Mężydło: Kurski ma polityczną gębę, Bielan jest politykiem bez ziemi

Redakcja
Antoni Mężydło
Antoni Mężydło Fot. WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE
- Nie wyobrażam sobie, by na czele Solidarnej Polski stanął Jacek Kurski. To zdolny polityk, ale bez osobowości. On ma raczej gębę polityczną niż polityczną osobowość - mówi Antoni Mężydło, poseł PO, w rozmowie z Anitą Czupryn.

Platforma porozumiała się w końcu z PSL w sprawie reformy emerytalnej. A wydawało się, że koalicja jest zagrożona.
Uczono mnie kiedyś, że w polityce poważne konflikty przeważnie kończą się jakimś konsensusem. Natomiast największe zmiany w polityce powodują drobne problemy, po których nikt by się nie spodziewał, że może z tego wyjść wielka burza. Platforma ma ambicje, aby przeprowadzić tę ustawę w niezmienionej formie. Z kolei PSL ma swoją taktykę i strategię zarówno ze względu na wewnętrzną sytuację w partii, ale również ze względu na sytuację zewnętrzną, czyli popularność w społeczeństwie, bo ich popularność spada. Ta trudna, ale konieczna do przeprowadzenia reforma nie jest społecznie popularna, więc niestety przyniesie pewnie straty sondażowe.

O jakich wewnętrznych problemach w PSL Pan mówi?
Myślę o jesiennych wyborach w PSL. Toczy się walka o przywództwo, myślę, że bardziej między Markiem Sawickim i Waldemarem Pawlakiem, a nie Januszem Piechocińskim i Pawlakiem.

Sugeruje Pan, że Waldemar Pawlak pokazując się jako twardy gracz, chce dobrze wypaść przed swoją partią jako lider, czy w tej grze chodzi jeszcze o coś innego?
Janusz Palikot mówi, że gdyby poparł tę reformę, to musiałby na niej stracić kilka procent poparcia. Najprawdopodobniej każda partia na niej straci, i dzisiaj PO traci kilka procent, PSL również. A jeśli ludowcy z 6 procent stracą 3, to zejdą poniżej progu wyborczego i mogą nie wejść do parlamentu. Premier Pawlak gra tutaj zarówno o pozycję partii, jak i swoją jako twardego gracza. Ale na pewno te dwie kwestie związane są z jesiennymi wyborami w PSL.

Szef ludowców w sprawie emerytur liczył na kompromis ze strony premiera, choć długo nie było zgody co do szczegółów.
Gra toczyła się między 50 a 80 procent należnego świadczenia. Potrzebny był kompromis. Pawlak zagrał ostro, bo dogadywanie się z Ruchem Palikota jakby się odsunęło ze względu i na wymagania Palikota, i na niestabilną sytuację Ruchu w tych kwestiach. Zbyt wysoka cząstkowa emerytura, niezwiązana z pracą na część etatu, a do tego chyba dążył Pawlak, zachęcałaby do przechodzenia na nią. Trzeba stworzyć mechanizm, który nie zachęcałby do przechodzenia na emeryturę cząstkową, a raczej znaleźć równowagę. Jeśli ktoś zdecyduje się na wcześniejsze przejście na emeryturę, to straci, a jeśli będzie pracował dłużej, to zyska. Chodzi o to, aby ten wybór nie był prosty dla obywatela, aby ludzie liczyli się z tym, że wielkość emerytury, jeśli będzie się pracowało do 67 lat, nie jest bez znaczenia przy tej cząstkowej.

Słyszał Pan o tym, że w Platformie są posłowie niechętni tej reformie?
Nie słyszałem o tym i myślę, że w Platformie takich ludzi nie ma. Wydaje mi się, że wszyscy są do tej reformy przekonani i cała Platforma podniesie rękę za tą reformą. To flagowa reforma premiera Tuska, a on ma autorytet w partii. Jest autentycznym liderem. Rozsądek nakazuje, żeby tę reformę przeprowadzić. Trochę jestem zdziwiony aż tak twardą postawą Pawlaka.

Dlaczego Pańskim zdaniem konieczne jest, aby podnieść wiek emerytalny?
Powodów jest kilka, ale głównym jest to, aby emerytury były na przyzwoitym poziomie. Nasz system emerytalny ma charakter bismarckowski. Z OFE nic nie wyszło, system został taki sam i dziś trzeba się o niego martwić. Podobało mi się powiedzenie, że to nie system emerytalny upadnie, ale emeryci nie wytrzymają, bo emerytury będą tak niskie. Ta reforma jest w trosce o ludzi. Ale jest to też wyzwanie cywilizacyjne. Opieka zdrowotna jest dziś lepsza, żyjemy dłużej, to powinniśmy dłużej pracować. To jest jak najbardziej racjonalne.

Czytaj także:
* Mężydło: Napieralski przebiera nogami, by zostać premierem
* Mężydło: Mam żal do Rostowskiego, bo wystawiliśmy się na mocny strzał ze strony Balcerowicza
* Bielan: Marzeniem Palikota od dawna było przejęcie Platformy

Joanna Kluzik-Rostkowska w rozmowie z "Polską" przypomniała, że w PiS mówiło się o podwyższeniu wieku emerytalnego. Dlaczego teraz tak ostro protestują przeciwko tej reformie?
PiS korzysta z żelaznego, wilczego prawa opozycji: krytykować rząd, więc się przyczepiają. Byliby partią bardziej odpowiedzialną, gdyby zachowali się podobnie jak przy deregulacji zawodów. Ale widocznie uważają, że na tym mogą coś ugrać. Ale uważam, że duża partia, która też się do tego przymierzała, powinna się zachowywać tutaj racjonalnie.

Jarosław Kaczyński na demonstracji związkowców przed kancelarią premiera reagował ostro, mówiąc, że zmuszanie kobiet, aby pracowały do 67. roku życia, to pomysł bezecny i nikczemny.
To zwykły populizm. Niektórzy mówią, że kobiety nie mogą wykonywać ciężkiej pracy. Ale jednak najcięższe prace wykonują mężczyźni, kobiety, ogólnie patrząc, wykonują lżejsze prace. Mimo że kobiety walczą o równouprawnienie, to przyjęło się mówić, że to słaba płeć. Ale kobiety żyją dłużej, są sprawniejsze, dbają o zdrowie, częściej chodzą do lekarza. Ale może ten model chodzenia do lekarza również i wśród mężczyzn się spopularyzuje, bo dzisiaj grają twardzieli i żyją krócej, i na pewno nie dlatego, że wykonują cięższą pracę.

W piątek posłowie mają debatować nad wnioskiem Solidarności dotyczącym referendum w sprawie reformy emerytalnej. Jak Pan zagłosuje?
Zagłosuję przeciw referendum. Uważam, że w takich sprawach, nawet w trosce o pracowników, związkowców, politycy są bardziej odpowiedzialni i wszyscy powinniśmy zagłosować przeciw. Takiej sprawy nie można stawiać pod referendum, bo wiadomo, że w referendum ta reforma by przepadła. Łatwiej jest mówić populistycznym językiem prezesa Kaczyńskiego niż językiem twardych faktów. Choć każdy rozsądnie myślący człowiek wie, że reforma emerytalna jest konieczna.

W ubiegły weekend powołano nową partię - Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobro. Jej lider podkreśla, że to nie znaczy, iż zawsze będzie prezesem. Wyobraża sobie Pan, że Solidarną Polską Zbigniewa Ziobro mógłby kierować np. Jacek Kurski?
Nie wyobrażam sobie tego. (śmiech) Jacek Kurski to zdolny polityk, ale bez osobowości. On ma raczej gębę polityczną niż polityczną osobowość.

Prezes PiS przyćmił kongres założycielski Solidarnej Polski, podpisując porozumienie o współpracy z Markiem Jurkiem i jego Prawicą Rzeczypospolitej. Dlaczego Marek Jurek, który przecież wystąpił na wspólnej konferencji ze Zbigniewem Ziobrą, tej współpracy w efekcie z nim nie chciał?
Nie miałby zysków. Przecież Solidarna Polska to partia, która ma 1-procentowe poparcie. Marek Jurek woli iść z partią, która ma 30-procentowe poparcie. Uważam, że jego wybór jest rozsądny. Odchodząc z PiS, popełnił błąd, taki, jakie popełniały partie prawicowe w latach 90. Sam nie mógł zaistnieć. Dzisiaj sytuacja jest inna i myślę, że Marek Jurek zrozumiał swój błąd. Tworzenie małej partii silnej ideologicznie nie ma sensu, bo chcąc walczyć o wartości chrześcijańskie, nic nie ugra, będąc poza parlamentem. Natomiast wyborczy sojusz z Kaczyńskim daje szansę na to, że iluś posłów z jego ugrupowania wejdzie do Sejmu. Słusznie zrobił. Szarpanie się ze Zbigniewem Ziobrą i walka z Jarosławem Kaczyńskim tylko dlatego, że kiedyś od niego odszedł i nie honor jest wrócić, byłoby głupim pomysłem. Postąpił mądrze. Nie wierzę, żeby rozłamowcy zagrozili partii Jarosława Kaczyńskiego, tym bardziej, że oni wszyscy z programem Jarosława Kaczyńskiego się zgadzają. Dziś Solidarna Polska poszła na lewicowy populizm, który jest niezagospodarowany, więc myślą, że na tym można grać. Widać to było na kongresie założycielskim, że grają na tych populistycznych wartościach.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nauczyciel
jest bardzo sprawnym politykiem,erudytą.Dlatego boją sie go jak ognia.Szczególnie dziennikarzyny z TVN24,POLSATU,WYBORCZEJ.
Solidarna Polska jest dyskredytowana al zobaczycie oni są jedyną alternatywą dla zgniłego PO.
G
Gabriel
Bardzo trafne spojrzenie i oryginalne.
t
tuman
Na demontracji Solidarnosci przed sejmem wilu działaczy oświadczyło,że temu panu i wiesiowi S. ręki nie będziemy podawać.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Mężydło: Kurski ma polityczną gębę, Bielan jest politykiem bez ziemi
p
polo
I nic dziwnego, za to jej płacą.
Już sam tytuł ma sugerować, kto jest tym złym czarnym ludem.
Nie warto czytać, bo i tak wiadomo o co chodzi.
Z
Zdrada
A Mężdydło jest zdrajcą. Podłym PO owskim draniem. NIKIM WIĘCEJ!!!!!!
Dodaj ogłoszenie