Mięso będzie jeszcze droższe

Alina Białkowska
Brazylijskie i niemieckie kurczaki mogą wkrótce zastąpić polskie brojlery
Brazylijskie i niemieckie kurczaki mogą wkrótce zastąpić polskie brojlery 123RF
Jeśli ustawa zakazująca używania pasz modyfikowanych genetycznie (tzw. GMO) nie zostanie szybko zmieniona, od 12 sierpnia producenci będą musieli całkowicie przerzucić się na droższe i trudno dostępne pasze niemodyfikowane.

Producenci twierdzą, że doprowadzi to do wzrostu cen mięsa w Polsce i zdominowania rynku przez mięso z importu. Zagrożone są setki tysięcy miejsc pracy - wyliczają.

- To będzie załamanie całej branży - ostrzega Henryk Malec, właściciel firmy Malec, na którą przypada 5 proc. krajowej produkcji piskląt mięsnych, oraz wiceprezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. - Rentowność produkcji drobiu wynosi teraz około 4-5 proc. Zakaz stosowania pasz GMO podniesie koszty produkcji nawet o kilkanaście procent. Tego się nie da przetrwać - mówi Malec.

Wtóruje mu Konrad Pazgan, wiceprezes firmy drobiarskiej Konspol. - Jeśli na wszystkich polskich producentów mięsa nałoży się obowiązek kupowania pasz niemodyfikowanych, to ceny tych pasz skoczą ok. 200 proc. - prognozuje Konrad Pazgan. Już dziś są one droższe od pasz modyfikowanych genetycznie o ok. 30-40 proc.

Według prognoz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej konsekwencją przestawienia polskiej produkcji drobiu i mięsa na pasze niemodyfikowane będzie wzrost cen mięsa o kilkanaście procent.

Przedsiębiorcy nie zamierzają czekać na szok cenowy z założonymi rękami. Konspol przymierza się do zmiany strategii: planuje zmniejszyć produkcję mięsa w kraju na rzecz produktów przetworzonych z mięsa importowanego. Potencjalne kierunki importu to Brazylia i Niemcy, gdzie już teraz ze względu na silną złotówkę mięso potrafi kosztować mniej niż w Polsce.

Podobne plany mają inne firmy. Indykpol już redukuje produkcję indyków. - Hodowla ptaków trwa ok. 4,5 miesiąca. Zwierzęta karmione dozwolonymi wciąż paszami GMO trafią do sklepów już po sierpniu. Nie możemy narazić się na ryzyko wycofania naszego produktu z rynku - tłumaczy Feliks Kulikowski z rady nadzorczej tej firmy.

Zwolenników pasz modyfikowanych denerwuje też to, że - jak mówią - wbrew zamiarom ustawodawców zakaz wcale nie ochroni polskich konsumentów przed importowanym mięsem produkowanym na takich paszach. Jedynie wyeliminuje z rynku polskich producentów. Henryk Malec przywołuje przykład skutecznie obchodzonego przez biznes zakazu importu polskich jaj i piskląt, wprowadzonego w grudniu 2007 roku przez Białoruś, by ochronić tamten rynek przed wykrytą w Polsce ptasią grypą.

- Formalnie zakaz obowiązuje, więc jaja kupują u nas Holendrzy i Węgrzy, a następnie przez własne kraje eksportują pisklęta na Białoruś. W ten sposób, mimo zakazu, Białorusini kupują polskie produkty. Podobnie będzie z mięsem importowanym do Polski, które jest hodowane na paszach GMO, bo przecież tak jest taniej- mówi Malec.

Produkcja oparta na paszach GMO jest tania, bo takie rośliny zdominowały globalny rynek. Aż 95 proc. produkowanej dziś soi, podstawowego składnika pasz, jest modyfikowana genetycznie.

To nie koniec argumentów przeciwników zakazu. W przypadku jego wprowadzenia grożą nam kary nałożone przez władze UE za niezgodność polskich przepisów z unijnymi. W grę wchodzi nawet 260 tys. euro za każdy dzień zwłoki w zmianie przepisów.

Spór o pasze ma też polityczną odsłonę. W ubiegłym tygodniu sejmowa komisja rolnictwa przyjęła rządowy projekt nowelizacji ustawy o paszach, który przesuwa termin wprowadzenia zakazu do 1 stycznia 2012 roku.

- Wszystko wskazuje na to, że ustawa przejdzie przez Sejm na tyle szybko, by prezydent mógł ją podpisać przed 12 sierpnia, czyli zanim zakaz wejdzie w życie - powiedział "Polsce" Leszek Korzeniowski (poseł PO), przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

Jednak w sejmie pojawiły się pogłoski, że ustawę może zawetować Lech Kaczyński. Jest to o tyle prawdopodobne, że przeciw opóźnieniu wprowadzenia zakazu głosowali w komisji posłowie z PiS. Co więcej, w spór o pasze GMO włączyły się niektóre środowiska kościelne, wypowiadając się przeciw żywności modyfikowanej.

Uczestnicy spotkania modlitewnego zorganizowanego 24 kwietnia w Sanktuarium na Jasnej Górze oraz konferencji poświęconej "etycznemu aspektowi wprowadzania GMO do polskiego rolnictwa" wezwali kraje UE m.in. do wstrzymania importu i sprzedaży żywności i pasz z GMO.

O ekonomicznych skutkach takiego zakazu dla polskiego rynku nie ma w komunikacie wydanym po tym spotkaniu ani słowa.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
schads

Jeśli to oznacza droższe mięso, choć zdrowsze i z mniejszą ilością chemii to jestem jak najbardziej za ustawą! Producenci mięsa - coż dla nich liczy się tylko minimalizacja czasu hodowli ptaków i maksymalizacja zysku...o smutna prawda o wolnym rynku i ciemna strona realizacji naczelnej zasady racjonalnego gospodarowania... Płaczą bo będą zarabiać mniej no a redukcja etatów jest zawsze dobrym argumentem do wykrzyczenia na głos! Bez mydlenia oczy proszę! Przecież PAnów produkt jest szkodliwy nie tylko dla tego co je ale , sądząc po porzednim wpisie ma inne negatywne skutki! A jakie działania w ramach społecznej odpowiedzilności biznesu Panowie przeprowadzili, będąc świadomymi tych skutków?!Najbardziej rozbawiło mnie spotkanie modlitewne... czy w intencji utrzymania GMO i zysku i dalszego chowu, ktorego etycze aspekty raczej nie wygladają kolorowo? Troche jakości nam w zyciu nie zaszkodzi... kosztem ilości i genetycznych modyfikacji. Będzie zdrowiej. Moze wcale nie trzeba jeść tyle mięsa... zwłaszcza zmodyfikowanego, nieszczęśliwego drobiu! Hurraaa!
A co powiecie Panowie Producenci na otwarcie funduszu dla osób zapadających na choroby wynikłe ze spożywania Waszych produktów, nowotwory i inne hece? Podatek od GMO jak akcyza na papierosy... A oto pozytywna słoneczna strona życia zgodnie z ustawą - będziecie mogli ruszyć na rynki zagraniczne z nowym przesłaniem - zdrowe polskie indory! Sukcesów życzę w promowaniu nowej jakości!

g
gość

Żywność GMO jest tylko dobra dla wielkich koncernów. Produkcja jej degraduje nieodwracalnie ekosystemy a niektóre gatunki roślin i zwierząt giną. Czy o taką hekatombę nam chodzi?

Dodaj ogłoszenie