Michał Dworczyk, czyli człowiek do zadań specjalnych. Ostatnio w kłopotach

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
03.03.2020 warszawa kprm konferencja prasowa w sprawie koronawirusa koronawirusnz minister michal dworczykfot. adam jankowski / polska press
03.03.2020 warszawa kprm konferencja prasowa w sprawie koronawirusa koronawirusnz minister michal dworczykfot. adam jankowski / polska press brak
Udostępnij:
Młody, ambitny, pracowity. Od miesięcy na pierwszej linii politycznego frontu: kieruje Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, jest pełnomocnikiem rządu do spraw narodowego programu szczepień. Dzisiaj tłumaczy, dlaczego prowadził korespondencję z prywatnej skrzynki mailowej, korespondencję niekoniecznie prywatną. Ale, jak mówią na Wiejskiej, ta historia ministrowi Michałowi Dworczykowi nie zaszkodzi,bo przed nim wielka polityczna kariera

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pewnie nie miał tęgiej miny, kiedy zorientował się, że ktoś włamał się na jego skrzynkę mailową. Dworczyk wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie, a właściwie dwa - jedno 9 czerwca i drugie 11. Potem nie wypowiadał się w sprawie cyberataków, nie odpowiadał na pytania w Sejmie. Wreszcie zdecydował się udzielić wywiadu tygodnikowi „Wprost”.

- Tak, prowadziłem korespondencję z prywatnej skrzynki z różnymi osobami, bo jako osoba, która występuje w różnych funkcjach, czyli osoby prywatnej, polityka i urzędnika, kontaktuję się z różnymi osobami, które przesyłają na mój adres różną korespondencję - przyznał w wywiadzie. - Odpowiadam również na maile i wykorzystywałem do tego również skrzynkę, która była też przeznaczona do spraw politycznych. Pragnę podkreślić, że nie jest to złamanie żadnych obowiązujących przepisów - dodał.

Dworczyk przekazał, że w tych korespondencjach były „różne informacje wrażliwe, bo taki charakter ma wiele informacji w świecie polityki”.

- Natomiast według mojej wiedzy nie było tam informacji klauzulowanych, niejawnych - powiedział.

Tłumaczył, że „lista osób, które zostały zaatakowane w ramach tej operacji, jest szersza”. - Szeroki zasięg akcji jest dowodem na to, że to nie są przypadkowe działania, w których trzech chłopaków w Błoniu, Płońsku czy w innej miejscowości włamało się do mojej skrzynki i z nudów teraz publikują maile - tłumaczył. Dodał, że według danych rządu pozyskanych od służb atak cybernetyczny został przeprowadzony „z terenu Federacji Rosyjskiej”.

To samo mówi osoba dzisiaj najważniejsza w państwie, czyli wicepremier do spraw bezpieczeństwa, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który opublikował specjalne oświadczenie. Napisał w nim, że „najważniejsi polscy urzędnicy, ministrowie, posłowie różnych opcji politycznych byli przedmiotem ataku cybernetycznego”, atak został przeprowadzony „z terenu Federacji Rosyjskiej”, a „jego skala i zasięg są szerokie”.

Wcześniej minister Dworczyk rozmawiał z portalem wPolityce. Dziennikarz zapytał go, czy ma sobie coś do zarzucenia w związku z tą sprawą.

- Zawsze można zrobić więcej, by skrzynka pocztowa była lepiej zabezpieczona - odpowiedział Dworczyk. - Pamiętajmy jednak, że hakerom udało się wkraść do wielu polityków na służbowe i prywatne konta pocztowe, konta w social mediach, wejść do systemów rządowych wielu państw, takiego chociażby supermocarstwa, jakim są USA. Ja w ciągu ostatnich 9 miesięcy hasło zmieniałem 12 razy - zapewnił minister.

Jego zdaniem ostatnie wydarzenia „należy odbierać jako atak nawet szerszy niż na rząd Rzeczpospolitej”, bo, jak podkreślał, „zaatakowano nasz kraj”.

Dworczyk wymieniał, że mamy tu do czynienia z trzema kategoriami ujawnianych treści: „materiałami całkowicie sfałszowanymi, wytworzonymi od nowa”, „materiałami zmanipulowanymi, czyli prawdziwymi, ale pokazanymi po tym, jak zaingerowano w ich treść” oraz „materiałami prawdziwymi”.

- Intencja wydaje się jasna, chodzi o wymieszanie prawdy z fałszem, co spowoduje dezorientację i chaos - ocenił.

Jak doszło do przejęcia jego korespondencji?

- To szczegółowo ma wyjaśnić postępowanie prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - zapowiedział szef kancelarii premiera. Ale komentarzom po hakerskim ataku na prywatną skrzynkę ministra Dworczyka nie było końca. I złośliwościom też.

„Niesamowite odkrycie rządu PiS. Udowodnili, że dykta nie sprawdza się przy zapewnieniu bezpieczeństwa państwa w przestrzeni cyfrowej” - skomentował Robert Biedroń.

Leszek Miller napisał na Twitterze: „Pan minister Dworczyk nie musi się martwić. Przecież Janusz Cieszyński został ministrem od cyfryzacji, zatem bezpieczeństwo sieci będzie niezawodne. Co najmniej tak jak respiratory kupione od handlarza bronią”.

„Ok, mamy oświadczenie p. Dworczyka. Poza szerokim uzasadnieniem, jak bardzo Rosjanie go nie lubią, nie jest dla mnie jasne, czy i które konta zostały złamane. P. Dworczyka? Jego żony? Oba?” - dopytywał Bartosz Węglarczyk.

Do sprawy odniosła się także dziennikarka Sylwia Czubkowska: „Można by pomyśleć, że włamanie na skrzynkę Hillary Clinton, które ją praktycznie kosztowało prezydenturę, CZEGOŚ nauczyło polityków z całego świata. Można by też pomyśleć, że fala przejęć kont polskich polityków sprzed kilku miesięcy czegoś nauczyła. Ale to Polska i e-tam państwo”.

Politycy opozycji krytykują zarówno służby specjalne, które ich zdaniem nie działają właściwie, jak i samego Dworczyka za to, że wykorzystywał prywatną skrzynkę do załatwiania służbowych spraw.

- Jest to sytuacja niebywała, iż w Polsce, kraju Unii Europejskiej, praktycznie nie mamy kompletnie zabezpieczenia kontrwywiadowczego. Widać służby leżą, państwo jest z dykty - ocenił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł KO Paweł Olszewski. Podkreślał, że „nie wiemy, jakie dane zostały ukradzione i jakie czynności zostały podjęte, aby wyjaśnić tę sytuację”.

Posłowie KO domagali się zwołania posiedzenia sejmowych komisji: ds. służb specjalnych, a także cyfryzacji oraz administracji i spraw wewnętrznych.

- Obywatele mają prawo wiedzieć, co się dzieje z państwowymi danymi, co się dzieje z informacjami o ważnym znaczeniu dla państwa - przekonywał rzecznik Platformy Jan Grabiec.

Cóż, minister Dworczyk nie po raz pierwszy jest na celowniku mediów - właściwie jest na nim cały czas, odkąd został pełnomocnikiem rządu ds. szczepień. Ale też nie ma dnia, żeby nie było go w mediach, co rusz organizuje konferencje i briefingi prasowe, stara się. Nawet politycy opozycji przyznają, że „próbuje ogarnąć temat”, choć już dwa razy chcieli jego odwołania. Pierwszy raz, kiedy w nocy z 30 marca na 1 kwietnia na szczepienia zapisywali się nawet 40-latkowie, bo „nastąpiła usterka w systemie”. Bronił go wtedy sam minister zdrowia Adam Niedzielski.

- Ja oceniam pracę ministra Dworczyka bardzo wysoko. To jest osoba, która w bardzo skuteczny sposób zorganizowała proces szczepień w Polsce, bo wynikiem tego procesu nie jest wczorajszy błąd, tylko poziom zaszczepienia w naszej populacji - podkreślił. - Bardzo cenię wysiłek, który pan minister Dworczyk włożył w organizację całego procesu - dodał.

Drugi raz, kiedy szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś poinformował, że w związku z organizacją wyborów w trybie korespondencyjnym zarządzonych na 10 maja 2020 roku NIK kieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, szefa MAP Jacka Sasina oraz szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Ale w nocy ze środy na czwartek Sejm odrzucił wnioski o odwołanie trzech ostatnich panów.

Ale to tylko drobne potknięcia w politycznej karierze ministra Dworczyka, który przez ostatnie miesiące jest cieniem Mateusza Morawieckiego. Z premierem poznali się przez wspólnych znajomych z harcerstwa. Ale też Dworczyk: instruktor w stopniu harcmistrza Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej przeszedł wszystkie szczeble harcerskiej kariery: był kolejno zastępowym, drużynowym, komendantem szczepu i hufcowym. W ZHR spędził 17 lat - jak wiele osób w otoczeniu premiera. Wszyscy oni, podobnie jak Dworczyk, są młodzi, świetnie wykształceni, doskonale radzą sobie w polityce i biznesie, szefują instytucjom państwowym, doradzają, piszą. Ale też Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej to od kilku już lat kuźnia elit, które odnajdywały się w III RP i świetnie odnajdują w IV.

- Większość z nas w bardzo młodym wieku brała na siebie odpowiedzialność za różnorakie projekty oraz po prostu za innych ludzi, często jeszcze młodszych. Podobnie jak inni już w wieku 18 lat prowadziłem osób harcerski, w którym brało udział ponad sto osób. I myślę, że właśnie takie doświadczenie odpowiedzialności za innych uczy pokory, spaja ludzi i w jakimś sensie hartuje - tłumaczył mi swego czasu Tomasz Fill, wiceprezes zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju. Przez długie lata instruktor Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, także jego rzecznik prasowy. - Poza tym ZHR to także patriotyczne wychowanie, więc łączy nas też wspólne postrzeganie fundamentalnych spraw, podobne podejście do takich spraw jak wiara czy właśnie patriotyzm - dodaje.

W ZHR dużo czasu poświęcał historii, interesował się sprawami Polaków na Wschodzie. Ale też Dworczyk skończył Liceum Ogólnokształcące Społeczne nr 17 w Warszawie, potem Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego i Studium Europy Wschodniej UW. Jako ciekawostkę warto w tym miejscu wspomnieć, że w latach 90. Dworczyk został skazany przez sąd za nielegalne posiadanie amunicji z okresu II wojny światowej na karę 1,5 roku pozbawienia wolności z zawieszeniem jej wykonania na 3 lata. Pociski artyleryjskie przechowywał w piwnicy 9-piętrowego bloku mieszkalnego.

„Jeszcze 22 listopada 1999 roku wieczorem policja zatrzymała Dworczyka. Następnego dnia prokuratura postawiła mu zarzut nielegalnego posiadania broni palnej i amunicji, a ponieważ wybuch mógł spowodować zawalenie bloku, zarzut poszerzono o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrożenia życia i zdrowia [mieszkańców] w znacznych rozmiarach. Zatrzymany Dworczyk nie robił żadnych kłopotów. Przyznał się do winy. Mówił, że pociski pochodzą z czasów liceum, gdy pasjonował się militariami i jeździł na wykopaliska na polach bitew z II wojny. Twierdził, że zapomniał o tym, co zostawił w piwnicach” - pisał w 2017 roku Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Z czasem Dworczyk wraz z kolegami założył firmę Pogranicze, organizował wyjazdy na Kresy. Jeden z ich projektów finansowo wspierał bank BZW BK, którego prezesem był wówczas Morawiecki.

Karierę polityczną Dworczyk zaczynał w 2005 roku jako doradca premiera ds. polityki wschodniej oraz polonijnej, był doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. Polonii i Polaków za granicą. W latach 2006-2015 był radnym miasta st. Warszawy, a następnie radnym Sejmiku Mazowieckiego. W 2015 roku dostał się do Sejmu, był szefem Komisji Łączności z Polakami za Granicą i członkiem Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji Obrony Narodowej. 1 marca 2017 roku został powołany na stanowisko wiceministra obrony narodowej przez ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza w rządzie Beaty Szydło. W MON zajmował się kształtowaniem procesu wychowawczego w Siłach Zbrojnych RP, polityką historyczną MON, a także współpracą z organizacjami pozarządowymi w celu wspierania budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Kiedy w 2017 roku Beatę Szydło zastąpił na stanowisku premiera Mateusz Morawiecki, mianował Dworczyka szefem kancelarii premiera.

„Mateusz Morawiecki jest z jednej strony bardzo twardy, natomiast z drugiej ma w sobie wiele empatii. W Newsweeku napisano o nim, że jest nieczułym cyborgiem. Nieprawda. Każdy, kto z nim pracował, zna go bliżej, wie, że jest człowiekiem o dużej wrażliwości” - mówił swego czasu o premierze.

W ostatnich wyborach parlamentarnych Dworczyk otwierał listę kandydatów PiS w okręgu nr 2 Wałbrzych, zrobił tu najlepszy wynik.

Po nominacji na szefa KPRM Dworczyka dość szybko zaliczono do „ludzi Morawieckiego”, ale prawda jest taka, że pierwszym protektorem Dworczyka w PiS był Adam Lipiński, wiceprezes partii, którego z młodym politykiem zbliżyła tematyka Kresów i Polaków na Wschodzie. Także prezes Kaczyński ceni Dworczyka, a na pewno ma do niego spore zaufanie. Wystarczy wspomnieć, że w 2018 roku w wyborach samorządowych Prawo i Sprawiedliwość dosyć nieoczekiwanie zwyciężyło i przejęło władzę od opozycji na Dolnym Śląsku. Żeby jednak mieć większość w sejmiku dolnośląskim, PiS potrzebowało sojuszu z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Do negocjacji ruszył nie kto inny, a Michał Dworczyk. Ale też szef KPRM ma w Prawie i Sprawiedliwości opinię człowieka do zadań specjalnych, młodego, rzutkiego, takiej nadziei PiS.

- To świetny organizator, pragmatyk. Z wszystkimi dobrze żyje, w każdym razie nie robi sobie wrogów w partii - mówi nam jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Ze złożonego w 2020 roku oświadczenia majątkowego wynika, że Michał Dworczyk nie posiada żadnych zasobów pieniężnych, zarówno w złotówkach, jak i obcych walutach. Z tytułu pracy w kancelarii premiera zarobił 153 tys. zł, z tytułu diety parlamentarnej - 29 tys. zł, z tytułu zasiadania w radzie programowej TVP Polonia - tutaj zarobił tysiąc złotych.

Ma 25-metrowe mieszkanie o wartości 230 tys. zł, działkę rolną o wartości ok. 20 tys. zł, fiata pandę z 2015 roku, którego wartość określił na 19 tys. zł. Jest frankowiczem. W 2007 roku w mBanku pożyczył 216 tys. franków, do spłaty pozostało mu ok. 68 tys. W oświadczeniu Dworczyk poinformował również, że posiada udziały o wartości 18 tys. zł w spółce Rodzice dla Szkoły. Jak informowało w maju 2019 r. OKO.press, Dworczyk miał zatajać w oświadczeniach majątkowych te udziały. „Nie ujawnił ich w co najmniej 12 deklaracjach, które składał jako radny, poseł i minister” - pisał serwis. Szef KPRM miał szybko skorygować cztery ostatnie oświadczenia.

W Prawie i Sprawiedliwości mówią, że przed ministrem Dworczykiem wielka polityczna kariera. Jest pracowity, ambitny, wykształcony, ma dobry kontakt z mediami. Nie rozpycha się, nie szuka wrogów. Robi swoje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nasza Historia - 40-lecie Solidarności Walczącej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie