Mikołaj Kondrat: Wierzę, że branża winiarska wyjdzie z kryzysu obronną ręką

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny
Fot. Pixabay
- Obecny okres na pewno nie jest łatwy dla winiarzy. Ale wszystko zależy od punktu widzenia i profilu działalności - mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Mikołaj Kondrat, prezes Kondrat Wina Wybrane.

Jak wygląda sytuacja branży winiarskiej w związku z pandemią koronawirusa?
Myślę, że jest nieco gorsza niż mogło się wydawać jeszcze kilka tygodni temu. Wtedy jeszcze nie mieliśmy pełnej wiedzy na temat rozmaitych obostrzeń. Choć i teraz trudno uogólniać, sytuacja danego winiarza zależy od tego dokąd sprzedaje swoje wina. Największym problemem w Europie jest załamanie rynku HoReCa, czyli zawieszenie działalności sektora hotelarskiego i gastronomicznego. Polski dotyczy to w nieco mniejszym stopniu, we francuskich lokalach wina widać na każdym stole, u nas tak jeszcze nie jest i pewnie długo nie będzie. Jeśli ktoś sprzedaje wino do dużych sieci handlowych albo do krajów, w których nie ma aż tak dużych problemów z Covid-19, to jest w lepszej sytuacji.

Jak to wygląda w Państwa przypadku?
My nie sprzedajemy dużo wina do hoteli i restauracji, aczkolwiek utrata tego rynku jest jak najbardziej odczuwalna.

Rząd dość szybko odmraża gospodarkę, więc może wszystko powoli zacznie się stabilizować?
Mamy nadzieję, że coś się uda uratować z rynku HoReCa jeszcze w tym roku. Ale straty, które już powstały trudno będzie zniwelować.

Mówi się, że na świecie może się zmarnować nawet miliard litrów wina. Z czego to wynika?
Problem dotyczy najbardziej popularnych win, czyli tych, które są tańsze i nie nadają się do przechowywania. Większość win powinna zostać spożyta w roku, w którym została zabutelkowana. Dotyczy to wszystkich win stołowych, które pijamy na co dzień. Winiarze, którzy produkują wina lepszej jakości, które mogą leżakować, są oczywiście w lepszej sytuacji.

W Polsce produkuje się takie wina?
U nas powstają wina przeznaczone do bieżącej konsumpcji. Nikt nie ma doświadczenia w leżakowaniu polskich win, ponieważ nasz rynek jest jeszcze zwyczajnie za młody. Właśnie dlatego największe problemy mają w Polsce ci, którzy produkowali dużo, a sprzedawali głównie do restauracji.

Za granicą powstają pomysły, żeby w tej sytuacji z wina destylować etanol i przy jego wykorzystaniu produkować bardzo potrzebne obecnie środki dezynfekujące.
W polskich warunkach to nierealne. U nas tego wina jest relatywnie mało, więc to by się nie opłacało.

Czy Polacy podczas epidemii zaczęli kupować więcej wina? To trend ogólnoeuropejski.
Widzimy, że ludzie przychodzą rzadziej, ale kupują więcej niż zazwyczaj o tej porze roku. W naszym przypadku ten wzrost sprzedaży był związany także z zamknięciem sklepów znajdujących się w galeriach handlowych. To skłoniło część klientów do odwiedzenia naszych sklepów.

W Europie już od kilku lat popularne były spotkania w gronie przyjaciół w formule wirtualnej, często przy kieliszku wina. Ta moda nadeszła do Polski wraz z koronawirusem.
To prawda. My też przenieśliśmy wszystkie nasze szkolenia i większą część działalności naszej firmy do internetu, co okazało się sukcesem. Organizujemy tzw. webinary, ludzie łączą się z nami za pośrednictwem serwisu youtube lub facebooka, dzięki czemu mogą brać udział w naszych warsztatach i degustacjach. Mamy naprawdę wielu chętnych więc staramy się co tydzień organizować wydarzenie

Odchodząc na chwilę od koronawirusa – czy polscy winiarze obawiają się suszy? Ostatnio w Polsce wreszcie trochę popadało, ale zagrożenie jest dalej bardzo realne.
Winnice są dość odporne na suszę, na całym świecie wino rośnie tam, gdzie nie urosłoby nic innego. Więc akurat to nam nie grozi.

Wychodzi na to, że mimo wszystko ten rok nie będzie taki zły.
Na pewno nie jest to łatwy okres, ale wierzę, że akurat nasz rynek wyjdzie z obecnej sytuacji obronną ręką. Wszystko zależy od punktu widzenia i profilu działalności. Część winiarzy na pewno ma większe problemy niż my. Ale na tle całej gospodarki ogólnie rzecz biorąc jesteśmy w nienajgorszym położeniu.

Kiedy zostaną otwarte pływalnie?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
16 maja, 15:27, Gość:

może państwo z kieszeni emeryta ufunduje bony winnemu biznesowi jak w przypadku wakacyjnego 1000 biurom podróży. Na głowę Polaka 10000 plus. no bo wina trzeba dużo wypić by plebejskie kubki smakowe po siarczynowych jabolach przywykły do tych rarytasów.

:)

G
Gość

może państwo z kieszeni emeryta ufunduje bony winnemu biznesowi jak w przypadku wakacyjnego 1000 biurom podróży. Na głowę Polaka 10000 plus. no bo wina trzeba dużo wypić by plebejskie kubki smakowe po siarczynowych jabolach przywykły do tych rarytasów.

w
wina wina dajcie !

trudno, po prostu mnie sie upijemy :)damy rade:)

Dodaj ogłoszenie