Matt Brown: Sorry za Webba

Dyrektor artystyczny "Polski"
fot. marcin krĂłlak
Mecz Polska - Austria oglądałem, siedząc wciśnięty w fotel na wprost 50-calowej plazmy z puszeczką piwa w ręku, nie jako kibic (być może na moje szczęście), ale jako uczeń.

Otóż przerabiałem kolejną lekcję polskiego, a tematem był - o dziwo - futbol. Nauczyłem się wielu przydatnych słów, takich jak piłka (jedna), bramki (dwie), bramkarz (Boruc), a w końcu - sędzia (hmm... kalosz).

Tak, muszę się przyznać: jestem Anglikiem jak pan Webb. Więc następnego ranka czułem się w redakcji jak słynny piłkarz Eric Cantona, który najpierw wyprowadził kopnięcie w stylu Bruce'a Lee w kierunku fana przeciwnej drużyny.

A później na konferencji został zaszczuty przez dziennikarzy, którzy podążali za nim jak mewy za kutrem rybackim, które robią to dlatego, że myślą, iż sardynki zostaną wrzucone z powrotem do morza. Poczułem się jak Bruce Willis w filmie "Szklana pułapka".

W pełni rozumiem kibiców. Moim zdaniem Sebastian Proedl mniej nadaje się do reprezentacji piłkarskiej, a bardziej do występu na olimpiadzie w konkurencji skoków na główkę. Bo tak pięknie się rzucił.

Jednak trochę martwię się o sędziego. Teraz lepiej, żeby sierżant Webb nie wzywał hydraulika, nawet kiedy woda zacznie mu sikać po całej kuchni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie