Migalski i Olejniczak o działkach, Piskorski o biednej Warszawie... Przegląd politycznej blogosfery

Anita Czupryn
Wiodącym tematem na blogach polityków jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie działkowców. Nad ogródkami działkowymi pochylają się, każdy w swoim stylu: senator PO Jan Filip Libicki, europoseł SLD Wojciech Olejniczak i europoseł PJN Marek Migalski. Paweł Piskorski, szef SD pisze o janosikowym oszustwie, a Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego zapowiada, że dziś ogłosi, które uczelnie otrzymają status Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących, a co za tym idzie - 50 mln w ciągu pięciu lat. Blogi polityków przegląda Anita Czupryn.

Za historyczny uznaje senator Jan Filip Libicki dzień, w którym sędziowie Trybunału Konstytucyjnego obalili ustawę działkową, czyli akt uchwalony jako prawo czysto polityczne. Tym samym TK wysłał opinii publicznej sygnał, że w państwie prawa wszelkie korporacyjne, kastowe i oligarchiczne przywileje, prędzej czy później muszą się skończyć. Bo ta ustawa, zdaniem senatora Libickiego, była prawem mającym zabezpieczać partykularne interesy postkomunistycznej nomenklatury, prawem, które ustawą, a nie na zasadach prawa o stowarzyszeniach, ustanawiało ogólnopolską reprezentację działkowców.

Ale TK swoją decyzją zrobiło coś więcej zdaniem senatora. Sędziowie Trybunału wzmocnili przy okazji Jarosława Gowina w jego deregulacyjnych wysiłkach, w jego walce z monopolami taksówkarsko-prawniczo-korporacyjnymi. Wsparli posłankę PO Lidię Staroń, która walczy z peerelowską skamieliną, czyli spółdzielniami mieszkaniowymi. Jest to też krok do przejrzenia zasad funkcjonowania rozlicznych związków sportowych, z których wiele trudna nazwać inaczej niż zwykłymi koleżeńskimi kamarylami. Niespodziewanie Trybunał Konstytucyjny - najwyższy, niezależny organ sądowniczy przyszedł też w sukurs rządowi Donalda Tuska i jego reformatorskim planom, które mają być ogłoszone już jesienią.

Wojciech Olejniczak, europoseł SLD orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o ogródkach działkowych nie zamierza komentować. Skupia się na tym, że teraz parlament ma 18 miesięcy na napisanie i uchwalenie ustawy, która zagwarantuje istnienie ogrodów działkowych. "Są one dobrem publicznym, którego nie pozwolimy odebrać kilku milionom działkowców" - pisze Olejniczak. I podkreśla, że od dwudziestu lat na ogrody działkowe chrapkę mają deweloperzy. Dlaczego? Bo działki w mieście to idealne lokalizacje, dobrze skomunikowane z resztą miasta - nic, tylko budować apartamentowce.

Ale co jest ważniejsze - zysk, czy jakość życia obywateli? Dla Wojciecha Olejniczaka wybór jest prosty. On opowiada się za tą drugą wartością. Bo w warunkach społeczeństwa rynkowego odpoczynek na własnej działce byłby tylko przywilejem osób zamożnych. Istnienie ogrodów działkowych gwarantuje to prawo także osobom o znacznie niższych dochodach. Olejniczak obiecuje więc, że teraz SLD przygotuje ustawę, która będzie zgodna z Konstytucją i, co najważniejsze zabezpieczy prawa działkowców.

Znak równości między Polskim Związkiem Działkowców a PZPN stawia europoseł Marek Migalski, stwierdzając, że w obu tych przypadkach mamy do czynienia z klasycznym przykładem wynaturzeń społeczeństwa obywatelskiego. A co, zdaniem polityka PJN do tego doprowadziło? Otóż wszystko przez modę. Bo modne i sexy jest dziś atakowanie państwa i, jednocześnie, zachwycanie się mitycznym i nie do końca zidentyfikowanym społeczeństwem obywatelskim. "Bezmyślnie warczy się na wszystko, co państwowe i równie bezmyślnie pieje się z zachwytu nad wszystkim, co społeczne" - pisze Migalski. I przez to jest, jak jest. A jest tak, że zarówno PZPN, jak i Polski Związek Działkowców bardzo dbają o to, by państwo się nie wtrącało do ich samoorganizujących się stowarzyszeń i podnoszą rwetes, jak tylko organy państwa (Ministerstwo Sportu czy Trybunał Konstytucyjny) próbują zwalczyć patologie panujące w tych organizacjach. Bronią swojej niezależności i krzyczą w niebogłosy, że gwałci się ich podmiotowość i swobodę, jak tylko państwo chce rozbić ich wewnętrzną nomenklaturę i choć trochę poprawić standardy ich działania. W odpowiedzi na to wrzeszczą, że ktoś wtrąca się do funkcjonowania niezależnych organizacji i zabija podmioty społeczeństwa obywatelskiego. Owszem, państwo powinno pomagać działkowcom i sportowcom, ale zadaniem państwa jest też walka z nomenklaturą i wszechwładzą związkowych kacyków - kończy europoseł Migalski.
W tej burzliwej i nie pozbawionej emocji dyskusji o ogródkach działkowych, Paweł Piskorski przypomina inną krytykowaną powszechnie ustawę, czyli "janosikowe". Przypomina, że od 2003 roku bogatsze gminy, powiaty i województwa mają obowiązek część swoich dochodów z podatków oddawać państwu, które dzieli te pieniądze na biedniejsze samorządy. Według Piskorskiego, to fatalny sposób wyrównywania poziomu życia w polskich samorządach. I podaje przykład: większe dochody np. Warszawy niwelowane są koniecznymi do poniesienia większymi wydatkami - "biedniejsza" gmina wiejska w przeciwieństwie do "bogatszej" Warszawy nie musi budować metra. Po drugie, samorządy biedniejsze - a to one są w przewadze - niewiele na "janosikowym" zyskują, natomiast te mniej liczne, zamożniejsze - tracą bardzo dużo. Najwięcej traci na tym Mazowsze i Warszawa.

"Polska" przypomina, że w lipcu 2010 r. obywatelska akcja Stop Janosikowe zakończyła się zebraniem 150 tys. podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy i trafiła do Sejmu. I to nie jedyny projekt zmieniający niesprawiedliwą ustawę, bo drugi przygotowały władze Mazowsza. Na ich podstawie komisja przygotowała projekt zmian, które gdyby weszły w życie zmniejszyłyby haracz, jaki płaci stolica o ok. 28 proc., a ten płacony przez Mazowsze zmniejszyłby się o ok. 20 proc. Czy tak się stanie? Ano nie. Już wiadomo, że do zmian nie dojdzie. Szkodliwa zasada, iż janosikowe oblicza się na podstawie dochodów sprzed 2 lat, została utrzymana. Piskorski wytyka, że przecież obywatelski projekt janosikowego był "ostentacyjnie wspierany przez warszawskich kandydatów PO do Sejmu w 2011 r." Za chwilę Sejm uchwali kosmetyczne zmiany w janosikowym, które nie zmienią sytuacji Mazowsza i Warszawy. A przecież w sejmie nie dzieje się nic bez akceptacji partii rządzącej, której szefem jest premier, o ironio, poseł z Warszawy.

Też o pieniądzach, ale nie o ich odbieraniu, ale dawaniu pisze minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. Dziś ogłosi, którym z pierwszych sześciu uczelni w Polsce nadany zostanie prestiżowy status Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących.To będą jednostki flagowe polskiej nauki. Rząd będzie je finansowo wspierał w realizowaniu ambitnych projektów badawczych i w kształceniu najzdolniejszych młodych naukowców. Każdy KNOW otrzyma dodatkowo 50 mln zł w ciągu pięciu lat - informuje minister Kudrycka.

Jednostki flagowe polskiej nauki wyłoniła specjalna komisja ekspertów złożona z zagranicznych uczonych pod kierunkiem polskich koordynatorów. Komisja wskazała KNOW-y w obszarach nauk medycznych oraz ścisłych. To dziedziny nauki ważne dla życia człowieka i rozwoju gospodarki - podkreśla minister. I cieszy się, że dzięki tym funduszom rosną szanse polskich badaczy w europejskim wyścigu naukowym. Zyska też, zdaniem Barbary Kudryckiej nasza gospodarka, bo przemysł, wprowadzając do produkcji opracowane przez naukowców nowe technologie, stanie się konkurencyjny na międzynarodowych rynkach.

No, ale kraje europejskie też nie siedzą z założonymi rękami, o czym pani minister sama przypomina: w Niemczech od 2006 r. realizowana jest tzw. inicjatywa doskonałości, czyli wspieranie badań na uczelniach niemieckich. Podobnie w Danii: do specjalnego dofinansowania w 2009 r. wyłoniono cztery ośrodki naukowe, które mają szanse na prowadzenie wysokiej jakości badań. Finlandia zmniejsza liczbę uczelni, aby też tworzyć "obszary doskonałości", co oznacza, że będzie inwestować tylko w te ośrodki naukowe, które mają największy potencjał. Świat nie stoi w miejscu, bo podobne projekty realizują kraje azjatyckie, Japonia i Chiny. Czy w takim razie mamy szansę na dobre miejsce w tym naukowym wyścigu? Pozostaje wiara - Barbara Kudrycka wierzy, że nasze rodzime jednostki flagowe z sukcesem będą konkurowały z zagranicznymi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie