"Mistrz" Macieja Barczewskiego już wkrótce w kinach. O człowieku, który pięściami wywalczył sobie życie.

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Już wkrótce, 27 sierpnia, do kin trafi jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku - "Mistrz" z Piotrem Głowackim w roli głównej. To historia wydawałoby się nie z tej ziemi, a jednak prawdziwa.

Tytułowy "Mistrz" to Tadeusz Pietrzykowski, postać autentyczna – pięściarz, który zdobył tytuł Mistrza Wszechwag obozu koncentracyjnego Auschwitz i który pięściami wywalczył sobie życie.

Dla świata Tadeusz Pietrzykowski, zwany "Teddym", jest przede wszystkim bokserem i pierwszym, szeregowym więźniem, który stoczył walkę na terenie obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Boksował dla rozrywki esesmanów i dla chleba. Za wygrany pojedynek dostawał jedzenie, którym dzielił się z innymi. Jego zwycięstwa dawały jednak coś więcej – przynosiły otuchę pozbawionym nadziei, wycieńczonym współwięźniom, którzy mogli zobaczyć, jak „Polak pokonuje Niemca”. W miejscu zagłady stał się symbolem nadziei na zwycięstwo.

Aż dziw, że nikt wcześniej nie sięgnął w kinie po tę historię. To ponadczasowa opowieść o niezwykłym człowieku, o pasji, która ratuje życie i pomaga pokonać największe, niewyobrażalne zło.

Piotr Głowacki zagrał Pietrzykowskiego fenomenalnie. Dla tej roli musiał nie tylko bardzo mocno schudnąć, ale nauczyć się też boksować.

Reżyserem filmu jest Maciej Barczewski, doktor habilitowany nauk prawnych, wykładowca i profesor Uniwersytetu Gdańskiego.
Na moje pytanie, jak znalazł takiego bohatera, odpowiada:

- Od lat interesuję się tematyką II wojny światowej, a w szczególności samego obozu Auschwitz-Birkenau, którego więźniem był również mój dziadek. Przez wiele lat mieszkałem z nim pod jednym dachem. Oświęcimską tematykę mieliśmy więc w krwiobiegu rodzinnym. Była mi w jakiś niezwykły sposób bliska. Kiedy myślałem, o czym chciałbym nakręcić swój pełnometrażowy debiut, doszedłem do wniosku, że muszę "zrzucić" z siebie ten oświęcimski balast, który tak mocno siedział w mojej głowie i w sercu. Kilka lat temu przeczytałem opowiadania obozowe Tadeusza Borowskiego, na podstawie których Andrzej Wajda nakręcił "Krajobraz po bitwie". I tam znalazłem zdanie, które mnie zaintrygowało: "Jeszcze tkwi tu pamięć o numerze 77, który niegdyś boksował Niemców, jak chciał, biorąc na ringu odwet za to, co inni dostali na polu" - opowiada.

To jedno zdanie zafascynowało go, bo mówiło o nieznanej mu wcześniej postaci, która dla więźniów Auschwitz-Birkenau stała się symbolem zwycięstwa nad nazistowskim terrorem. Numerem 77 oznaczony był Tadeusz „Teddy”.

- To była dla mnie historia, na którą się czeka. Uruchomiła mi się wyobraźnia. Zobaczyłem, jak w miejscu zagłady jeden Polak w pewien symboliczny sposób wygrywa z nazistami. Bierze odwet, można powiedzieć, za te wszystkie nieszczęścia, które spotykały innych więźniów.

Zacząłem badać temat, szukać informacji o Tadeuszu Pietrzykowskim, skontaktowałem się z jego rodziną - wspomina.

Dziwił go fakt, że nikt wcześniej nie sfilmował tej niezwykłej historii. Dopiero rodzina Pietrzykowskiego wyjaśniła mu, że nie był pierwszym filmowcem, który się do nich zgłosił. Ta historia zainteresowała nawet samego Andrzeja Wajdę. Ale, jak stwierdziła córka Pietrzykowskiego, on był pierwszym tak zdeterminowanym, który jak zapowiedział, że zrobi ten film, to zrobił. Sam reżyser żartuje, że w nim też zrodził się sportowy duch walki, który doprowadził go do szczęśliwego finału.

W filmie oprócz Piotra Głowackiego grają także m.in: Grzegorz Małecki, Marcin Bosak, Marian Dziędziel, Piotr Witkowski, Rafał Zawierucha.

Wojownik o duszy artysty

W Muzeum II wojny Światowej w Gdańsku można właśnie oglądać wystawę dzieł artystycznych Tadeusza Pietrzykowskiego, który miał nie tylko duszę wojownika, ale także artysty. Na ekspozycję w MIIWŚ składa się 29 jego prac, wykonanych w różnych technikach i podejmujących wiele tematów. Wystawa prezentowana będzie do 31 sierpnia br., a wstęp na nią jest bezpłatny.

45. FPFF za nami. Oto laureaci Złotych i Srebrnych Lwów!

Złote Lwy pierwszy raz w historii gdyńskiego festiwalu dla f...

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Materiał oryginalny: "Mistrz" Macieja Barczewskiego już wkrótce w kinach. O człowieku, który pięściami wywalczył sobie życie. - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie