Michał Kwiatkowski: Muszę wierzyć, że kiedyś będzie mi dane...

    Michał Kwiatkowski: Muszę wierzyć, że kiedyś będzie mi dane walczyć jako lider w Tour de France

    Arlena Sokalska

    Aktualizacja:

    Polska

    Michał Kwiatkowski: Muszę wierzyć, że kiedyś będzie mi dane walczyć jako lider w Tour de France

    ©Team Sky

    Na plus w ubiegłym sezonie zaliczam to, że udało mi się wygrać w Polsce, przed własną publicznością. To był naprawdę super moment, byłem w świetnej formie - mówi Michał Kwiatkowski. Kolarz Team Sky jest aktualnym mistrzem Polski w wyścigu ze startu wspólnego, wygrał w 2018 trzy prestiżowe wyścigi tygodniowe: Volta ao Algarve, Tirreno-Adriatico oraz Tour de Pologne. Jest byłym mistrzem świata oraz pierwszym Polakiem w historii, który wygrał kolarski monument - Mediolan-San Remo.
    Michał Kwiatkowski: Muszę wierzyć, że kiedyś będzie mi dane walczyć jako lider w Tour de France

    ©Team Sky

    Święta Bożego Narodzenia i sylwester to dla kolarza taki ostatni moment oddechu przed ciężkim sezonem?
    Czy chwila oddechu to nie wiem, bo dla mnie święta i Nowy Rok to wbrew pozorom bardzo intensywny okres. Chcę spędzać święta w Polsce, ale pogoda nie rozpieszcza. Patrzę teraz przez okno i właśnie zaczął prószyć śnieg. A wziąwszy pod uwagę, że muszę wyjeździć w tygodniu kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt godzin, nie jest mi łatwo. W tym roku jest jeszcze bardziej intensywnie, w związku ze ślubem brata. Dla mnie to też test charakteru, udowadniam, jak sobie radzę w trudnych warunkach (śmiech).

    Dietetyk Sky, James Morton, który propaguje periodyzację węglowodanów może być zaniepokojony? Polskie święta to raczej kumulacja węglowodanów niż periodyzacja.
    Będę omijał ten temat, taka czarna dziura w tym okresie (śmiech).

    Czyli jadł Pan pierogi?
    Oczywiście. Wszystko jest dla ludzi.

    Właściwie zaraz po Nowym Roku rusza sezon kolarski. Jakie ma Pan plany na 2019?
    Zacznę ściganie 24 lutego na UAE Tour, czyli wyścigu, który jest połączeniem dawnych wyścigów w Dubaju i Abu Dhabi. Startuję trochę później niż zwykle, ale mam nadzieję, że dzięki temu będę mógł skończyć sezon w wyższej formie, niż w 2018. Chciałbym też mieć mniej startów niż dziewięćdziesiąt dni, jak w ubiegłym roku. Mam nadzieję, że to zaprocentuje formą pod koniec wiosny i jesienią.

    Bardziej konkretny kalendarz startów na resztę sezonu też już Pan ustalił z szefostwem ekipy?
    W 100 procentach nie, ale tak mi się krystalizuje, że wiosną wystartuję w Paryż-Nicea, Itzulia Basque Country (dawna Vuelta al Pais Vasco - red.), i w ardeńskich klasykach, czyli Amstel Gold Race, Walońskiej Strzale i Liège-Bastogne-Liège. Potem z kolei seria: Critérium du Dauphiné, Tour de France i Tour de Pologne. W tym sezonie raczej nie wybiorę się na Vueltę, tylko na klasyki, pewnie Plouay (Bretagne Classic Ouest-France - red.), może na wyścigi w Kanadzie, potem mistrzostwa świata i Il Lombardia. Tak wygląda mniej więcej zarys mojego sezonu.

    A gdyby miał Pan podsumować poprzedni, jakie były plusy, a jakie minusy, co z planów wyszło, a czego nie udało się osiągnąć?
    Nie udało mi się wygrać tych wyścigów, na których mi bardzo zależało. Największym minusem jest więc to, że niekoniecznie moje założenia szły w parze z tym, co udało się zrealizować. Ale to był ważny sezon, z którego wychodzę z wielkim bagażem doświadczeń. Przejechałem dziewięćdziesiąt dni wyścigowych, w tym dwa wielkie toury z rzędu, a pomiędzy nimi Tour de Pologne. Udało mi się zwyciężyć w trzech tygodniówkach, nie było momentów tragicznej formy. Na plus zaliczam też to, że udało mi się wygrać w Polsce, przed własną publicznością. To był naprawdę super moment, byłem w świetnej formie. Nie wstrzeliłem się za to z formą w klasyki ardeńskie i na mistrzostwa świata. Ale ogólnie oceniam, że to był bardzo dobry sezon.

    Czy te prestiżowe zwycięstwa w wyścigach tygodniowych w ubiegłym sezonie uważa Pan za wejście na taki wyższy stopień swojego rozwoju osobistego jako kolarza?
    Praca, którą wykonuję od kilku lat, nie idzie na marne. Zawsze mówiłem - i wciąż mówię - że staram się robić wszystko, by jeździć lepiej po górach i lepiej jeździć na czas. Na razie idzie to w dobrym kierunku, więc mam nadzieję, że tego nie zatracę w kolejnym sezonie, tylko wciąż będzie progres. Ale nie chcę też przebudowywać całkiem swojego sezonu, bo wierzę, że ten kalendarz startów się sprawdza.

    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo