Miller: Stoję po stronie ofiar więzień CIA. Dobry terrorysta to...

Redakcja
Leszek Miller
Leszek Miller FOT.BARTEK SYTA
- Stoję po stronie ofiar więzień CIA - mówił Leszek Miller w Radiu ZET. Następnie przyznał, że "dobry terrorysta to martwy terrorysta". - Cieszę się, że w tej sprawie większość publicystów i polityków zajmuje racjonalne stanowisko, stojąc po stronie ofiar, a nie morderców - mówił odnosząc się do doniesień o istnieniu więzień CIA w Polsce.

- Ja też stoję po stronie tych, którzy byli zabijani na ulicach, w wieżowcach, w metrach, zabijani przez bezwzględnych fanatyków - zadeklarował były premier.

Czytaj także: Miller: Żadnego anszlusu nie będzie. SLD nie zapisze się do Palikota

"Palikot to człowiek zdolny. Zdolny do wszystkiego"

- Jeśli on przestanie o mnie kłamać, to ja przestanę mówić o nim prawdę - mówił przewodniczący SLD zapytany o ostrą wymianę zdań i oskarżeń między nim a Palikotem.

- Trudno cokolwiek dobrego powiedzieć o Palikocie - mówił były premier proszony o wymienienie choćby jednej zalety Palikota. - Janusz Palikot jest niewątpliwie zdolnym człowiekiem. Niestety zdolnym do wszystkiego - dodał.

Czytaj także: Hofman: "Wyborcza" i Ruch Palikota chcą zniszczyć Millera za cenę bezpieczeństwa Polski

Miller broni Jońskiego. "W ulicznym sondażu odpowiedzi byłyby podobne"

Parę dni temu Dariusz Joński, rzecznik SLD, zapytany przez dziennikarkę TVN24, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie odpowiedział, że w 1988 roku. Następnie pogrążył się jeszcze bardziej mówiąc, że stan wojenny wprowadzono w… 1989 roku.

- Dariusz Joński jest zawstydzony swoją nieznajomością ważnych dat - mówił Leszek Miller - Jednak gdybyśmy zrobili uliczną sondę to odpowiedzi byłyby podobne - bronił swojego współpracownika.

Czytaj także: Kwaśniewski: Miller wie, że nie będzie referendum. Zbiera podpisy by zająć czymś partię

- To nie odosobniony przykład. Sądzę, że gdybyśmy zrobili uliczną sondę to odpowiedzi były podobne - uważa Miller. Przyznał jednak: "to dowód, że najmłodsze pokolenie polityków nie interesuje się za bardzo historią i wydarzeniami, które przeorały polską świadomość".

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
max wyborca pis
elementów związanych z geopolityką - ale komu by się chciało --he he he /pozdrawiam
m
max wyborca pis
można by było napisać bardzo długi tekst na temat podjętych decyzji PRZEZ RZĄD LESZKA MILERA w tej materii ale ja czasami myśląc o tych sprawach dochodzę do wniosku że w takich przypadkach gdy nie wiadomo co myśleć po godzinie rozmyślań to trzeba myśleć tak aby się swej decyzji nie wstydzić i zachować hierarchię wartości i tak sobie myślę ze Pan miler w tym przypadku takową hierarchie zachował i tą wartością nadrzędną jest bezpieczeństwo i wolność wolnego człowieka
powtarzam wolnego człowieka !! szanującego i broniącego społeczeństwa otwartego .Każda inna próba bronienia decyzji podjętych przez byłego premiera okazała by się karkołomna w obronie !tak więc DOBRY TERRORYSTA TO MARTWY TERRORYSTA i choć wiem ze pan Miler zastosował pewnego rodzaju przenośnie literacką co dla niektórych będzie pewnie nie do przeskoczenia w sensie mentalnym to go rozumie ! tworzenie świata absurdów prze naszą cywilizację jest jednym z powodów dla którego jesteśmy jako społeczeństwa otwarte łatwym celem Terroryzmu i to całkowicie innego niż ten z lat 60 - 70 ubiegłego wieku ten terroryzm czy jak kto woli ta fala retoryzmu to nie walka idei /filozofii ale walka człowieka ze społeczeństwa otwartego z człowiekiem ze społeczeństwa zamkniętego
walka asymetryczna bo z jednej strony mamy ludzi którzy chcą i potrafią popełniać zbiorowe samobójstwa a z drugiej ludzi którzy chcą żyć ale żeby przetrwać i wygrać musza pokazać ze potrafią być tak samo bezwzględni w obronie swych praw przyrodzonych i tylko tyle albo aż tyle !
y
yes
DOBRY terrorysta, to MARTWY terrorysta.
a
alex
SLD - partia terrorystów, mafiozów, złodzieji, cwaniaków i typków z pod ciemnej gwiazdy. Ich pseudo rządy to tylko nie kończący się przekręt, złodziejstwo i układy, tej czerwonej hołoty już od 20 lat nie powinno być, a taki pan Miller powinien w pierdlu siedzieć.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Miller: Stoję po stronie ofiar więzień CIA. Dobry terrorysta to...
Ś
Śledź
"Każdy wie, że wojna jest okrutna, smutna i haniebna; każdy wie, że rani ona i poniża jego ciało; każdy wie, że nie jest przyjemnie brać w niej udział, a nawet tylko na nią patrzeć. Jeżeli jakaś szczególna wojna wanta jest walki, to na pewno z innego powodu niż z tak oczywistego, iż po prostu już się toczy. Nędzny jest ten mąż stanu lub generał, który nie potrafi własnym żołnierzom i własnemu narodowi dać sugestywnego wytłumaczenia ich udziału w wojnie. Propaganda okrucieństwa na ogół wywołuje reakcje antywojenne, równocześnie jednak pobudza wroga do popełniania dalszych okrucieństw. Ustawa przeciwko okrucieństwom nie była przestrzegana podczas drugiej wojny światowej (z wyjątkiem dwóch zasługujących na uwagę wypadków, m.in. gdy prezydent Roosevelt odroczył obwieszczenie wiadomości o straceniu przez Japończyków lotników z Doolittle), chyba że chodziło o jakiś specjalny cel, jak na przykład uniemożliwienie popełnienia zbrodni, co do której istniało przypuszczenie, że może być popełniona. Propaganda zbrodni rozpala wyobraźnię żołnierzy, robi ich podatniejszymi na nerwowe i psychonerwowe dolegliwości. Wzmaga ona możliwość popełnienia zbrodni przez własnych żołnierzy jako akt zemsty za zbrodnie "rzekomo" popełnione przez wroga. Ponadto odstrasza go ona od poddania się i ułatwia dowództwu nieprzyjacielskiemu przekonanie swych żołnierzy, że powinni walczyć na śmierć i życie."

Pisanie o okrucieństwach nie do końca udowodnionych lub tych jednostkowych może spowodować reperkusje w postaci jeszcze większej zaciekłości terrorystów zmuszonych w obawie przed torturami do walki na śmierć i życie. Może takze spowodować odwet na tych obywatelach i tych miejscach które są niedostatecznie chronione przez koalicje antyterrorystyczną. Ale niestety młode pismaki niedoświadczeni i nie douczeni tego nie ogarniają.
Podejrzewam także że organizacje pacyfistyczne i działające w obronie praw człowieka są infiltrowane przez ludzi powiązanych z organizacjami terrorystycznymi, handlującymi bronią i narkotykami. Wywieranie presji na nagłaśnianie sprawy, na ujawnianie wszelkicg danych związanych z walka z terroryzmem jest na rękę .. terrorystom. Zaopatrzyli się więc w broń z "arsenału demokracji" i w umiejętny sposób próbują ja wykorzystać, obracając nią przeciwko koalicji antyterrorystycznej.
Terroryści potrafią przenikać i korumpować skutecznie oficerów wywiadu w tym także amerykańskiego. Z tym większą łatwościa wiedzą, co się dzieje w organizacjach obrony praw człowieka, antywojennych i innych. To także ich teatr działań.
Dopiero nierzadko po latach dowiadujemy się o tym i pismaki ponownie maja o czym pisać choć byli pośrednio nieświadomymi narzędziami w rękach terrorystów.
Ś
Śledź
i chciałbym przypomnieć, że ujecie ich było możliwe dzięki ... nagranym rozmowom telefonicznym wydobytym z przepastnych komputerów NSA i operatorów telefonii cyfrowej, a więc tych narzędzi kontroli, których społeczeństwo tak się bardzo obawia. Walka z terroryzmem możliwa jest także dzięki przesłuchaniom ujętych terrorystów. Niestety samo rozpoznanie elektroniczne nie wystarczy żeby wniknąć w struktury organizacyjne al-kaidy, poznać ich decydentów i zamiary. Dlatego tak jak na wojnie, a walka z terroryzmem jest wojną praktycznie taką samą jak z partyzantką, są jeńcy i są ich przesłuchania.

Czy w czasie przesłuchań stosuje się tortury?
To jest dobre pytanie. My Polacy mamy pewne historyczne doświadczenie. To nas i naszych ojców przesłuchało gestapo stosując wymyślne tortury. I jaki był skutek? Zazwyczaj mierny.
Podziemie było przygotowane na ewentualność wpadki któregoś ze swoich członków i w razie zaistnienia takiej okoliczności zmieniano lokale, hasła kontaktowe, przyczajano się.
Próbowano także odbijać członków podziemnej armii.
A czy tortury spełniały swoje zadanie. Okazuje się, że najczęściej nie. Uprzedzano członków organizacji podziemnych by w razie aresztowania przez Gestapo po określonym czasie albo umiejętnie konfabulowali wprowadzając Gestapo w błąd, albo ujawniali niektóre fakty, bo organizacja już się przeformowała. Tak, więc tortury fizyczne w nikłym stopniu były dla Gestapo przydatne. Co innego tortury psychiczne, grożenie śmiercią rodzinom, lub nawet grupie społecznej. W ten sposób wywiad hitlerowski poniekąd wymógł na naszym oficerze Romanie Czerniawskim współpracę i zgodę na szpiegowanie Brytyjczyków. Hitlerowcy zagrozili, bowiem że odmowa Czerniawskiego spowoduje, że Niemcy stracą ok. stu Francuzów z siatki wywiadowczej, jaka Czerniawski założył w okupowanej Francji. Czerniawski wyraził zgodę, ale po dotarciu do Anglii zgłosił się do wywiadu brytyjskiego i został podwójnym agentem „Brutusem”, który walnie się przyczynił do sukcesu lądowania aliantów we Francji. Jego agenci z siatki także przeżyli.

Tak, więc często grożenie jest bardziej skuteczne od wykonania groźby. Być może część opowieści o torturach jest elementem walki psychologicznej z terrorystami. „Doświadczenia” amerykańskie z czasów wojny w Wietnamie wskazują na to, że vietkong , a raczej chińscy doradcy zalecali stosowanie psychologicznych nacisków a nie bezpośrednich tortur.
Jednak przekonany jestem, że amerykanom nie zależy na tego rodzaju wywieraniu psychologicznej presji i ogłaszaniu o prawdziwych lub nie prawdziwych torturach.

Niestety pisanie o okrucieństwach wojny – o rzekomych lub prawdziwych torturach na jeńcach a raczej terrorystach nie przynosi nic dobrego z punktu widzenia walki propagandowej z przeciwnikiem.
Zacytuję fragment specjalnego raportu jaki wspólnie pułkownik Oscar Solbert (późniejszy generał) i dr Edwin Gutherie (podczas II wojny światowej był porucznikiem amerykańskiej armii, służąc jako konsultant do zagranicznego oddziału sztabu generalnego Departamentu Wojny i Biura Informacji Wojennej a po wojnie został dziekanem Wyższej Szkoły na Uniwersytecie w Waszyngtonie w 1943 roku) napisali o propagandzie okrucieństwa a raczej o okrucieństwach stosowanych przez jedna ze stron konfliktu:
Dalszy ciag w P.S.
a
aa
Tytuł zaprzecza treści
j
jan
typowy aparatczik nagina prawo do wlasnej ideologi.
Dodaj ogłoszenie