Mazurek: Unię Europejską czekają trudne czasy

Jan Mazurek
Polsapresse/Archiwum
Wyniki wyborów parlamentarnych w naszym kraju nie zmieniły postrzegania naszej gospodarki przez inwestorów zagranicznych. Prawdopodobnie dlatego, że główna scena polityczna nie ulegnie istotnym modyfikacjom. Rząd Tuska, otrzymując mandat zaufania społecznego, będzie musiał teraz stawić czoła nowym negatywnym tendencjom w gospodarce światowej.

Sytuacja jest dużo trudniejsza niż cztery lata temu. Teraz rośnie realne zagrożenie silnym kryzysem w strefie euro, który mógłby się rozszerzyć na wszystkie kraje Unii Europejskiej, a także świat. Jeżeli nawet do tego nie dojdzie, to i tak czekają nas trudne czasy.

Czytaj też:W Europie mamy już silne spowolnienie gospodarcze

Osiągnięte ostatecznie porozumienie w sprawie wzmocnienia Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej pozwoli na podtrzymanie przy życiu na pewien czas tonącej Grecji, a być może również innych krajów. Problem niebezpiecznie ewoluuje również w Hiszpanii, Włoszech, Portugalii. Zadłużenie dusi też Belgię. Obniżenie ratingów Włoch i Hiszpanii stanowi potwierdzenie rosnącego ryzyka kredytowego w Europie.

Czytaj też:Unijni liderzy ruszyli na pomoc euro. "Drogą wąską i bardziej stromą" niż w pierwszej fazie kryzysu

We wrześniu w Eurolandzie wzrosła inflacja do 3,0 proc., miesiąc wcześniej wynosiła 2,5 proc. Z kolei sierpniowy bilans handlu zagranicznego odnotował deficyt na poziomie 6,3 mld euro.
Według szefa Deutsche Banku udział inwestorów prywatnych w ratowaniu strefy euro zniszczy jej reputację i będzie miał negatywny wpływ na sektor bankowy. Ta wypowiedź wzbudziła wiele kontrowersji. Pomoc, jaką otrzyma teraz Grecja, pozwoli na doraźne wypłaty pensji dla sfery budżetowej oraz świadczenia społeczne. Grecja nie może dodrukować sobie na taką okazję pieniędzy na wzór innych krajów, np. USA.

Czytaj też:Pozostałe komentarze gospodarcze Jana Mazurka

Jest już pierwsza ofiara greckich zawirowań - bank Dexia, który w przeszłości beztrosko zainwestował w greckie obligacje. Nie obejdzie się bez pomocy rządowej, co praktycznie oznacza nacjonalizację.
Polska ma szansę uniknąć najgorszego, zadłużenie sektora finansów publicznych nie przekracza u nas 55 proc., a inflacja spadła we wrześniu do 3,9 proc. System bankowy mamy w miarę stabilny i dokapitalizowany. Nie obejdzie się jednak bez konieczności przeprowadzenia solidnych reform w sektorze finansów publicznych. Teraz łatwiej będzie to przeprowadzić, bowiem jest już po wyborach.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
UPR

Niby wszyscy wiemy, że gospodarka oparta o pobieranie jak najwyższych podatków po to, żeby rozbudować administrację, która będzie je rozdawać, to błędne koło które musi prowadzić do upadku. A jednak nie chcemy w to uwierzyć... . Zakończenie i tak jest przesądzone. Niektórzy wiedzieli to już od dawna.

Dodaj ogłoszenie