Mechanik stworzył fabrykę autobusów

Jakub Stępień, Paweł Mikos
Artur Mikołajko dzięki 25 sklepom Intersport jeszcze w tym roku stanie się największym graczem na rynku artykułów sportowych fot. GRZEGORZ DEMBIŃSKI
Zaczynał od małego warsztatu samochodowego i stanowiska serwisowca w niemieckim Neoplanie. Teraz Krzysztof Olszewski ma jedną z najprężniejszych fabryk autobusów w Europie, a jego cichymi i klimatyzowanymi pojazdami Solaris jeżdżą mieszkańcy kilkunastu państw Europy i Azji.

Firma Solaris Bus & Coach wygrała właśnie przetarg na dostawę 150 autobusów dla Warszawy, pokonując Mercedesa, MAN-a, Volvo i polskich rywali: Jelcza oraz Solbusa. Ale Olszewski ma większe ambicje: zamierza wziąć się za tramwaje, a nawet kolej.

Solaris jest już w Polsce liderem w sprzedaży autobusów miejskich, dostarcza blisko połowę pojazdów zamawianych przez miejskie firmy komunikacyjne. Olszewski zapowiada, że w tym roku z fabryki Solarisa w oddalonym o 20 kilometrów od Poznania Bolechowie wyjedzie co najmniej od 900 do 1000 autobusów. Większość produkcji trafi na eksport.

Autobusy z Solarisa jeżdżą już ulicami Dubaju. Olszewski otworzył sobie właśnie drogę na rynek Emiratów Arabskich, jednej z najszybciej rosnących gospodarek na świecie. W Emiratach prowadzone są obecnie kolejne wielkie przetargi na łącznie 2,4 tys. pojazdów. Można by z tego żyć wiele lat. To również sprawa prestiżowa. Kto sprzeda tam autobusy, od razu jest postrzegany jako jeden ze światowych liderów i solidny partner w biznesie. Arabowie płacą za autobus około 1,6 mln zł.

Warszawa płaci mniej, bo średnio 1,12 mln zł. Jednak autobusy dla krajów arabskich muszą mieć specjalne wyposażenie: wydzieloną przestrzeń rodzinną dla kobiet i dzieci, zabezpieczenie silnika i klimatyzacji przed burzami piaskowymi, a nad wejściami kurtyny z zimnym powietrzem.

Krzysztof Olszewski zawsze musiał bardzo skrupulatnie liczyć rentowność każdego kontraktu i dbać o oszczędności na każdym kroku. Obecnie pomaga mu w tym syn Jan, który jest wewnętrznym audytorem. Sprawdza, jak usprawnić pracę różnych działów i zaoszczędzić. W Solarisie pracuje też żona Olszewskiego Solange. Jest wiceprezesem odpowiedzialnym za relacje z klientami. Córka Małgorzata zajmuje się sprzedażą w berlińskim oddziale Solarisa. Rodzinna firma należy w 100 proc. do Olszewskich i tak zapewne na razie zostanie. Wycofali się oni z planów giełdowych.

- W obecnej sytuacji nie potrzebujemy zewnętrznego finansowania, na inwestycje wystarczą nam wypracowane zyski, bieżącą produkcję finansują kredyty - mówi Olszewski.

Solaris przeznaczy w tym roku ponad 50 mln zł na inwestycje, głównie w przygotowania do produkcji tramwajów. Kilka milionów wyda też na unowocześnienie linii do produkcji autobusów. Olszewski ostrożnie podchodzi do kwestii szybkiej rozbudowy zakładu. Wie, że po latach tłustych mogą przyjść chude, a wtedy jest problem ze stojącymi maszynami, pustymi halami i zbyt dużą liczbą pracowników.

- Staram się stosować strategię, którą nazwałem gumową. Jak są duże kontrakty, to rozciągamy do granic możliwości nasze moce produkcyjne. Potem mniej boli, gdy trzeba je kurczyć - wykłada swoje biznesowe zasady.

W produkcji autobusów są bowiem cykle bardzo intensywnej pracy i oczekiwania na kontrakty. Olszewski nauczył się poruszać w tym środowisku w fabryce Neoplana w Berlinie. W latach 70. skończył budowę maszyn na Politechnice Warszawskiej i zaczął prowadzić warsztat samochodowy.

Jeździł do Niemiec po części do citroenów i fordów. W Niemczech zastał go stan wojenny. Postanowił nie wracać, znalazł pracę w Neoplanie jako serwisowiec. Jednak uważał, że niemieckie autobusy mają wady, zaczął więc poprawiać je na własną rękę. Właściciel Neoplana przyłapał go na opracowywaniu nowego systemu rozmieszczenia elektryki w pojazdach. Dość szybko po tym został dyrektorem fabryki w Berlinie.

Po roku 90. Olszewski zaproponował Albrechtowi Auwärterowi, szefowi Neoplana i członkowi rodziny właścicieli tej firmy, otwarcie fabryki w Polsce. Ale Auwärter, który docenił Olszewskiego elektryka, nie uwierzył przedsiębiorcy wizjonerowi. Olszewski był zdecydowany na robienie interesów w Polsce i za własne pieniądze założył spółkę Neoplan Polska. Zaczął od sprzedaży na naszym rynku autobusów niemieckiej firmy.

Przełomowy dla niego był rok 1995, kiedy prezydent Poznania Wojciech Szczęsny- -Kaczmarek rozpisał przetarg na dostarczenie 122 niskopodłogowych autobusów. MAN miał dostarczyć 50 z nich, a Neoplan Polska pozostałe 72. Ponieważ wygrany przetarg zawierał warunek, że autobusy muszą być montowane w Poznaniu lub okolicy, Neoplan Polska założył fabrykę w Bolechowie.

Gdy Niemcy nie chcieli wyłożyć pieniędzy na tę inwestycję, Olszewski poszedł do Banku Handlowego i wyprosił 10 mln niemieckich marek kredytu. Na własne ryzyko otworzył montownię neoplanów. Pod koniec lat 90. postanowił uniezależnić się od zbyt ostrożnego partnera. Stworzył projekt własnego autobusu. Tak powstał Solaris. Olszewski porzucił montowanie neoplanów, gdy firmę tę przejął MAN.

W ostatnim momencie współpracy z Niemcami udało mu się jeszcze nakłonić ich do sfinansowania projektu, który jest ich głównym konkurentem w Polsce. Sprzedał Niemcom 30 proc. udziałów w swojej firmie, bo uznał, że to najtańszy sposób pozyskania pieniędzy na rozwój. Gdy zarobił na pierwszych kontraktach, odkupił te udziały.

Teraz Niemcy mogą pluć sobie w brodę. Pomogli w powstaniu potęgi, która może nieźle zamieszać na rynku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie