Miecugow: Internet będzie medium numer jeden. Pożre nie tylko media papierowe, ale też telewizję

Ewelina Nowakowska
Grzegorz Miecugow
Grzegorz Miecugow Fot. TVN
Z publicystą Grzegorzem Miecugowem rozmawia Ewelina Nowakowska.

Polski internet wkracza dziś w nową erę. Wkrótce dostęp do najbardziej wartościowych treści, portali i serwisów, będzie wymagał rejestracji i opłacenia abonamentu, choć nie będzie on wysoki, bo miesiąc dostępu do ekskluzywnych tekstów, to tylko 19,90 zł. Czy uważa Pan, że to dobry pomysł?
Jest to jakieś rozwiązanie, bowiem nie ma sensu działalność, która będzie tylko charytatywna i całkowicie darmowa.
W mediach w krajach Europy Zachodniej i USA ten proces zaczął się już dawno, w Polsce właśnie się rozpoczyna.
Internet zrewolucjonizował sektor mediów. Spowodował zaburzenia relacji, które funkcjonowały na tradycyjnym rynku. Sieć jest znakiem czasów, ale internet burzy przyjęty porządek. Stanowi żywą konkurencję dla tradycyjnych mediów. Internauci próbują się do tego dostosować. Z różnym skutkiem, bowiem prawa własności intelektualnej nie zostały jakby do końca załatwione. Wszystko to zmierza jednak w dobrym kierunku. Płacąc za coś, oczekujemy też jakości.

W naszym kraju, taką możliwość oferuje system PIANO. Po zalogowaniu internauci będą mogli korzystać z unikalnych materiałów ze wszystkich portali uczestniczących w projekcie. Pojawią się wydania magazynowe.
To ogromny krok w przyszłość, jeżeli rozpatrujemy kwestie przekazywanych treści w internecie.

Myśli Pan, że internet pożre media papierowe?

Internet daje wszystkim użytkownikom szansę na tworzenie rzeczy ważnych

Internet pożre nie tylko media papierowe, ale także telewizję. Już reklamodawcy chętniej zamieszczają ogłoszenia w mediach elektronicznych niż w tych tradycyjnych. Skorzy są nawet więcej płacić. Ponad 50 proc. Polaków jest użytkownikami internetu. W ciągu trzech, czterech lat ich liczba zapewne się zwiększy. Możemy spodziewać się nawet 80 proc. użytkowników sieci, a wówczas internet będzie medium numer jeden. Tak się dzieje np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie tradycyjne media odpadają z konkurencji.

Postęp technologiczny, rozwój rynku mediów - to wszystko wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będziemy czytać gazety głównie na tablecie. Może już powinniśmy na dobre pogodzić się z tym faktem?
Rozpatrywałbym tu problem o wiele głębszy. Dawniej media służyły do porządkowania świata, wskazywania odbiorcy- ważnych, relewantnych zagadnień. Ostrzegały przed niebezpieczeństwami. Teraz można zauważyć, że media zajmują się bardziej rozrywką niż kategoryzowaniem otaczającej nas rzeczywistości.

Skąd ta zmiana?
Tę zmianę zapoczątkowały wybory, których dokonują odbiorcy. Jeżeli konsumenci na rynku mediów preferują treści głównie rozrywkowe, to alternatywa ta tworzy większe spektrum. To użytkownicy powodują tak wszechobecną tabloidyzację. Zagadkowe tytuły zamieszczane w internecie zmuszają konsumenta, żeby kliknął i rozszyfrował enigmę. Autorzy tych informacji, broniąc się przed marginalizacją, nadają tajemnicze tytuły swoim artykułom, bowiem osoby, które dostaną zbyt precyzyjną informację, nie klikną dalej. Ich ciekawość zostanie zaspokojona. Ludzie masowo nie interesują się informacją. Tylko powierzchownymi sygnałami, które informują o problemie. Tu rozpoczyna się dramatyczny bój dziennikarzy newsowych.

Czy dobry tekst sprzeda się wszędzie?
Oczywiście, że nie. Jest znacząca różnica między czytaniem reportażu w tygodniku a czytaniem tego samego w sieci. W internecie przegląda się strony. Czytanie jest tu męczące, bardzo niewygodne. Czytelnicy często narzekają. Jeżeli padną tygodniki, a wszystko na to wskazuje, to zniknie tak ceniony wśród dziennikarzy reportaż. Dzisiaj, żeby przeczytać ten gatunek literacki z pogranicza publicystyki, należy kupić książkę.

Czego możemy się zatem spodziewać? Dziennikarstwo płatne zyska czy straci?
O wiele więcej osób chce czytać komentarze anonimowej Kataryny niż Jacka Żakowskiego. Jest to ciekawe zjawisko. Wiedząc, kim jest autor tekstu, wytwarzamy relację z autorem, budujemy zaufanie. Jeżeli kogoś akceptujemy, to treści przez niego głoszone dają do myślenia. Wówczas zawartość odpowiada naszemu poczuciu sensu i w konsekwencji poznajemy tę osobę. Wiarygodne są powszechnie znane teksty. Wspomniana Kataryna mogła być w opozycji, ale gdy czas pokazał, że głosi rację - zyskała zaufanie. Poszerzone zostaje tu spektrum komentatorskie. Człowiek, który w rzeczywistości nie miałby możliwości zaistnienia, poprzez otwarcie sieci i rynku taką szansę dostaje.

Nie obawia się Pan, że internet będzie zalewany masową produkcją śmieciowych tekstów, często przygotowywanych najniższym kosztem?
Internet daje wszystkim użytkownikom ogromną szansę na tworzenie rzeczy ważnych. Warto zauważyć, że jednak znacząca większość użytkowników kompletnie z niej nie korzysta. Ludzie są gatunkiem zabawowym, szukają rozrywki. Oczywiście są osoby, które dzięki internetowi piszą prace naukowe, planują podróż życia dokoła świata. Ale znacząca większość społeczeństwa w internecie szuka rozrywki, a nie poważnych treści.

Rzetelne dziennikarstwo ma jeszcze szansę się odbić?
Żyjemy w świecie popękanym i złożonym z nisz. Oczywiście znajdzie się taka grupa, ale to będzie garstka i będzie to nadal nisza. To jak jest z grupą ludzi, którzy lubią oglądać "Doktora House'a". Są tacy, którzy ten program uwielbiają, ale znajdą się i tacy, którzy nigdy o tym serialu nie słyszeli. Sieć spowodowała, że wykreowanych zostało mnóstwo światów. Mamy całą grupę dziennikarzy, których nie chce się w ogóle słuchać, bo z góry wiadomo, co napiszą. Reprezentują oni świat polityki. Są więźniami własnych ugrupowań i muszą deklarować zdanie zaprogramowane przez partię. Dawniej dziennikarze upatrywali w zawodzie misję. W swoich tekstach mówili o rzeczach ważnych, dzielili się swoimi spostrzeżeniami. Ale dostrzegam dziennikarzy, którzy potrafią zaskoczyć, których komentarze czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Oni nie są przylepieni do żadnej z opcji politycznych. Starają się mieć swoje zdanie. I oni również w sieci rzucają nowe światło na zagadnienie i stawiają bardzo istotne pytania.

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GABRIEL
Chyba całkowicie zdurniałeś, aby mieć
pretensje oto co czyta ktoś inny ! Najlepiej
zamknij się w WC.
J
JA
Miecugow i cała ekipa redagująca "Szkło" to ludzie nieobiektywni,hołubią PO, a niszczą inne partie.Czy tak powinni postępować prawdziwi dziennikarze?To samo dotyczy TVN. Przestałam oglądać,bo są niewiarygodni jak pieski na krótkiej smyczy.
J
JA
Miecugow i cała ekipa redagująca "Szkło" to ludzie nieobiektywni,hołubią PO, a niszczą inne partie.Czy tak powinni postępować prawdziwi dziennikarze?To samo dotyczy TVN. Przestałam oglądać,bo są niewiarygodni jak pieski na krótkiej smyczy.
G
Gdanszczanin
sorry
G
Gdanszczanin
ten wyjatkowo niepszyjemny pan?Publicysta?Tuba tuska i reszty mafii.Co by bylo .gdyby rozwiazali wsi24?Te antypolskie scierwa nie mialyby gdzie pracowac.Szuja,menda,parszywy gosciu!!!!!!!
.
... TV (kablowa) zaczyna byc juz tylko dodatkiem do interentu
k
krakauer
jest przez was nazywana publicystą?
O
OcarO
Dlatego zapytam: Czyżby w Polsce brakowało jednostek inteligentnych i wartościowych z którymi udałoby się Polska The Times dokonać interesującego wywiadu? Wiem, że takie jednostki egzystują, i to w setkach tysięcy!

Często poruszam się lokomocją PKP. Jednak kiedy napotykam w przedziale panie w loczkach i osiwiałych panów, wtedy wychodzę na korytarz, i tak sterczę na stojąco już do końca podróży. Ależ skądże tam znowu! Wcale nie stoję z powodu tych fryzur pań i panów, bo i moja mocno przerzedzona! Lecz te pluszowe siedzenia opuszczam tylko z powodu poczytności owego grona, pań i panów, które wybitnie sympatyzuje w organie „Prawda” w polskim wydaniu! Notabene, organ ten ciągnie już ledwo, ledwo!

Tak przypuszczam, że jeszcze trochę czasu, a będę musiał wychodzić z przedziału także i wtedy, kiedy napotkam w nim osoby ze skłonnością poczytności do „Polska The Times”. No, a wtedy już na pewno przerzucę się na jakiś mniej bezpieczny autostop! Co nie oznacza, że nie dojadę do celu bezpiecznie! Przecież kierowca każdego technicznego cacka musi trzymać w ręku kółko kierownicy i pilnie zważać na radary upstrzone w każdej wiosce po dwa. Taka podróż bardzo często może odbyć się w atmosferze przyjemnego zapachu jakiegoś wytrawnego Eau de Cologne i takich samych dźwięków tlących się z CD jukebox.

Ot, może to będzie i dobre rozwiązanie! Bo nawet i taki ostry heavy metal lub jakiś rytmiczny rap wpływa stosunkowo dobrze na psychikę i monotonię podróży. Synuś wyrósł przy Metalica i jakoś pod czaszką ma całkiem niczego sobie. To może i ja przy takim Megadeth & Slayer dorosnę na takiego samego. A zatem, namawiam do słuchania pożądnej muzyki! Gdyż w tej prasie to już tylko wyświechtane peerelowskie grupy z wokalnym obstawieniem w rodzaju Miecugow. Yes, yes, yes! Metal is the best!
s
szalom
parobek,człowiek bez wstydu ,honoru i godności.Prawdziwy judasz naszych czsów,za pieniadze sprzeda nawet swoja matkę.To polskojęzyczny kurdupel,dla niego Polska,Polacy nic nie znaczą!!!
s
shrewd
o tzw. "żydostwie" najgłośniej krzyczeli związani z sowieckim wywiadem komuniści spod znaku tow. Moczara Mieczysława.
a
a
mam wrażenie, że ten człowiek opromuje ostatnio na aantenie tvn24 zydostwo
z
z
a na złośc deweloperom zamieszkajmy w jaskiniach
M
Malkontent
Ci ludzie jakby mieli bielmo na oczach: nie chcą widzieć błędów Tuska i Platformy, licznych afer w wykonaniu członków partii rządzącej i samego Tuska (np. przeciek Tuska w aferze hazardowej. To Tusk poinformował swoich kolesi, że CBA już ma ich na oku).

Tzw. dziennikarze udają, że nic złego w Polsce się nie dzieje. To działalność antypaństwowa panowie i panie dziennikarze! To hańbi wasz zawód! Wypełniacie obrzydliwe polecenie polityczne: atakować PiS i gloryfikować PO i Tuska. Obrzydliwość.

To właśnie DZIENNIKARZE zmarnowali nam 5 lat trzymając parasol ochronny nad swoją ukochaną Platformą Oszustów.

Przez pierwsze kilka miesięcy moderatorzy systematycznie wycinali wszelkie posty krytyczne dot. PO!!!

Maciej Iłowiecki:

Gdy premierem został Tadeusz Mazowiecki, przedstawiłem mu - jako przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich - kilkanaście postulatów dotyczących przyszłości mediów w nowej rzeczywistości. Zaproponowałem wtedy powołanie rady prasowej, czegoś w rodzaju Rady Etyki Mediów, ale nie jako organu kontrolnego. Mazowieckiemu pomysł się spodobał. Umówiliśmy się na następne spotkanie w tej sprawie.

Ale następnym razem przyjął mnie już w otoczeniu dwóch swoich doradców. Jednym z nich był Waldemar Kuczyński. To właśnie on naciskał na Mazowieckiego, by odrzucił ten pomysł, bo media "wymkną mu się z rąk". A mnie i wielu innym działaczom właśnie o to chodziło, by media nie były kontrolowane przez polityków.

Wtedy właśnie zacząłem podejrzewać, że Mazowiecki otoczony jest przez ludzi, którym wcale nie zależy na prawdziwej demokracji i wolności w Polsce, ale na łagodnym przejęciu władzy, dzięki czemu cała nomenklatura zostałaby jakoś "ulokowana" w nowej rzeczywistości. Tak właśnie się stało. Nam zaś chodziło o to, by m.in. poprzez taką radę prasową blokować działalność m.in. dziennikarzy ubeków.

Dziwiłem się, że tak bardzo Wałęsa i jego ludzie bratali się z Kiszczakiem i innymi "towarzyszami", że pili razem wódkę itd.

Po pierwszych numerach "Gazety Wyborczej", bo taką nazwę otrzymała, do których ja również pisywałem, wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Ale później nastąpiła dziwna przemiana "GW" nie tylko w medium lewicowe, ale także przeciwne lustracji. Zaczęła pisać jakby "na odwrót".

A przecież w pierwszych założeniach ideowych "S" była zasada desowietyzacji kraju. Chodziło o pozbycie się wszelkich naleciałości, które narzucał nam "wielki sąsiad", i całego tego PRL-owskiego sposobu zarządzania. Te niepokojące zmiany zaczęły się od mianowania trzech osób, które miały nadzorować finanse "GW", czyli Zbigniewa Bujaka, Aleksandra Paszyńskiego i Andrzeja Wajdy.

Zaczęło mnie to coraz bardziej niepokoić, tym bardziej że w ustaleniach z obrad Okrągłego Stołu było jasno napisane, że ta gazeta miała służyć wszystkim partiom opozycyjnym, do respektowania tej zasady było zobowiązane jej kierownictwo, zwłaszcza redaktor naczelny Adam Michnik.

Skąd się nabrało tych, którzy służą dziś kłamstwu? Przecież, gdy oni mówią, to brzmi tak, jakby cytowali dziennikarzy z "Trybuny Ludu". To prawie te same zdania, te same sformułowania, to się czuje... I tak samo służą kłamstwu. A kłamstwo niszczy człowieka, rozbija rodziny, zatruwa życie społeczne.
D
Denne media
Dziennikarstwo zeszło na psy. Wyrzućmy radia, telewizory, internet, przestańmy kupować prasę. Jak zabraknie im kasy, zaczną pisać prawdę.
t
tom
Miecugow to jedna z naczelnych szczekaczek PO. Zero obiektywizmu. A co do internetu, to jest to ostatnie źródło do wyszukiwania prawdziwej informacji, która nie jest zawierana w main streamowych mediach. Za dwa lata to nie będzie ten sam internet i nie piszę tu o postępie technologicznym. Pozdrowienia dla myślących.
Dodaj ogłoszenie