Mistrzowie świata w siatkówce, czyli wszystkie dzieci Vitala...

    Mistrzowie świata w siatkówce, czyli wszystkie dzieci Vitala Heynena

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Biliński

    Aktualizacja:

    Polska

    Reprezentacja Polski wygrała 10 z 12 meczów mistrzostw świata.
    1/53
    przejdź do galerii

    Reprezentacja Polski wygrała 10 z 12 meczów mistrzostw świata. ©sylwia dabrowa / polska press

    SIATKÓWKA. REPREZENTACJA POLSKI. Tylko niepoprawni optymiści mogli się spodziewać, że polscy siatkarze znów wygrają mistrzostwa świata. Start mieli udany. Później jednak pojawiły się problemy. Ale dzięki doświadczeniu i charakterom zawodników oraz ich relacjom, także z trenerem, udało się je przezwyciężyć.
    - Nie oceniajmy kogoś, jeśli nie przeszliśmy metra w jego butach - zbagatelizował pochwały pod swoim adresem Bartosz Kurek. Pod nosami słuchaczy pojawił się lekki uśmiech. Trąciło tanim Paulo Coelho. Jednak najlepszy zawodnik siatkarskich mistrzostw świata wiedział, co mówi. Jego droga do złotego medalu mundialu nadaje się na film. Nie gorszy niż seria „Rocky” z Sylvestrem Stallone’em.

    Mógłby zacząć się od nieudanych igrzysk olimpijskich w 2016 r.
    w Rio de Janeiro. Choć zdaniem części ekspertów, Kurek, który wrócił do kadry, był jednym z najjaśniejszych punktów drużyny. Tyle że jeśli nawet to prawda, to w zespole nic nie funkcjonowało jak należy. Polska w mało przekonującym stylu wyszła z grupy i jak zwykle odpadła w ćwierćfinale.

    Po turnieju siatkarz miał wyjechać do Japonii, bo podpisał kontrakt z JT Thunders Hiroszima. Z przenosin nic jednak nie wyszło, bo wycofał się z danego słowa. Wydał oświadczenie, że zawiesza swoją karierę. „Zmęczenie skumulowane przez wiele lat ciągłego grania zaowocowały ogólnym narastającym osłabieniem organizmu i wypaleniem mentalnym, w efekcie czego straciłem coś, co zawsze mną kierowało, czyli pasję i chęć do grania. Doszedłem do takiego momentu, w którym stwierdziłem, że zdrowie i wizja długoletniej kariery jest ważniejsza niż nawet największy kontrakt” - oświadczył Kurek, który w kolejnych tygodniach drastycznie tracił na wadze.

    Pomocną dłoń wyciągnęła do niego PGE Skra Bełchatów, gdzie mógł pomału odzyskiwać formę. Wsparcie miał w swoich rodzicach, którzy też grali w siatkówkę - Adamie (mistrz Polski z AZS Częstochowa oraz 84-krotny reprezentant kraju) i Iwonie (Polonia Świdnica) - i nie patyczkowali się, gdy trzeba było synowi przemówić do rozsądku. Mniej więcej wtedy związał się z reprezentantką Polski Anną Grejman, która była nieoceniona przy wyjściu z dołka.

    Był to drugi raz, gdy wychowanek AZS PWSZ Nysa nie poradził sobie z presją. Pierwszy miał miejsce po wygranych mistrzostwach Europy w 2009 r. Kurek miał wtedy 21 lat i został okrzyknięty nadzieją polskiej siatkówki. Nie na wyrost, bo przecież udanie debiutował w lidze jako 16-latek - u boku swojego ojca. Lata później przyznał, że nie dorósł do miejsca, w którym się znalazł. Nie potrafił poradzić sobie z sukcesem. Wprawdzie nie popadł w nałogi, ale narzucił zbyt duże wymagania co do swojej formy. W efekcie wystarczyła jedna nieudana akcja w meczu, by mentalnie się rozsypał.

    Zresztą do dziś alergicznie reaguje na niektóre pytania dziennikarzy. Czasem traktuje je jak ataki. W meczu z Iranem (3:0) w pierwszej fazie mistrzostwa świata Kurek miał dobre statystyki poza atakiem. Gdy został po nim o to zapytany, uciął: - Najlepiej odpowiedzieć tak, że wygraliśmy 3:0 - odwrócił się na pięcie i poszedł. To ponoć dlatego, że do siatkówki podchodzi bardzo emocjonalnie. Z drugiej strony - w prosty sposób. - Ja tylko macham ręką - wzruszał ramionami po kolejnych meczach, w których bombardował przeciwnika.

    - Często używacie stwierdzenia „przełamanie”, „odblokowanie się”, ja tak na to nie patrzę - cmoknął z niesmakiem Kurek. Może dlatego, że ze złotym medalem na szyi i nagrodą dla MVP turnieju w ręku, to postanowił sprawę wyjaśnić. - Uważam, że cały czas grałem dobrą siatkówkę. Od początku przygotowań pracowałem nad formą, poprawiając ją. Pamiętajmy, że zacząłem je po kontuzji odniesionej w Turcji. Nie oczekiwałem zbyt wiele od siebie, wiedziałem, że na wszystko potrzebny jest czas. Spokojnie i ciężko pracowałem. To przyniosło efekty.

    W mistrzostwach świata był lepszy niż w 2012 r. w Lidze Światowej. Też grał świetnie i w dużej mierze dzięki niemu Polacy wygrali rozgrywki. Igrzyska w Londynie znów były niewypałem, a forma Kurka przez następne dwa lata pikowała. Skończyło się tym, że Antiga w ostatniej chwili skreślił go z kadry. Trener tłumaczył decyzje względami sportowymi, ale ponoć nie tylko one miały wpływ. W każdym razie do tematu nikt nie wracał, bo Polska wygrała mundial, a wkrótce obaj znaleźli nić porozumienia. W pamięci zostały tylko reklamy jogurtu z siatkarzem - z jego młodszym bratem oraz hasłem: „Możesz być, kim chcesz”. Tylko nie mistrzem świata. Jeszcze.

    Dla Kurka to była lekcja życia. Często przez pomyłkę był wymieniany jako złoty medalista. Z czasem nabierał do tego większego dystansu i nawet w Bułgarii, gdzie Biało-Czerwoni zaczęli drogę po drugi z rzędu tytuł, żartował ze swojego niedoszłego tytułu. W ostatnich miesiącach zmienił się nie do poznania. Także na boisku, a najwyższy bieg wrzucił w Turynie.

    Bartosz Kurek: Nie oceniajmy kogoś, jeśli nie przeszliśmy metra w jego butach


    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo