem Harłukowiczem przyjechałem mercedesem i on to zobaczył. Pytał, czy prawdą jest, że Marcin P. przylatywał do mnie, do Wrocławia awionetką, pytał o relacje z córką posłanki Beaty Kempy, które jakieś mam, bo się znamy, jej mamy nie znam. Ale w ten sposób łączy się pewne fakty, które mogą nadawać mi pejoratywny wyraz, na przykład, że jestem hipsterem, milionerem. Tak nie jest. To, że jeżdżę mercedesem, to nie znaczy, że jest mój. To, że mieszkam w apartamencie, nie znaczy, że jest na mnie. A to, czy ktoś za mną stoi, czy nie… Wczoraj dostałem telefon od znanego dziennikarza, który mi powiedział, że cała ta sprawa to walka służb wojskowych z ABW. Ja się do takich informacji nie będę odnosić.

A nie doszły Pana informacje, że cała ta sprawa jest montowana wewnątrz samej PO?
Ja to mogę pani potwierdzić, bo wiem, w posiadaniu jakich materiałów jest Marcin P. Oszukał wielu ludzi, to prawda, ale to jest kwestia polityczna i oni wiedzą, że premier ma dziki strach w oczach.

Oni, czyli kto?
Kręgi z Pomorza. Nie mogę wszystkiego pani mówić, ale pani tok myślenia jest prawidłowy. Ale proszę zwrócić uwagę, że pan Milewski też często wymieniał słowo "oni". Kogo miał na myśli? Co chciał powiedzieć premierowi? O kogo mu chodzi?

To znaczy, że Pan miał kontakty z jakąś frakcją w PO, która postanowiła wystąpić przeciwko premierowi?
Nie mogę pani odpowiedzieć na to pytanie.

Rozmawiała Anita Czupryn

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wa
[cyt]do znajomych i nieznajomych na przypadkowe numery :)[/cyt]
G
GRANIWID SIKORSKI
W sprawie również mieszkań dla tychże starszych ludzi Kodeks cywilny art. 172 mówi że można zasiedzieć takie mieszkanie w złej wierze nie będąc jego właścicielem. Skoro jest taki artykuł to wnosimy „o nadanie mocy takiemu artykułowi na zasadach Ustawy”, aby ludzie mieszkający tyle lat mogli zasiedzieć takie mieszkanie a przez co idzie, mieszkać za normalny czynsz do końca życia.
Art. Kodeksu cywilnego 172 Sędziowie i Prokuratorzy w Krakowie interpretują jak chcą, a prawie zawsze na niekorzyść mieszkańców zamieszkałych długie lata w tych mieszkaniach, kończy się to podwyżkami nieuzasadnionymi czynszów a następnie eksmisjami na bruk, bo jak wiadomo w praktyce wygląda to zupełnie inaczej a mianowicie mieszkań socjalnych z normalnymi warunkami w Krakowie brak.
Toczących się spraw w sądach krakowskich jest dziesiątki tysięcy, które są tak kierowane wszystkie sprawy przez Przewodniczących postępowań aby zamieszkujący od lat musieli opuścić te mieszkania.
Zwracaliśmy się wielokrotnie w powyższej sprawie do Pąństwa z dostarczeniem pisma do rąk własnych adresata, ale do dnia dzisiejszego w tym kierunku nie zostało zrobione nic, a pisma przekazywane są po kancelariach do dalszego załatwienia w dalszym ciągu bez efektów dlatego niniejsze zapiski w tym piśmie zostają skierowane do innych organów również w imię męczonych i szykanowanych rodzin poprzez oszustów którzy są zasłaniani przez funkcjonariuszy Policji.
Mając na uwadze w/w fakty w sprawie naprawdę poszkodowanych gnębionych i wyrzucanych ludzi zwracamy się o zajęcie stanowiska jeszcze raz, bowiem ludzie Ci zasługują na taką pomoc, oddając nie raz wiele pracy i poświęcenia dla tej Polski.

Za Forum: Przewodniczący Graniwid Sikorski

Otrzymuje:
Krajowa Rada Prokuratury 02-315 Warszawa ul. Barska 28
Kardynał Stanisław Dziwisz Kraków ul. Franciszkańska3
Ryszard Kalisz Poseł na Sejm RP SLD 00-544 Warszawa ul. Wilcza 23/29
Zbigniew Ziobro Prezes Solidarna Polska Biuro Poselskie
31-140 Kraków Ul. Łobzowska 16/6
Tadeusz Cymański Biuro Poselskie 82-200 Malbork Plac Słowiański 18
Jarosław Kaczyński prezes Prawa i sprawiedliwości 02-018 Warszawa ul. Nowogrodzka 84/86
G
GRANIWID SIKORSKI
FORUM Kraków, dnia 16 września 2012
W OBRONIE GODNOŚCI I JEDNOŚCI
LOKATORÓW I BEZDOMNYCH
NR KRS 0000346811
31-564 KRAKÓW AL..POKOJU 26/102

Rzeczpospolita Polska Prezydent RP Bronisław Komorowski
Warszawa, ul. Wiejska 10

Rzeczpospolita Polska Rzecznik Praw Obywatelskich
Warszawa Al. Solidarności 77

Rzeczpospolita Polska Departament Sądów Powszechnych
00-950 Warszawa Al. Ujazdowskie 11

Rzeczpospolita Polska Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin
00-950 Warszawa Al. Ujazdowskie 11

Rzeczpospolita Polska Prokurator Generalny Andrzej Seremet
02-315 Warszawa ul. Barska 28

Rzeczpospolita Polska Minist. Spraw Wewnętrznych
00-951 Warszawa ul. Batorego 5

Rzeczpospolita Polska Najwyższa Izba Kontroli
00-950 Warszawa ul. Filtrowa 57

Rzeczpospolita Polska Komendant Główny Policji
02-542 Warszawa ul. Puławska 148/150

Rzeczpospolita Polska Centralne Biuro Antykorupcyjne
00-583 Warszawa al. Ujazdowskie 9

Wojewoda Małopolski
Kraków ul. Basztowa 22

Prezes Sądu Okręgowego
Kraków ul. Przy Rondzie 7

Prezes Sądu Rejonowego
Kraków ul. Przy Rondzie 7

Urząd Miasta Krakowa Prezydent Jacek Majchrowski
Kraków Pl. Wsz. Świętych 3-4

SKARGA
„GOLD KAMIENICE”

„ Co się dzieje w tym kraju że adresowane do Państwa pisma nie dają skutku działania instytucji państwowych które powinny stać na straży pilnowania majątku państwowego, gdzie są organy nadzorcze które powinny działać w kierunku wychwytywania wyspecjalizowanych grup przestępczych w przejmowaniu kamienic. Ludzie pracy, emeryci i renciści oraz młode małżeństwa z dziećmi wyrzucani są nadal na ulicę bez prawa do lokali socjalnych i jeśli Państwo nie podejmiecie odpowiednich kroków to cała ta sytuacja sprawi że ludzie wyjdą na ulicę i zaczną manifestować. Powstanie rewolucja w kraju, bowiem nie ma miejsca dla tych którzy pracowali dla Polski całe życie a wszystko nadal dzieje się, że kamienice są odbierane z działkami przez oszustów, jednak ci są na tyle sprytni że dzielą się łupem.”
Uważamy że kamienice które nadal stoją puste do przejęcia lub te po przejmowane niezgodnie z prawem powinny wrócić na rzecz Skarbu Państwa. Państwa skromna odpowiedź powoduje be zdziałanie.
Wiele kamienic zostało przekazanych w ręce pseudo nowych właścicieli, którzy odebrali niezgodnie prawem kamienice, a majątek ten powinien przejść na rzecz Skarbu Państwa – Gminy, gdyż ¾ kamienic zostało wyremontowanych w latach 60 za pieniądze państwowe, dlatego kontrole Prokuratorów z poza granic miasta w sądach i samej Policji z poza Krakowa czyniły by jakiś rygor którego nadal się domaga Forum a czego nie uczynił Prokurator Generalny, który dawał by sprawiedliwość, gdyż samowolna praca nie kontrolowana może odbiec od normy przy odmawianiu wszczęcia śledztw oraz przy ich umarzaniu postępowań prokuratorskich daje dużo do myślenia kto czerpie zyski.
W sprawie również mieszkań dla tychże starszych ludzi Kodeks cywilny art. 172 mówi że można zasiedzieć ta
p
perła
Polecam wszystkim artykuł o PO i Tusku w poniedzialkowym Newsweeku :)) oraz : "Kolejne wątki w sprawie Marcina P. Oto ujawnione zostało, że dokładnie w momencie, gdy ubiegał się on o przepisanie na linie OLT koncesji lotniczej przejętej spółki, minister Nowak odwołał bez podania przyczyn i w trybie nagłym dotychczasowego szefa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, do dziś nie powołując nowego, choć minęło półtora roku. Urzędem wciąż zarządza p.o., który wydał panu P. koncesje wbrew jasno sformułowanym warunkom (m.in. niekaralności), których pan P. nie spełniał. Domniemanie, że odwołany Grzegorz Kruszyński stracił stanowisko, bo nie chciał żyrować interesów oszusta, narzuca się nieodparcie, choć on sam nie chce się wypowiadać, a jego byli podwładni mówią to dziennikarzom tylko anonimowo. To nie wszystko: "Gazeta Polska Codziennie" ujawniła, że niezbędnej dla szwindlu Amber Gold koncesji na prowadzenie tzw. domu składowego Ministerstwo Gospodarki udzieliło Marcinowi P. w ciągu 48 godzin (ustawowy termin 2 miesiące), odstępując od ustawowego wymogu przedstawienia licznych zaświadczeń (m.in. o niekaralności) i zadowalając się... złożeniem przez Marcina P. oświadczenia, że wszystkie warunki prowadzenia "domu składowego" zna i spełnia. I nie był to wypadek jednostkowy, bo równie ekspresowo i ulgowo dostał Marcin P. także dwie inne koncesje, w tym na obrót kruszcami. Już same te fakty - a wyszło na jaw jeszcze więcej - dowodzą, że obrabowanie klientów "złotych lokat" nie było dziełem drobnego kombinatora, ale jego tajemniczych patronów, ulokowanych na tzw. najwyższym szczeblu. Zablokowanie przez władzę prób utworzenia sejmowej komisji śledczej staje się w tym kontekście jeszcze bardziej wymowne!" - I CO POKRAKI NIE SĄ ZMOCZONE OD GDAŃSKA PO WARSZAWĘ W AMBER GOLD !!!!!
P
Psychiatra
Pisząc ....... "ponieważ wcześniej miewał telefony z ministerstw i innych instytucji" - niejaki polo nie dodał, że były to telefony z zakładu psychiatrycznego - dokąd polo wybiera sie na długie leczenie, które mu i tak nic nie pomoże.-
z
zenek
ty półmózgu tarzający się w PsichOdchodach,to wy będziecie zutylizowani.
z
zoro
PsieOdchody robią dobrą minę do złej gry ale na pewno robią w gacie.człowiekhonoru[a tusku nim nie jest]dawno by uciekł gdzie pieprz rośnie.Przyspawany jest na amen,kuńmi go nie oderwiesz choćby wylali na niego całą zawartość TOI-TOIa.
G
Gabriel
Z młotem trudno dyskutować.
G
Gabriel
Do czego ma się sprowadzać to załatwienie ? Co ma oznaczać ?
x
xa
że w końcu znajdzie się choć jeden człowiek honoru i raz a dobrze załatwi sprawę zarówno premiera Donalda Tuska jak i "prezydenta" Bronisława "Bula"-Komorowskiego, bo tych dwóch pajaców już dość nam przyniosło zła i niekompetencji.
k
karababa
Sędzia musi PRZEDE WSZYSTKIM być w 100% zależny od aktualnej partii rządzącej, znać obowiązujące układy i się do nich stosować. Wytłumacz nam - dlaczego wielcy oszusci, aferzyści, bossowie mafii zostają skazywani na jakieś śmieszne wyroki czy wręcz uniewinniani - jak ostatnio - podczas gdy za tak zwane "znieważenie prezydenta" można pójść na ładnych kilka lat do pudła. Ba - zapomnisz zapłacić 10 gr podatku to masz przesrane, podczas gdy aferzyści pokroju Plichty są przez państwo chronieni.
G
Gabriel
Po wypowiedzi widać, że nie masz zielonego pojęcia o sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości. Są sędziowie
na wysokim poziomie i miernoty jak w każdym zawodzie.
Na sędziego należy powoływać prawnika u szczytu kariery, a nie na starcie. Sędzia musi mieć olbrzymie doświadczenie,
nie tylko prawnicze. To jest szczególny zawód. Nie wyglądasz na to, że to rozumiesz.
n
niewierzacy ateusz
pod rządami PO niezależnośc sądów to mit, co dobitnie pokazał gdański sędzia milewski , służalcze sądy uniewinniają gangstera słowika a skazują Jakuba Króla za organizowanie protestów przeciw ACTA lub Frycza-antykomora za kpiny z prezydenta , jak tak dalej pójdzie to w rosji będą mieli więcej wolności niż my
W
Wróżbita
Wszyscy wymienieni w tytule - wielbiciele PiS-u - powoli się przygotowujcie. Na przełomie 2015 /2016 roku
zostanie odtrąbiony odwrót kaczystów. Stetryczały J. K. - ulubieniec Księcia J. Poniatowskiego, bo zawsze ma od niego kwiaty - przejdzie na emeryturę - bacząc na ukochanego kota. Reszki PiS-u zmieszczą się na niezbyt długiej partyjnej kanapie. I wtedy wszyscy z was - bez wyjątku - powiedzą: ano szkoda, bo gdyby był nasz rząd autorytatywny, to Polska nigdy by już ........... .
c
czytelniczka
Takich ludzi Polsce trzeba. Z charakterm i odwagę.
Nie gnojków i karierowiczow jak w wiekszosci ci w sądach. To zdrajcy.
Dodaj ogłoszenie