Mieszkania będą tańsze, ale kredyty droższe

Joanna Ćwiek-Świdecka
FOT. JANUSZ WOJTOWICZ
Na rynku nieruchomości nie dzieje się najlepiej. Do malejących cen mieszkań dołączył spadek liczby zawieranych transakcji. W porównaniu z listopadem zeszłego roku ich liczba stopniała o ponad jedną dziesiątą - wynika z raportu opracowanego wspólnie przez Open Finance i Home Broker.

Spadek wartości indeksu cen transakcyjnych ostatnio nabiera tempa. Po stracie 1,58 proc. w listopadzie wskaźnik wyliczany na bazie operacji dokonywanych przez klientów Open Finance i Home Broker osiągnął poziom 836,31 pkt. To piąty w serii spadkowy miesiąc i kolejne historyczne minimum. Od początku roku indeks stopniał już o 5,1 proc. W tym czasie wzrost inflacji wyniósł 3,5 proc., można więc mówić o 8,3-procentowym realnym spadku cen transakcyjnych mieszkań w 2011 roku.

Czytaj też:Policz, na co cię stać. Jak uniknąć pułapki kredytowej

Zdaniem analityków, czekając na spadek cen mieszkań, można przeoczyć atrakcyjne oferty kredytu

Malejącym cenom towarzyszy spadek liczby transakcji. Przy wyliczaniu jego wartości dla listopada analitycy uwzględnili ponad 2800 transakcji, co oznacza spadek o 7,3 proc. w porównaniu z miesiącem poprzednim i o 10,9 proc. w porównaniu z listopadem zeszłego roku. Stopniowe wygaszanie aktywności kupujących mieszkania jest dla tej pory roku charakterystyczne. Najsłabszymi miesiącami są zazwyczaj styczeń i luty, a najwięcej transakcji zawieranych jest po wakacjach - we wrześniu, październiku i listopadzie. W tym roku jest o tyle inaczej, że największa liczba transakcji przypadła na miesiące wiosenne - kwiecień i maj.

Czytaj też:Nie będzie już kredytów do późnej starości: Nowa rekomendacja skróci okres kredytowania

Popyt na mieszkania, który ostatnio nie był może zachwycający, ale za to był stabilny, zdaje się wykazywać coraz silniejszą tendencję malejącą. Zazwyczaj to jesień jest okresem najwyższych obrotów na rynku mieszkaniowym, a w tym roku górka wypadła wiosną. Może to oznaczać, że materializują się obawy co do następstw ograniczeń w programie "Rodzina na swoim" czy pogarszającej się - w konsekwencji m.in. malejącej zdolności kredytowej - dostępności kredytów hipotecznych. Sytuacji nie poprawia także oczekiwane spowolnienie gospodarcze. Wiadomo, że będzie, ale trudno precyzyjnie oszacować, jaka będzie jego skala. Nie ma się co jednak łudzić, że samo słowo "kryzys", odmieniane teraz przez wszystkie przypadki, studzi zakupowy zapał, zwłaszcza w tak fundamentalnej kwestii, jaką jest zakup mieszkania, które trzeba przecież spłacać przez kilkadziesiąt lat.

Spadek liczby transakcji wynika także z zapowiadanej już od dłuższego czasu obniżki cen nieruchomości. To jednak często jest czynnik wyłącznie psychologiczny, bo tak naprawdę tańsze mieszkania mogą sporo kosztować. - To dlatego, że czekając na jak najniższe ceny nieruchomości, można przeoczyć atrakcyjne warunki kredytu hipotecznego - mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance. Podobna sytuacja miała miejsce w 2009 roku, kiedy nieruchomości staniały, ale marże kredytowe już na początku roku wzrosły średnio z 1 p.p. do 2,9 proc. (całkowite oprocentowanie do 7 proc.), a później nawet nieco wyżej. To sprawiło, że koszt kredytu poszedł w górę na tyle, że zneutralizować mógł to jedynie spadek cen nieruchomości o blisko 20 proc., ale do takich zmian nie doszło.

Czytaj też:Banki nagradzają klientów za... nielojalność

Pierwsze niekorzystne zmiany na rynku kredytów hipotecznych są już widoczne. Na przykład ostatnio z udzielania kredytów dwuwalutowych (połowa w złotych, połowa w euro) zrezygnował BNP Paribas, z kolei Kredyt Bank podwyższył marże kredytów w euro o 0,15 p.p. Nordea - najaktywniejszy na rynku walutowych kredytów bank - już od pewnego czasu wydłuża procedury dla finansowania w unijnej walucie, podobnie DNB Nord. Dodatkowo od przyszłego roku poza rosnącą niechęcią banków do kredytowania klientów w walutach obcych dostęp do kredytów w euro ograniczy znowelizowana rekomendacja S, która wprowadzi m.in. skrócenie okresu kredytowania, co spowoduje, że przeciętna rata kredytu wzrośnie.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotrek

Teraz też nie jest rózowo trzeba się naszukać. No chyba że ktoś się wesprze doradcą. Nie wiadomo co bedzie po nowym roku z rekomendacją S. Lepiej wziąć teraz.

o
olek

i trudniej dostpne do tego, dobrze ze ja poszedlem do open finance i oni wlasciwie pilotowali sprawe kredytu, w innym wypadku pewnie bym nie dostal w ogole

Dodaj ogłoszenie