reklama

Mierzeja Wiślana: Pomorzanie i Rosjanie chcą rozminować zalew

Kazimierz NetkaZaktualizowano 
Niewybuch przy trasie zwiedzania rezerwatu kormoranów
Niewybuch przy trasie zwiedzania rezerwatu kormoranów Kazimierz Netka
Kilka tygodni temu, w obwodzie kaliningradzkim zginęło dwóch żołnierzy, po tym, jak eksplodował w ich rękach pocisk z działka przeciwlotniczego. Padła więc polsko-rosyjska propozycja: rozminujemy Zalew Wiślany i Mierzeję Wiślaną.

Powstało już konsorcjum minerskie, pomorsko-rosyjskie. Zorganizowano spotkanie. O jego randze może świadczyć fakt, że oprócz reprezentantów firm saperskich wzięli też udział Marek Gołkowski - konsul generalny Rzeczypospolitej w Kaliningradzie, Władimir Jefremow - konsul generalny Rosji w Gdańsku oraz przedstawiciele Straży Granicznej.

Obecność w ziemi niewypałów i niewybuchów może utrudniać realizację inwestycji, a więc stanowić barierę w rozwoju tej części województwa.

- To żelastwo, na szczęście, znajduje się głęboko w ziemi - mówi Adrian Bogusłowicz, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Krynicy Morskiej, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. - Podczas wykonywania wykopów trzeba uważać i nieraz niewypały usuwać, angażując saperów.

Mierzeja Wiślana: Wykopują i sprzedają militarne pamiątki

- Rozminowany musi zostać nie tylko teren lądowy, ale też dno Zalewu Wiślanego, szerokości 500 metrów, wzdłuż mierzei - mówi Bogdan Jakusz, dyrektor generalny przedsiębiorstwa Jakusz z Pomorza, które wraz z firmą ZAO Forpost Baltiki Plus utworzyło konsorcjum zamierzające zająć się oczyszczaniem tych obszarów z pozostałości po II wojnie światowej.

Najwięcej niewypałów leży wzdłuż mierzei, bo ten pas był w 1945 roku intensywnie ostrzeliwany. Tamtędy bowiem wycofywali się Niemcy. Według dyrektora Bogdana Jakusza, największe niewybuchy, które tam mogą się znajdować, to bomby lotnicze o wadze nawet 250 kilogramów. Na rozminowanie potrzeba około 120 milionów zł.

Tczewski batalion saperów ma zostać zlikwidowany

- Wiadomo, że każdy pocisk, niewypał nawet po kilkudziesięciu latach stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi - stwierdza ppor. SG Justyna Szubstarska, rzecznik prasowy komendanta Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej. - W naszym oddziale zdarzają się przypadki zgłoszeń znalezienia niewybuchów przez ludność pogranicza.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Mierzeja Wiślana: Pomorzanie i Rosjanie chcą rozminować zalew - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
mik1

Dlaczego rozminowanie mierzei ma tyle milionów kosztować,przecież mamy wojska saperskie.Co saperzy robią,w koszarach fajerwerki rozbrajają?.Nasze wojsko i tak już zbabiało.Za moich czasów kompania wartownicza pilnowała swojej jednostki,magazynów i taboru.Dzisiaj wojska pilnuje cywilna firma ochroniarska,magazynów wojskowych pilnuje cieć-emeryt.A co robi wojsko?.Wojsko otrzymuje miesięczne przepustki,by rodzina karmiła naszych poborowych.

z
zuza

skąd pan Jakusz wie tyle na ten temat skoro zajmuje sie produkcją sejfów

G
Grzegorz Barciński

Niewypały są też płytko. Dwa pociski artyleryjskie wykopano podczas budowy domu w Krynicy Morskiej przy ul. Aptekarzy 6. Co ciekawe po zgłoszeniu tego zdarzenia do uwczesnego WOP ( lata 70-te ) trzeba było wiele dni czekać na przyjazd saperów!.

Dodaj ogłoszenie