Michael Ballack: Lewandowski powinien karmić się taką krytyką

Michał Skiba, Bolesław Groszek

  • Sportowy24
Krytyka Roberta Lewandowskiego jest mocno przesadzona. Zawsze znajdą się krytycy, ale wtedy trzeba umieć odróżnić prawdę od tzw. hejtu - mówi w rozmowie z Polska Times Michael Ballack, legendarny piłkarz reprezentacji Niemiec
Michael Ballack był gościem konferencji prasowej STS
 brak

Na konferencji prasowej zorganizowanej przez zakłady bukmacherskie STS nie wymienił Pan zwycięskiego składu Kaiserslautern z sezonu 1997/98 z meczu z Bayernem Monachium, albo może się wtedy nie dogadaliśmy...

Muszę przyznać, że tłumaczka niezbyt dokładnie przetłumaczyła to pytanie. Nie czuła sytuacji. Oczywiście, że mogę wymienić! Może nie wszystkich 25 zawodników, ale takie składy się pamięta. Przecież siedziałem wtedy na ławce Kaiserslautern...

Wytłumaczono Panu, o co chodzi z tym składem?

Później tak. (śmiech) Wiem, skąd to pytanie [chodzi o to, że o składzie Kaiserslautern wspomniał swojego czasu Tomasz Hajto, komentując w Eurosporcie mecz polskiej ekstraklasy, a jego nieoczekiwany wtręt stał się hitem internetu].

Ostatnio w polskich mediach brylowały wypowiedzi Dietmara Hamanna. Pański były kolega z reprezentacji uznał nawet, że Robert Lewandowski jest problemem Bayernu Monachium i zawodzi w ważnych meczach. Zagrał Pan w Bayernie ponad sto spotkań, więc pewnie wie najlepiej, co to znaczy presja. Hamann ma rację?

Lewandowski wcale nie ma trudnej sytuacji. Myślę, że on ciągle świetnie wykonuje swoją pracę, czyli strzela gole i notuje asysty. Zwykle gra bardzo dobrze i rzadko odnosi kontuzje, dzięki temu, że bardzo profesjonalnie podchodzi do spraw związanych ze swoim organizmem. Oczywiście, zawsze znajdą się krytycy, tacy jak Hamann, ale w takich sytuacjach należy dobrze odróżniać prawdę, od tego, co nią nie jest. Dlatego myślę, że „Lewy” powinien przyjąć krytykę i czerpać z niej dodatkową motywację, by grać lepiej w Bundeslidze i Lidze Mistrzów. To jest zawodnik, który robi różnicę na boisku, zawsze może dać coś więcej swojemu zespołowi i najczęściej na takich graczy spada fala krytyki, jeśli coś nie wychodzi. To jednak wciąż kluczowy element Bayernu Monachium. Hamann przesadził.

Bayern Monachium za chwilę zagra z Liverpoolem w Lidze Mistrzów i to będzie doskonała okazja, by Robert pokazał, że potrafi grać na wielkiej scenie.

Myślę, że w tej sytuacji nie chodzi tylko o strzelanie goli - czasem uda się zdobyć bramkę, czasem nie. On, nawet jako klasyczna dziewiątka, często wykonuje inne zadania, jak zejście na skrzydło i szukanie asyst. To w sobie zmienił. Bywa też tak, że taktyka zespołu nie zakłada, że to środkowy napastnik ma błyszczeć najmocniej. Kolejny problem Bayernu to fakt, że Franck Ribery i Arjen Robben zmagają się z kontuzjami, dlatego Robert dostaje mniej dobrych podań. Bayern musi sobie z tym poradzić w najbliższym czasie, ale ja wciąż wierzę w Roberta Lewandowskiego. To wielki zawodnik.

Może w końcu nadszedł czas na zmianę klubu?

I tak na koniec decyzję podejmie klub. Jeśli Bayern mówi Robertowi: ufamy Ci, potrzebujemy Cię, jesteś jednym z najlepszych napastników na świecie, a my nie mamy nawet dla Ciebie jakiegokolwiek zastępstwa... Musimy wtedy zrozumieć klub, że chcą go zatrzymać.

Od niedawna mamy w Polsce kolejnego świetnego napastnika...

Krzysztof Piątek! Oczywiście, że znam...

Co Pan o nim sądzi?

Bardzo dobrze się rozwinął. Teraz ma za sobą kolejny start. Wraz z AC Milan będzie miał duże ambicje, bo Włosi wydali na niego sporo pieniędzy i liczą na sukcesy. Oczywiście, Piątek to dobry zawodnik, ale wciąż musi zdobywać doświadczenie. Ma go jeszcze za mało. Bardzo ważne, że szybko trafił do dobrej ligi, bo to rozwinie nie tylko jego, ale też wzmocni całą polską reprezentację.

Niedawno pański były klub, Chelsea, szukał napastnika i na Stamford Bridge powędrował Gonzalo Higuain, dzięki czemu Piątek przeniósł się z Genoi do Mediolanu. Uważa Pan, że The Blues zrobili dobry ruch, czy może mogli sięgnąć po Polaka?

Nie mam pojęcia, ciężko oceniać to po tak krótkim czasie. Czy Higuain sprawdzi się w Londynie? Historia numeru dziewięć w Chelsea jest ostatnio długa. Był tam Michy Batshuayi, potem kupili Alvaro Moratę za ogromne pieniądze i nie byli do końca szczęśliwi. Potem sprowadzono Oliviera Girouda i teraz Gonzalo Higuaina. Więc ciągle coś tam się dzieje, dlatego nie chcę pochopnie wyciągać wniosków. Stabilność jest natomiast bardzo ważną rzeczą. Tutaj możemy jeszcze raz wrócić do pytania o Roberta Lewandowskiego. Bayern na niego liczy, a on liczy na Bayern, dlatego wspólnie są mniej lub bardziej zadowoleni z istniejącego układu. Ich symbioza była w ostatnich latach kluczowa dla Bawarczyków, w Chelsea z kolei wciąż poszukuje się nowych alternatyw na tę pozycję. Na razie bez powodzenia.

Ostatnio głośno było na temat małego konfliktu na rynku transferowym pomiędzy Pana byłymi klubami. Bayern Monachium bardzo chciał wykupić z Chelsea młody talent Calluma Hudsona-Odoia i - według londyńczyków - zachowywał się w tej sytuacji nieetycznie. Po której stronie w tym sporze jest Pan?

Nie staję po żadnej ze stron, bo myślę, że to normalna sytuacja. Calum Hudson-Odoi ma swój kontrakt z Chelsea do 2020 roku, jest jednym z najlepszych przykładów, jak świetnie dzieci mogą rozwijać się w profesjonalnej piłce dzięki profesjonalnej akademii. Dlatego też Chelsea stara się z nim przedłużyć kontrakt, ale naturalnie pojawia się też zainteresowanie ze strony innych klubów. Bayern był wyraźnie zainteresowany tym transferem, o czym świadczą publiczne wypowiedzi. Teraz jednak wszystko będzie zależało od tego chłopaka, który musi znaleźć dla siebie odpowiednie miejsce, walczyć o skład i czuć się przy tym jak najbardziej komfortowo. Trener Maurizio Sarri powiedział ostatnio, że Hudson-Odoi jest przyszłością Chelsea. Jeśli ja byłbym dziś młodym piłkarzem, zebrałbym te wszystkie rzeczy i podjął ostateczną decyzję.

Są też piłkarze, którzy bardziej skupiają się na mediach społecznościowych lub na grach komputerowych. Ostatnio było głośno o Mesucie Oezilu, który nabawił się kontuzji pleców wskutek zbyt długiego siedzenia przed komputerem. Nie martwi się Pan o nową generację piłkarzy?

Piłka nożna idzie do przodu i tak jak w biznesie, zawsze pojawią się w futbolu alternatywy, które są uzależnione od marketingu. Ale podstawy zostają takie same. Piłkarze są tylko ludźmi i ich zadaniem jest granie na boisku i trenowanie swoich słabości. Nie można zaplanować wszystkiego, ale można zaplanować marketing.

Pozbierał już Pan myśli po mistrzostwach świata w Rosji. Wie Pan, co zawiodło w kadrach Niemiec i Polski, że na mundialu odpadły już w fazie grupowej?

Na pewno więcej wiem o sytuacji reprezentacji Niemiec. Mieliśmy coś w rodzaju zaćmienia. Nie byliśmy skoncentrowani i wystarczająco zmotywowani. Ostatnich kilku mistrzów świata zmagało się z podobną sytuacją, o czym świadczą analogiczne przykłady Włoch i Hiszpanii. Teraz to przytrafiło się Niemcom, więc pewnie to problem psychologiczny. Trzeba być świadomym, że jeśli na jednym turnieju osiągnęło się coś wielkiego, to automatycznie nie będzie podobnie na następnym. Wydaje mi się, że w tym przypadku zawiodło przygotowanie mentalne, a nie jakość piłkarzy. Dlatego powinniśmy wrócić do pracy i następnym razem być lepiej przygotowani pod względem psychicznym. To obowiązek trenera, by zwrócić na to uwagę. Co do sytuacji Polski, zagrali świetne kwalifikacje do mundialu, w eliminacjach do Euro 2016, w których nas pokonaliście. Po tak dobrej grze oczekiwania wzrosły. Czasem potrzebny jest taki sukces, który złamie barierę i dojście do ćwierćfinału czy półfinału jeszcze mocniej scali drużynę. Często problemem na wielkich turniejach jest też fakt, że zawodnicy przez oczekiwania, znajdują się pod za dużą presją, dlatego zawodzą. Może na to trzeba spojrzeć przy następnej okazji, bo pod względem piłkarskich umiejętności Polska to silna drużyna, która zasługuje na więcej. Powinna też więcej osiągnąć w Rosji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3