Misselling nieuczciwych doradców prowadzi do strat inwestorów i funduszy inwestycyjnych

Materiał informacyjny Manager 24
Inwestycje finansowe od lat były domeną instytucji finansowych - banków, ubezpieczycieli czy dużych grup kapitałowych, poszukujących finansowania rozwoju swojej działalności. Ocena ryzyka należała do wyspecjalizowanych agencji ratingowych, precyzyjnie szacujących wartość i wiarygodność podmiotów ubiegających się o finansowe wsparcie ze strony inwestorów. Teraz rynkiem rządzą doradcy finansowi. Nie zawsze uczciwi – wskazuje Manager24.

Od kilkunastu lat rośnie znaczenie pośredników finansowych. Dobrze ubrani, bardzo opiekuńczy, zawsze poświęcający inwestorom czas i uwagę, blisko współpracują z bankami, w których od lat trzymamy nasze oszczędności. Zwykle to od nich otrzymujemy propozycje wyjątkowych inwestycji, kupujemy produkty finansowe, które mają pozwolić na „lepszą emeryturę”.

Ale oczekujemy od nich również wiarygodności, pełnego kompletu informacji o produkcie finansowym, potencjalnym zysku w czasie oraz ryzyku, związanym z inwestycją. Ryzyku, które może być wypadkową zmieniających się uwarunkowań rynkowych, inwestycji w czasie, braku stosownych zgód organów nadzorujących rynki finansowe…

Niestety rynek obligacji i akcji spółek poszukujących finansowania na rozwój lub planujących debiut na rynku regulowanym New Connect i GPW stworzył okazję szybkich zysków dla doradców. Wysokie prowizje (sięgające znacznie ponad 4%), stały się pokusą nie do odrzucenia – często kosztem interesów inwestorów.

Chciwość pośredników finansowych prowadzi co roku do strat liczonych w setkach milionów złotych z oszczędności tysięcy inwestorów. Papiery wartościowe spółek kapitałowych sprzedawanych ‘’po cichu’’, w emisjach prywatnych, a więc takich, które nie wymagają sporządzania prospektu emisyjnego i zatwierdzania go w KNF, to często pozyskiwanie kapitału bez jakiejkolwiek kontroli. Zgodnie z prawem - oferty prywatne powinny być kierowane do maksymalnie 149 imiennie wskazanych osób i – co istotne - profesjonalnych inwestorów. Tymczasem oferty te trafiają do inwestorów, rzadko znających podstawy funkcjonowania rynku kapitałowego. Głośne były afery sprzedaży obligacji i akcji firm bez pokrycia, takich jak PCH Capital, Futuris, Equitier, Runicom, PCH Ventures 1, Family Brokers czy Creditia, opisane przez Business Insider Polska a w grudniu 2018 roku.

Wartość emisji powyższych spółek (i strat inwestorów) szacowana jest na blisko 10 milionów złotych. Sprzedażą zajmowali się różnego rodzaju pośrednicy czy tzw. doradcy finansowi, którzy za pozyskanie Klientów otrzymywali wysokie prowizje – ok 5-6%. Niepokojące jest to, że współpraca bazowała na ogromnym zaufaniu i przekonaniu, że dwuletnie obligacje z oprocentowaniem w wysokości 8-12 proc. w skali roku, z odsetkami wypłacanymi kwartalnie, są tak bezpieczne jak lokata…. Tymczasem papiery te były niezabezpieczone.

Niestety inwestorzy zapominają o ważnej zasadzie - lokując oszczędności w spółkach niepublicznych można zarobić więcej, niż w banku, ale narazić się na ryzyko. Nie czytając dokumentów w postaci opasłych segregatorów opisujących inwestycje, inwestorzy podejmują ryzyko, które – jeśli okazuje się sukcesem – zachwalają. W przypadku niepowodzenia poddają publicznej krytyce spółki, fundusze, akcjonariuszy, pośredników według zasady - Jestem inwestorem – jestem oszukany.

Inwestycje na rynku kapitałowym to ruletka. A straty wywołują panikę i odwet inwestorów. Inwestorzy coraz częściej podejmują zbiorowe akcje, mające na celu ujawnianie ich praktyk i kierowanie spraw do Prokuratury. Ostatnio głośna sprawa ‘felernych inwestycji’’ w fundusze Saturn TFI (Retail Park Fund) i zdefraudowania ponad 200 milionów złotych, ujawniła działalność takich podmiotów jak Ciuba & Partnerzy, Profit Doradcy Finansowi – podmiotów, które masowo zajmowały się dystrybucją i sprzedażą certyfikatów inwestycyjnych funduszy, których wartość była bliska zeru…

Dziś pierwszy z nich - Ciuba & Partnerzy Kancelaria Finansowa, znajduje się już na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego z zarzutami UKNF i zawiadomieniem z art. 178 w zw. z art. 69 ust. 2 pkt 6 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, skierowanym do Prokuratury.

Drugi podmiot - Profit Doradcy Finansowi – już od dłuższego czasu był pod obserwacją KNF w związku z oferowaniem inwestorom papierów dłużnych różnych firm (m.in. firmy Opulentia S.A.) i pobierania bardzo wysokich prowizji dla swoich doradców.

W przypadku firmy Opulentia S.A. problemem był inny fakt - to spółka, która trafiła na tzw. czarną listę KNF (Zawiadomienie UKNF z art. 171 ust. 1 ustawy Prawo bankowe), co pociągnęło za sobą szereg negatywnych skutków. Wielu klientów przedterminowo zażądało wykupu obligacji, a banki i instytucje finansowe wycofały się z dalszego finansowania. Dziś, sam pośrednik /doradca finansowy – Profit Doradcy Finansowi z siedzibą w Łodzi, znajduje się na liście ostrzeżeń KNF, a mimo wszystko aktywnie uczestniczył w dystrybucji ‘’felernych’’ jednostek inwestycyjnych funduszy Saturn TFI….

O tym, jak wysokie prowizje od pieniędzy ściągniętych od inwestorów, otrzymywali pośrednicy finansowi – dystrybutorzy – głośno mówi się na forach dyskusyjnych, w tym. Bankier.pl. W przypadku funduszy Saturn TFI certyfikowani doradcy (czyli profesjonalni) otrzymywali 4% od inwestycji.
Taka sytuacja rodzi skłonność do nadużyć – podkreślają eksperci finansowi.

Pośrednik wprowadza w błąd, niezadowolony akcjonariusz szkodzi spółce.
Fundusz inwestycyjny Largo Capital traci 120 milionów zł

Lecz nie tylko praktyki nieuczciwych doradców finansowych są źródłem wymiernych strat inwestorów czy upadku firm, których akcje lub obligacje były przedmiotem inwestycji. W niektórych przypadkach straty powstają na skutek działań samych inwestorów – akcjonariuszy… Jak to możliwe, żeby inwestor doprowadził do upadku firmy (start-up), w która sam zainwestował?

Historia funduszu Largo Capital (będącego inwestorem w trzech spółkach IT typu start-up, których wartość rynkowa wynosiła w 2019 roku ponad 120 milionów zł) pokazuje, jak przyczyną upadku firmy mogą być działania inicjowane przez mała grupę inwestorów indywidualnych. Po tym, jak grupa doświadczonych inwestorów dokonała zakupu akcji w biurze maklerskim PDM, po kilkunastu miesiącach wyraża swoje niezadowolenie udając osoby poszkodowane, oszukane przez doradcę i domagając się zwrotu pieniędzy od spółki lub funduszu. Pomimo świadomości, iż osobą sprzedającą walory był nieuczciwy doradca, tacy inwestorzy sądzą, że łatwiej zaszantażować spółkę lub fundusz, niż szukać zadośćuczynienia od doradcy.

W tym celu świadomie wprowadzają w błąd Sądy, przedstawiają wybrane z kontekstu sytuacje, zatajają przesłanki uniemożliwiające spełnienie ich nieprawowitych żądań. Przywołując inne przykłady afer finansowych prezentując tak zaburzony obraz sytuacji, że Sądy udzielają zabezpieczeń (z klauzulą wykonalności), wszczynają egzekucje przeciw dobrze prosperującym firmom. Ostatecznie, we współpracy z komornikiem, podważają wiarygodność tych firm w oczach partnerów biznesowych (obligatariuszy, akcjonariuszy, pracowników, kluczowych klientów), prowadząc do utraty kontraktów.
Pozbawiając spółki klientów, przychodów w ten sposób mała grupa akcjonariuszy doprowadziła do utraty przez fundusz Largo Capital ponad 120 milionów zł wartości inwestycji w 3 firmy IT. Ofiarą tych działań była również znacznie większa grupa 150 indywidualnych akcjonariuszy, którzy czekali na niedoszły debiut giełdowy spółek – ich straty liczone są obecnie na ponad 25 milionów zł. W ten sposób zdrowe spółki z obrotami przekraczającymi łącznie 15 milionów zł, pozyskujące strategicznych klientów stanęły na skraju bankructwa, po okresie niespełna roku. W ten sposób ponad 4 letnie zaangażowanie 80 osobowej grupy doświadczonych pracowników zostało zniwelowane przez grupę kilku, nieuczciwych, nieodpowiedzialnych akcjonariuszy. Co ciekawe, po 6 miesięcznej batalii i odwołaniu poszkodowanych firm, Sąd II instancji uznał rację firm, cofając zabezpieczenia.

Opisane przypadki nie oznaczają, że wszyscy doradcy są nieuczciwi. Jest wielu dobrych. Niestety model wynagradzania doradców finansowych w Polsce powoduje, że w zawodzie tym dochodzi do wielu nadużyć. Jak widać dowodów nie brakuje.

Jakie rozwiązania?

Aby uniknąć i wyeliminować z rynku nieuczciwych doradców, których działalność prowadzi do szkód finansowych wśród inwestorów i samych firm, należy wprowadzić system kar dla pośredników finansowych. Wiele z tych praktyk mieści się w definicji missellingu, działania zabronionego na rynku finansowym. Niestety jedyną instytucją, która dotychczas jest aktywna w tym obszarze jest UOKiK. To właśnie decyzje tego organu częściowo ograniczają zjawisko „chciwych doradców”.

UOKiK widzi istotę problemu i stosuje wysokie kary finansowe jak w 2017 w wyroku w sprawie firmy Personal Finance (należąca do EGF Council): Klauzule w umowach EGF Council są niejednoznaczne i nieprecyzyjne. Są sprzeczne też z dobrymi obyczajami. Przykładowo klient, czytając umowę, nie wiedział, ile będzie go kosztowało wynagrodzenie dla firmy, ponieważ nie było ono określone. To było celowe działanie, aby osiągnąć duże zyski.

Eksperci zwracają uwagę na egzekwowanie m.in. wprowadzonego w 2019 roku obowiązku dematerializacji wszystkich obligacji korporacyjnych, certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez fundusze zamknięte (FIZ) oraz listów zastawnych. Co to oznacza? Każda emisja obligacji przedsiębiorstw ma być przymusowo zarejestrowana w systemie KDPW. Dotychczas takiej rejestracji podlegały tylko emisje publiczne.

Tylko taki, powszechnie dostępny rejestr, pozwoli inwestorom na wgląd w obecną i rzeczywistą sytuację ilości wyemitowanych papierów przez spółkę – podkreślają eksperci.

Prawa inwestora

Brak analizy, nadmierne zaufanie do doradcy, często usypiają czujność inwestorów. Wielokrotnie inwestorzy nie znają produktu, który nabywają w umowach inwestycyjnych. Czasami biorą udział w „okazyjnych ofertach private placementu” i nie mogą doczekać się debiutu spółki na rynku publicznym…. Tego typu sytuacji często dałoby się uniknąć, gdyby inwestorzy nieco więcej uwagi poświęcali umowom, które podpisują…. A doradcy finansowi to wykorzystują.

Specjaliści zwracają uwagę, że obowiązkiem inwestora winno być dokładne czytanie umów, śledzenie wyników finansowych, aktywny udział w spotkaniach inwestorskich. Inwestycja w akcje firmy to nie lokata w banku. Decydując się na inwestowanie oszczędności, musimy uwzględnić nie tylko potencjalne zyski, lecz czynnik ryzyka i straty. Inwestor powinien poświęcić czas na zrozumienie funkcjonowania poszczególnych instrumentów, w które chce zaangażować swój kapitał. Dobrym rozwiązaniem jest dywersyfikacja inwestycji (zakup różnych typów aktywów). Wybór kilku rozwiązań może uchronić przed utratą wszystkich pieniędzy w przypadku niepowodzenia pojedynczej inwestycji.

Historia światowych start-up-ów pokazuje, że wiele z nich odnosi sukces. Ale zdarzają się porażki. Dojrzali inwestorzy mają świadomość tego ryzyka. Każda z młodych firm wspierana jest przez fundusz inwestycyjny na pierwszym etapie, potem inwestorzy obejmują akcje. Tak było w przypadku firmy Beepi, która w 2017 roku zebrała kapitał w wysokości 150 mln USD, osiągając w pewnym momencie wartość 560 mln USD. Beepi to startup, który chciał wnieść trochę porządku na rynku obrotu używanymi samochodami. Początkowy sukces jednak zakończył się porażką.

Ale są przykłady ogromnych zysków – jak start-up Beyond Meat - niewielkiej spółki z Los Angeles, wspieranej przez fundusz inwestycyjny, produkującej „roślinne mięso’’ dostarczane do hamburgerów. W 2019 roku okazało się, że żadna ze spółek amerykańskich nie zaliczyła tak udanego debiutu giełdowego w ciągu ostatnich 20 lat na Wall Street jak Beyond Meat. Inwestorzy, którzy uwierzyli w firmę w 2018 roku cieszyli się z zysków.

Źródłem publikacji jest Manager24, portal aktywnych menedżerów

Dodaj ogłoszenie