Mencwel: Dlaczego magicy? Człowiek potrzebuje więcej niż sukcesu, a spowiednik stawia wymagania

Jakub Szczepański
Andrzej Mencwel jest profesorem w Instytucie Kultury Polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego
Andrzej Mencwel jest profesorem w Instytucie Kultury Polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego Mariusz Kubik, http://www.mariuszkubik.pl
- Magicy potwierdzają, że ich klienci są biernymi drobinami gigantycznego mechanizmu - mówi profesor i antropolog kultury Andrzej Mencwel w rozmowie z Jakubem Szczepańskim

Wierzy Pan we wróżby, w gusła, bajania i tym podobne zabobony?
Ja osobiście nie wierzę. Nie znaczy to jednak, że czasem im nie ulegam. Wolę, żeby czarny kot nie przebiegał mi drogi, zanim wsiądę do samochodu. W każdym razie nigdy w życiu nie poddałem się żadnym gusłom ani nie korzystałem z usług jasnowidzów czy wróżbitów.

A czy my, jako Polacy, jesteśmy narodem przesądnym?
Nie wydaje mi się, żeby o zabobonności można było mówić w kategoriach narodowych. Trzeba by na to spojrzeć raczej w kategoriach cywilizacyjnych. Nie sądzę, żeby była jakaś wielka różnica w tej kwestii, na przykład pomiędzy Polakami a Francuzami. Pamiętam, że kiedy kilkadziesiąt lat temu byłem po raz pierwszy we Francji, to w księgarniach rzuciło mi się w oczy to, czego w Polsce wówczas nie było. Masa książek, które mamy teraz - różnych kabał, dobrych rad, jak wróżyć z fusów i tak dalej.

Dlaczego takich książek w Polsce nie było?
Wtedy takie publikacje nie były u nas zakazane, ale nie były też dobrze widziane. W każdym razie myślę, że to jest raczej sprawa cywilizacyjna niż w jakimkolwiek sensie narodowa.

Czy można w ogóle wyodrębnić jakąś kategorię ludzi skłonnych do wiary w przesądy? Wziąć pod uwagę takie kryteria jak wykształcenie czy miejsce zamieszkania?
Mogę powiedzieć tylko, jaka jest - moim zdaniem - ogólna prawidłowość. Cywilizacyjna prawidłowość jest taka: nie sprawdziły się hipotezy o tym, że w miarę narastania racjonalizacji naszego świata - czyli możliwości korzystania z narzędzi ułatwiających nam życie, zabezpieczających nas na co dzień - ludzie będą coraz bardziej przytomni, racjonalni i szczęśliwi. Takie przewidywania okazały się mylne, gdyż ciągle przybywa potrzeb irracjonalnych. Widać to po różnych sektach, zawartości księgarni, a nawet w reklamach.

Przepowiednie pełnią też funkcję terapeutyczną. Po to się idzie do wróżbity. Być może jedni palą skręta, a drudzy idą do przepowiadacza przyszłości

Magia obok techniki i racjonalności w XXI w.?
Pamiętajmy, że nie ma chwili, w której nie korzystamy z nowoczesnej techniki i nauki. Wystarczy chociażby zapalić światło w pokoju i od razu przenosimy się do świata racjonalnej techniki. A dzieje się odwrotnie, niż myśleliśmy - im więcej zdobyczy racjonalno-technicznych, tym większe pole irracjonalności. Ono się wręcz odradza.

Można to jakoś wytłumaczyć, Panie profesorze?

Proszę sobie wyobrazić, że jest pan elementem składowym wielkiej masy - pracowników hipermarketu, ogromnych kompanii i tym podobnych firm. W skali świata jest pan jednym z milionów, jeśli nie miliardów malutkich trybików, które obracają się w całej tej maszynerii. Dla pana i panu podobnych całym tym imperium zarządzają anonimowe siły, a nie konkretni ludzie. Jest pan złapany w obcęgi straszliwej racjonalności. Każda pańska sekunda jest zaprogramowana i wyliczona.
Zaczynam mieć gęsią skórkę.
Niech pan się zastanowi - co dzieję się w człowieku postawionym w takiej sytuacji? Prawdopodobnie jest tak, że nie ma pan żadnego zaufania do rzeczywistości, w którą jest pan wmontowany. Czuje się pan wobec niej bezwolny i bezbronny. Dlatego szuka pan zaufania, oparcia i zrozumienia w zaświatach, które nie mają z tą maszynerią niczego wspólnego.

Szukamy oparcia w magii i mistyce?

Wydaje się, że tutaj wszystko jest całkowicie przewidywalne. Wiadomo, kiedy ktoś ma wysiąkać nos czy udać się na stronę. Jakby tego było mało, człowiek niczym nie włada. W związku z tym ma poczucie, że wszystkie siły sprawcze są poza nim. Musi więc szukać zrozumienia w sferze innej - magicznej lub mistycznej. Dlatego sądzę, że im dalej posunięta racjonalizacja naszego życia, tym więcej miejsca zajmuje wiara w siły irracjonalne. Mamy tu skrajnie naukową organizację pracy i życia, ale wierzymy w coraz bardziej magiczne rozwiązania.

Okazuje się też, że te magiczne rozwiązania są coraz bardziej opłacalne. Rzecz jasna dla magików.

Ależ oczywiście. Kiedy rośnie popyt, rośnie i podaż. I na tym rynku znajduje się coraz więcej takich, którzy uprawiają interesy w skali masowej. Być może pojawią się niedługo markety z wróżkami i jasnowidzami. Będą tam siedzieć jak w agencjach ubezpieczeniowych czy w okienkach bankowych. Błyskawiczne chwilówki zaklęć i pocieszeń!

Tylko czy już nie jesteśmy świadkami tego procesu? "Miesięcznik Egzorcysta" od swojego wrześniowego debiutu sukcesywnie zwiększa nakład.
Jest to potwierdzenie tego, że musimy się przyzwyczajać do paradoksu naszej rzeczywistości. Im więcej czasu i miejsca zajmuje racjonalizacja, tym silniejsze są potrzeby irracjonalne.

Do tego stopnia, że warto za nie płacić całkiem spore pieniądze? Bo wygląda na to, że mistyka się po prostu komercjalizuje.
Trudno odpowiadać za tych, którzy płacą - trzeba to rozpatrywać indywidualnie. Ludzie znajdują się w najróżniejszych sytuacjach. Jak wiadomo, w sytuacjach skrajnych tonący brzytwy się chwyta. Różnie to bywa. Ale prawidłowość jest taka, że nawet kiedy wiedzie się nam materialnie, nie mamy poczucia sensu. Człowiek potrzebuje czegoś więcej niż sukcesu i powodzenia. Nie mówiąc już o tych, którym nie udało się tego osiągnąć. Jeżeli ktoś nie został dobrze wyposażony przez rodzinę, otoczenie, szkołę, edukację średnią i wyższą - nie będzie czytał Szekspira czy Norwida, bo to nie będzie mu potrzebne. Będzie natomiast potrzebował erzacu - czyli namiastek duchowych, które wprowadzą go w tajemnicę świata i pomogą zrozumieć własne życie. Takimi namiastkami mogą być magiczne rytuały, ezoteryczne filozofie, mistyczne nawiedzenia, fantazje literackie albo wróżby i przepowiednie.

A co z religią?
Spowiednik w Kościele jest trudniejszy, bo ma wymagania. Wróżbici i jasnowidze - nie. Oni nie wyznaczają zadań. Dlatego z nimi jest łatwiej i przyjemniej. Oni przepowiadają tylko, co z tobą będzie, bo twój los jest zapisany gdzieś wyżej, w gwiazdach, w zaświatach. Ktoś musi tylko go odczytać. Magicy potwierdzają, że ich klienci są biernymi drobinami gigantycznego mechanizmu, ale dają im nadzieję na lepsze.
W Polsce? Kraju, gdzie mamy ponad 90 proc. zadeklarowanych katolików?
Kościół zakazuje takich praktyk, ale na przykład nie egzorcyzmów. Właściwie cała ta sfera magiczna jest związana z pierwotną tradycją pogańską. Dlatego pewnie Kościół się jej odrzeka. Ale zapytał mnie pan, dlaczego ludzie robią to, czego zakazują zwierzchnicy religijni. Po pierwsze, wśród tych 90 proc. deklarowanych jest znacznie mniej realnie wierzących. Po drugie - katolicy w Polsce, Kościół i jego kadra zresztą też, nie różnią się przekrojem od całego społeczeństwa. To ludzie zróżnicowani. W tej populacyjnej mozaice ludzie zachowują się na swój sposób.

A czy to nie jest trochę tak, że ludzie deklarują też wiarę w przepowiednie, a później sami robią wszystko, żeby się spełniły?
Co prawda mało mam do czynienia z wróżbitami, ale nie słyszałem, żeby ktoś taki przepowiadał komuś katastrofę. Przeważnie zapowiada przyszłość co najmniej pocieszającą. Więc przepowiednie pełnią też funkcję terapeutyczną. Można powiedzieć, że człowiek dostaje lekkiego rauszu. Po to się pewnie idzie do wróżbity. Być może jedni palą skręta, a drudzy idą do przepowiadacza przyszłości. Funkcja jest taka sama.

W zamierzchłych czasach przesądy, a na pewno te andrzejkowe, miały decydować o zamążpójściu panien. Dzisiaj została tylko funkcja skrętów?
Na pewno obyczaje związane z tym świętem - lanie wosku przez klucze czy puszczanie igieł na wodzie - mają dawne korzenie. Już za moich czasów licealnych - czyli dobre pół wieku temu, bo wtedy ostatni raz bawiłem się we wróżby andrzejkowe - braliśmy to jako zabawę, poboczną atrakcję, rozrywkowy dodatek. Nie sądzę jednak, żeby ktoś to brał na poważnie. Teraz pewnie jest podobnie, chociaż może i to się zmieniło.

Pewnie tak, skoro ktoś płaci wróżbicie, który w telewizji na żywo wzywa "zastępy anielskie" w czyjejś intencji...
Nie mam bladego pojęcia, jakimi motywami kierują się klienci tego człowieka. Nie wiem też, czy ktokolwiek traktuje to poważnie. Czasem wydajemy pieniądze na głupstwa, bo akurat mamy taki kaprys. Na przykład chcemy zjeść coś, czego nie jemy na ogół i czego nie lubimy. Nie wiadomo, czy działa to na tej zasadzie, czy też ten, kto dzwoni do takiego programu, naprawdę wierzy, że przez telewizję kontaktuje się z aniołami. W każdym razie ten rodzaj potrzeb jest w ludziach głęboko zakorzeniony i jak najbardziej autentyczny.

Panie profesorze, a może obaj się mylimy? Może naprawdę pod zjawiskami mistycznymi coś się kryje?
Mogę odpowiedzieć wyłącznie tak, jak odpowiadają religioznawcy: dla tych, którzy w to wierzą, coś w tym jest.

Nie wiem, co powiedzieć.
Ależ właśnie tak jest! Wiara przenosi góry. Tylko że najpierw trzeba ją mieć. Ci, którzy nią dysponują, widocznie nią sobie pomagają. Czują się mocniejsi, szczęśliwsi, lepiej umiejscowieni w kosmosie. Bo problem nie polega na tym, żeby odnaleźć się w świecie. Trzeba to zrobić w zaświatach, czyli całym kosmosie. Żeby podczas wpatrywania się w gwiazdy wiedzieć, gdzie się jest samemu. Nikt nie ma prawa tego odbierać ludziom, którzy wierzą.

A może zagłębianie się w mistycyzm i wiarę wyklucza z racjonalności?
Wcale nie. Bo ci, którzy wierzą w mistycyzm, wstają codziennie rano i zapalają gaz, robią kawę z ekspresu, wsiadają do samochodu czy kolejki elektrycznej i jadą do pracy. Wchodzą do świata racjonalnego.

Rozmawiał Jakub Szczepański

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie