Mira Suchodolska: I jeszcze zakażmy uprawy tytoniu

redaktor Magazynu
Protesty tych, którzy powołując się na konstytucję, żądają zaprzestania dyskryminacji palaczy, mam w...nosie.

Nareszcie. Nareszcie będę mogła stanąć na przystanku, nie ryzykując, że ten mężczyzna o zażółconych nikotyną palcach jak zwykle dmuchnie mi w twarz kłębami cuchnącego dymu.

Wreszcie zbiegnę w pracy schodami awaryjnymi (ruch to zdrowie), nie potykając się o trzy eleganckie panie, które palą tam na okrągło swoje cienkie papierosy i zamieniają klatkę w komorę gazową. Nikt nie będzie mi dymił do talerza, kiedy pójdę do knajpki na obiad z rodziną. Ustawa o zakazie palenia w miejscach publicznych to mniej smrodu tam, gdzie i tak rzadko pachnie fiołkami.

A protesty tych, którzy powołując się na konstytucję, żądają zaprzestania dyskryminacji palaczy, mam w... nosie. Ale nie tylko o zapachy tu chodzi. Wyobraźcie sobie: tysiąc martwych osób, bo tyle umiera rocznie w Polsce z powodu tzw. biernego palenia, czyli ekspozycji na dym tytoniowy. Widzicie te trumny stojące jedna za drugą, a w nich niewinne ofiary cudzego nałogu?

Pal licho palaczy, niech chorują na te swoje raki i miażdżyce, niech umierają rażeni udarem czy zawałem serca. Wiedzą, co czynią. Każdy człowiek ma prawo umartwiać się, biczować, prowadzić głodówkę czy też truć za pomocą swoich ulubionych substancji. Ale wara mu od innych. Szaleńcem, który na siłę wlewałby spirytus do gardła spotkanych na ulicy nieznajomych ludzi, niechybnie zainteresowałby się prokurator albo przynajmniej psychiatra.

Teraz prawo będzie po stronie tych, którzy mieli na tyle rozumu, by nie popaść w nałóg i chcą być zdrowi. Żeby być uczciwą, muszę się przyznać: sama jestem palaczką. Od wielu lat stymuluję się za pomocą nikotyny. Kiedy nie mogę puścić dymka, ilość dopaminy w moim mózgu błyskawicznie spada, a ja wpadam w psychicznego doła.

Ale zauważyłam, że odkąd zabroniono nam palenia w pracy, znacząco spadła ilość wypalanych przeze mnie papierosów, jak też potrzeba intoksykacji. Więc jednak można? Można. Jest więc nadzieja i dla samych palaczy, i dla ich ofiar.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polo Polowski

Codziennie ginie kilkanaście osób, czasem mądrzejszych niż Bronisław Geremek, a tobie to nie przeszkadza normalnie wstawać z łóżna , jeść śniadanie i iść do pracy. Nie przesadzajmy z tym opłakiwaniem., śmierć jest tak samo normalna jak życie.

T
Tomasz Rosmaryn

jak w tytule

M
MarcinD

kodeks cywilny czy karny ? proponujecie by zgłaszać sprawę do sądu że ktoś pali na przestanku ? ludzie w jakim kraju wy żyjecie !!! tu sądy taki ciężko pracują że nie mają czasu załadować ;-) a wy im proponujecie dorzucić ? bzdura.
Tak tytoń alkohol seks to przyjemności ... ale może nie dla wszystkich ? może np. niektórzy nienawidza "woni" papierosów i "cudownych" zapaszków wydostających się z płonących śmietników bo jakis debil z petem w gębie nie może się powstrzymać 10min zanim dojedzie do swojego śmierdzącego fajkami domu

D
Dzieduszycki

To czy Pani z nich będzie korzystać to Pani sprawa. Tytoń, alkohol, seks - to są przyjemności, któych nie powinno ludziom się odbierać. Pod względem tych zakazów palenia zmierzamy w Europie do jakiegoś wyidealizowanego, wydestylowanego ze wszelkich przyjemności systemu. Nie chcę używamć mocnych słów, jak poprzednik, ale to naprawdę pachnie jakimiś despotycznymi ciągotkami.

K
K

Zakaz palenia na przystankach -- zgadzam się, ale prywatny lokal gastronomiczny, to, jak sama nazwa wskazuje, nie miejsce publiczne. To, że Pani łatwiej ograniczyć palenie, gdy szef Pani zabrania, to jest Pani sprawa.

Ja z kolei nie palę i może dlatego bez problemu zauważam przejawy faszyzacji, czy sowietyzacji prawa. Ten pomysł, np. sięga swą historią nazistowskich Niemiec.

Pisze Pani: "Każdy człowiek ma prawo umartwiać się, (...) czy też truć za pomocą swoich ulubionych substancji". Otóż nie! Proszę porozmawiać z marihuanistami, kokainistami itd.W krajach niewolniczych (czyli niestety prawie wszystkich współczesnych) obywatel nie jest nawet właścicielem swojego ciała, którym z urzędu "opiekuje się" państwo. Nie może się truć (a dokładniej stosować używek, które wcale nie muszą go truć, ale to inny temat) jak chce, nie może sam oszczędzać na emeryturę (tak, sam nie może -- może razem z państwem, niejako obok, przy okazji, ale sam nie!) itp.

Ale cóż, wspierajmy wszelkiej maści socjalizm i działajmy na rzecz ogólnego zniewolenia, zamiast poszukać knajp gdzie właściciele -- nie państwo -- wprowadzili zakaz palenia.

Ciekawe tylko kiedy zwolennicy tezy, że produkty odzwierzęce są szkodliwe dla zdrowia, zamiast chodzić do lokali dla wegan, postarają się o ogólny zakaz ich sprzedaży, bądź nawet chowu zwierząt, analogicznie do propozycji Autorki artykułu zawartej w tytule,by zakazać upraw tytoniu?

A tak na marginesie, to jeśli ktoś czuje się truty przez inną osobę/osoby i nie wyraża na to zgody, to od tego jest kodeks cywilny oraz karny, by takie sprawy rozstrzygać, a nie radosne dreptanie w objęcia różnej maści socjalizmu.

e
exPalacz

Zaczynamy przeginać. Nie palę 7 lat paliłem 20. Czasami jeszcze mi się śni, że palę. Nie zostałem neofitą, nie mam zamiaru prześladować tych którzy palą. Mam wybór, mam pomieszczenia i miejsca bez dymu. Oni są spychani do komórek. Może przewróćmy prawa z XIX w pali na ulicy do tiurmy. Pani Miro przesadza Pani strasznie. Nie palący 7 lat

B
B.Malesa

Brawo Pani Miro ja też rzuciłam kiedyś dawno dawno temu palenie.Teraz maltretuję Dorotę może zakaz i ją zmobilizuje.

L
Lobo

Zakazać też trzeba puszczania bąków w miejscach publicznych.
A protesty tych z chorymi żąładkami mam w nosie.

M
Mundek

Ja również wiem co to nałóg palenia tytoniu,ale w przeciwieństwie do autorki artykułu nie palę już od 23 lat.Gwoli ścisłości-nie uczyniłem tego dobrowolnie,bo to raczej zasługa szpitala,w którym przez kilka miesięcy byłem unieruchomiony.Myślę sobie,że gdybym mógł wyjść choć na chwilę na korytarz,lub do toalety to skrzętnie bym to wykorzystał.Dzisiaj nie żałuję tego przygwożdżenia do łóżka.Moja dzienna dawka wypalonych papierosów zbliżała się do trzech paczek i musiało się skończyć właśnie tak,jak się skończyło.Obecnie jestem wolny od tego nałogu,ale rozumiem palaczy.Jednak moja prośba i rada jest taka:palcie tylko w towarzystwie takich,jak wy,nałogowców.Trujcie się do oporu-jeśli taka wasza wola,ale pozwólcie innym oddychać tym lepszym dla nich powietrzem.W waszych rękach jest,czy przyjaciele,krewni,znajomi będą się od was odwracali z niesmakiem i wstrętem.Odgórne zakazy i nakazy niewiele zmienią,ale wasz stosunek do współuczestników życia codziennego może zmienić bardzo wiele.

e
esteta

Post usunięty ze względu na złamanie regulaminu.

Dodaj ogłoszenie