Mistrzowie świata w animacji

Marek Świrkowicz
Urocza polsko-brytyjska baśń ?Piotruś i wilk? zgarnęła wszystkie najważniejsze animatorskie trofea: od Kryształu Annecy po statuetkę Oscara fot. se-ma-for film production
Z polską animacją jest jak z szybownictwem albo lataniem precyzyjnym. Głodni sukcesu rodacy często zapominają, że są dziedziny, w których nie tylko możemy się równać z najlepszymi, ale wręcz wyznaczamy światowe trendy.

I podczas gdy my nad Wisłą z niecierpliwością wyczekujemy doniesień o sukcesach naszego kina fabularnego, prace rodzimych animatorów od lat podbijają serca widzów i krytyków pod każdą szerokością geograficzną.

Część z nich będzie można podziwiać już od jutra w stolicy, w ramach Warszawskich Spotkań z Polską Animacją "Warianty". Na program trzydniowego święta nadwiślańskiej sztuki ruchomych obrazków złożą się projekcje, warsztaty, spotkania, koncerty oraz nietypowe przedsięwzięcia artystyczne z pogranicza różnych sztuk wizualnych.

Już na początek gratka dla tych, którzy swoją fascynację sztuką animacji próbują przekuć w czyn. Jutro w sali Kino.Lab pod hasłem "Ekran otwarty" swoje filmy pokażą amatorzy i hobbyści zainspirowani dokonaniami polskiej szkoły animacji.

Wśród festiwalowych propozycji znajdziemy także wycieczkę do otwartego ponownie specjalnie na tę okazję stołecznego fotoplastykonu oraz przegląd najważniejszych polskich kreskówek dla dzieci, z "Reksiem" i "Kotem Filemonem" na czele.

Głównym punktem programu Wariantów będzie jednak sobotni Maraton z Miniatur w Starej Drukarni. Na nocny seans złożą się animowane cacuszka powstałe w ostatnim półwieczu w warszawskim Studiu Miniatur Filmowych. Nie zabraknie zatem klasycznych już dziś eksperymentów formalnych Jana Lenicy, malarskich majstersztyków Witolda Giersza czy ponurych, inspirowanych Kafką i Dostojewskim wizji Piotra Dumały.

Ale będą też rzeczy najnowsze, wśród których bryluje powstały dwa lata temu "Warzywniak 360 stopni" Andrzeja Barańskiego. Niepowtarzalny świat tej zabawnej osiedlowej przypowieści stworzył w całości malarz Edward Dwurnik.

Warszawski festiwal to część uroczystych obchodów zainaugurowanego w marcu jubileuszu 60-lecia polskiej animacji. To właśnie sześć dekad temu krótki, półamatorski filmik "Za króla Krakusa" Zenona Wasilewskiego zainaugurował działalność najważniejszego rodzimego producenta kreskówek, łódzkiego studia Se-Ma-For. I choć wkład Polaków w rozwój filmowej animacji sięga kinowej prehistorii (to nasz rodak Władysław Starewicz w 191o r. wymyślił animację lalkową), dopiero pod koniec lat 40. produkcja ruchomych obrazków ruszyła u nas pełną parą.

Dziś polscy animatorzy mają na koncie setki nagród, z Oscarami włącznie ("Tango" Zbigniewa Rybczyńskiego w 1983 r. oraz tegoroczny laur dla ostatniej produkcji Se-Ma-Fora "Piotruś i wilk"), a takie filmy jak "Labirynt" Jana Lenicy czy "Klatki" Mirosława Kijowicza stanowią żelazny kanon animatorskiego kunsztu.

A już czają się kolejni. Na trwającym właśnie prestiżowym festiwalu animacji we francuskim Annecy o główny laur walczą aż dwa polskie filmy. W kategorii krótkometrażówek do boju staje kociomysie love story "Kizi Mizi" Mariusza Wilczyńskiego, a w kategorii seriali - zakręcony "Niezły kanał" Sebastiana Pańczyka. Czy któryś z nich powtórzy ubiegłoroczny sukces "Piotrusia i wilka", przekonamy się już w niedzielę.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
thomas
wilczynski is cool
Dodaj ogłoszenie