Mieszanie w cukrze

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego
Marcin Roszkowski
Marcin Roszkowski Fot. archiwum
Przez krótką chwilę wszyscy mieli nadzieję, że drugie podejście do prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej - konsultowane z pracownikami spółki i ze środowiskiem plantatorskim - przebiegać będzie bez zakłóceń. Nie zdecydowano się na czasochłonny i ryzykowny wariant prywatyzacji poprzez giełdę i ustalono, że akcje będą mogli nabyć plantatorzy i pracownicy KSC. Ten plan o mały włos zostałby zakłócony przez jedną z rolniczych organizacji, której żądania są tyleż nieuzasadnione, ileż bardzo charakterystyczne dla prywatyzacji po polsku.

Zgodnie z szacunkami przytaczanymi przez media prawo do nabycia akcji Polskiego Cukru będzie miało około 16 tys. pracowników i plantatorów współpracujących z firmą. Dziś Polski Cukier jest już po udanym procesie restrukturyzacji, który wiązał się również ze zwolnieniami i zamykaniem niektórych zakładów. Po bolesnym, acz koniecznym zabiegu Krajowa Spółka Cukrowa stanęła na nogi i zaczęła przynosić zysk.

Regułą w procesie restrukturyzacji państwowych przedsiębiorstw jest zaopatrywanie zwalnianych (albo nakłanianych do odejścia) pracowników w odprawy. Nie jestem entuzjastą automatycznego stosowania takich metod, bowiem między innymi zamiast łagodzić napięcie, często eskaluje to tylko żądania. W każdym razie na niemałe odprawy mogli liczyć pracownicy zamykanych cukrowni i kooperujący z zakładami plantatorzy. Również ci z Podlasia, gdzie trzeba było zamknąć cukrownię w Łapach.

Podlaska Izba Rolnicza uznała jednak, że uzyskane świadczenia nie wyczerpują roszczeń. Skierowała do sejmowej Komisji Rolnictwa dezyderat, by prawo do nabycia akcji KSC mieli również... byli pracownicy i kooperanci. Wychodzi kilkadziesiąt tysięcy osób. Oczywiście przyjęcie takiego wariantu byłoby przekreśleniem idei bezpiecznej prywatyzacji skierowanej do pracowników i plantatorów. Izba argumentowała, że przecież majątek spółki wypracowali również byli pracownicy.

Ideę podlaskich rolników można rozwinąć jeszcze bardziej twórczo: czemu nie pozwolić na kupno akcji - oczywiście, udzielając atrakcyjnych pożyczek - jeszcze większemu środowisku tych, którzy wypracowali zyski koncernu? Wszystkim, którzy kupują polski cukier. Przecież bez nich egzystencja KSC nie byłaby możliwa. Najlepiej zaś, by akcje rozdano za darmo. Co prawda żadna z koncepcji nie ma nic wspólnego z ideą prywatyzacji plantatorsko-pracowniczej, ale za to jest atrakcyjna dla beneficjentów.

Środowiska, które w dużym skrócie można określić jako związkowe, przy okazji niejednej dużej prywatyzacji starają się uszczknąć jak najwięcej. Można zrozumieć, że każdy walczy o swój interes, ale przypomina to odkręcanie kół z samochodu, który ma nas zawieźć do celu. Jedna strona medalu to interes pracowników, ale druga - kondycja spółki. Bez zagwarantowania spółce szans na rozwój marzenia o zyskach szybko się skończą.

O ile żądania rolników nie dziwią, bo zdołaliśmy się już do nich przyzwyczaić, to musi niepokoić fakt, że aż 12 posłów (na 31 głosujących) poparło irracjonalny wniosek. Trudno nie odnieść wrażenia, że w tym przypadku walka o głosy w kolejnych wyborach okazała się ważniejsza od interesów polskiej gospodarki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie