Mikołaj Budzanowski zyskuje na znaczeniu. W rządzie Tuska jest dziś jednym z kluczowych ministrów

Joanna Miziołek
Część polityków o Mikołaju Budzanowskim mówi złośliwie "służbista". Inni wypowiadają się o nim w samych superlatywach, bo wiedzą, że premier Donald Tusk uznał go za jednego z kluczowych ministrów - pisze Joanna Miziołek.

Donald Tusk nie chciał mieć na stanowisku ministra skarbu polityka. Po tym, jak Aleksander Grad zadeklarował, że nie zdecyduje się na kolejną kadencję w resorcie, premier zaczął poszukiwania wśród jego zastępców. I wcale nie było pewne, że nowym ministrem zostanie Mikołaj Budzanowski. Jak twierdzi jeden z naszych rozmówców szefem resortu mógł zostać Krzysztof Żuk, jeden z największych w Polsce fachowców od przekształceń własnościowych - w tamtym czasie wiceminister skarbu, dzisiaj prezydent Lublina. Ten jednak wcześniej wybrał drogę samorządową. Premier był w kropce. I postawił na Mikołaja Budzanowskiego. Obecny minister skarbu urodził się 11 listopada 1971 roku w Krakowie. Pochodzi z rodziny przesiedleńców ze Lwowa. Jego ojciec Andrzej Budzanowski był fizykiem, członkiem PAN. Matka Elżbieta była dermatologiem, ordynatorem szpitala im. Ludwika Rydygiera. Jego dziadek profesor Stanisław Laskowicki, był chirurgiem i urologiem, a drugi dziadek Kazimierz był okulistą i adiunktem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

W 1996 roku skończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie odbył m.in. studia podyplomowe z dziedziny dyplomacji i stosunków międzynarodowych na macierzystej uczelni. Był stypendystą Uniwersytetu w Trewirze. W 2004 roku został doktorem nauk humanistycznych. Przebieg jego kariery na początku był ściśle związany ze sprawami Unii Europejskiej. Najpierw był kierownikiem zespołu ds. integracji europejskiej. Potem w latach 2004-2007 pracował jako doradca w polskiej delegacji do Parlamentu Europejskiego. Od stycznia do września 2008 roku był dyrektorem Departamentu Zmian Klimatu i Zrównoważonego Rozwoju Ministerstwa Środowiska, a od września 2008 do lipca 2009 roku pełnił funkcję dyrektora Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji Ministerstwa Skarbu Państwa. 20 lipca 2009 roku został mianowany podsekretarzem stanu w tym resorcie, gdzie w końcu został szefem. Mało kto z polityków Platformy zna Mikołaja Budzanowskiego prywatnie. Złośliwie część z nich mówi na niego per służbista. Ale są i tacy, i jest ich większość, którym imponuje jego determinacja i ambicja. Za jego urzędowania w ministerstwie skarbu nie obyło się bez afer dotyczących życia prywatnego. A mianowicie, jak donosił w sierpniu "SuperExpress", Anna Budzanowska, żona ministra skarbu, pracuje w Kancelarii Prezydenta. Jej stanowisko miano utworzyć tuż przed jej zatrudnieniem. Anna Budzanowska wg informacji tabloidu zajmuje się współpracą z rządem, w którym ministrem jest jej mąż.

- Mikołaja Budzanowskiego poznałem w czasie, kiedy zaczynał pracę jako dyrektor departamentu w ministerstwie kierowanym przez Aleksandra Grada. Jego bezpośrednim przełożonym był Krzysztof Żuk. Myślę, że była to bardzo dobra szkoła. Budzanowski zwracał uwagę ambicją i pracowitością, dlatego nie zdziwiło mnie, kiedy po odejściu Żuka do samorządu został wiceministrem - mówi "Polsce" Tadeusz Aziewicz, poseł Platformy. Przypomina, że Mikołaj Budzanowski nadzorował sektor paliwowy, porty, odpowiadał za budowę Gazoportu. - Po roku trudno jest obiektywnie ocenić jego działalność w nowej roli. Myślę, że trzeba poczekać na zapowiadane zmiany i wtedy dopiero poddać analizie ich efekty. Zwraca uwagę bezpośrednia aktywność ministra w budowaniu projektów gospodarczych podległych mu podmiotów - jest to nowa jakość, zbieżna z duchem czasu - mówi poseł.

Mikołaj Budzanowski odcina teraz kupony od udanych przedsięwzięć Aleksandra Grada - twierdzi polityk Platformy

Andrzej Halicki mówi "Polsce", że sporą część pracy za Mikołaja Budzanowskiego wykonał Aleksander Grad w poprzedniej kadencji. - Poprzednik przygotował sporo inwestycji, które dziś kontynuuje Budzanowski. Warto zauważyć, że żaden z procesów inwestycyjnych, które przeprowadził Aleksander Grad, nie zakończył się w sądzie - mówi Andrzej Halicki. Inny polityk twierdzi, że Mikołaj Budzanowski odcina teraz kupony od udanych przedsięwzięć poprzednika. Ale Mikołaj Budzanowski po sejmowym exposé premiera stał się jednym z kluczowych rozgrywających ministrów. Donald Tusk zapowiedział powołanie specjalnej spółki, która ma realizować program zatytułowany "Inwestycje Polskie". Odpowiadać za niego ramię w ramię mają minister finansów i właśnie minister skarbu. Obaj wystąpili na wspólnej konferencji. Co dało sygnał, że pozycja Mikołaja Budzanowskiego wzrosła w rządzie.

Minister Budzanowski zaznaczył, że głównymi celami powstania programu "Inwestycje Polskie" jest utrzymanie dynamiki inwestycyjnej w Polsce, a także wzrostu gospodarczego oraz stworzenie nowych miejsc pracy. - W ramach spółki "Inwestycje Polskie" do BGK będą wnoszone wybrane udziały spółek Skarbu Państwa, ale z zastrzeżeniem, że MSP utrzyma pakiety kontrolne w spółkach strategicznych sektora energetycznego, finansowego - dodał. Program "Inwestycje Polskie" ma wspierać budowę elektrowni węglowych i gazowych, gazociągów, magazynów gazu, nowej fabryki chemii na Pomorzu, infrastruktury drogowej, kolejowej i portowej.

Rząd planuje utworzenie specjalnej spółki, która ma realizować program "Inwestycje Polskie". Jej operatorem ma być Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Resort podał, że spółka ma zostać powołana "w najbliższym czasie" tak, aby mogła zacząć działać jeszcze w tym roku. Początkowo ma być to spółka z wyłącznym udziałem Skarbu Państwa. Ministerstwo rozważa jednak możliwość zaproszenia do akcjonariatu instytucji finansowych. Będzie to spółka akcyjna. Nie ma ona jeszcze nazwy, roboczo to: Celowa Spółka Inwestycyjna.

Ministerstwo skarbu wyjaśniło, że program "Inwestycje Polskie" zakłada powstanie spółek celowych, które będą odpowiadały za przygotowanie i realizację konkretnych projektów infrastrukturalnych. Głównymi udziałowcami spółek celowych będą podmioty prywatne, gdyż to one zgłaszają zainteresowanie danym projektem i dysponują know-how dotyczącym sektora, w który inwestują. W początkowym okresie działalności spółek celowych, CSI będzie ich udziałowcem. W zależności od potrzeb albo rentowności przedsięwzięcia CSI może pozostać w akcjonariacie w dłuższym terminie. Skarb Państwa oczekuje jednak "wyjścia CSI po zrealizowaniu odpowiedniego zysku".

Inwestycje drogowe mogą być wsparte poprzez: udzielanie kredytów samorządom budującym drogi lokalne, udzielanie kredytów firmom budującym drogi, udzielanie gwarancji firmom budującym drogi oraz wsparcie kapitałowe i kredytowe dla potencjalnych inwestycji partnerstwa publiczno-prywatnego.

Oprócz nowego programu Mikołaj Budzanowski ostatecznie zakończył sprawę prywatyzacji. Obecnie obowiązujący plan finiszuje w 2013 roku. Rząd uznał, że co było do sprzedania - sprzedano. Zostawia tylko kontrolę nad strategicznymi spółkami. W przyszłym roku ostatni raz budżet sięgnie do wpływów z prywatyzacji. Nie będziemy przygotowywać już planu prywatyzacji na rok 2014 i kolejne lata - zapowiedział minister skarbu Mikołaj Budzanowski. Te słowa spodobały się nie tylko politykom Platformy, ale i opozycji, która za kadencji Aleksandra Grada krytykowała jego plany prywatyzacyjne.

Zresztą osbowość Mikołaja Budzanowskiego jest bardzo ciekawa. Do tej pory nie miał okazji pokazać jej szerokiej publiczności. Teraz trwa jego pięć minut. I zaczyna błyszczeć. Mikołaj Budzanowski zapewnia, że rząd nie chce powrotu do PRL. Plan państwowych inwestycji porównywuje do przypowieści o biblijnych talentach, które trzeba pomnażać. Czy jego talenty zostaną pomnożone w rządzie Donalda Tuska? To jak zwykle wie tylko i wyłącznie sam premier. Ale politycy Platformy nie wykluczają, że Mikołaj Budzanowski może przy Donaldzie Tusku zyskać podobne znaczenie jak Jacek Rostowski. I że coraz bardziej nabiera do niego zaufania.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adi Adiafora
'.;[]=x Największe grzechy ludzi u steru władzy oraz armii pasożytniczych „nietykalnych”.
Zacznijmy od materii sprawiedliwości społecznej, która tak naprawdę to nie istnieje w Polsce. Silne grupy zawodowe, organizacje powiązane z władzą wykonawczą, ustawodawczą i sadowniczą traktują Polskę jak „krowę dojną”. W RP mamy do czynienia z przekładaniem interesu pewnych wpływowych środowisk nad dobro całego społeczeństwa. Tworzony jest cały system rożnej formy przywilejów, dla wybranych środowisk. Te grupy zawodowe, czy środowiska ze świata wielkiej finansjery i biznesu są jak pijawki „nienażarte” wysysające krew z „organizmu”. Przy przywilejach parlamentarzystów każde inne „wymiękają”.Niestety, kiedy mają zrobić coś namacalnego i dobrze, z zachowaniem wysokich standardów jakościowych i pełnego zaangażowania i poczucia odpowiedzialności oraz dobra społecznego, zaczynają się schody.To jak podchodzą do tworzenia prawa woła o „pomstę do nieba”, sprawia, że “krew w żyłach zaczyna buzować i nagła krew zalewa człowieka”. Jakość tworzonego prawa jest od lat “beznadziejna”, ale to co teraz się wyrabia z przepisami wykonawczymi to nie mieści się w głowie. Niby formalnie procedura tworzenia prawa ma jakieś tam powiedzmy znamiona standardów europejskich i na tym kończy się „normalność”. Gorzkie łzy i zgrzyt zębami, taka jest reakcja Polaków przy każdym padającym pytaniu o stabilność prawa w RP. System rozwiązań w zakresie tworzenia prawa przypomina u nas chwiejące (rozchwiane) się drzewo, które po kolejnym huraganie(niskiej jakości nowelizacji) upadnie z hukiem. Istnieją w Polsce grupy zapewniając sobie i „potomstwu” dostanie życie niezależnie od swego zachowania i jego następstw. Na ich utrzymanie, co stało się już wręcz prawidłowością, składa się całe społeczeństwo (a w największym stopniu szarzy ludzie, którzy muszą każdego dnia walczyć o przetrwanie). Zgodnie z teorią tak zwanych gier pasożytniczych, im bardziej te grupy rosną i się bogacą tym bardziej przeciętny zjadacz chleba w RP będzie miał “przerąbane”, i co nie mniej zatrważające (i wiejące grozą) jest to, że „nietykalni” będą działać tak źle jak tylko mogą, bo to nie przysparza im kłopotów, wręcz przeciwnie ( im bardziej przepisy zagmatwane tym lepiej, z premedytacją “psuje się” prawo dla “zamawiających” wpływowych grup interesu, nadmiernie rozbudowuje się i tworzy nowe komórki organizacyjne na potrzeby “nietykalnych” itp. itd.).
Każda partia polityczna powinna “czuć na gardle” presje społeczną, a opinia publiczna ( środki masowego przekazu) nie powinna dać jej zapomnieć, że każda wpadka, każda afera, każdy przejaw indolencji, nieodpowiedzialności, braku zaangażowania, zostanie szybko rozliczony w wyborach (albo jeszcze szybciej). C.d. na adiafora.pl
r
ryba
słusznie niech i kurdupel ujawni swego partyjnego ojca.
A
ALA
WIEC I WYBOR MIERNOTY ZWYKLA PADA NA MIERNOTE
G
Gość
energetycy atomowi z Kaliningradu bardzo liczą na Budzanowskiego -- patrz np. Rado Wnet albo program Pośpieszalskiego...
p
pitbull
Gdyż wódz w PO jest jeden i ma być tylko jeden! Czyli akurat dokładnie tak, jak to wcześniej w GW i TVN skonstruowano. Przecież obecnie nikt raptem nie powie - tj. po tej marketingowej marnej operacji kultu jednego wodza - że jakiś tam Mikołaj Budzanowski to sztandar PO. Tak jak nikt nie powie, że jakiś puczysta Kurski to sztandar PiSu. Więc, PO to tylko Tusk, a PiS to tylko Kaczyński. Obecnie to tylko SLD ma ten komfort, że wodzów może sobie do woli odmieniać i przemieniać. Natomiast już te problemy, że w SLD tych wodzów nie ma, że co drugi wódz jest niemniej skompromitowany, to już całkiem inny aspekt i zmartwienie.

Czyli manewr takiego chowania wodza PO na tyły, wniesie niewiele lub nic! Albowiem, nie da się raptem zrobić marki przedniej z marki wyjątkowo skompromitowanej. PO jest synonimem wszelakiego zła i takim ciągiem niepowodzeń Polaków. Taka jest istota tej marki, bo innej nie ma! Jedynie co można jeszcze zrobić, a jest tak w zwyczaju innych marek, że można tą marną markę odsprzedać za przysłowiowego dolca. Gdyż to niezłe wyjście i dobre rozwiązanie narosłego problemu, tudzież i wielka radość dla milionów.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Mikołaj Budzanowski zyskuje na znaczeniu. W rządzie Tuska jest dziś jednym z kluczowych ministrów
N
NorvidNH
Niech pokaże teczuszkę swojego ojca. Zasłużonego dla towarzyszy pokrytych towarzyszami.
Zobaczymy komu na rękę jest robienie ludziom wody z mózgu!
Dodaj ogłoszenie