Mikołaj Budzanowski. Pierwszy kadrowy sprząta w firmach państwowych

Witold Głowacki
Mikołaj Budzanowski
Mikołaj Budzanowski Bartek Syta/Polskapresse
To Mikołaj Budzanowski, szef resortu skarbu, jest tym członkiem nowego rządu Donalda Tuska, który najszybciej rozpoczął realne działania w swym ministerstwie. Usunął już dwóch prezesów wielkich spółek Skarbu Państwa. Wygląda na to, że to nie koniec zmian personalnych.

Mikołaj Budzanowski usunął najpierw szefa Polskiej Grupy Energetycznej Tomasza Zadrogę, następnie zaś Michała Szubskiego kierującego Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem. Obaj prezesi zostali najpierw pilnie wezwani na spotkania z nowym ministrem, następnie zaś ogłosili swe oficjalne dobrowolne dymisje.

Wygląda na to, że to nie koniec zmian personalnych w największych spółkach Skarbu Państwa. Ponoć tylko wyjazd do Chin u boku Bronisława Komorowskiego obronił jak dotąd przed rozstaniem z posadą prezesa KGHM Herberta Wirtha. W połowie stycznia akcjonariusze Orlenu i PGNiG mają zaś na wniosek Budzanowskiego zająć się wymianą składów rad nadzorczych tych spółek.

CZYTAJ TEŻ: Rewolucja w spółkach Skarbu Państwa. Bielecki jednak stawia na swoim

Nowy minister skarbu wziął więc na celownik zarządy bogatych spółek sektora energetycznego. Te same, które wcześniej, przez dwa lata nadzorował jako wiceminister podległy Aleksandrowi Gradowi i odpowiadający za kontrolę nad spółkami strategicznymi w sektorach ropy, gazu i chemii. Na uruchomieniu personalnej karuzeli jednak nie kończą się najnowsze posunięcia Budzanowskiego. Szef resortu skarbu ogłosił tydzień temu plan prywatyzacji w latach 2012-2013 300 kolejnych spółek Skarbu Państwa (m.in. Polskiego Holdingu Nieruchomości i Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin). Następnie zaś opowiedział się za wznowieniem prac nad lansowaną wiosną przez szefa Rady Gospodarczej przy premierze Jana Krzysztofa Bieleckiego ustawą o nadzorze właścicielskim Skarbu Państwa, ograniczającą kompetencje ministra skarbu przy obsadzaniu stanowisk w spółkach. Ta sama ustawa była torpedowana skrycie przez ministra Grada i niemal jawnie przez marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę. Tymczasem nowy minister działa niemal dokładnie odwrotnie niż swój poprzednik i zarazem były szef. Za to dokładnie tak, jak oczekuje jego nowy przełożony - premier.

Kiedy Donald Tusk ogłaszał skład swego drugiego rządu, wielu obserwatorów zaskoczyła nominacja dla Budzanowskiego. Dotychczasowy wiceminister skarbu pozostający dotąd w cieniu Aleksandra Grada zastąpił go w fotelu szefa resortu, co wśród mniej zorientowanych spowodowało falę spekulacji na temat kłopotów Tuska z obsadą tego stanowiska. Najmniej zorientowani natomiast fascynowali się pierwotnym wykształceniem nowego ministra, który ukończył archeologię i napisał pracę doktorską na temat świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari w Egipcie.

Dla wtajemniczonych nominacja dla Budzanowskiego była jednak jednoznacznym sygnałem, że w Ministerstwie Skarbu nadchodzi definitywny koniec ery Grada. Wytrawnego politycznego gracza, który kierując resortem strategicznym dla każdej partii władzy, bo dysponującym gigantyczną pulą stanowisk w spółkach Skarbu Państwa, miał szerokie wpływy we frakcjach i frakcyjkach Platformy Obywatelskiej. Najbliżej zaś mu było do stronnictwa byłego marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny.
Mikołaj Budzanowski natomiast nigdy nie był ani gwardzistą Aleksandra Grada, ani tym bardziej człowiekiem mocno uwikłanym w sieć wewnątrzpartyjnych zależności. Natomiast w Ministerstwie Skarbu zyskał sobie opinię fachowca pracoholika, stroniącego od wielkiej polityki. Właśnie dlatego mało znany wiceminister był dla Donalda Tuska idealnym kandydatem na szefa resortu wprowadzającego w Ministerstwie Skarbu nowe porządki.

CZYTAJ TEŻ: Rewolucja w spółkach Skarbu Państwa. Bielecki jednak stawia na swoim

Nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o zmiany na stanowiskach szefów największych spółek i odblokowanie ustawy o nadzorze właścicielskim. Usuwaniu ludzi Grada towarzyszą bowiem także inne ruchy Budzanowskiego. W tym samym czasie, gdy nad prezesem KGHM zawisły czarne chmury, minister skarbu ogłosił swe oczekiwania względem firmy. - Spółkę stać na wypłatę godziwej dywidendy zaczynającej się od 3 mld zł. Ostateczny poziom dywidendy będzie można ustalić po wynikach spółki za IV kwartał, a co za tym idzie, cały rok, będzie to też zależało od rzetelnej analizy projektów inwestycyjnych i zobowiązań inwestycyjnych na 2012 r. - powiedział Budzanowski.

Było to niedługo po tym, jak władze KGHM zapowiedziały wypłatę dywidendy... do 3 mld zł. Niedługo przed kluczowym dla wyceny polskiego długu końcem roku taka deklaracja wydaje się mieć dość oczywisty wydźwięk. Na efekty zaś nie trzeba było długo czekać. W czwartek KGHM ogłosił podwyższoną do 11,2 mld zł prognozę zysku i zapowiedział wypłatę dywidendy na poziomie 30 proc. - W ocenie zarządu taki poziom dywidendy pozwoli na realizację planowanych inwestycji przy zachowaniu płynności finansowej - uzasadniała firma. Trudno jednak nie zauważyć, że zarząd wyszedł zarazem naprzeciw żądaniom Budzanowskiego. Niewykluczone więc, że dążący do maksymalnego ograniczenia deficytu budżetowego minister finansów Jacek Rostowski zyskał właśnie w osobie szefa resortu skarbu całkiem przydatnego i dysponującego sporymi środkami sojusznika.

Witold Głowacki

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan
znam Mikołaja osobiscie i jest to bardzo uczciwy czlowiek i niezwykle solidny. Nie wiem jak teraz ale kiedyś tak było. czy się sprzedal? Nie wiem ale wątpie bo ma bardzo godne korzenie
o
obywatelka
Jestem oburzona działaniami nowego ministra skarbu Pana Mikołaja Budzanowskiego. Jego decyzje o odwoływaniu kolejnych prezesów największych spółek skarbu są działaniami rażąco nieetycznymi i nie mającymi uzasadnienia merytorycznego. Większość tych prezesów - o czym Pan Minister zresztą dobrze wie - to bardzo kompetentni i skuteczni menadżerowie, których wkład w rozwój polskiej gospodarki jest nie do przecenienia. Jest mi niedobrze na myśl o tym, że rząd, który wybrałam stosuje najbardziej podłe metody wstawiania swoich partyjnych kolegów na stołki i pozbywania się osób sprawdzonych i pełnych poświęcenia w sposób przypominający mi czasy komunistyczne. Współczuje Panu Mikołajowi poranków gdy staje przed lustrem i musi spojrzeć sobie w twarz. Wielu z odwołanych osób Pan Budzanowski niestety nie dorasta do pięt. Zamiast sie od nich uczyć postanowił zatem wymienić ich na głupszych. Gratuluję! Skarb Państwa z pewnością na tym zyska! Panie Budzanowski i Panie Tusku - mnie juz starciliscie jako wyborcę na zawsze. Tylko Polski szkoda...ech...A na koniec jeszcze przestroga. Panie Budzanowski jak juz Pan wszystkich poodwołuje to wtedy przyjdzie kolej na Pana...jest Pan tego świadomie prawda? A wtedy gdy będzie Pan szukał pracy to odwoływani teraz prezesi moga Panu to zadanie trochę utrudnić:) miłego dnia!
W
Widukind
Świnia w walce o dostęp do koryta zeżre konkurenta. Bez litości. I to się zgadza.
Dodaj ogłoszenie