Michał Kwiatkowski:

    Michał Kwiatkowski: To będzie piekielnie trudny wyścig

    Arlena Sokalska

    , Korespondencja z Innsbrucku

    Aktualizacja:

    Polska

    Michał Kwiatkowski:  To będzie piekielnie trudny wyścig

    ©©HERBERT NEUBAUER/AFP/East News

    Myślę, że Hölle to jest podjazd dla kolarza, który będzie w niedzielę najsilniejszy, nieważne czy jest klasykowcem, czy góralem. Trzeba zachować zimną głowę do samego końca i na tę ściankę trzeba zaoszczędzić jak najwięcej sił - mówi Michał Kwiatkowski, który w niedzielę na mistrzostwach świata w Innsbrucku będzie reprezentował Polskę w wyścigu ze startu wspólnego.
    Michał Kwiatkowski:  To będzie piekielnie trudny wyścig

    ©©HERBERT NEUBAUER/AFP/East News

    Po rekonesansie trasy i przejechaniu słynnego „Piekła”, czyli podjazdu Hölle stwierdził Pan, że nie takie straszne to „Piekło”. Naprawdę nie jest?
    Kiedy jedzie się tę finałową ściankę wypoczętym, w czasie treningu, to faktycznie nie taki diabeł straszny, jak go malują. Natomiast biorąc pod uwagę to, że mamy do przejechania 260 km, myślę, że wielu kolarzy w ogóle nie ukończy rywalizacji. Ta finałowa ścianka, nawet jechana na treningu, jest rzeczywiście trudna.
    Przejechałem ją dwukrotnie, nawet nie dlatego, że chciałem pokonać podjazd dwa razy, bardziej chodził mi o pokonanie finałowego zjazdu. Jeżeli będę stanie włączyć się w walkę o zwycięstwo - ja czy Rafał Majka - to myślę, że takie doświadczenie jest potrzebne. Nie będziemy mieli okazji pokonywać tych zjazdów kilkukrotnie podczas wyścigu, więc trzeba je znać jak własną kieszeń. Przejechaliśmy też całą rundę i ten 8-kilometrowy podjazd na rundzie nie jest łatwy. Wydaje mi się, że nawet w telewizji nie widać, jak jest stromy. Ta droga jest bardzo szeroka, nie ma tam zakrętów, serpentyn, więc w telewizji wydaje się, że jest niemalże płasko. Natomiast jest co jechać i ta selekcja „od tyłu” na takich rundach, przy tym dystansie będzie bardzo duża. To faktycznie będzie piekielnie trudny wyścig.

    Rafał Majka uważa, że to Hölle to jest bardziej podjazd dla klasykowców niż dla górali. Pan podziela tę opinię?
    Myślę, że to jest podjazd dla kolarza, który będzie w niedzielę najsilniejszy. Tego, który będzie potrafił zachować zimną głowę do samego końca. Na tę ściankę trzeba zaoszczędzić jak najwięcej sił. Nie wydaje mi się, by miało wpływ to, czy kolarz jest klasykowcem czy góralem. Nawet powiedziałbym, że ten wyścig faworyzuje kolarzy, którzy świetnie się wspinają, bo mimo wszystko to będzie prawie 5 tys. metrów przewyższenia. Zaoszczędzenie sił będzie dużo łatwiejsze dla kogoś, kto waży 60 kg niż dla kogoś, kto waży 75 czy 80. Zobaczymy. Na pewno nie będzie łatwo zafiniszować w tym wyścigu po zwycięstwo, rownież z uwagi na techniczny zjazd. W wyścigach innych kategorii, gdzie zawodnicy nie przejeżdżali tej ścianki, widać było, że jest bardzo duża selekcja. W naszym wyścigu pewnie też będziemy dojeżdżać do mety pojedynczo.

    Wielu ekspertów, ale też kolarzy twierdzi, że najlepszym przygotowaniem do tego wyścigu był start we Vuelta Espana. Pan właśnie tak zrobił. Jest Pan przekonany, że tak należało postąpić?
    Nawet gdyby ktoś przekonywał, że start we Vuelcie jest złym przygotowaniem do mistrzostw świata, to ja i tak starałbym sobie wbijać do głowy, że tak właśnie jest, więc do końca w to wierzę. Myślę, że tak samo ja, jak i Rafał Majka dobrze spisywaliśmy się na Vuelcie, obaj staraliśmy się włączać w różne akcje i o to chyba chodzi: żeby do końca wierzyć, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Może nie najlepiej się czułem po samej Vuelcie, odpoczywając na kanapie czy w łóżku, ale na rowerze czułem się świetnie, tak w jeździe drużynowej na czas, jak i w indywidualnej czasówce. Mam nadzieję, że tak samo świetnie będę się czuł w niedzielę.

    Czy to czwarte miejsce w jeździe indywidualnej na czas umocniło Pana mentalnie, pomogło utwierdzić się w przekonaniu, że forma jest wysoka?
    Na pewno mi nie zaszkodziła, a faktycznie utwierdziła mnie w przekonaniu, że na rowerze czuję się całkiem nieźle. Ale z drugiej strony nie ma co porównywać 260-kilomterowego klasyku do jazdy indywidualnej na czas. Mam jednak nadzieję, że podobnie jak w środę, forma dopisze też w niedzielę.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo