Mistewicz: Z marketingowego punktu widzenia mit Solidarności to majstersztyk

Redakcja
Eryk Mistewicz: Polska w oczach świata to jeszcze długo będzie Lech Wałęsa
Eryk Mistewicz: Polska w oczach świata to jeszcze długo będzie Lech Wałęsa Wojciech Barczyński/Polskapresse
Udostępnij:
O tym, jaki powinien być pomysł na promocję Polski, jaką narrację o naszym kraju sprzedawać za granicą, z Erykiem Mistewiczem, konsultantem politycznym, autorem strategii marketingu narracyjnego, rozmawia Michał Karnowski.

Jest Pan dumny z Solidarności?
Jak większość Polaków. Z marketingowego punktu widzenia mit Solidarności, opowieść o skoku Lecha Wałęsy, to majstersztyk. Dla dużej części pokolenia to narracyjna kotwica tożsamości. Wzmacniana i odkurzana każdego roku, od 1989 r. chroniona przez środowisko skupione wokół "Gazety Wyborczej". To sprawnie zbudowana opowieść, w którym jest i mocarny protagonista (komunizm), i ludzie wspierający Wałęsę (10-milionowy ruch Solidarność). Mit broniony przed sądami, aby absolutnie nic nie uszczknąć z materii składającej się na tę opowieść.

Ale to jednocześnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w najnowszej historii Polski. Z ostatecznym werdyktem sprawie Lecha Wałęsy, który sąd ma wydać 31 sierpnia o 15, a więc już po zakończeniu oficjalnych uroczystości.
Mity mają to do siebie, że dobrze zbudowane jednak trwają obok ustaleń sądów czy historyków. Nie ma już wielkich imperiów, a w salach Muzeum Brytyjskiego wciąż możemy odczytać zapisane w reliefach historie konstytuujące tożsamość narodów. Z czasem zacierają się szczegóły, każde pokolenie na nowo opowiada te same historie. Tak jest z mitem Powstania Warszawskiego czy mitem Józefa Piłsudskiego. Tak będzie zapewne z tworzącym się mitem Lecha Kaczyńskiego. Będziemy się spierać, ale też na nowo te wydarzenia interpretować i przekazywać. Mity niepilnowane popadają w zapomnienie. Albo przejmowane są przez innych. Tak jest chociażby z mitem Dywizjonu 303. Bracia Czesi opowiadają od kilku już lat historię obrony Londynu w czasie II wojny światowej na swój sposób. Powstają filmy, książki, Brytyjczycy są przekonywani i z czasem ulegną, że zostali obronieni przez Czechów.

Jak chcą opowiadać o swojej historii Niemcy, wyraźnie przewartościowujący swoje myślenie o przeszłości, o dumie i wstydzie.
Niemcy próbują opowiadać fascynującą historię idącą pod prąd prawdzie historycznej. To niemieckie rodziny były bombardowane przez alianckie samoloty nadlatujące nad ranem nad niemieckie spokojne miasta, nie wiadomo właściwie dlaczego. A Niemcy walczyli z Hitlerem, na jeden dzień nawet opanowali Berlin.
Mówi Pan o "Walkirii", niemieckiej superprodukcji pokazującej innych Niemców, opowiadającej inaczej ostatnią wojnę. Obraz rzeczywiście intrygujący, testujący pamięć historyczną świata.
Dziś każdy naród szuka swej narracyjnej tożsamości. Nie marki, symbolu, herbu czy logo, ale opowieści. Jest to wręcz obowiązek władzy państwowej. W Stanach Zjednoczonych relacje między państwem a przemysłem Hollywood były wielokrotnie opisywane. Priorytet mają filmy, ale też np. gry wideo pokazujące odwagę i mądrość Ameryki, narracje, które rozchodzą się w świecie i zmieniają in plus postrzeganie Ameryki i Amerykanów. Także, a może przede wszystkim, w tych zapalnych regionach świata, tam gdzie stacjonują wojska amerykańskie.

Rosjanie zaś wykorzystują historię II wojny światowej także do podkreślania swoich praw do utrzymania wpływów w sporej części Europy.
Rosjanie radzą sobie w tej materii ostatnio coraz lepiej. To przecież w Rosji prezydent postanowił uczynić narracyjną osnowę z 1612 roku. Powstała epopeja o Wielkiej Rosji. To, że nie do końca zgodna z historią, nie jest tu najważniejsze. Pierwszą decyzją francuskiego prezydenta po zaprzysiężeniu było zaś, aby w szkołach na początku każdego roku szkolnego odczytywać list 17-latka Guy Moqueta list do rodziców, przepojony miłością do Francji, napisany tuż przed rozstrzelaniem w 1941 r. przez Niemców. We Francji wielokulturowej, by nie powiedzieć wieloetnicznej, wszystkim młodym Francuzom zaserwowano jedną opowieść. Decyzją prezydenta Kazachstanu postanowiono uruchomić wielkie superprodukcje "Nomad" i "Czyngis-chan" promujące godny, odważny, wielki naród. Poprzez narrację buduje się zainteresowanie krajem w świecie, zarządza tożsamością obywateli, wzmacnia pozycję władcy kultywującego tradycję.

Czy to nie oznacza jednak triumfu koncepcji polityki historycznej?
Przede wszystkim oznacza podporządkowanie historii, w tym historycznych faktów, ich interpretacji, politycznemu marketingowi. Oznacza wybieranie, a często nawet tworzenia tych faktów, dzięki którym opowiemy historię tak, aby nam ona jak najlepiej służyła, rozchodząc się dalej.

A Polska? Pytanie o wizerunek Polski, o znajomość naszej historii w Europie i świecie wraca w każdą rocznicę Sierpnia. Jest zasadne, ale czy nie przesadnie stawiane? Czy nie jest wynikiem przewrażliwienia na to, co myślą o nas na zewnątrz? Po co nam w ogóle, może ktoś zapytać, ta pamięć o Solidarności?
Dokładnie po to, po co Sarkozy'emu i Francuzom otwarte niedawno interaktywne, nowoczesne muzeum de Gaulle'a w Paryżu. Albo wystawa "Bohaterowie świata. Od Achillesa do Zidane'a". Wystawa, z której dowiadujemy się, że bez Francji i Francuzów nie byłoby świata. (śmiech) Po części po to, aby być dumnym z bycia Polakiem, łatwiej znosić niedoskonałości życia tu i teraz. Po części po to, aby zaciekawiać świat. Punktem honoru wszystkich szefów francuskich firm w Polsce, ale też odwiedzających ich szefów, jest postawienie na biurku zdjęcia z Lechem Wałęsą. Dla Francuzów, którzy w stanie wojennym wysyłali paczki do Polski, takie zdjęcie to też po części ich historia. Rumuni muszą dziś odświeżać narrację o Drakuli, aby inaczej niż tylko przez ekspulsowanych Romów opowiadać o swoim kraju. Estończycy pracują nad narracjami pokazującymi technologicznego tygrysa Europy. To bardzo ciekawa strategia narracyjna, sprawnie aplikowana, przyciągająca inwestycje.

Rozmawiał Michał Karnowski

Eryk Mistewicz, konsultant polityczny, autor strategii marketingu narracyjnego, współautor książki "Anatomia władzy" o kampaniach, mediach i technikach public relations

Więcej w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub na prasa24.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rastromaniak
Mądry komentarz Mistewicza do tego, co widzimy. To faktycznie tak jest, że mit, narracja, marketing zaprząta naszą uwagę, a kto tego nie widzi, albo nie wie jak to wykorzystać (w tym wypadku dla kraju) to ciapa, by nie powiedzieć bardziej dosadnie!
K
KL
Pytanie tylko czy mit Soldarnosci będzie na tyle silny, aby przetrwać jak chce pan Mistewicz, zawieruchy wojny polsko-polskiej. Pan Mistewicz widzi dla Wałęsy i Solidarności miejsce w historii świata i w Muzeum Brytyjskim po stuleciach, a ja się zastanawiam czy sami z siebie my Polacy tego mitu świadomie nie zniszczymy dlatego, że nam się Wałęsa nie podoba, że nas wkurza. Pan Mistewicz ma rację mówiąc, że oto Polska ma dziś szanse wykorzystania mitu Wałęsy i mitu Solidarności w kotwice tożsamościową nawet nie tylko tego pokolenia ale też Polski. W budowaniu wizerunku Polski powinniśmy postawić właśnie na ten mit, tu z panem Mistewiczem się zgadzam. I dlatego nie warto nam dziś "dobijać" Wałęsy i Solidarności, bo to o nas jak najgorzej świadczy!
G
Gf1978
Ma racje ze to rywalizacja mitow czy jak mowi Mistewicz narracji. Pelna zgoda!
N
NorvidNH
Bolek oddaj ludziom obiecane 100 milionów które do końca zwłaszcza twoje PEŁO putinowcy Polscy!
Sprzedaj dobytek który masz od Solidarności i daj na fundusz dla bezrobotnych i świętuj z Obornikowcami w oddziale dla przyjaciół moskali na Tymie!
W
WP
Wracając do spraw polskich. W 1943 roku wojska sowieckie wkroczyły na dawne tereny polskie. Innymi słowy wolność została przyniesiona na bagnetach dywizji zwanej Kościuszkowską. Dywizja Kościuszkowska była utworzona na bazie dywizji gwardii. W każdej dywizji gwardii był batalion GRU czyli razwiedki. Jaruzelski sam się, przyznał, że był w razwiedce od 1945roku.. Odpowiednikiem razwiedki była w wojsku w Polsce osławiona Informacja Wojskowa. Do śmierci Stalina obsadzona w większości przez żydów [ponad 20 %] i Rosjan [70%, różnej narodowości] . W zależności od okresu, Informacja Wojskowa bezpośrednia córka GRU liczyła od 2 do 4000 ludzi. UB czy też SB liczyła od 15 do 25 000 pracowników, Milicji było ok 120 000, a wojska ok 500 000, członkowie Partii stanowili ok 2000 000 a reszta owieczki to jest ok. 35 milionów obywateli Polski. I proszę nie próbować dezinformować obywateli, że to jakaś tam partia rządziła. Żaden myślący człowiek nie postawi na głowie tej piramidy władzy. Tak jak w starej armii mongolskiej mniej więcej 1 wyższy oficer kierował 10 niższymi, a ci z kolei 10 podoficerami i dalej 10 obywatelami. Czyli zwykł system dziesiętny. Po drugie; podobnie jak w armii Piotra Wielkiego oficerowie kontraktowi po odsłużeniu swoich 20 - 25 lat przechodzili do rezerwy kadrowej i zajmowali stanowiska w administracji państwowej lub samorządowej. W Polsce do dnia dzisiejszego jest tak samo. Oficerowie, szczególnie Informacji Wojskowej , WSW [GRU] zajmują eksponowane, chociaż nietelewizyjne, stanowiska kierownicze. W ten sposób otrzymują wynagrodzenie z dwu źródeł od wojska i od obecnego , aktualnego, pracodawcy. Wiedząc, że wojskowe finanse są stałe wiadomo, że każdy pilnuje swojego interesu i tego który mu płaci systematycznie. Należy także podkreślić, że tylko ok. 5 % akt SB dotarło do archiwum IPN. Ile i czy w ogóle jakiekolwiek akta IW dotarły do IPN nie wiadomo. Wiadomo na przykład, że Informacja Wojskowa prowadziła tzw. “badania naukowe” prowadzące do dezintegracji osobowej, pod nazwą “Kompleksowy system dezintegracji osobowości”. Były to tortury psychiczne i fizyczne mające na celu zmianę sposobu myślenia . Wykorzystywane te doświadczenia były np. w czasie wojny wietnamskiej na żołnierzach amerykańskich [ Kompromitujące sekrety Ameryki - Amber 2002]. Należy także podkreślić, że do stanowisk obsadzanych przez “byłych” wojskowych należą wszystkie związane z tzw obronnością kraju , bardzo szeroko rozumianą. np, wszelkie banki, handel zagraniczny, przemysł ciężki i wydobywczy, energetyczny i ubezpieczenia. Podobnie miasta portowe np. Gdańsk, Szczecin, przemysłu ciężkiego i wojskowego np. Bydgoszcz, Katowice były pd specjalną opieką IW - WSW - agendy GRU. Przypomnijmy, zamieszki w 1956, rozpoczęły się w Bydgoszczy, Poznaniu i Szczecinie wg tego samego scenariusza w tym samym czasie. Podobnie wyglądało to w 1970 rok i w 1980r. także decyzje dotyczące np. energetyki zapadają w tym gronie. Przykładowo to po przewrocie wojskowym w 1981 roku zapadła decyzja budowy elektrowni atomowej potrzebnej wojsku. Jak bowiem wiadomo przez następne 25 lat nie zbudowaliśmy tej elektrowni i światło nam nie zgasło. Ale ponad 4 miliardy dolarów wyparowało i do dnia dzisiejszego ich nie rozliczono [przynajmniej publicznie]. Zdziwienie budzi także fakt, ciągłego nagłaśniania powstania Solidarności z rozmywaniem się, w detalach i szczególikach, a nie wyjaśnianie tła jej powstania. Otóż jak to podał płk Marian Rajski w publikacji pt. “Bez rękawiczek’” [ 1993rok] powołanie Solidarności było spowodowane koniecznością odwrócenia uwagi od Afganistanu. Przecież braki w zaopatrzeniu nie pojawiły się w Polsce z powodu klęski żywiołowej, powodzi, suszy ale konieczności oddawania kontyngentu do Afganistanu. Przecież doskonale pamiętamy te beczki z farbą idące do ZSRR, w których były ukryte puszki z szynką. Tak więc ciągle powtarzanie o oddolnym ruchu solidarności jest kpiną ze zdrowego rozsądku. Gen Kiszczak w swoich wspomnieniach podaje, że w niektórych organizacjach Solidarności 100% stanowili jego pracownicy!!!.. I można przyjąć to za fakt bezdyskusyjny. Najlepszym dowodem potwierdzającym rozległość istnienia agentury Informacji Wojskowej - WSW -WSI czyli agendy GRU jest sprawa FOZZ, oraz sprawa Kluski czy też Olewnika. W sprawie FOZZ zamordowano już kilka osób i cisza. Nadal nie wiadomo, gdzie zginęły akta NIK -u którymi dysponował prof. W. Pańko. W sprawie Kluski i Olewnika schemat “działania” jest taki sam. Najpierw mają płacić, a jak nie płacą to Izba Skarbowa robi kontrole. U Olewnika skończyło się, to tragicznie śmiercią syna, być może zapłacił nie tyle ile trzeba, lub nie temu komu trzeba. Ale pomimo minięcia 7 lat żadnego postępu w śledztwie nie ma i nigdy nie będzie, próżne tak ojca, rodziny jak i tzw. opinii publicznej nadzieje. Podobnie jest , że śmiercią innych 7 generałów zamordowanych w dziwnych okolicznościach w okresie ostatnich 15 lat. A licząc gen Jaroszewicza, także z Informacji Wojskowej, to z 40 lat. W Polsce ŻADEN mord IW - WSW - WSI - agendy GRU nie został osądzony, były to zawsze "wypadki" samochodowe albo "samobójstwa", ostatnie to "samobójstwo" szyfranta Zielonki i dyrektora gabinetu Tuska Michniewicza. Jest zresztą charakterystyczne, że ludzie związani z Informacją wojskową - WSW - WSI - agendą GRU raczej nie umierają normalnie tylko giną w wypadkach lub wręcz są mordowani - popełniają samobójstwo jak np. E. Sekuła. Biedaczysko , będąc po wylewie i mając sparaliżowaną prawą rękę [widać to było w czasie jego wystąpienia w Sejmie] najpierw postrzelił się, w lewą rękę, potem w głowę i dodatkowo w brzuch, aby po 3 godzinach zadzwonić do żony, o 5 nad ranem, zejść z drugiego piętra i otworzyć jej drzwi. Na taki wyczyn stać tylko zaprawionego oficera IW - WSW. - agendy GRU, być może na etacie tajnym.Trzeba także wyjaśnić, że w obecnej sytuacji IPN nie ma praktycznie dostępu do akt Informacji Wojskowej i trzeba podkreślić, że zmiana ustroju w Polsce nastąpiła dopiero po odejściu gen Dukaczewskiego,(obecnie powrócił do łask dzięki Komorowskiemu, jak i jego ludzie zrzeszeni w SOWA i PROMILITO) a więc wbrew temu co się, mówi nie w 1989r. przy Okrągłym Stole ale w 2005 roku i to także nie wiadomo w jakim stopniu. Wiadomo, że drugie pokolenia byłych agentów obsadza stołki np. W.Cimoszewicz były kandydat na prezydenta jest synem osławionego dowódcy IW z Wojskowej Akademii Technicznej [Leszek Żebrowski -Niepodległa.pl], przez którego biurko przechodziły wszelkie awanse wyższych oficerów [ skierowania na wyjazdy do Moskwy - marynarze do Leningradu, rakietowcy do Kazachstanu, pancerniacy na Ukrainę]. Innymi słowy przez cały okres Polską rządziła Informacja Wojskowa - WSW czyli agenda GRU, to ona prowadziła tzw szwadrony śmierci w latach 40 i 50 - tych, to ona dokonywała większości “zmian” politycznych np. w 1956, w 1970 czy tez w 1980 - 81. To wojsko strzelało do manifestujących, a nie jakieś tam ZOMO. Naprawdę trzeba być zupełnie bez wyobraźni i podstawowej wiedzy strzeleckiej, albo głęboko skorumpowanym aby twierdzić, że 10 górników w Kopalni Wujek zastrzelili Milicjanci z plutonu specjalnego ZOMO. Na dziesięciu zamordowanych górników, 9 otrzymało postrzał w głowę a jeden w brzuch [ prawdopodobnie się ten idący w pochodzie przed nim potknął.]. Każdy kto brał udział w manifestacjach doskonale wie, że w takim zamieszaniu jest absolutnie niemożliwe pochwalenie się tak celnością szczególnie z kałasznikowa. Taką celnością może się pochwalić tylko strzelec wyborowy strzelający z podpórki np. z dachu. Osobiście widziałem rany postrzałowe np. w 1970 roku w czasie GRUDNIA, wlot kuli na wysokości obojczyka, a wylot pod przeponą na dole. Ewidentnie świadczy to o strzelaniu przez ukrytego u góry np. na dachu strzelca. Podobnie twierdzenie, że powstała Solidarność była ruchem oddolnym jest mało poważne. W kraju tak inwigilowanym, żadna organizacja stawiająca się przeciw państwu nie może powstać do wielkości większej niż kilka osób. Przykład; studenci w Łodzi i Aaron Nusselbaum alias Myszkiewicz alias Niesiołowski agent bezpieki, a obecnie marszałek Sejmu. Solidarność, podobnie jak i w poprzednich latach inne zamieszki powstawała w miastach w których dominację posiadała Informacja Wojskowa. I nie była ona żadną obok innych służbą specjalną jak to sugeruje prof. Żebrowski ale właśnie tą kierującą. A powstała z powodu konieczności odwrócenia uwagi od wojny w Afganistanie. Przecież ogołocenie naszych sklepów spowodowała masowa wywózka towarów do ZSRR, a nie klęska żywiołowa. Nawet broń zniknęła z koszar przekazana dla afgańców. Kartki na paliwo wprowadzono z powodu realizowania planu Żukowa z 1952 roku ataku brygadami pancernymi Afganistanu. Dopiero po kilkunastu miesiącach i wycofaniu czołgów, co nasza prasa określiła mianem stabilizacji sytuacji w Afganistanie, kartki wycofano. Dokładnie podała to Polityka w grudniu 1981 roku, stwierdzając , że do grudnia ZSRR przekazał nam tylko ok 50 % zakontraktowanej ropy. Jeden czołg potrzebuje dziennie około 2 ton paliwa. I to zmniejszyło import ropy do Polski. Podobnie należy pamiętać, że główny agent ZSRR - żyd Gorbaczow [ swego czasu zastępca Andropowa szefa KGB], facet który miał dostęp do tajnych kodów i numerów kont za granicą znalazł spokojną starość w bazie Marynarki Wojennej w Californii, a jak wiadomo wszystkich ? “uciekinierów” wywiad radziecki mordował. Na podstawie programów naszej TV, można doskonale określić kto jest kim. I tak od dawna I program, mający największy zasięg i oglądalność był programem Informacji Wojskowej, Program drugi SB , potem Informacja dostała jeszcze Polsat . TVN należy do Światowego Kongresu Żydów - sekretarz tej organizacji jest w Zarządzie TVN. Podobnie nie należy specjalnie ufać programom “zachodnim” np. Discovery emituje programy jawnie przygotowywane przez GRU lub KGB np. cały cykl historii II wojny Światowej. Należy także pamiętać, jak silny opór powstał w chwili ujawnienia jakiegoś agenta IW-GRU. Nagle znajdowała się cała masa telewizyjnych historyków, którzy wyciągają najbardziej fantastyczne argumenty aby poddać w wątpliwość istnienie tego agenta. KORONNYM PRZYKŁADEM JEST TUTAJ postać OLEKSEGO , KTÓRY POMIMO UDOWODNIENIA sprawy, nadal bryluje w okienkach telewizyjnych jako doświadczony i zasłużony premier. szczególnie Polsatu i TVN. Podobnie w przypadku książki dr dr Cenckiewicza i Gontarczyka na temat Wałęsy już po 12 godzinach “Szczecin” wysłał do mas mediów list protestacyjny z 1500 podpisów. W jaki sposób w ciągu jednej nocy zebrali tyle podpisów pozostaje słodką tajemnicą. Wielkim sukcesem tej książki jest nie podanie dokumentów IPN-owskich ale bezkrwawe ujawnienie takiej ilości byłych agentów. Wystarczy zapamiętać te protestujące przed ujawnieniem Bolka nazwiska “ autorytetów”. Cała masa tych agentów piastuje obecnie zasłużone stanowiska profesorów wyższych uczelni np. prof Seweryn Żurawski z Uniwersytetu Warszawskiego. Jednym z pierwszych posunięć Hunty Wojskowej było rozdanie ponad 1300 nominacji profesorskich tylko w pierwszym roku swego panowania. A przecież żadnego rozkwitu nauki w stanie wojennym nie zaobserwowaliśmy. Do dzisiaj wszyscy, o ile nie zmarli, zajmują eksponowane stanowiska np. Uniwersytet ~Toruński, czy też Gdański. Podobnie wygląda sprawa obdarowywania różnymi odznaczeniami państwowymi różnych typków i co ciekawsze, jak zmieniła się mentalność Polaków, nikomu nie przeszkadza to, że jego nazwisko znajduje się na tej samej liście co zbrodniarze. Taki medal Janka Krasickiego dostało kilka tysięcy osób. Nie słyszałem o żadnym masowym zwracaniu odznaczeń. Tak więc , moim zdaniem czas skończyć z powtarzaniem hipotez będących wytworem specjalistów od dezinformacji. Polska była od 200 lat kartą przetargową w rozgrywkach europejskich, a ostatnio i światowych. Wystarczy zapamiętać do jakiego kraju wyjeżdża kandydat na premiera czy też prezydenta, a będziemy wiedzieli co musimy kupić [np. F -16 kiedy nawet UAE - ZEA, Egipt kupuje F-22 a Izrael F 35]. Jednakże działania ludzi o wątpliwej moralności sprowadzały na nasz Kraj masę nieszczęść. Niestety bez nowego ks. Kołłątaja i jego szkolnictwa nigdy nie wyjdziemy z zamkniętego kręgu błędów. P.S.Odwiedzając w dniu wczorajszym jedną z większych księgarni zauważyłem że najbardziej są wyeksponowane książki byłych agentów lub o tych agentach mówiące. Ani jednej przyzwoitej książki. A podobno jest u nas tolerancja i wolność słowa i równouprawnienie!!!!??? I po drugie za np. 20 lat jak młodzież będzie poznawała Historię Polski?
b. biegły sądowy dr Jerzy Jaśkowski.
p
poleczka54
"Bolek" zniszczył własny mit i nie da się już go odbudować. Wałęsa jest już symbolem największego kłamstwa w dziejach Polski. "Bolek" miał wyciszyć tylko strajki Solidarności. Jednak ruch solidarnościowy był tak silny, że nawet stworzony mit o przewodniczącym Wałęsie nie pomógł zatrzymać pragnienia uwolnienia się Narodu z pod terroru komunistów. Bardzo szybko większość ludzi z Solidarności zorientowało się,że Wałęsa, to tylko podstawiony przez komunistów "Bolek". Wałęsa zdradził Solidarność. Teraz ciemny cham udaje kogoś z elit, ale cham nawet ze złotym sygnetem na palcu będzie tylko chamem.
p
poleczka54
"Bolek" zniszczył własny mit i nie da się już go odbudować. Wałęsa jest już symbolem największego kłamstwa w dziejach Polski. "Bolek" miał wyciszyć tylko strajki Solidarności. Jednak ruch solidarnościowy był tak silny, że nawet stworzony mit o przewodniczącym Wałęsie nie pomógł zatrzymać pragnienia uwolnienia się Narodu z pod terroru komunistów. Bardzo szybko większość ludzi z Solidarności zorientowało się,że Wałęsa, to tylko podstawiony przez komunistów "Bolek". Wałęsa zdradził Solidarność. Teraz ciemny cham udaje kogoś z elit, ale cham nawet ze złotym sygnetem na palcu będzie tylko chamem.
M
Mangova
Świeże spojrzenie na to wszystko co dotyczy Solidarnosci. Mistewicz mówi ze to mit i coś w tym jest. Pytanie czy jest to mit w ktorym juz nic nie jest do zmiany, czy tez jednak sąd w tym micie cos zmieni (rola Wałęsy?). Mistewicz twierdzi, ze sąd sądem a mit i tak mitem zostanie. Ciekawe to.
R
Robert
Pan Eryk Mistewicz bardzo często uprawia w telewizji rodzaj masturbacji słownej, uwielbia słuchać sam siebie
i wychwalać PO i Donalda Tuska.
Mistewicz dziś PR i komentator polityczny jutro doradca i poseł PO jak Migalski przez lata komentator później europoseł PiS.
s
sułek
Tobie wpis też wyszedł tak jakoś byle jak. Mówi się: "nie ma o co kopii kruszyć" a nie tak , jak napisałes. Szaty skruszyć nie mozna a kopię i owszem. Powiedzenie jest bardzo stare, bo kopii używano jakies 400-500 lat temu i często łamano (czyli kruszono) je w bitwach i na turniejach rycerskich. Stąd to powiedzenie ale o tym trzeba wiedziec czyli posiadać jakąś wiedzę i edukację a u ciebie z tym tak jakoś piąte przez dziesiąte. Ławo krytykować innych a trudniej samemu się czymś wykazać.
s
sułek
Zgadza się, Solidarność to mit i wielkie oszustwo. Nie wierzycie? To przeanalizujcie sobie 21 postulatów.
F
FF
Polaczkom nigdy nic nie wyjdzie wiec nie ma o co szaty kruszyc czy tak jakos
M
Monokl1976
Mam wrazenie ze jego narracje wlasnie Polsce by sie dzis bardziejnprzydaly niz premierowi Tuskowi do utrzymania wladzy
D
Df
Mądre zdania. Popieram. Mądre i celne. Warte namysłu dla wszyskich.
G
Gan
Mistewicz zapomina ze NIE można budować mitu na klamstwie. Może Rosja z 1612 bo to dawno, ale 1980 to niedawno i "papiery" są albo mogą się odnaleźć. I wtedy ten
imit jest funta klajow wart!
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie