Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Michaliszyn: Polska musi pomóc Łotwie

Monika Michaliszyn, ekspert ds. krajów bałtyckich
Monika Michaliszyn ekspert ds. krajów bałtyckich Archiwum prywatne
Polska, Litwa, Łotwa i Estonia mają jedną wspólną cechę: wszystkie odzyskały niepodległość 11 listopada 1918 roku. Tak zbieżnej historii nie mamy z żadnymi z krajów centralnej Europy. Węgrzy, Czesi, Słowacy pomimo podobnej historii po 1945 roku mają za sobą epizody mariaży lub romansów z zaborcami.

Niewiele osób u nas pamięta o tym fragmencie historii. A szkoda. Polski rząd właśnie udzielił Islandii pomocy w wysokości 200 mln dol. Cel szczytny, bo i polska mniejszość narodowa jest najliczebniejszą w Islandii. Ale nad losem małej Islandii pochyliła się już cała Europa. Tymczasem u naszych północnych sąsiadów, na Litwie, Łotwie i w Estonii, nie dzieje się dużo lepiej. Zwłaszcza w krytycznej sytuacji znajduje się Łotwa. Geneza kryzysu w tym kraju jest podobna jak w Islandii. Rozpędzona gospodarka Łotwy, która jeszcze w 2006 roku należała do najszybciej rozwijających się gospodarek UE, oparta była głównie na tanich kredytach, które nagminnie zaciągano.

Brak własnego przemysłu, obostrzenia UE dotyczące jednej z głównych gałęzi gospodarki - połowu i przetwórstwa ryb - a także zmniejszenie dochodów z transportu i pośrednictwa między Wschodem a Zachodem w obliczu kryzysu w UE i Rosji doprowadziły do tego, iż Łotwa pogrąża się coraz szybciej w recesji. Gwoździem do trumny okazała się całkowita zależność energetyczna naszego północnego sąsiada od Rosji. O skali problemu świadczy fakt, że kryzys na Łotwie może pociągnąć w dół nawet banki skandynawskie, najbardziej zaangażowane na rynku łotewskim. O powadze sytuacji świadczy również fakt, że w ubiegłą sobotę rząd łotewski znacjonalizował największy bank na Łotwie - Parex Bank.

Wydaje się, że Polska powinna potraktować pomoc dla Łotwy znacznie poważniej niż pomoc Islandii. Nawet nie dlatego, że jest to kraj prawie bezpośrednio z nami sąsiadujący, ale Łotwa podobnie jak i pozostałe kraje bałtyckie to obszar dla nas strategicznie ważny. Łotwie zawieszonej między Wschodem a Zachodem Rosja chętnie poda pomocną dłoń. Łotwa znajduje się przecież od zawsze w obszarze zainteresowań Kremla jako potencjalna szara strefa i ewentualny rzecznik interesów Rosji w Unii Europejskiej.

Poza tym wydaje się, że nasz rząd stara się pretendować do roli lidera w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Takie aspiracje zobowiązują, nie tylko materialnie. Jako lider Polska powinna znacznie głębiej niż inne kraje rozumieć sytuację geopolityczną i gospodarczą regionu i zagrożenia z niej wynikające. Rolą lidera jest również, a może przede wszystkim wsparcie na forum Unii Europejskiej i NATO zagrożonych krajów regionu.

Klasa polityczna w Polsce, wdrażając w życie polityczną doktrynę Jerzego Giedroycia o niepodległości i stabilizacji Ukrainy jako gwaranta naszego bezpieczeństwa, dokłada wielu starań, aby wciągnąć Ukrainę w struktury euroantlantyckie. Mało kto pamięta, że niezależna i stabilna Ukraina to niejedyny według Giedroycia element bezpieczeństwa i pozycji Polski w regionie. Równie ważną rolę mają do odegrania Litwini, Białorusini, Bałtowie. Oni zadecydują, czy będziemy krajem liczącym się w Europie. Budowanie przez Polskę pozycji w regionie musi być związane z traktowaniem tych krajów jako równorzędnych partnerów, a co za tym idzie - zrozumieniem specyfiki tych krajów i problemów, z jakimi się borykają.

Właśnie brak elementu rzeczywistego partnerstwa w odniesieniu do krajów bałtyckich jest najczęściej popełnianym grzechem. Nieliczni Bałtowie bywają traktowani prawie jak nasi wasale. O ich podmiotowości przypominamy sobie dopiero w momentach dla nas kryzysowych, zwłaszcza na forum UE. Znacznie większą atencją obdarza się tzw. kraje wyszehradzkie.

A to właśnie maleńka Estonia, leżąca pomiędzy potężną Rosją, struchlałą ze strachu przed wschodnim sąsiadem Finlandią i romansującą z Moskwą Łotwą, jako jedyna otwarcie sprzeciwia się budowie Gazociągu Północnego. To niewiele większa Litwa konsekwentnie blokuje porozumienie UE - Rosja w obliczu niewywiązywania się Rosji z ustaleń wobec Gruzji.

Brak partnerskiej polityki wobec Litwy, Estonii i Łotwy, zlekceważenie problemów, z jakimi się borykają, zaniechanie lub spowolnienie projektów energetycznych (Ignalina) czy infrastrukturalnych (Via Baltica, Rail Baltica) to grzechy nie przeciw naszym północnym sąsiadom, ale przeciwko Polsce. Mając na uwadze interesy naszego kraju, polski rząd jak najszybciej powinien skoncentrować się także nad sposobami ratowania pogrążających się w recesji Bałtów.

Wolne i stabilne kraje bałtyckie to drugie obok Ukrainy skrzydło, które pozwoli Polsce jako liderowi regionu przezwyciężyć fatalizm geopolityki i utrwalić znaczenie Europy Środkowo-Wschodniej jako czynnika współkształtującego losy Europy. Rozumiał to Giedroyc, rozumiał Piłsudski, a wcześniej Stefan Batory i Jan Zamoyski. Wypada mieć nadzieję, że będzie o tym pamiętać narodzona w nadbałtyckim Gdańsku klasa polityczna rodem z Solidarności. Będzie, bo jak dotąd nie bardzo pamięta.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
U2 ?

wypracowanie ze sciaga.pl, czy co?

j
jacco

Ciekawie kobieta gada W zasadzie ma racje, ale jakoś nie widzę Polski w roli "patrona" Europy centralno-wschodniej. Żeby aspirowac do takiej roli nie możemy pozostawiac tylu dziedzin gospodarki, wydatków publicznych czy inwestycji w tak opłakanym stanie. Ciekawe w którym roku choc jedna polska autostrada połączy granice naszego państwa

Dodaj ogłoszenie