Mecz Legia - Flora. Ekspert: Flora potrafi grać z dużym rywalem i świetnie odnajduje się pod presją

Michał Perzanowski
Michał Perzanowski
Flora Tallin ma w kadrze czterech byłych piłkarzy Ekstraklasy. Najgroźniejszy z nich to zdecydowanie Konstatntin Vassiljev.
Flora Tallin ma w kadrze czterech byłych piłkarzy Ekstraklasy. Najgroźniejszy z nich to zdecydowanie Konstatntin Vassiljev. EASTNEWS
Przed meczem Legia - Flora porozmawialiśmy z ekspertem i entuzjastą ligi estońskiej, prowadzącym na Twitterze profil Estoński Futbol, Dawidem Czemko. Dawid przedstawił nam sylwetkę Flory Tallin, wskazał najmocniejsze punkty tego zespołu i elementy gry, w których zdecydowanie ma jeszcze problemy. - Estończycy zdają sobie sprawę, kim jest mistrz Polski i mają do niego duży respekt. Znają swoje miejsce w szeregu, ale też nie postawią autokaru we własnym polu karnym, licząc na cud. W meczach z Eintrachtem i Dinamem odważyli się na wymianę ciosów. Potrafią więc grać z dużym rywalem i świetnie odnajdują się pod presją - mówi Czemko.

Po dwumeczu Śląska z Paide można odnieść wrażenie, że było to zderzenie dwóch różnych klas. Czy tak samo może wyglądać rywalizacja Legii z Florą?

Dawid Czemko, entuzjasta ligi estońskiej: - To będzie kompletnie inne spotkanie. I Legia jest silniejsza od Śląska i Flora jest zdecydowanie lepsza od Paide. Mistrz Estonii to lepiej poukładana drużyna i w przeciwieństwie do Paide są „w gazie". Paide w tym sezonie punktowało, ale nie grało efektownego futbolu. W przypadku Flory — to zespół w formie i zdecydowanie mocniejszy od ostatniego rywala Śląska. Z drugiej strony Legia jest też bardzo wymagająca. Bardzo dużo będzie zależało od tego pierwszego meczu. Jeśli Legia szybko strzeli gola, to nastawi się na kontrataki, na które Flora jest dość podatna. Im mocniej zespół Czesława Michniewicza zacznie, tym bardziej możemy się spodziewać wyższego wyniku.

Na kogo trzeba szczególnie uważać? Kto jest najgroźniejszy z zespołu Flory?

Na pewno znany z polskich boisk Konstantin Vassiljev. Mimo wieku to wciąż świetny piłkarz, jest kultową postacią w Estonii. Każda akcja Flory przechodzi przez niego, bo wygląda szczególnie dobrze. Zwłaszcza na tle tych lepszych rywali w europejskich pucharach. Grając w lidze z "kopciuszkami" gra świetnie, ale to z wymagającymi przeciwnikami w Europie wznosi się na wyżyny swoich umiejętności, a przecież Flora grała ostatnio m.in. z Dinamem Zagrzeb i Eintrachtem Frankfurt. Na pewno warto zwrócić uwagę na Rauno Sappinena, który jest wszechstronny, ma niezłe przyspieszenie i dobrze gra głową. Jest też lisem pola karnego i potrafi zagrać kombinacyjnie. Jego wadą jest fakt, że przez dłuższe fragmenty meczu potrafi być nieobecny. Tak było w pierwszym meczu z Hibernians w I rundzie eliminacji. On nie był tam zbyt widoczny, ale i tak otrzymał dwie sytuacje - wykorzystał obie. Na tym polega jego urok we Florze.

W zespole Flory możemy znaleźć kilku byłych zawodników Ekstraklasy. Czy to nadal ci sami piłkarze, których oglądaliśmy w ostatnich latach?

We Florze znajdziemy Estończyków, którzy mają doświadczenie w Ekstraklasie i wynika to głównie z tego, że Flora stawia po prostu na "swoich". Może to nie jest porównywalne z Athletic Bilbao, ale jeśli na rynku transferowym jest Estończyk i jest on w zasięgu finansowym Flory, to pozwalają sobie na sprowadzenie go i zaproponowanie kontraktu "gwiazdorskiego". Oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji.

Zenjov i Ojamaa przyszli przed tym sezonem. Ojamaa (ex. Legia Warszawa, Miedź Legnica, Widzew Łódź) ma za sobą przygodę w Widzewie, która okazała się kompletną porażką, ale w Estonii się odbudował. Gra regularnie i tak jak zdążył nas przyzwyczaić - lepsze mecze przeplata słabszymi.

Sergei Zenjov (ex. Cracovia) to bardzo ciekawy przypadek. W zespole Cracovii nie był kluczową postacią, nie notował świetnych liczb, a przeniósł się do ligi kazachskiej i był tam wiodącym zawodnikiem Szachtiora Karaganda. Dla mnie było to duże zdziwienie, że wrócił do Flory, bo na pewno znalazłby pracodawcę, chcącego zapłacić mu znacznie więcej niż mistrz Estonii. Wrócił do domu i na pewno prezentuje się lepiej niż Ojamaa.

Ken Kallaste (ex. Korona Kielce) jest dłużej od poprzednich dwóch zawodników, ale od jakiegoś czasu zmaga się z licznymi kontuzjami i tak naprawdę dopiero na dwumecz z Hibernians był gotowy do gry. Mimo wszystko nie był pierwszym wyborem trenera, więc trzeba go zaliczać jako zawodnika głębi składu.

Jest też Konstantin Vassiljev, który w Ekstraklasie grał kilka lat. Był skuteczny, miał świetne uderzenie z dystansu, notował asysty całymi seriami. Jak on wygląda teraz?

- We Florze gra dokładnie tak samo, jak w polskiej lidze kilka lat temu. On nigdy nie wyróżniał się fizycznie, zawsze wracał po przerwach z nadwagą, po wykonaniu kilku sprintów oddycha rękawami. Ale to technicznie zawodnik z absolutnego topu. Miałem okazję oglądać go na żywo w pierwszym meczu Flora — Hibernians i widać po nim, że ma ogromne umiejętności. To reżyser gry Flory, każda akcja przechodzi przez niego, on dyryguje resztą zespołu, dyktuje tempo gry całej jedenastki. Jest mózgiem i to w nim trzeba upatrywać największego zagrożenia. Jeśli Legia go zneutralizuje, a na pewno to zrobi, bo Czesław Michniewicz umie przygotować swoją drużynę do meczów z poszczególnymi rywalami, nauczył swoich zawodników skutecznego pressingu, to Flora może mieć problem z ofensywną grą. Wtedy ta odpowiedzialność za budowanie akcji może spaść na Sappinena, który będzie szukał dogodnych sytuacji między tą trójką środkowych obrońców Legii.

Wspomniałeś, że w meczu z Hibernians miał dwie sytuacje i obie zamienił na bramki. Patrząc na niepewnych obrońców Legii, lubiącego popełniać błędy Mateusza Wieteskę, czy wciąż uczącego się pozycji Mateusza Hołownię, czy nie należy się go szczególnie obawiać?

Sappinen to na pewno zawodnik dynamiczny. Pod względem walki biegowej nie będzie odstawał. Potrafi odnaleźć się w grze kombinacyjnej. W meczu z Maltańczykami rozegrał świetną akcję z Zenjovem, gdzie odegrał partnerowi futbolówkę piętką. Potrafi uderzyć głową pomimo dość niskiego wzrostu, bo mierzy 177 centymetrów. W powietrzu czuje się dość pewnie. Przed jego pierwszym wyjazdem za granicę (wypożyczenie do belgijskiego KFCO Beerschot w styczniu 2018 - przyp. red.) był on napastnikiem dość jednowymiarowym. Był raczej lisem pola karnego i tylko czekał na podania od partnerów. Dopiero po grze we Florze zyskał kilka nowych atutów, które robią z niego napastnika niemal kompletnego, co zresztą pozwala mu na zdobywanie wszelkich nagród (król strzelców Premium Liiga i piłkarz roku w Estonii — przyp. red.)

Flora grała w ostatnich latach z Eintrachtem i Dinamem Zagrzeb. Jaki futbol grają przeciwko teoretycznie mocniejszemu rywalowi?

Pewne jest, że nie zagrają z Legią wysokim pressingiem. Zdają sobie sprawę, kim jest mistrz Polski i mają do niego duży respekt. Znają swoje miejsce w szeregu, ale też nie postawią autokaru we własnym polu karnym, licząc na cud. W meczach z Eintrachtem i Dinamem odważyli się na wymianę ciosów. Potrafią więc grać z dużym rywalem i świetnie odnajdują się pod presją. Na pewno wrażenie może na nich zrobić doping kibiców Legii. Wyjazd na Łazienkowską będzie dla nich przeżyciem, bo większość tych zawodników nigdy nie grała przy kilkunastotysięcznej publiczności. Ale nie mam obaw, że głowa nie dojedzie i mentalnie na pewno dobrze przygotują się do tego dwumeczu.

Coś, czego na pewno brakuje Legii, co ma Flora, to stabilizacja roli trenera. Jurgen Henn pracuje w Tallinie od 2018 roku.

Oczywiste jest, że broni się wynikami. Ma dwa mistrzostwa z rzędu. Flora dobrze wypada w europejskich pucharach, wygrywa ligę bez większych problemów. Henn wprowadził też tę drużynę na inny poziom. On nauczył tych zawodników swojego stylu. Jego podopieczni nie mają problemów taktycznych, potrafią płynnie przejść z wyjściowego ustawienia 1-4-3-3 na 1-5-3-2, gdzie ku mojemu zaskoczeniu ofensywny Ojamaa gra czasami na lewej obronie, gdy wymaga tego sytuacja boiskowa. Henn potrafi też szybko zauważyć własne błędy w decyzjach personalnych, ale też i błyskawicznie reaguje na to, co dzieje się na boisku. Jeśli jakiś zawodnik nie domaga, to potrafi zastąpić go innym i ta gra Flory już wygląda zupełnie inaczej. Było to widoczne zwłaszcza w meczu z Hibernians, gdzie Estończycy długo się z Maltańczykami męczyli i dwa gole strzelili dopiero po czerwonej kartce najlepszego zawodnika u rywali. W rewanżu Henn poprawił niektóre detale i jego zespół wyszedł już zdecydowanie ofensywnie, a jego zespół pewnie wygrał 3:0.

Legia „lubi" w ostatnich latach odpadać ze zdecydowanie niżej rozstawionymi przeciwnikami. Wszyscy pamiętamy Dudelange i Spartak Trnava. Czy Flora może zapisać się na tej liście wstydu Legii?

Flora to jest drużyna z poziomu Dudelange i Spartaku Trnava. To na pewno nie jest zespół lepszy od tych, które wymieniliśmy. Różnica jest jednak taka, że Legia w końcu wyciągnęła wnioski. Dobrze się przygotowała do pucharów, gra efektywnie i efektownie, przeprowadziła ciekawe transfery i jest zwyczajnie "w gazie". Nie spodziewam się, żeby Flora chociaż na chwilę przejęła inicjatywę, ale wykluczam też możliwość pogromu, bo Estończycy to drużyna dobrze poukładana. Tam nigdy nic nie dzieje się z przypadku, znają swoje atuty i w obronie są skuteczni jako cały zespół. Mimo uzależnienia od dwóch kluczowych postaci to mają również inne plusy, które na boisku wykorzystują.

W jakich sektorach boiska Legia może szukać swoich szans?

Z czym trener Henn nie może się uporać, to na pewno dwójka środkowych obrońców. Marten Kuusk i Henrik Purg to zawodnicy, którzy mają problem z grą pod presją. Gdy mają mało czasu i miejsca, podejmują decyzje zbyt chaotycznie i po prostu się gubią.

Czy orientujesz się, na jakie zarobki mogą liczyć piłkarze Flory? Jaka jest różnica w porównaniu do Legii?

Na ogół w lidze estońskiej jest kilkunastu zawodników, którzy zarabiają 3 tys. euro miesięcznie lub więcej. Podejrzewam, że piłkarze z przeszłością w Ekstraklasie lub napastnik Sapinnen zarabiają nieco więcej. Może być to kwota rzędu 4-5 tys. euro miesięcznie, ale są to tylko moje przewidywania, które nie są podparte twardymi faktami. Flora dysponuje rocznym budżetem w wysokości 3 milionów euro. Należy to podzielić na sekcję męską, żeńską i drużyny młodzieżowe. W skali estońskiej jest to bardzo dużo, ale w odniesieniu do polskich zespołów to poziom 1 Ligi. Estonia stoi na kompletnie innym poziomie piłkarskim, kibicowskim, organizacyjnym i finansowym. Flora mimo wszystko nie jest „kopciuszkiem” w tym dwumeczu, choć spoglądam na rywalizację z Legią z chłodną głową.
Rozmawiał Michał Perzanowski

Mecz Legia - Flora odbędzie się w środę 21 lipca o godz. 21:00. Transmisja w TVP Sport. Spotkanie skomentują Mateusz Borek i Robert Podoliński. Studio przedmeczowe poprowadzi Sylwia Dekiert, a jej gośćmi będą Marcin Żewłakow i Maciej Szczęsny. Internetowy stream online dostępny jest w TVPSPORT.PL i aplikacji mobilnej TVP Sport.

LIGA MISTRZÓW w GOL24

Więcej o LIDZE MISTRZÓW - newsy, wyniki, terminarze, tabele

Wydaje się, że w tym sezonie padnie rekordowa liczba piłkarzy, którzy dołączyli do zespołów polskiej Ekstraklasy, mając już za sobą występy w niej. Lech Poznań pozyskał trzech ważnych piłkarzy, do Płocka zawita syn marnotrawny, ale i były napastnik Białej Gwiazdy. Nie brak również uczestnika Ligi Mistrzów z Legią. Oto piłkarze, którzy w tym sezonie wrócili do Ekstraklasy!

Piłkarze, którzy w tym sezonie wrócili do Ekstraklasy [LISTA]

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: Mecz Legia - Flora. Ekspert: Flora potrafi grać z dużym rywalem i świetnie odnajduje się pod presją - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie