Mecenat pod ostrzałem

Juliusz Erazm Bolek
Juliusz Erazm Bolek
Juliusz Erazm Bolek Fot. Justyna Lenart
Czy coś może zaskoczyć? Mnie za każdym razem zaskakuje nienawiść, nienawiść bezprzyczynowa. Najnowszą ofiarą jest film "Bitwa pod Wiedniem" - podobno kiepski. Piszę w trybie przypuszczającym, ponieważ krytykujący ten obraz w większości filmu nie widzieli. I to jest norma, bo najlepiej wypowiadać się na tematy, o których się nic nie wie. Wtedy o nienawiść najłatwiej.

Agresja i nienawiść wobec filmu " Bitwa pod Wiedniem" ujawniła swoje oblicze w wielu mediach, a także na forach dyskusyjnych i portalach społecznościowych. Przestudiowałem wypowiedzi krytyków. Argumenty przeciwko filmowi są miałkie i często nie na temat. Są bardziej o chciejstwie. Głównie chodzi w nich to, że krytykanci by ten film nakręcili inaczej, a pewnie i chętnie by w nim wystąpili. Zawsze w takich sytuacjach odpowiadam, to zróbcie to po swojemu i udowodnijcie, że można lepiej.

Samego filmu "Bitwa pod Wiedniem" bronić nie chcę, bo go nie widziałem podobnie jak większość krytyków. Specjalnie powstrzymałem się od oglądania przed napisaniem tego tekstu, aby móc prowadzić dialog na poziomie teoretycznym. Czy film ma prawo być zły? Otóż ma. Warto zauważyć, że z tego przywileju korzysta większość obrazów. Jakoś tak się dzieje, że więcej powstaje kiepskich filmów niż dobrych. Ta reguła obowiązuje na całym świecie.

"Bitwa pod Wiedniem" to film realizowany w 120 dni zdjęciowych, przy którym pracowało 250 członków ekipy, 116 aktorów z 11 krajów świata, 10.000 statystów, 3.000 koni i 3.450 profesjonalnych jeźdźców. Z podsumowania tych liczb wynika, że to przedsięwzięcie skalą przypomina duże przedsiębiorstwo, z ogromną liczbą zmiennych i trudności logistycznych, których wcześniej nie można było przetestować, bo każdy film jest dziełem jednorazowym, a nie powtarzalnym.

Kiedy już jesteśmy przy liczbach to warto wiedzieć, że dla potrzeb "Bitwy pod Wiedniem" uszyto 2.770 uszytych kostiumów, wykonano 1.780 par butów, 320 peruk, 220 włóczni oraz 45 ogromnych armat. Zużyto 100.000 stóp taśmy filmowej, wykonano 2.320 ujęcia z efektami komputerowymi, których wykreowanie zajęło 180.000 godzin i zostało zrealizowanych przez 30 wyspecjalizowanych w różnych obszarach firm z 7 krajów świata. Być może ten rozmach był żywiołem, nad którym trudno było zapanować.

Nie ma recepty gwarantującej filmowi sukces, choć wszyscy, którzy angażują się w przedsięwzięcie głęboko wierzą, że tak będzie. Jednak na starcie nie da się tego zadekretować. Film to bardzo złożone dzieło sztuki, a finalny efekt to wypadkowa bardzo wielu czynników, wśród których króluje przypadek. Sam jestem twórcą i wiem, jak wielką rolę w akcie twórczym on odgrywa. Czasem jest to wpływ pozytywny, czasem negatywny, a czasem dotyczy po prostu nieuwzględnionego aspektu. Przewidywanie wszystkich skutków własnego działania to wielkie mistrzostwo, ale doświadczenie uczy, że wszystkiego przewidzieć się nie da. Gdyby to było możliwe, to życie byłoby dziecinnie łatwe.
Czy film jest dobry czy zły? Nie widziałem, to nie wiem. Warto jednak podkreślić, że bardzo wiele przedsiębiorstw zawierzyło twórcom. Jest to koprodukcja międzynarodowa. Co oznacza, że filmowcom zaufali ludzie z różnych krajów, w większości zawodowcy. Z tego wynika, że twórcy co najmniej uprawdopodobnili sensowność przedsięwzięcia. Nie da się uzyskać większej pewności przed uruchomieniem produkcji. Oczywiście efekt finalny może odbiegać od oczekiwań. Widziałem to już na wielu przykładach nie tylko w filmach, ale przy budowach domów, szyciu ubrań, a nawet pieczeniu ciasta.

Ci, którym "Bitwa pod Wiedniem" się nie podoba dowodzą, że film nie spełnia ich oczekiwań. Może te oczekiwania są błędne albo oczekiwali za dużo. Ciekawe jak film zostanie przyjęty w innych krajach? Osobiście się cieszę, że ktoś przypomniał wielkie chwile polskiego oręża, tym bardziej, że nie byli to Polacy, co wskazuje, że to militarne wydarzenie za znaczące uznają też inni. W tym kontekście wolę "Bitwę pod Wiedniem" od udawania kopania przez polską reprezentację piłki podczas EURO.

Ofiarą nagonki padł też sponsor filmu "Bitwa pod Wiedniem" koncert KGHM. To szczególnie przykre, ponieważ należy doceniać wszelkie działania przedsiębiorstw, kiedy podejmują one decyzję o przywdzianiu się w szaty mecenasów sztuki. Mowa o nietrafnie wydanych pieniądzach jest bezpodstawna, ponieważ większość środków wydatkowanych przez KGHM poszła na promocję. Jeszcze bardziej śmieszne jest pisanie o błędnej decyzji. Warto przypomnieć, że oprócz koncernu w projekt zaangażował się też Polkomtel i wiele mediów, w tym, między innymi, te znaczące takie jak: Gazeta Wyborcza, Newsweek, TVP, Onet, RMF FM, Viva. Do przedsięwzięcia przystąpiło też Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Pałac w Wilanowie. Za każdym razem przy pozyskiwaniu partnera od początku był przeprowadzany proces decyzyjny i to przez innych ludzi. Jeśli zatem pojawia się zarzut błędu, to musiałby być błąd popełniony wielokrotnie.

Osobiście dziękuję wszystkim, którzy się w projekt zaangażowali, dali się uwieść wizji reżysera, podjęli ryzyko (bo ryzyko jest wpisane w tego typu przedsięwzięcie). To świadczy o tym, że są zdolni marzyć, że chcą czegoś, że do czegoś dążą. Ci, którzy działają, wcześniej czy później swoje cele osiągną. To dużo lepsze niż pogrążanie się w zazdrości i frustracji niemocy.

Juliusz Erazm Bolek - kinoman, poeta i dziennikarz, laureat Nagrody Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO, autor wielu książek poetyckich, wystaw plastycznych i działań eksperymentalnych. Wydawca niezależnego pisma artystycznego "ENIGMA. Ludzie * Sztuka * Myśli".

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Magda K.
Nie rozumiem kompletnie tego zamieszania. Ktoś zrobił film, zaangażowało się w to mnóstwo ludzi. Film co prawda nie okazał się arcydziełem, ale i tak ma większą wartość niż miliardy utopione w idiotyczne EURO. Jak już wydawać pieniądze to właśnie na kulturę, w końcu to ona stanowi o tożsamości narodu, a nie debile pijący piwo na stadionach. Panie KGHM i Panie Polkomtel oby tak dalej i alleluja!
A
Ania Aina
A ja wszystkim życzę wszystkiego najlepszego!
A
Ania Aina
ŚWIĘTE SŁOWA: Czy film ma prawo być zły? Otóż ma. Warto zauważyć, że z tego przywileju korzysta większość obrazów. Jakoś tak się dzieje, że więcej powstaje kiepskich filmów niż dobrych. Ta reguła obowiązuje na całym świecie.
O
Optymista
Dzieki Bogu, ze są jeszcze w Polsce firmy ktore chcą sponsorowac narodowa kulturę i edukację historyczna. Wolę, to sto razy bardziej od sponsorowania jakiego glupawego koncertu zagranicznej gwiazdki w Polsce, np. takiej Madonny, czy kolejnego sylwestra w Warszawie.
M
Marcin Kostaszuk
1. Nie chodzi o zazdrość. Nikt z widzów nie chce kręcić filmu, tylko obejrzeć coś co najmniej przyzwoitego, co nie prowokuje do podtytułu "Kac Wiedeń".
2. Każda z tych osób wydaje własne pieniądze na bilet. Co gorsza, w pierwszy dzień rozpowszechniania spędzono hurtem wycieczki szkolne na to dno. Proszę pooglądać ich reakcje po wyjściu (na YT).
3. Myli Pan sponsoring z mecenatem - to nie to samo. Mecenas to ktoś, kto się nie chwali wszem i wobec swym wkładem. Sponsor i owszem - na swoją zgubę.
4. Krytycy nie piszą o oczekiwaniach, tylko o widocznych gołym okiem błędach twórców.
5. Czekam na Pana równie wnikliwą refleksję i gorące podziękowania, gdy się Pan już odważy na wydanie 25 zł na bilet do kina. Wychodzi, że Panu źle życzę, ale cóż, to dużo lepsze niż pogrążanie się w zazdrości i frustracji niemocy.
A
Andrzej
To prawda, że z tymi filmami nigdy nic nie wiadomo, są takie gnioty, które cieszą się powodzeniem i takie arcydzieła, których nikt nie chce oglądać. Gusta widzów są nieprzewidywalne.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Mecenat pod ostrzałem
c
czytelnik
wydać 9 mil pln w ciemno ! chyba Pan żartuje, KGHM stał się sponsorem w chwli kiedy film był już gotowy, wydał te pieniądze na promocję zapewne "zachęcony" przez dystrybutora który normalnie ponosi koszty marketingu, skoro Pan tyle wie o produkcji filmowej to proszę sobie zadać pytanie, DLACZEGO FILM TELEWIZYJNY JEST WYSWIETLANY W KINIE TYLKO W POLSCE? to jest trochę jak sprzedaż g... w opakowaniu czekoladki. Mecant tak ale nie w ciemno!
Dodaj ogłoszenie