Meir Dagan - jastrząb z pierwszej linii cichych wojen Izraela

Redakcja
W weekend izraelski portal "Walla" podał, że były szef Mosadu Meir Dagan miał dostać potajemnie honorowe obywatelstwo polski. Jednak polski MSZ stanowczo zdementował te informacje. Nie zmienia to faktu, że szef izraelskiego wywiadu to jeden wyjątkowa ciekawa i wpływowa postać.

Jeśli rzeczywiście spadł na Dagana taki zaszczyt, to on sam zapewne nie życzył sobie, by robiono to w świetle telewizyjnych kamer i fotograficznych fleszy. Bo ludzie Mosadu, uważanego za jedną z najlepszych służb specjalnych na świecie, niewiele mówią o sobie i o swoich dokonaniach. A szkoda, bo wiele operacji Mosadu to już gotowe scenariusze filmowe.

Takimi akcjami dowodził też urodzony w 1945 r. w Nowosybirsku Meir Dagan. W latach 1963-1996 służył w szeregach Sił Obronnych Izraela. W latach 70. ubiegłego wieku dowodził oddziałem Sayeret Rimon operującym na terytorium Palestyny. W sierpniu 2002 r. został powołany na stanowisko szefa Mosadu przez premiera Ariela Szarona, zastępując Efraima Halevy'ego.
Powszechnie uważa się, że zajmował się on głównie działaniami, które miały opóźniać realizację irańskiego programu atomowego.

Dagan był dyrektorem Mosadu w latach 2002-2010. Pod jego kierownictwem ta służba przeprowadziła operację "Orchard", której celem było spowolnienie, a potem likwidacja syryjskiego programu nuklearnego.

Jednak po przejściu na emeryturę jego spojrzenie m.in. na irański program atomowy wyostrzyło się jeszcze bardziej. Kiedy Dagan oskarżył obecnego ministra obrony Ehuda Baraka o to, że ten planuje przeprowadzić uderzenie, dopiero w ciągu jednego roku w Izraelu zawrzało. Kiedy padały głosy o jak najszybszym prewencyjnym ataku na irańskie instalacje jądrowe, zwłokę w tych działaniach uznawano za poważny błąd.

- Martwi mnie ta sytuacja - mówił otwarcie Dagan, który dowodził izraelskim wywiadem w czasie, gdy dochodziło do tajemniczych awarii w irańskich zakładach nuklearnych. Za jego czasów również na celowniku służb izraelskich znalazło się kilku naukowców pracujących w Teheranie w ramach irańskiego programu nuklearnego. - Z oświadczenia ministra Baraka wynika, że Izrael musi działać, uwzględniając ramy czasowe. Nie podzielam takiej opinii.

- Problem Iranu spędza mi rano sen z powiek. Jasno oświadczyliśmy, że nie pozwolimy, aby kraj ten posiadł broń nuklearną - stwierdził podczas ubiegłorocznej wizyty w Londynie jeden z wyższych rangą amerykańskich generałów.

Usztywnianie stanowiska przez reżim - m.in. atak tłumów na brytyjską ambasadę w Teheranie postrzega się jako część radykalizacji jego polityki - oraz dowody przedstawione w raporcie MAEA dodały odwagi izraelskim jastrzębiom.

Dotychczas tutejsze władze używały groźby uderzenia na Iran jako formy nacisku na USA, by te same zajęły się przygotowaniem ataku oraz narzędzia przyśpieszania i wzmacniania sankcji wobec Teheranu. Sam Izrael wolał raczej prowadzić jedynie tajne operacje w tym kraju. "Nowy rodzaj wojny" - jak miał nazwać takie postępowanie jeden z wysokich urzędników izraelskiego ministerstwa obrony.

Nikt nie ma dzisiaj wątpliwości, że szef Mosadu to zapewne najważniejsza postać w aparacie szpiegowskim Zachodu. Znajduje się w samym centrum walki z irańskim programem nuklearnym i szmuglem broni przez Hamas. Odpowiada za infiltracje wszelkich siatek islamistycznych. Wybór szefa tej służby zawsze budził emocje, największe w Izraelu, to do premiera należy wyznaczanie danej osoby na tę funkcję.
Tak też było, kiedy ze służbą żegnał się Dagan. - Szefem musi zostać ktoś z kręgów samego Mosadu - zapowiadał jeden z przedstawicieli izraelskich służb bezpieczeństwa. A na giełdzie pojawiało się coraz więcej nazwisk.

Od czasu ofensywy w Strefie Gazy w 2008 r. Izrael nie toczył żadnej "gorącej" wojny. Nieustannie jednak prowadzi cichą walkę z wieloma różnymi wrogami. Jej bohaterami są szpiedzy, zabójcy i fałszerze. Dokonuje się uderzeń z powietrza. Wszystko to dzieje się poza granicami Izraela. A na pierwszej linii frontu zawsze stoi szef Mosadu.

Przez osiem lat funkcję tę pełnił Meir Dagan. O jego następcę trwał spór między Netanjahu a ministrem obrony Barakiem.
Sprawa była ważna także dla krajów zachodnich. Również dla ściśle współpracującej z Mosadem Wielkiej Brytanii. Za czasów szefostwa Dagana wywiad izraelski przesunął punkt ciężkości swoich działań. Przedtem ścigał głównie bojowników palestyńskich. Dziś bardziej interesuje się nadciągającym niebezpieczeństwem ze strony nuklearnego programu Iranu i infiltracją kręgów odpowiadających za kwestie obronne w drugim ze swoich wielkich wrogów - Hezbollahu.

Daganowi przypisuje się sukces niektórych najbardziej spektakularnych operacji wywiadowczych. Między innymi zabójstwo w 2008 r. jednego z przywódców tej organizacji - odpowiedzialnego za jej skrzydło wojskowe Imada Mughniyaha. To on miał stać za samobójczym zamachem bombowym na amerykańską ambasadę i koszary wojskowe w Bejrucie w 1983 r. Zginęło wtedy 350 osób. Przed pojawieniem się Osamy bin Ladena właśnie Mughniyaha uznawano za numer jeden wśród terrorystów całego świata. Zginął w Damaszku. Bombę umieszczono w podgłówku siedzenia jego samochodu.

Ludziom Dagana przypisuje się również zidentyfikowanie syryjskiego kompleksu nuklearnego budowanego przy pomocy Iranu i Korei Północnej. W 2007 r. zbombardowały go izraelskie myśliwce.

Choć żadne służby wywiadowcze nie wzięły odpowiedzialności za tę operację, to właśnie fachowcom z Mosadu przypisuje się stworzenie komputerowego wirusa Stuxnet. Sparaliżował on irańskie systemy komputerowe i doprowadził do dwumiesięcznego opóźnienia w uruchomieniu irańskiej elektrowni nuklearnej w Buszerze.

W bieżącym roku kwestia przemytu broni przez Iran dla Hamasu niemal nie doprowadziła do dymisji Dagana. Kiedy szef Mosadu wysłał kilkunastoosobową grupę swoich ludzi do Dubaju, gdzie w miejscowym hotelu dokonali oni zabójstwa jednego z przywódców palestyńskiego Hamasu Mahmuda Al-Mabuha. Agenci starali się upozorować jego zawał serca, dubajska policja jednak szybko doszła do wniosku, że Al-Mabuha zabito. Akcja wywołała poważne reperkusje polityczne, bo zabójcy posługiwali się fałszywymi paszportami brytyjskimi, niemieckimi, irlandzkimi i australijskimi.

Mimo takich konsekwencji operację uznano za sukces. Palestyńczyk zginął. Mosad nie poniósł żadnych ofiar. Nikogo z grupy egzekucyjnej nie zatrzymano. Dagan mimo nacisków prasy nie zrezygnował ze stanowiska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie