18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Migalski, wróg Migalskiego: Już polityk czy zawsze politolog?

Barbara Dziedzic
Ostatnio Marek Migalski błyszczy nie jako polityk, lecz na Twitterze i blogu jako komentator
Ostatnio Marek Migalski błyszczy nie jako polityk, lecz na Twitterze i blogu jako komentator Bartek Syta/Polskapresse
W przeddzień 40. urodzin dr. Markowi Migalskiemu zawalił się świat. Przynajmniej taka była jego pierwsza myśl chwilę po tym, jak późnym popołudniem 13 stycznia 2009 r. w słuchawce telefonicznej usłyszał, że rada wydziału nie otworzyła mu przewodu habilitacyjnego. Stojąc przy oknie Hotelu Asystenckiego przy Lwowskiej 4 w Sosnowcu, młody naukowiec zrozumiał, że 40. urodziny nie tylko metaforycznie otwierają nowy życiowy etap. Musiał znaleźć nowy zawód.

Książę u prezesa

Los okazał się dla niego łaskawy. Drugim momentem, który zmienił bieg jego życia, było spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim w marcu tego samego roku. Padła propozycja: śląska jedynka PiS do Parlamentu Europejskiego. Migalski podziękował i obiecał, że się zastanowi. Wychodząc z gabinetu prezesa, na korytarzu po raz pierwszy spotkał Michała Kamińskiego, Adama Bielana i Ryszarda Czarneckiego. Ukłonili się sobie. Wystarczyła krótka wymiana spojrzeń i dla tamtej trójki stało się jasne, że cenne miejsce w Brukseli przypadło właśnie nowo spotkanemu doktorowi. - Niezależnie od tego, jak się potoczyły losy naszej współpracy, jestem wdzięczny Jarosławowi Kaczyńskiemu za tamtą szansę - podkreśla dziś w rozmowie z "Polską" Migalski.

- Był młodym i inteligentnym, wyróżniającym się politologiem. Dobrym między innymi dlatego, że potrafił wypowiadać się ze swadą, co nie jest powszechną cechą politologów. O ile w środowisku naukowym jego inteligencja ginęła w tłumie, w polityce szybko stał się jednym z pierwszych. W środowisku, w którym dominuje pragmatyzm i ostrożność, poczuł się jak książę - ocenia prof. Kazimierz Kik, również politolog.

Polityczne małżeństwo Jarosława Kaczyńskiego i Marka Migalskiego rozpoczęło się wielkim zauroczeniem, a zakończyło głośnym rozwodem. Choć może raczej należałoby powiedzieć "konkubinat", bo do PiS Migalski nigdy się nie zapisał. W każdym razie chodziło o poważny polityczny afekt, bo prezes kilka miesięcy później wymienił nowego współpracownika wśród kandydatów na prezydenta w wyborach 2015 r.

Niedługo potem nastąpiło rozstanie. "Jest Pan zarówno naszym największym kapitałem, jak i obciążeniem. Bez Pana nie przetrwamy, z Panem nie wygramy" - pisał z właściwą sobie swadą w sierpniu 2010 r. na blogu. Tłumaczył wówczas, że za pomocą listu otwartego chciał wywołać dyskusję w partii. Nie mogło stać się inaczej - zamiast sprowokować do refleksji Migalski stracił poparcie PiS w europarlamencie. Dziś twierdzi, że gorzkie słowa nie były aktem secesji i że naprawdę widział szansę na takie rozmowy.

Mandat europosła wygasa Migalskiemu w 2014 r. Wtedy też kończy mu się urlop naukowy

Jak nie Bruksela, to uniwersytet

Cztery miesiące później młody polityk w roli wiceprezesa obok m.in. Elżbiety Jakubiak i Pawła Poncyljusza tworzył od podstaw nową partię. To był czas, kiedy na scenie politycznej powiało optymizmem i butą. Na wyjście z partii zdecydowali się nie tylko pisowcy. W lipcu Platformę Obywatelską opuścił Janusz Palikot. - Potrafił zgromadzić wokół siebie ludzi. Budował struktury. Niezależnie od tego, co się teraz dzieje z Ruchem Poparcia Palikota, była to skuteczna taktyka. Natomiast Migalski jest konfliktowy i pali za sobą mosty, nie tylko w polityce. I dlatego jest skazany na samotność - ocenia dr Wojciech Jabłoński z UW. Na uczelni był skonfliktowany z dyrektorem Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ prof. Janem Iwankiem, którego oskarżył o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Dlatego, zdaniem politologa, trudno byłoby mu także wrócić do nauki.
- Nic podobnego - odpowiada Migalski. I zapowiada, że jeśli nie uda mu się ponownie dostać do Parlamentu Europejskiego, wróci na Uniwersytet Śląski, gdzie prof. Iwanek już nie pracuje. Choć uważa przede wszystkim, że miałby duże szanse na wygranie wyborów jako kandydat swojej partii. Eurowybory rządzą się swoimi prawami, w mniejszym stopniu decydują polityczne sympatie.

Dla politologa cenne byłoby także doświadczenie w polskim Sejmie, którego, póki co, nie ma. - To byłoby ważne z punktu widzenia poznawczego - przyznaje - Czy chciałbym trafić na Wiejską? Raczej nie. Nie ma sensu snuć się po korytarzach, nie mając realnego wpływu na polityczną dyskusję - zastanawia się wiceprezes PJN.

Wódz wśród wodzów

Oponenci zarzucają mu brak ideowości. Agnieszka Pomaska (PO): - Prywatnie sympatyczny, choć wydaje mi się, że nie rozumie polityki. Nie wiem, co chce w niej osiągnąć.

Joanna Senyszyn: - Wybrał łatwy język i uprawia łatwą politykę, która prowadzi go w przepaść.

Paweł Kowal: - Dobrze odnalazł się w Parlamencie Europejskim. Zajmuje go tematyka wschodnia.

Migalski przyznaje, że dobrze czuje się w Brukseli, gdzie zajął się sprawami Europy Wschodniej i prawami człowieka. Jest tam członkiem Delegacji do Współpracy Parlamentarnej UE - Rosja i UE - Białoruś oraz Delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego EuroNest. Na blogu podliczył ostatnio swoje dokonania, do których należy szereg inicjatyw związanych z łamaniem praw człowieka, podejmowanych w PE i poza nim. Migalski rozliczył się z wyborcami skrupulatnie, informując o 24 rezolucjach, dwóch opiniach i 49 interpelacjach poselskich, których był autorem.

Jednak posłowie z Wiejskiej, podobnie jak internauci, kojarzą Migalskiego nie ze sprawami Europy Wschodniej czy obroną praw człowieka na obszarach postsowieckich. Pierwszym i najbardziej widocznym środkiem autokreacji na linii Bruksela - Warszawa pozostają blog i konto na Twitterze, z którego poseł korzysta chętnie i często. - Przestałam go czytać, bo wpisy zaczęły mnie męczyć, o czym zresztą poinformowałam. Atakuje wszystkich, zarówno koalicję, jak i opozycję. Ma specyficzny styl pisania - ocenia Agnieszka Pomaska, aktywna internautka.
Cięty język posła nie wynika tylko z publicystycznego zacięcia. - Nauczyłem się, że w polityce nie można odstawiać nogi, gdy ktoś szarpie za łydkę, bo wtedy nie jest się szanowanym. Teraz każdy wie, że jeśli kopnie, to oddam. Jeśli ktoś nazywa PJN zdrajcami, musi się liczyć z odpowiedzią, zgodnie z zasadą retorsji - tłumaczy Migalski, nawiązując do niedawnego wpisu na blogu. "Co robiło 100 posłów PiS w Smoleńsku, 10 kwietnia 2010 roku, w trzy godziny po tragedii? Odpowiedź - jedli obiad. Nie wierzycie Państwo? To się ich zapytajcie" - napisał Migalski na swoim blogu. I zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz polskiej prawicy smoleńską zdradę. Trudno o cięższe oskarżenie pod adresem tego środowiska.

Twitterowa łatwizna

Zdaniem Joanny Senyszyn, posłanki Parlamentu Europejskiego z SLD, również blogerki, ostatnio w swoich wpisach idzie na łatwiznę i pisze w taki sposób, aby za wszelką cenę bić rekordy klikalności Onetu. - Trzeba przyznać, że ma dobre pióro, potrafi pisać ciekawe, z zainteresowaniem przeczytałam na przykład jego książkę - zdradza posłanka. - To jednak nijak ma się do polityki. Jego szanse są znikome - prognozuje. - Jego temperament jest usposobieniem publicysty, nieakceptowalnym w polityce. To ludzie szybkich wzlotów i błyskawicznych upadków - wtóruje jej prof. Kik. I przewiduje, że buta, która pomogła Migalskiemu w błyskawicznej karierze, doprowadzi też do jego upadku. - Jest indywidualnością, ceni się wyżej niż otoczenie. To nie jest postawa promowana w polityce wyżej niż cierpliwość, skromność i trzymanie się w cieniu pryncypałów - analizuje prof. Kik. I dodaje, że Migalski jest wodzem wśród wodzów. Największym wrogiem Migalskiego jest sam Migalski. Dlatego, że robi wszystko, aby stanąć sobie samemu na drodze.

Jeśli w wyborach do Parlamentu Europejskiego miałoby się nie powieść, wiceszef PJN nie widzi powodów, dla których nie mógłby wrócić zarówno do nauki, jak i komentowania sceny politycznej z pozycji eksperta. Oczywiście z dopiskiem "były wiceprezes PJN, wcześniej związany z PiS". - O tym, że to możliwe, świadczą przykłady prof. Pawła Śpiewaka czy prof. Jadwigi Staniszkis - wylicza. Zresztą dzięki doświadczeniu w polityce czuje się dziś lepszym naukowcem. Na własnej skórze przekonał się, jak naprawdę wygląda system rywalizacji wewnątrzpartyjnej i zauważył, że sposób postępowania nie ma nic wspólnego z planowaniem. Że tak naprawdę polityka jest rozchwiana emocjonalnie. I że nie ma w niej demiurgów.

Wiceprezes PJN podkreśla, że nigdy nie zaprzestał pracy naukowej. W tym roku pod jego redakcją ukaże się czwarta z kolei książka pt. "PSL" (pierwsza "PO", druga "PiS", trzecia "SLD"). Mandat Migalskiego w europarlamencie wygasa w 2014 r. Urlop naukowy - też.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Ireneusz
A co Ty pierwszy pójdziesz z bronią na Ślązaków? Pacanie jebany ledwo ręce o pługa oderwałeś, a już byś nimi odbierał życie drugiemu? Tacy jak ty stanowili podwaliny faszyzmu i kadrę NKWD. Ludzie mają prawo decydować o swoim losie, a jeżeli im się nie podoba to, że ich ciężko zapracowane pieniądze są rozdawane wśród partyjnych kolesi to nie dziwię się, że chcą wysiąść z tego tonącego statku i płynąć na własny rachunek. Pomimo, że Śląsk łożył największe pieniądze na Warszawkę to naród Śląski zawsze był przez nią traktowany z buta, wyśmiewany i opluwany.
Z
Zadnych marzen panowie
Zanim byscie wywalczyli autonomie na Slasku, najpierw musielibyscie przejsc takie samo pieklo jakie sie wydarzylo w Bosni i Hercegowinie. Bylyby to zmagania do ostatniego Niemca na Slasku. Podoba ci sie taki scenariusz? Rzucisz rodzine i dzieci i pojdziesz na ochotnika do partyzantki?
k
kinol
Bo widzi co się dzieje w Brukseli i na Schlesien.
Autonomiści start.
Autonomia Sląska uratuje polactwo.
???
Mowi, ze trzeba sie odgryzac i nie dawac szczypac za nogawki. To jest jak w tym dowcipie. Przychodzi maly Kazio do domu i placze, ze go koledzy pobili. A matka pyta; A chociaz im oddales? Kazio odpowiada;Tak, jeszcze przed tem. Otoz Migalskiego nikt nie zaczepia i nie bedzie zaczepial. Staniszkis i inni moze czasami mowia glupstwa ale sa zapraszani do mediow a Migalski jest glownie znany ze swojego bloga i tak pozostanie az do calkowitego zapomnienia. Bo nie sadze aby jego ksiazki ktos czytal. Migalski wyglada na czlowieka, ktory mowi wszystko co wie, podczas gdy rozsadny czlowiek powinien wiedziec co mowic.
x
x
Jedli i powinni się jeszcze mocno napić, bo wiedzieli, że mogli być następnymi celami rosjan
h
hanys
JESTEŚ SPRZEDAWCZYKIEM. ALE TAKIM JAK TY TERAZ, TAKIE INWEKTYWY TO TERAZ "PIKUŚ". PRZIPOMNYMY W ŁODPOWIEDNIM CZASIE !!.
Dodaj ogłoszenie