Maturzyści nie znają języka polskiego, bo mało czytają

Magdalena Kula
Egzamin maturalny pokazuje, że młodzi mylą znaczenia słów, zwłaszcza tych o podobnym brzmieniu.

W egzaminacyjnych pracach używają na wyczucie trudnych wyrazów i zwrotów, które znają tylko ze słyszenia i których nie rozumieją. Do formalnej wypowiedzi wprowadzają potoczne, a czasem wręcz podwórkowe zwroty.

Profesor Andrzej Markowski, szef Rady Języka Polskiego, apeluje do nauczycieli, by prowadzili lekcje, używając poprawnego języka. - To obowiązek nauczycieli wszystkich przedmiotów, nie tylko polonistów - mówił wczoraj przy okazji ogłoszenia wyników tegorocznych matur. Bo z językiem młodych jest naprawdę źle.

W maturalnych arkuszach można wyczytać np., że "problemy się kulminują" (zamiast: kumulują), że Izabela Łęcka z "Lalki" Bolesława Prusa "oddała się duchowieństwu" (zamiast: poszła do zakonu), a "Polska nie może się wyzwolić od jarzmicieli" (powinno być: spod jarzma). - Poziom języka w maturalnych pracach od 2002 roku nieustannie się pogarsza - nie kryje Małgorzata Burzyńska-Kupisz z Wydziału Matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Tylko 9 proc. tegorocznych maturzystów zdecydowało się zdawać maturę z języka polskiego na trudniejszym poziomie rozszerzonym. Pozostali zadowolili się poziomem podstawowym. W dodatku wynik z tego łatwego arkusza wcale nie był imponujący: średnia to tylko 52 proc.

Dlaczego z językiem ojczystym w szkołach jest tak źle? - Uczniowie niewiele czytają. Współczesne media, zwłaszcza internet, prowokują do skrótów myślowych, upraszczają język - mówi Burzyńska-Kupisz.

Ranga języka polskiego w szkołach spada, bo uczelnie przy naborze na studia wyników matury z polskiego często w ogóle nie uwzględniają. A uczniowie uczą się najgorliwiej tego, co przyda im się w dostaniu na studia. - Nawet prestiżowe uczelnie wymagają języka polskiego tylko na podstawowym poziomie. Tak jest nawet na kierunkach filologicznych - zauważa Burzyńska-Kupisz.

Minister edukacji Katarzyna Hall w rozmowie z "Polską" obiecuje: - Będę analizować ten problem z rektorami uczelni. Wspólnie z naukowcami z Rady Języka Polskiego już teraz zastanawiamy się, jak sprawniej doskonalić na lekcjach umiejętności językowe uczniów - dodaje.

W preambule do tworzonych właśnie nowych podstaw programów nauczania resort wpisze, że dbałość o poprawne posługiwanie się polszczyzną przez uczniów to obowiązek każdego nauczyciela.Tegoroczną maturę zdało 79 proc. uczniów. Tylko 2 tys. oblało wszystkie trzy przedmioty obowiązkowe.

Co piąty maturzysta - ponad 80 tys. na 415 tys. zdających w całym kraju - oblał maturę. Połowa z nich nie poradziła sobie tylko z jednym przedmiotem, więc jeszcze w sierpniu będzie miała szansę na poprawkę. Ponad 2 tys. maturzystów poległo na wszystkich trzech obowiązkowych egzaminach.

Centralna Komisja Egzaminacyjna i Ministerstwo Edukacji ujawniły wczoraj wyniki tegorocznej matury. - Zdawalność na poziomie 79 proc. to naprawdę dobry wynik - przekonuje Barbara Czarnecka-Cicha, szefowa Wydziału Matur w CKE. Lepiej było tylko rok temu - maturę zdało wtedy 89 proc. absolwentów. Ale tylko dlatego, że były minister Roman Giertych chciał poprawić statystyki i przyznał świadectwa dojrzałości uczniom, którzy na maturze oblali jeden przedmiot.

Tradycyjnie najlepiej z egzaminami maturalnymi poradzili sobie absolwenci ogólniaków (maturę zdało tam 89 proc. uczniów). Fatalnie wypadły licea profilowane, gdzie nie zdało blisko 40 proc.

- Absolwenci państwowych szkół poradzili sobie w tym roku na wszystkich przedmiotach i poziomach znacząco lepiej niż ci ze szkół prywatnych. To ogromne zaskoczenie - zaznacza Czarnecka-Cicha.
Średni wynik w państwowych szkołach był aż o 22 proc. wyższy niż w prywatnych. Do tej pory młodzież ze znakomicie wyposażonych, nowoczesnych szkół prywatnych na egzaminach biła o głowę kolegów z publicznych, masowych liceów i techników.

Choć maturalne statystyki są z pozoru bez zarzutu - powodów do niepokoju nie brakuje. Wciąż utrzymuje się gigantyczna przepaść w wynikach uczniów z wielkich miast i wsi. W metropoliach z maturą poradziło sobie 80 proc. zdających, na wsiach już tylko 65 proc.

Matura obnażyła ubogi i pełen błędów język młodzieży. - Od 2002 roku poziom językowy prac egzaminacyjnych obniża się - zaznacza Małgorzata Burzyńska-Kupisz z CKE.

Maturalne prace pokazały, że uczniowie często nie rozumieją poleceń, nie znają znaczenia trudniejszych zwrotów i słów. Mylą wyrazy o podobnym brzmieniu. - Trudno w to może uwierzyć, ale wielu uczniów nie rozumie np., czym jest mogiła. Sformułowanie "jechać na mogiłę" rozumieją jako "iść na dno" - mówił wczoraj językoznawca, prof. Andrzej Markowski. Apelował: język polski musi mieć na wszystkich lekcjach szczególny status. CKE zapowiada, że przy ocenie egzaminacyjnych prac będzie zwracać większą uwagę na poprawność językową.

- To m.in. fatalny język uczniów zaważył na tegorocznych słabych wynikach matury z wiedzy o społeczeństwie - tłumaczyła szefowa CKE Maria Magdziarz. - Egzaminatorzy sprzeciwiają się punktowaniu wypowiedzi poprawnych merytorycznie, ale zapisanych z błędami, potocznym językiem. Albo uczniowie zaczną przestrzegać dyscypliny językowej, albo nie zaliczą egzaminu - mówi kategorycznie.

Podczas tegorocznej matury uczniowie najlepiej poradzili sobie z językami obcymi. Z hiszpańskiego średni wynik to aż 73 proc. Z angielskiego, który zdawało trzy czwarte maturzystów - 61 proc. Najtrudniejsza okazała się wiedza o społeczeństwie i biologia (średni wynik z obu przedmiotów to 41 proc.).

Minister edukacji Katarzyna Hall odniosła się wczoraj do błędów i niedociągnięć podczas tegorocznej sesji egzaminacyjnej. - Doszliśmy do granicy, system przestał działać. Pojawiły się błędy techniczne i organizacyjne - przyznała. Winą za to obarczyła m.in. zbyt częste zmiany w zasadach egzaminów.

Jak obliczyli fachowcy z CKE, zasady egzaminu maturalnego wprowadzonego w 2005 roku zmieniały się aż osiem razy. Komisja narzekała też na zbyt małą liczbę pracowników.

- Na każdą sesję maturalną musimy przygotować 156 rodzajów arkuszy. Matura odbywa się w maju, drugi termin w czerwcu i poprawka w sierpniu. Ponad 600 arkuszy przy 45 pracownikach - skarżyła się szefowa Wydziału Matur CKE. MEN zapowiada, że lada dzień ogłosi konkurs na nowego szefa CKE. Ma on opracować nowy system przygotowania egzaminów.

Wyniki tegorocznych matur:

Język polski - 52 857 zdających (94,21% zdało)

Język angielski - 41 306 (92,59%)

Wiedza o społeczeństwie - 13 261 (90,32%)

Język niemiecki - 4 631 (89,82%)

Język włoski - 86 (90,70%)

Geografia - 15 381 (93,66%)

Biologia - 8 636 (87,45%)

Historia - 4 398 (97,34%)

Wiedza o tańcu - 10 (100%)

Matematyka - 7 992 (90,63%)

Fizyka i astronomia - 1 237 (95,72%)

Historia sztuki - 370 (92,43%)

Chemia - 1 467 (93,87%)

Historia muzyki - 59 (91,53%)

Język rosyjski - 5 932 (94,25%)

Język francuski - 567 (98,77%)

Język hiszpański 99 (98,99%)

Wybrane dane statystyczne - egzamin maturalny 2008: www.oke.waw.pl/?go=page&inf=599&p=news

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
evo

Co do niektórych problemów związanych z językiem polskim "wielce szanowani" nauczyciele mają rację. Ale nierozumienie znaczeń niektórych słów i zwrotów nie wynika z tego, iż to uczniowie mało czytają, lecz z tego, że to nauczyciele nie posługują się tym słownictwem. Gdyby w szkołach używano bardziej skomplikowanego słownictwa niż wszystkim znanych zwrotów "Kowalski PAŁA! Siadaj na miejsce" to podejrzewam, że matury również wypadały by lepiej.
Druga sprawa - wyższe uczelnie SŁUSZNIE zwracają większą uwagę na wymagane przedmioty, a w związku z tym uczniowie również SŁUSZNIE przygotowują się głównie z ów przedmiotów. A skoro większość uczniów wybrała maturę z polskiego na poziomie podstawowym, to oznacza to, iż większość maturzystów wybrała uczelnie, które nie wymagały matury z polskiego na poziomie rozszerzonym.
A trzecią sprawą są dane statystyczne. Do danych statystycznych brane są również wyniki poniżej 30%, które ZNACZNIE obniżają średnią.
Najlepszym sposobem, by przekonać się o słuszności tych słów jest powrót do czasów liceum, a nie komentowanie i decydowanie o sprawach licealistów bez ich wiedzy.

E
Extremal

Jak zwykle znowu to wszystko nasza wina. Naszą winą jest to, że błędnie napisali treść wypracowania z matury podstawowej. Naszą winą jest to, że wprowadzili klucz, który zabija kreatywność. Paranoja made in Poland.
"Minister edukacji Katarzyna Hall odniosła się wczoraj do błędów i niedociągnięć podczas tegorocznej sesji egzaminacyjnej. - Doszliśmy do granicy, system przestał działać. Pojawiły się błędy techniczne i organizacyjne - przyznała. Winą za to obarczyła m.in. zbyt częste zmiany w zasadach egzaminów" - wstyd przyznać, że to wszystko Pani wina i tych Pani reform droga Katarzyno. Te zmiany celowo działają przeciwko uczniom i doskonale Pani o tym wie. W innym wypadku nie doszłoby do tak skandalicznych błędów, za które muszą cierpieć niewinni maturzyści.

e
ewa

Mniej języka polskiego szykuje minister Hall we wszystkich typach szkół publicznych, śladowe liczby godzin z chemii i fizyki i aż 3 godziny religii (lub etyki) w tygodniu.Szkoły publiczne też powoli znikają na rzecz społecznych i prywatnych,które dają zysk jedynie właścicielom i samorządom,pozbywającym się w ten sposób kłopotu .Nauczycieli nie chroni Karta Nauczyciela,więc nie otrzymują nawet minimalnego wynagrodzenia gwarantowanego przez państwo ( 2380 zl brutto dla najbardziej doświadczonego-dyplomowanego).Tak w praktyce wygląda realizacja przez PO hasła o wyrównywaniu szans młodzieży i godziwego wynagradzania nauczycieli.Aż dziw,że szkoły publiczne ,zwłaszcza licea jakoś trzymają poziom mimo atmosfery nagonki na środowisko nauczycielskie i nowych pomysłów "reformatorów"

W
Wojtek

dbajcie o poprawny język... można "bić NA głowę" a nie "o głowę"...

Dodaj ogłoszenie