Michał Kwiatkowski: Kolarstwo powinno być sportem drużynowym

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Michał Kwiatkowski: W kolarstwie jest zawsze do czego dążyć,bo częściej się przegrywa, niż wygrywa, i wciąż są kolejne cele
Michał Kwiatkowski: W kolarstwie jest zawsze do czego dążyć,bo częściej się przegrywa, niż wygrywa, i wciąż są kolejne cele Bartek Syta/Polskapresse
- Żałuję, że tylko ja założyłem tęczową koszulkę. Ten złoty medal należy się całej reprezentacji - mówi mistrz świata Michał Kwiatkowski.

Po zdobyciu mistrzostwa świata miał Pan kilka tygodni przerwy w treningach. Czy już ruszyły przygotowania do sezonu 2015?
Jestem po pięciotygodniowej przerwie od treningów. Ten czas wykorzystałem na to, by moja głowa dostała trochę "tlenu". Sezon kolarski jest bardzo długi, ciągnie się od stycznia do końca października. I taka przerwa jest potrzebna do tego, by spotkać się z rodziną, odnowić kontakty z znajomymi. Teraz wznowiłem treningi, są krótkie, ale bardzo męczące. Ale już od 10 listopada myślę o tym, jak najlepiej przygotować się do sezonu 2015.

Czy rozpoczęcie sezonu już w styczniu oznacza, że będzie on dla Pana trochę krótszy, czy raczej będą dłuższe przerwy na regenerację i odbudowę formy przed ważniejszymi startami?
Wyścig w Argentynie [Tour de San Luis - red.] to będzie doskonała okazja do tego, by pokazać się w koszulce mistrza świata. Jeśli chodzi o dalsze starty, decyzje zapadną w najbliższej przyszłości. Jestem w trakcie analizy tegorocznego sezonu i myślimy wspólnie z drużyną, jak dobrze wejść w kolejny, który przyniesie wiele nowych doświadczeń związanych z jazdą w koszulce mistrza świata.

Nie boi się Pan klątwy tęczowej koszulki?
Oczy wszystkich kolarzy, kibiców i dziennikarzy będą na mnie zwrócone. Zdaję sobie sprawę z tej olbrzymiej presji. Mój sukces jest zawsze poparty ciężką pracą i na pracy muszę się skupić. Wiem, że jeżeli zrobię wszystko, by być jak najlepiej przygotowanym, to będzie mi dużo łatwiej poradzić sobie również z presją tęczowej koszulki.

Pierwszy poważny wyścig wiosną to będzie Strade Bianche? Tegoroczna Pana wygrana była jedną z najbardziej spektakularnych w sezonie.
Nie mam pojęcia, czy tam wystartuję. Mam wspaniałe wspomnienia ze Strade Bianche, ale nie wspomnieniami się kieruję, tylko tym, co będzie dla mnie najlepsze.

A gdyby miał Pan sam decydować, jaki byłby wymarzony kalendarz startów w 2015?
Sezon w koszulce mistrza świata przyniesie mi mnóstwo doświadczeń, nawet wtedy, gdyby wyglądał tylko tak jak ubiegły. Nie wiem, czy jest sens wywracać wszystko do góry nogami i zmieniać plan startów, bo wtedy może bym się pogubił. Dlatego wraz z zespołem naniesiemy jakieś małe poprawki w stosunku do tego roku. Tu nie chodzi o moje marzenia, wszystko jest podparte analizą tego, czego mogę dokonać w przyszłym sezonie.

Wiara w sukces jest potrzebna nawet wtedy, gdy szanse na zwycięstwo wydają się zerowe

Jak wygląda praca nad danymi zebranymi w ciągu sezonu?
To są analizy mojego odczucia, formy, wyników poparte pomiarem tętna, mocy. Ważne, by wiedzieć, skąd biorą się sukcesy i porażki. Nie mogę wzruszyć ramionami i powiedzieć "po prostu to zrobiłem". Wierzę, że był na to jakiś przepis.

Czy kibice mogą liczyć na Pana start w Tour de France?
Oczywiście, że chciałbym wystartować w Tour de France, bo brałem w nim udział do tej pory. Ale dane z poprzednich lat pokażą, czy gra jest warta świeczki. Mam wspaniałe wspomnienia z dwóch startów i myślę, że wniosły one sporo do mojej kariery.

A jak Pan ocenia przyszłoroczną trasę?
Jest mało czasówek, ale pierwszy tydzień będzie niesamowity dla kibiców, zapowiada się walka o żółtą koszulkę każdego dnia. Byłoby fajnie tam być. Jeszcze nie zapadły decyzje, ale wygląda na to, że będzie jeszcze ciekawiej niż w tym roku.

Wiele osób uważa, że mistrz świata powinien jeździć przede wszystkim w wyścigach klasycznych.
Uwielbiam klasyki, zrobiłem w nich duży postęp i chciałbym jeszcze poprawić swoje wyniki. Co do konkretnych startów w określonych wyścigach, to na razie nie mogę powiedzieć nic pewnego.

Zdobycie mistrzostwa zmieniło Pana życie, zwłaszcza to pozasportowe? Kibice rozpoznają Pana na ulicy i podczas treningów na rowerze?
Ludzie mnie zaczepiają, i to jest zazwyczaj bardzo przyjemne. To pokazuje też, jak popularne jest dziś kolarstwo, i jak sukcesy polskich kolarzy poruszają ludzi. To, że nasze twarze, nie tylko w kaskach, są rozpoznawalne, to jest bardzo fajne. Widzę w mojej akademii [akademia Copernicus, szkółka kolarska Michała Kwiatkowskiego - red.], że wiele jest zapytań, jak zostać jej uczniem. To dobrze wróży polskiemu kolarstwu na przyszłość.

Wystartuje Pan w 2015 w Tour de Pologne?
Chciałbym, ale chciałem przez ostatnie dwa lata i kończyło się to niemocą po Tour de France. Dlatego nie będę teraz zapowiadał startu. Wszystko też zależy od tego, czy wezmę udział w Tour de France. Z mojego punktu widzenia Tour de Pologne to ważny wyścig i okazja, by pokazać się polskim kibicom, a takich nie ma zbyt wiele. Dlatego chciałbym pojechać w Tour de Pologne i w mistrzostwach Polski, by zaprezentować swoje możliwości przed polską publicznością.
Czy zdobycie mistrzostwa świata jest demotywujące, czy wprost przeciwnie - napędza do jeszcze cięższej pracy i rodzi głód sukcesu? Nie pojawia się taka myśl - jestem mistrzem świata, nie mam do czego dążyć?
W kolarstwie jest zawsze do czego dążyć, bo częściej się przegrywa, niż wygrywa, i wciąż można znaleźć kolejne cele. Chociaż ja motywację czerpię przede wszystkim z tego, by być coraz lepszym z roku na rok. Sukcesy mnie motywują, porażki nie bardzo. Ale musiałem się i tego nauczyć. Myślę, że po każdej porażce wyciągam wnioski i każda porażka w jakimś sensie mnie buduje. Chociaż łatwiej byłoby zawsze wygrywać, prawda? (uśmiech)

Przed mistrzostwami świata był Pan w doskonałej formie. Jechał Pan do Ponferrady z takim założeniem, że trzeba wygrać?
Może nie wygrać, ale myślałem o jak najlepszym wyniku, bo do tej pory mistrzostwa świata mi nie wychodziły. Naniosłem poprawki i nie wystartowałem w jeździe indywidualnej na czas, która odbierała mi świeżość. Tym razem po zdobyciu brązowego medalu w jeździe drużynowej na czas mogłem złapać oddech i skoncentrować się na wyścigu ze startu wspólnego. To niesamowite, jak z kolegami z reprezentacji czuliśmy się zmotywowani i jak wierzyliśmy w sukces. Wiara jest potrzebna nawet wtedy, gdy szanse na zwycięstwo wydają się zerowe.

Pana koledzy z reprezentacji Polski, z którymi rozmawiałam, mówili, że w Ponferradzie dawali z siebie wszystko, bo wierzyli w złoty medal . To ważne, by mieć tak zmotywowaną drużynę?
To jest bardzo ważne. Niestety, medal dostaje tylko jeden zawodnik. Kolarstwo to powinien być sport drużynowy. Szczególnie było to widoczne w Ponferradzie, nasza jazda to był właśnie sport drużynowy. Każdemu z kolegów z osobna już podziękowałem, ale teraz jeszcze raz dziękuję za to, co dla mnie zrobili. Ich jazdę będę pamiętał do końca życia. I żałuję, że tylko ja założyłem tęczową koszulkę, bo złoty medal należy się wszystkim. To niesamowite, że ludzie, którzy na co dzień występują w różnych drużynach, w momencie gdy założyli stroje reprezentacji, potrafili tak się zjednoczyć i walczyć o jeden cel.

Od dwóch lat działa akademia Copernicus, czyli Pana szkółka kolarska. W jakim kierunku chce Pan ją rozwijać?
Mamy w akademii 120 dzieciaków i tak naprawdę na razie nie jesteśmy w stanie pomieścić ich więcej, bo szkoła mistrzostwa sportowego w Toruniu nie ma takich możliwości. Przede wszystkim staramy się jak najlepiej wyszkolić tę młodzież. Nie planujemy ekspansji na Polskę, chcemy raczej być przykładem. Każdy może do nas przyjechać, zobaczyć, jak to funkcjonuje. Widzę w dzieciach ogromną motywację do tego, by jeździć na rowerze. Niewątpliwie przyczyniły się do tego sukcesy wszystkich polskich kolarzy.

Co Pan sądzi o systemie szkolenia przyszłych kolarzy w Polsce?
Nie wyobrażam sobie, żeby to wyglądało inaczej niż w moim przypadku. Spędziłem sześć lat w szkole mistrzostwa sportowego w Toruniu. Temu systemowi i ludziom, którzy ze mną pracowali, zawdzięczam to, jakim teraz jestem człowiekiem. To była prawdziwa szkoła charakteru. Oczywiście zawsze może być lepiej, jeśli chodzi o system szkolenia. W ramach swojej akademii staram się zbudować miejsce, gdzie dzieci mogą trenować. Ze swej strony staram się dawać, co tylko mogę. Cała nasza rodzina kolarska ma to samo podejście - myślimy o tym, co będzie z kolarstwem w przyszłości.

Jak często dzieci z akademii Copernicus mogą Pana spotkać?
Widuję ich niemalże codziennie, mogą podpatrywać, jak pracuję. Korzystam z tego samego budynku, tam chodzę na siłownię czy gram w koszykówkę. Oczywiście nie wtedy, gdy startuję. Jednak w przerwach staram się być dla nich przykładem i mam nadzieję, że to też im pomaga. Wiem, jak bardzo inspiruję ich ja czy Rafał Majka i inni polscy kolarze.

Kiedyś Pan wspominał, że jeden z najtrudniejszych momentów w karierze to przejście z kategorii juniorskich do orlików, bo łatwo się wtedy pogubić.
Trzeba nauczyć się cierpliwości, bo sukces może przyjść niespodziewanie. Ale tylko wtedy, gdy będzie się ciężko na to pracować. A nawet jeśli sukces nie nadejdzie, to kolarstwo jest prawdziwą szkołą charakteru i życia. Przejście z kategorii juniora do orlika to trudny czas nie tylko w sensie sportowym, to też czas decyzji życiowych: matura, studia i tak dalej.

A Pan kiedy zrozumiał, że zostanie kolarzem zawodowym. Że to nie jest zabawa na rowerze, tylko Pana przyszłość.
Traktować kolarstwo poważnie zacząłem chyba w wieku juniora młodszego, kiedy zaczęły się starty w mistrzostwach Polski, pierwsze zawody międzynarodowe. To są takie momenty, kiedy myśli się o sporcie już na serio. Jeszcze w wieku 10-11 lat chyba bardziej chodzi o zabawę. Potem starałem się robić wszystko jak profesjonalista, choć jeszcze nie marzyłem o zawodowstwie. Ale już myślałem o tym, żeby wszystko robić jak najlepiej.

Boniek z kolejnym wyzwaniem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie