18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Miłość bratanicy Borewicza

Magdalena Rigamonti
Anna Cieślak twierdzi, że każdą swoją rolą, zarówno filmową, jak i teatralną, opowiada o miłości
Anna Cieślak twierdzi, że każdą swoją rolą, zarówno filmową, jak i teatralną, opowiada o miłości
Udostępnij:
Dziś premiera komedii romantycznej "Jak żyć?". W błahej opowieści o dzisiejszych dwudziestoparolatkach bryluje Anna Cieślak. O 28-letniej aktorce - pisze Magdalena Rigamonti.

Wujek mi mówił, a to nie byle kto, bo sam porucznik Borewicz z "07 zgłoś się", że w filmach jestem teatralna. Obejrzałam "Jak żyć?" i muszę przyznać mu rację. W następnym filmie będzie mniej sztuczności - obiecuje Anna Cieślak.

O tym, czy Bronisław Cieślak, wujek 28-letniej aktorki, rzeczywiście się nie pomylił, będzie się można przekonać już dziś. Do kin w całej Polsce wchodzi właśnie fabuła autorstwa debiutanta Szymona Jakubowskiego. Dzieło reklamowane jako komedia o miłości i zatytułowane cokolwiek pretensjonalnie "Jak żyć?".

Urodziwa Anna wciela się tutaj w postać Ewy, niezbyt szykownej panienki, narzeczonej ambitnego Kuby (w tej roli Krzysztof Ogłoza). Ów młodzieniec na wieść o tym, że zostanie ojcem, postanawia dowiedzieć się, co zrobić, żeby stać się dobrym mężem i rodzicem. Jak się łatwo domyślić, wynikają z tego same kłopoty i nieporozumienia. Brzuch Ewy z kadru na kadr robi się coraz większy, a narzeczeni tracą pewność siebie. - To film o ludziach, którzy muszą zacząć podejmować dorosłe decyzje, a bardzo się tego boją. Kręciliśmy go w przekonaniu, że opowiadamy o swoim pokoleniu - zachwala Ania.

Co prawda nie powstało pokoleniowe arcydzieło, tylko w miarę sprawna, choć niepozbawiona defektów, komedyjka romantyczna, ale i tak jesteśmy pewni, że tego lata kilkaset tysięcy widzów spędzi co najmniej jeden wieczór w towarzystwie bohaterów "Jak żyć?". - To już moja druga fabuła, która jest bajką o miłości. W filmach jestem dziewczyną z sąsiedztwa, trochę trzpiotką, a trochę romantyczną panną - zwierza się aktorka, która szerokiej kinowej publiczności dała się poznać ponad rok temu jako powabna, nieśmiała Małgosia w komedii romantycznej Ryszarda Zatorskiego "Dlaczego nie!".

Fabuła, na której krytycy nie zostawili suchej nitki, została doceniona przez masową publiczność (ponadmilionowa oglądalność). Dzięki tej roli Anna Cieślak znalazła się w ścisłej grupie pierwszoligowych adeptek aktorstwa. Dziś bez kompleksów walczy o role z koleżankami po fachu, których twarze zdobiły już okładki wszystkich kolorowych czasopism, między innymi z Małgorzatą Kożuchowską, Anną Dereszowską, Agnieszką Grochowską i Martą Żmudą Trzebiatowską.

- Wygrywam castingi i nie żałuję, że gram w lekkich filmach. Przynajmniej ludzie je oglądają. Cóż z tego, że trzy lata temu zagrałam w ambitnym filmie "Masz na imię Justine", skoro praktycznie nikt go nie zobaczył - tłumaczy Cieślak. Aktorka szybko dodaje, że już w sierpniu rozpoczyna zdjęcia do kolejnej frywolnej produkcji. Tym razem obok niej wystąpi ulubieniec mas, znany z roli papieża ("Karol. Człowiek, który został papieżem", 2004) i uwodziciela ("Nie kłam, kochanie, 2008), 36-letni Piotr Adamczyk. - Ten film też będzie o miłości - zapewnia młoda aktorka, którą konserwatywni widzowie krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego znają z dramatycznych ról w poważnych spektaklach.

Na deskach swojego teatru Cieślak gra z polotem Laurę w "Kordianie" wyinscenizowanym przez Janusza Wiśniewskiego. Stworzyła również postać Alice w spektaklu "Bliżej" (reż. Redbad Klijnstra), a także znakomicie wciela się w postać Felicji w Różewiczowskiej "Pułapce", którą zaadaptował na scenę Krzysztof Babicki. - Stoję w potężnym rozkroku pomiędzy teatrem a filmem - przyznaje Cieślak. - Ale nikt mi nie będzie mówił, że muszę się na coś zdecydować. Chcę być aktorką i filmową, i teatralną. Zresztą, jesienią udowodnię, że w filmach też stać mnie na role poważne. Oj, trochę się zagalopowałam: mam nadzieję, że udowodnię - mówi ze śmiechem i zaczyna streszczać swoje ostatnie dokonania.

W czerwcu skończyła zdjęcia do telewizyjnej produkcji pasowanej na hit jesiennej ramówki TVP 2 - to serial "Czas honoru" Michała Kwiecińskiego, historia o cichociemnych, polskich komandosach walczących podczas II wojny światowej. A kilka tygodni wcześniej była na planie fabuły "Generał Nil" w reż. Ryszarda Bugajskiego. - Zagrałam córkę generała Fieldorfa. To naprawdę świetnie napisana postać. Wydaje mi się, że mam szczęście do ról i do filmów - cieszy się Cieślak.

I wspomina, jak to jeszcze na studiach zaczęła grać w serialu "Glina". - Miałam być córką głównego bohatera, komisarza Gajewskiego. Zapytałam reżysera serialu Władka Pasikowskiego, kim jest ta dziewczyna, o czym mam opowiedzieć tą rolą. A on odpowiedział, że o miłości. Teraz już nie zadaję takich pytań. Zawsze opowiadam o miłości i podobno jestem wiarygodna - zdradza aktorka.

I może właśnie dlatego jej wujek Bronisław Cieślak uważa, że jest teatralna. Bo przecież jego filmowy porucznik Borewicz, choć miał mnóstwo kobiet, nie miał pojęcia, co to miłość.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie