Mikulski: Zrosłem się z Klossem. To niestety ryzyko mojego zawodu

Redakcja
Fot. Mat. Prom.
Jeżeli trafi się z postacią w dziesiątkę, to w konsekwencji przez całe lata można się od niej nie uwolnić. W moim przypadku tak właśnie się zdarzyło - powiedział Stanisław Mikulski, pierwszy Kloss, w rozmowie z Katarzyną Żyszkiewicz.

Po ponad 40 latach dostaje Pan telefon z propozycją powrotu do roli Hansa Klossa. Jaka była Pana pierwsza reakcja na wiadomość o wskrzeszeniu tej legendarnej postaci?
Ogromne zaskoczenie. Właściwie myślałem, że zapomnieliśmy już o tej sprawie, że nie wrócimy już do tego tematu. Moim zadaniem to było aktualne najwyżej dziesięć lat po zakończeniu realizacji "Stawki…", ale nie teraz.

Czytaj także: Hans Kloss w Katowicach przegrał z ustawą antytotalitarną

Co zdecydowało, że postanowił Pan przyjąć rolę w "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć"?
Myślę, że przeważył scenariusz, który okazał się bardzo interesujący. Mnie na przykład bardzo zafrapowało pokazanie w filmie prototypu, czyli tego oryginalnego Klossa. Przyjąłem więc tę propozycję z ogromną przyjemnością.

Czytaj także: Pogoń za nazistowskim skarbem, czyli Hans Kloss znowu w akcji [GALERIA + ZWIASTUN]

Podobno podczas kręcenia tego filmu zarówno Pan, jak i pan Emil Karewicz prawie w ogóle nie korzystaliście z dublerów?
To prawda. Tutaj już zagrały ambicje starszych panów. To była okazja, by pokazać widzom, że nadal jesteśmy i wiąż świetnie sobie radzimy. Kiedy dostajemy propozycje jakiejś rólki w serialu, trudno zaprezentować swoje aktualne umiejętności. Ta praca dała nam więc wiele satysfakcji, tym bardziej, że na premierze otrzymaliśmy wiele dowodów sympatii od widzów.

Czytaj także: Kloss, czyli Kot i Mikulski w rolach głównych RECENZJA

W filmie w Vegi w role Klossa i Brunnera wcielają się Tomasz Kot i Piotr Adamczyk. Jak poradzili sobie w zmaganiach z legendarnymi postaciami?
Obaj panowie wypadli bardzo dobrze. Pan Piotr Adamczyk wręcz znakomicie wcielił się w rolę Brunnera, przejmując nawet od pana Karewicza pewne akcenty, charakterystyczne odzywki. Pan Tomasz Kot jako Kloss wypadł może odrobinę słabiej, ale wybrnął z tego zadania obronną ręką. Jest on bardzo obiecującym aktorem. Moim zdaniem, jeżeli filmy o Klossie będą kontynuowane, to ma on szansę, by jeszcze lepiej zaprezentować swój warsztat.

Czytaj także: Hans Kloss lepszy od małej olimpiady?

Powrót do roli Klossa był trudny?
Nie tak bardzo. Jakkolwiek by było, w jakimś sensie "zrosłem" się z Klossem. Tym bardziej że przez te wszystkie lata, kiedy włączam telewizor, niemal za każdym razem trafiam na któryś z odcinków "Stawki…". I choć znam je praktycznie na pamięć, siadam i zaczynam oglądać.

Nie czuje się Pan tym zmęczony?
Rzeczywiście był taki okres. Początkowo ogromna popularność serialu sprawiała mi ogromną frajdę. Czułem pewną satysfakcję z tego, że udało mi się stworzyć coś, co tak mocno zapadło widzom w serca. Jednak do czasu. Później to wszystko mi spowszedniało. Oczywiście wciąż jest mi niezmiernie miło, gdy ktoś rozpozna mnie na ulicy i obdarzy uśmiechem. Chciałoby się jednak o tym zapomnieć, a wciąż są tacy, którzy wciąż mi przypominają, że kiedyś w życiu tego Klossa popełniłem.
A czy jako aktor miał Pan żal, że od czasów "Stawki..." dla większości widzów i reżyserów na zawsze pozostał wyłącznie tym jednym bohaterem?
To niestety jest ryzyko mojego zawodu. Jeżeli trafi się z postacią w dziesiątkę, to w konsekwencji przez całe lata można się od niej nie uwolnić. W moim przypadku tak właśnie się zdarzyło. Reżyserzy bali się mnie obsadzać, bo ich zdaniem widzowie i tak będą we mnie widzieli tylko Klossa. Dziś jest już zupełnie inna sytuacja na rynku filmowym. Gdybym teraz miał te 40 lat i tamtą popularność, wykorzystywano by mnie w każdym filmie. A tak już nigdy więcej nie dostałem bardziej charakterystycznej, negatywnej roli. Pozostał jedynie teatr, który pozwalał mi wcielać się w rożne postaci, nie tylko tych miłych, sympatycznych i dobrych. Miałem więc z tym Klossem trochę kłopotów.

Czytaj także: RECENZJA: Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć [FILM]

Nie ma Pan trochę wrażenia, że zatoczył koło? Od Klossa do Klossa.
W pewnym sensie tak. Nie chciałbym natomiast, żeby to koło już się zamknęło.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
ADOLF
KLOSSA NALEŻAŁO NAKRĘCIĆ NA GODULI A NASTĘPNĄ CZĘSC NAJLEPIJ W MURCKACH.
A
ADOLF
KLOSSA NALEŻAŁO NAKRĘCIĆ NA GODULI A NASTĘPNĄ CZĘSC NAJLEPIJ W MURCKACH.
j
jon
lecz się chłopie !
G
Gość
Przypomnijmy, że literacki Kloss to tzw. "wydmuszka", czyli podstawiony agent sowieckiego wywiadu, a nie bohater polskiego podziemia. Aktor zrósł się z postacią i tak mu zostało - Mikulski to także aktywny wspieracz postkomunistycznej lewicy.
k
krzysiek olbromski
Na okładce tygodnika Stern była fotografia Kloosa w mundurze Werhmachtu z czapą i podpis :
takim go kochają Polacy!a ja pamiętam jak z Krystyną Książkiewicz robił chałtury /hałtóry w jednostkach
wojskowych, dgyż nikt normalny nie chciał już ich oglądać, krzysztof olbromski
S
Stander Tojas
Pamiętam jak oglądałem "Klossa" w czeskiej telewizji, ha, ha, ha! Brunner, wielce wzburzony, mówił: -Klozi, ty lumpe! Ja te rostyrchnu! Rosprasnu te, Klozi!
I jak tu nie kochać Czechów?
Za takie dubbingi?...
h
historyk
PIERWOWZOREM Klossa był generał Ritter-Jastrzebski, Niemiec, agent NKWD, attache obrony PRL w Rzymie w latach 60. W czasie okupacji hitlerowskiej wydawał na męczarnie żołnierzy AK, ich drukarnie i punkty kontaktowe GESTAPO z Alei Szucha. Nowy Kloss to swietna REKLAMA Putina, sowieckiej i post-sowieckiej ROSJI.
M
Miklus
Neo-stawka może być niewypałem, o czym świadczą reklamowe migawki. Dlaczego jednak wrzucacie aktualne zdjęcie Mikulskiego w mundurze Klossa? W pierwszej chwili myślałem, że namierzono jeszcze jednego hitlerowskiego zbrodniarza.
c
cezar
Najwyższy czas przyzwyczjać się do nowych mundurów.
Dodaj ogłoszenie