Meller: "Resortowe dzieci" to pałka na przeciwników. Mam się...

    Meller: "Resortowe dzieci" to pałka na przeciwników. Mam się teraz tłumaczyć?

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jak hejterzy z prawej strony chcą mi dołożyć, to robią z mojego ojca komunistycznego aparatczyka - dziennikarz Marcin Meller mówi o książce "Resortowe dzieci".
    Meller: "Resortowe dzieci" to pałka na przeciwników. Mam się teraz tłumaczyć?

    ©LUCYNA NENOW / POLSKAPRESSE

    Pozwolę sobie zacząć tak: Marcinu Melleru…
    ...lubię tę wersję deklinacji.

    Wiem. Zatem Marcinu Melleru, jak Pan, ikona NZS-u, czuje się jako "resortowe dziecko"?
    Bez przesady z tą ikoną. Ale podoba mi się powiedzenie, że w polityce jak w saunie: im wyżej siedzisz, tym mocniej się pocisz. Gdyby to rozszerzyć w ogóle na życie publiczne, no to już się przyzwyczaiłem. Różne rzeczy o sobie czytam, słucham i mój poziom wrażliwości trochę się stępił. Biorąc pod uwagę, kto książkę "Resortowe dzieci" napisał, to nie jestem zaskoczony, że mnie w tej książce umieścili. Nie oni pierwsi. Jak hejterzy z prawej strony chcą mi dołożyć, to robią z mojego ojca komunistycznego aparatczyka.

    Ojca, który był ministrem spraw zagranicznych w rządzie PiS-u.
    Poświęcono mi akapit na pół strony. Nie będę się wypowiadał na temat innych, którzy się w tej książce znaleźli. Mimo że w większości są to osoby publiczne, nie znam ich biografii, nie wiem co, nie wiem jak; mogę ocenić metodę pisarską i dokumentacyjną autorów na podstawie tego, co dotyczy mnie i mojego ojca.

    Oraz dziadka. Nie zapominajmy o dziadku.
    Zgadza się. Dziadek był działaczem komunistycznym i nie ma w tym żadnej tajemnicy. Ojciec w swojej książce "Świat według Mellera", która wyszła w 2008 r., opowiadał o komunistycznej przeszłości dziadka, o sporach przy stole. I o tym, jak na tym sprzeciwie wobec tego, co dziadek próbował budować, ojciec rozwijał swoje poglądy, które przekazał mnie. A o mnie w tej książce napisali: "Twarz TVN".

    Nie napisali "ikona NZS"?
    Bez przesady. No, ale działacz podziemnego NZS-u. Było to w czasach, w których nie pamiętam, żeby tłumy się do tego podziemnego NZS-u garnęły. O moim ojcu napisano: "minister w rządzie Marcinkiewicza, w PRL działacz PZPR-u". Pierwsza manipulacja to ta, że był w rządzie Marcinkiewicza. Jasne! Tylko, przypomnijmy, że był to rząd PiS-u. Nie napisali tego, bo to nie pasowało im do obrazu. Po drugie - zdefiniowanie mojego ojca jako działacza PZPR w czasie PRL to już megamanipulacja.
    Stefan Meller: wyrzucony z PZPR w 1968 r., usunięty z Instytutu Spraw Międzynarodowych, dostał zakaz wykonywania zawodu.
    Przez osiem lat był bez pracy.

    Był kasjerem w spółdzielni kosmetycznej.
    Był kasjerem i kaowcem w spółdzielni piękności "Izis", uczył zakonnice języka francuskiego, tłumaczył, pisał, chwytał się różnych rzeczy. W siódmym roku, kiedy był bez pracy, w 1974 r. pan Targalski, jeden z autorów tej książki, wstępował do partii. Smaczna historia, prawda? Ojciec był związany z opozycją przez całe lata.

    Pomagał represjonowanym studentom, publikował w drugim obiegu.
    Wśród jego studentów była lubiana przez niego Wanda Zwinogrodzka, która pisuje w "Gazecie Polskiej" i jest koleżanką z redakcji kolejnej autorki tej książki, Doroty Kani. Jestem ciekaw, co Wanda Zwinogrodzka powiedziałaby o tym, że jej redakcyjni koledzy tak definiują mojego ojca. Jak to można określić? To jest jakiś cień związku z rzeczywistością i zbudowano na tym insynuacje za pomocą manipulacji. A teraz tak: ojciec generała Jaruzelskiego walczył z bolszewikami. Stosując logikę autorów, Jaruzelski powinien być pierwszym, który walczy z czerwonymi w 1939 czy 1944. Sprawa jest prosta. Chodziło wyłącznie o to, aby przypieprzyć, w związku z tym wszystkie chwyty dozwolone. Bo to, co mówię, co piszę, nie jest po myśli tychże ludzi, w związku z tym we mnie walą. I za wszelką cenę szukają haka. Takiego czy innego. Nie mogą mi przyłożyć za przeszłość za komuny, bo mam życiorys lepszy niż niejeden głośno dzisiaj krzyczący z tamtej strony. Zakładam, że sprawdzali moją teczkę w IPN-ie, ale znowu pudło, bo mimo że zebrało się w niej parę kartek, z punktu widzenia lustracyjnego czysto jak łza. Nie mają też nic na mojego ojca. Nie mogą walnąć mnie z powodu tego, co robiłem, nie mogą walnąć z powodu ojca i tego, co robił, czy co jest w jego teczce, bo też jest pięknie i czysto, w związku z czym stosują megamanipulację pod tytułem "działacz PZPR-u", no i wykorzystują dziadka po to, żeby stworzyć obraz: "Aha, Meller w trzecim pokoleniu to propagandzista komunistyczny". Ręce opadają.

    Nie znalazł się Pan na okładce książki, jak np. Jacek Żakowski, który za to pozwał wydawnictwo Fronda, wydawcę książki "Resortowe dzieci". Żakowski dobrze zrobił?
    Problem polega na tym, że każde rozwiązanie jest złe. To wylewanie szamba. To tak, jakby jechała pani nocnym autobusem i wyrzygałby się na panią pijak. W mordę mu dać? Źle. Udawać, że deszcz pada? Też źle. Zacząć się wycierać? Odrażające. W takiej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania. Nie chcę mówić o innych, ale przykład Żakowskiego, który nie jest bohaterem mojej bajki, też jest chybiony. On resortowym dzieckiem? Jakie resortowe dziecko? Opisali tych, którzy im się nie podobają.

    Np. Tomasza Sekielskiego, którego ojciec był nauczycielem języka rosyjskiego, zastępcą komendanta OHP i kierownikiem hotelu robotniczego.
    Co prawda, nie w książce, ale potem dopisano go w "Gazecie Polskiej". To już są czyste jaja. Ojciec kierownik hotelu robotniczego ma być demoniczną postacią? Albo ojciec Lisa, który był kierownikiem stacji hodowlanej? Podejrzewam jednak, że fani Karnowskich czy "Gazety Polskiej" poważnie potraktują to, że Lis zrobił karierę w mediach, bo jego ojciec hodował konie. Błagam, to są żarty. I robią to ludzie z redakcji, w której na drugiej stronie gazety ma felieton Marcin Wolski, pierwszy sekretarz POP do czasu stanu wojennego. Ale co do Sekielskiego, to im podpadł.

    Bo skrytykował ekspertów z zespołu Macierewicza.
    No, o to chodzi.
    « 2 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    A lustracja szamaństwa...?

    Gwardian Pompejan

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    A może by tak pociągnąć temat dalej i zlustrować wreszcie duchowieństwo skundlonego z PRL-em Kościoła. Szczególnie ten apostolski zestaw biskupów kolaborantów?
    Przecież ta elita społeczeństwa...rozwiń całość

    A może by tak pociągnąć temat dalej i zlustrować wreszcie duchowieństwo skundlonego z PRL-em Kościoła. Szczególnie ten apostolski zestaw biskupów kolaborantów?
    Przecież ta elita społeczeństwa spełnia nie mniejszą rolę opiniotwórczą. Zresztą kilku weteranow do dzisiaj.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Informacja Wojskowa

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Ciekawe czy dziadek red. Marcina Mellera był kolegą z pracy tow. Jaruzelskiego ps. Wolski? i czy podczas strajku NZS'u chwalił się,że obala ustrój zbudowany przez dziadka?

    Zdjęcie autora komentarza
    mamy nie wojnę tylko 20 lat bantustanu medialnego na całe szczęście intrnet złamał UKŁAD SIŁ

    Artur Fabiniak

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 9

    a dobiciem układu medialnego było powstanie liku poczytnych gazet i co najmniej dwóch telewizji nie lubiących wchodzić władzy w cztery litery -z rożnych powodów i które za nic na świecie nie...rozwiń całość

    a dobiciem układu medialnego było powstanie liku poczytnych gazet i co najmniej dwóch telewizji nie lubiących wchodzić władzy w cztery litery -z rożnych powodów i które za nic na świecie nie krzyczą że Tusku musisz !!!Wspomniany bantustan był utrzymywany dzięki świadomemu lub nie świadomemu wsparciu resortowych dzieci i proszę mi nie mówić panie Meller ze pan żył w innym kraju i pan o tym nie wiedział ! -W końcu jest pan Inteligentnym facetem i niema się co tu żalić na to ze resortowe układy zaowocowały nawet tym ze z uśmiechem na twarzy komentatorzy ukręcali fakt pianego Prezydenta wałków i wałeczków i nie wspominam że wielu z nich po cichu lub jawnie wybielało w wolnej Polsce PRL i mógłbym tak bez końca - tak więc nawet jeśli w tej książce są ludzie którzy nie świadomie trzymają się mebla z (resortu) to świadczy tylko o tym że tym bardziej taka książka i dla takich delikwentów powinna powstać !zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo