Mimo drożyzny Polacy nadal są rozrzutni. Ale to może być najlepszym lekiem na recesję

Wojciech Rogacin
Polskapresse/archiwum
Udostępnij:
Gdy nadciąga kryzys, ludzie zazwyczaj oszczędzają, obawiając się niepewnej przyszłości i próbując zabezpieczyć na trudne czasy. Jak podają media, w Atenach, Madrycie czy Lizbonie dekoracje świąteczne na głównych ulicach są w tym roku symboliczne. Zmniejszono liczbę żarówek, wykorzystuje się stare ozdoby. W Irlandii przeciętna rodzina wyda mniej o 6 proc. na przygotowanie świąt niż przed rokiem. Podobnie w Wielkiej Brytanii.

A w Polsce? Ulice Warszawy świecą świątecznym blaskiem tak jak nigdy wcześniej. Już nie tylko Trakt Królewski i Aleje Ujazdowskie, przepiękne iluminacje pojawiły się też na Emilii Plater i placu Grzybowskim. Podobnie wystrzałowa jest ulica Piotrkowska w Łodzi.

Czytaj też:Rośnie bezrobocie, ale Polacy nic sobie z tego nie robią. Kupują na potęgę

Nie tylko władze polskich miast są rozrzutne w przededniu wieszczonego zewsząd kryzysu. Według niedawnego sondażu TNS OBOP Polacy wydadzą na tegoroczne święta ok. 5 proc. więcej niż przed rokiem. Firma Deloitte szacuje świąteczne wydatki Polaka na ponad 460 euro. Przeliczając według czwartkowego kursu euro, wychodzi, że będzie to kwota ok. 2100 zł. W sumie, według szacunków różnych firm, Boże Narodzenie 2011 r. będzie nas kosztować 23 mld zł.

Politycy nie powinni straszyć Polaków gospodarczą zagładą, ale utrzymywać umiarkowane prognozy. Popyt wewnętrzny pomoże nam przetrwać kryzys

Kto nie wierzy, że wydamy w sklepach fortunę, niech w sobotę wybierze się do galerii handlowej. O ile uda mu się znaleźć wolne miejsce na parkingu. Handlowcy przewidują, że w ten weekend nastąpi w Polsce szczyt przedświątecznych zakupów.

Czytaj też:Financial Times: Optymistyczni Polacy wciąż wydają pieniądze... i zapobiegają recesji

Skąd taki pęd do konsumpcji wśród Polaków, gdy wkoło wszyscy, łącznie z polskim rządem, zapowiadają zbliżanie się trudnych czasów? Już zaczynamy odczuwać w naszych portfelach to, co dopiero nadejdzie. Inflacja, droższe leki, wzrost cen paliwa (olej napędowy po 6 zł), a co za tym idzie - kolejny wzrost cen w sklepach. Do tego dochodzi znowu rosnący koszt kredytów w walutach obcych, bo słabnie złotówka. Na zdrowy rozum, mając takie perspektywy, należałoby zacząć oszczędzać.

Ale Polacy nic sobie z tego nie robią. Jak mieszkańcy średniowiecznych miast, w których szalała epidemia dżumy. Jedni w obliczu rychłej śmierci biczowali się i pokutowali, inni bawili się w najlepsze, by przed zgonem użyć jeszcze trochę życia.

Czytaj też:Polacy w kryzysie nie sięgają po używki: Spada sprzedaż alkoholu, papierosów i kawy

Skłonność do rozrzutności może być zgubna, ale tym razem, paradoksalnie, może też w jakimś stopniu uratować polską gospodarkę przed recesją, podobnie jak to było w 2009 r. Dostrzegają to eksperci. W dzisiejszym dodatku "Forum" mówi nam o tym Piotr Kuczyński, a gazeta "New York Times" pisze, że w przypadku kryzysu w Europie - w przyszłym roku wzrost w krajach zachodnich Unii ma być na poziomie 0,2 proc. PKB - i zmniejszenia naszego eksportu do tych krajów gospodarka Polski będzie mogła polegać na krajowym popycie.

Czytaj też:Pozostałe komentarze Wojciecha Rogacina

Politycy nie powinni zatem nadmiernie straszyć Polaków gospodarczą zagładą, ale utrzymywać umiarkowane prognozy. Takie na miarę założonego 2,5-procentowego wzrostu PKB. Czyli co prawda spadku w porównaniu z bieżącym rokiem, ale nie aż tak dramatycznego, jaki głoszą w swoich krajach politycy zachodni.

Wydawajcie więc nadal pieniądze, Polacy, może z trochę większym umiarem.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AS
Niestety, ten pęd do zakupów musi się kiedys skończyć. Obawiam się, że naturalne rezerwy Polaków zaczynaja się wyczerpywac, gdyż siadają płace i zatrudnienie. Z pustego i Salomon nie naleje. Niestety.

Podobnie było ze stymulacjami na Zachodzie. Szczególnie dobrze widac to było w motoryzacji. Przypływ gotówki dał impuls, ale później nastapiło spowolnienie. Gdyby dobrobyt brał się z wydawania pieniedzy, to ich drukowanie byłoby remedium na wszelkie bolączki. A jak wiemy, nie jest.
Ś
Śledź
Dwa przykłady. Kiedyś kupowałem telewizor. To był czas gdy o DVBT (naziemnej telewizji cyfrowej)wiedziało nieliczne grono maniaków szklanego ekranu. Kupiłem za radą znajomka lelewzior full wypas z DVBT, HD i innymi wodotryskami. Okazało się, że mój pokaźny wydatek zaczął pośrednio zarabiać na siebie. Bo oto programów cyfrowych jest coraz więcej co zaczyna pokrywać moje zapotrzebowanie na wiedzę wchłanianą ze szklanego pudełka. Płacę abonament, ale to teraz grosze w porównaniu do opłat za telewizję satelitarną. Teraz na szklanym (to tylko już przenośnia) oglądam zdjęcia i filmy HD. Obraz jest ostry i mam nadzieję, że mniej wydam na okulistę. Dowiedziałem się mianowicie, że nieostry obraz na ekranie zmusza mózg do wyostrzania go po przez akomodację oka. Ale nić z tego bo wysiłki oka do niedawna spełzały na niczym. Było nieostro i tyle. Jedynie soczewka pęczniała i spłaszczała się a ostrości jak nie było tak nie było. Zmęczenie mięśni ocznych. A więc zaoszczędzę na okuliście i okularach (mam taka nadzieję). Mogę także oglądając filmy usłyszeć oryginalny głos zagranicznych aktorów.
Przykład drugi.
Niedawno oglądając patelnię teflonową zauważyłem że warstwa jest delikatnie mówiąc prześwitująca. Wyciągając lekcje z telewizyjnego zakupu zaczynam czytać o teflonie i innych powłokach na patelniach i garnkach i włosy mi stanęły dęba. Nie dość że traciłem odgrzewana żywność (przypalenia i przywieranie) to jeszcze traciłem swoje i bliskich mi osób zdrowie. Szukałem więc coś lepszego. Popytałem specjalistów i kupiłem patelnię z powłoką ceramiczną. Oczywiście wydałem praktycznie dwa razy tyle co na teflonową, ale zyskałem pewność że nie wpłynie to na moje zdrowie i potrawy nie będę wyrzucał do kosza.

Morał z tego jednoznaczny wydawaj więcej bo niestety tak trzeba ale z głową. A wówczas paradoksalnie więcej zaoszczędzisz. No i walczysz z kryzysem w Polsce.
Dodaj ogłoszenie