Matki mają prawo do żałoby po poronieniu

Marta Żbikowska
Rodzic po poronieniu przeżywa żałobę, musi pożegnać się z utraconym dzieckiem, aby zacząć dalej żyć
Rodzic po poronieniu przeżywa żałobę, musi pożegnać się z utraconym dzieckiem, aby zacząć dalej żyć 123 RF
"Nic z TEGO nie będzie" - mówi lekarz do kobiety w izbie przyjęć szpitala położniczego. TO, czyli spełnienie marzeń o rodzinie, oczekiwane szczęście, plany na przyszłość, dziecko, które w jednej chwili zaczyna być płodem, TYM, strzępkiem krwi. O traumie związanej z poronieniem pisze Marta Żbikowska

- Do szpitala trafiłam w 17. tygodniu ciąży, z silnym krwawieniem, dużym krwiakiem podkosmówkowym, z zagrożeniem poronieniem - wspomina Agnieszka. - Gdy pojawiłam się na oddziale, położna właśnie przygotowywała łóżko. Zapytała bezosobowo bez ogródek: będzie ronić? Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, a ona dalej: bo nie wiem, czy ceratę podkładać.

Agnieszka była wtedy w drugiej ciąży. Pierwsza, dwa lata wcześniej, skończyła się poronieniem.

- Drżałam na każdą myśl o stracie kolejnej ciąży, byłam przerażona, to pytanie położnej słyszę w uszach do dzisiaj - wspomina Agnieszka. - Powiedziałam, że zdiagnozowano u mnie krwiaka, że mam leżeć. A położna: to kładę ceratę albo krwiak, albo dziecko.

Na szczęście ciążę udało się uratować. Krwiak się wchłonął i na świat przyszedł zdrowy syn Agnieszki.

- Ze względu na moje liczne pobyty na oddziałach ginekologicznych i położniczych dużo przeżyłam i dużo widziałam - mówi Agnieszka. - Zachowanie personelu w szpitalach pozostawia wiele do życzenia.

Kobiety, które straciły ciąże w wyniku poronienia, przyznają zgodnie, że to, w jaki sposób wspominają te dramatyczne chwile, zależy od tego, jakich ludzi spotkały na swojej drodze.

- W jednym szpitalu można trafić na różne położne, różnych lekarzy - mówi Karolina, która wspominała już o uwadze położnej na temat strzępków w słoiku, które matki uparcie nazywają dzieckiem. - Leżałam wtedy sama na sali dwuosobowej. Wywoływanie poronienia martwego płodu trwało kilka dni. Pewnego wieczora przyszedł do mnie lekarz dyżurny, był bardzo przejęty. Powiedział , że mają ciężką sytuację na oddziale i może zdarzyć się, że będą musieli obok mnie kogoś położyć. Zapytał, czy ja się na to zgadzam. Powiedział, że może to być kobieta w ciąży. Zapewniał, że jeśli tylko będzie taka możliwość to nikt nie będzie mnie niepokoił.

Karolina wspomina też, jak po kilku dniach wywoływania poronienia, poprosiła w szpitalu o kontakt z psychologiem.

- Byłam wykończona fizycznie i psychicznie, dostawałam tyle leków uspokajających i przeciwbólowych, że nie wiedziałam już, co się ze mną dzieje - mówi Karolina. - Poprosiłam o psychologa pierwszą położną, która u mnie się pojawiła. Źle trafiłam. Ta kobieta zupełnie zignorowała moją prośbę, żaden psycholog do mnie nie przyszedł. Był tylko ksiądz, który w ogóle nie zainteresował się, w jakim jestem stanie, odmówił modlitwę i poszedł.

Aleksandra zgłosiła się do szpitala w 13. tygodniu ciąży z silnym krwawieniem.

- Przyjmował mnie ordynator, który cały czas powtarzał, że przyszłam za późno, a ja przyjechałam do szpitala, jak tylko pojawiło się krwawienie - mówi Aleksandra. - Zostałam potraktowana okropnie. Lekarz powiedział, że to moja wina, że oni robią, co mogą, żeby ratować ciąże, a my, czyli pewnie kobiety, same sobie jesteśmy winne. Zapytał, czy jakieś mięso wypadło mi ze środka. Takiego słownictwa używał. Badał mnie przez wziernik, kiedy go wyjął, w środku było pełno krwi i skrzepów. Pokazał mi to i powiedział, że to zostało z mojego dziecka. Wrzucił wszystko do kosza i kazał iść do gabinetu zabiegowego na łyżeczkowanie. Niestety, zjawił się tam ten sam lekarz, który powiedział, że ma poród, a tutaj musi czas marnować na takie coś.

Strony internetowe i fora dla rodziców po poronieniu pełne są podobnych historii. Rzadko odzywają się pacjentki, które potraktowano z szacunkiem i zapewniono godne warunki poronienia. Zazwyczaj kobiety wyrażają wdzięczność dla jednej położnej, która w ciężkiej chwili potrzymała za rękę lub powiedziała miłe słowo.

Doktor Marta Czarnecka--Iwańczuk osiem lat pracowała jako psycholog w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Na Polnej już dawno wprowadzono standardy postępowania w przypadku poronienia - zapewnia dr Czarnecka-Iwańczuk. - Psycholog dyżuruje w szpitalu przez całą dobę i zjawi się u potrzebującej kobiety bez względu na porę dnia.

Pacjentki na Polnej są informowane o możliwości pochówku dziecka, o przysługującym ich uprawnieniach, zasiłku pogrzebowym czy możliwości skorzystania ze skróconego urlopu macierzyńskiego.

- Ważne, żeby, jeśli jest taka możliwość, porozmawiać z kobietą przedtem i powiedzieć jej, co ją czeka - mówi doktor Czarnecka-Iwańczuk. - Zazwyczaj lekarze informują pacjentkę o wszystkim z punktu widzenia medycznego, ale ważne, żeby kobieta miała także możliwość zadbania o swoją sferę emocjonalną.

W tym celu pacjentka jest informowana o tym, jakie ma możliwości pożegnania się z dzieckiem.

- Ustalamy, czy kobieta chce zobaczyć dziecko po porodzie, czy chce wziąć je w ramiona - mówi dr Marta Czarnecka--Iwańczuk. - Są kobiety, które tego potrzebują, ale są takie, dla których to jest za dużo.

Pacjentki są także informowane o tym, co może stać się z ciałkiem ich dziecka. Jeśli nie zdecydują się na pochówek, dziecko zostanie pochowane w zbiorowym grobie na Miłostowie.

- Jeśli sprawa dotyczy porodu martwego dziecka po 22. tygodniu ciąży, to praktycznie nie zdarzają się sytuacje, żeby rodzice nie zdecydowali się na pochówek - przyznaje dr Czarnecka-Iwańczuk. - Rodzice mogą dostać także zdjęcie swojego dziecka, jeśli sobie tego życzą. Robimy również odciski stópki. O ile nie każdy jest w stanie zdecydować się na zdjęcie, to odcisk stópki dla każdego jest pamiątką do przyjęcia.

Psycholog z Polnej przyznaje, że współpraca z położnymi jest coraz lepiej zorganizowana. Jeszcze kilka lat temu o wszystko trzeba było prosić: o odcisk stópki, o zostawianie pamiątek, takich jak opaska na rączkę czy kosmyk włosa, to teraz położne same przygotowują dla rodziców ważne pamiątki, a psycholodzy mogą bardziej skupić się na rozmowie z rodzicami. Marta Czarnecka-Iwańczuk jest również adiunktem w Zakładzie Psychologii Klinicznej UM w Poznaniu. Prowadzi zajęcia dla personelu medycznego, w których uczy, jak postępować w przypadku pacjentek po stracie ciąży.

- Mówię bardziej, jak się nie zachowywać - przyznaje dr Czarnecka-Iwańczuk. - Wydaje mi się, że z roku na rok jest coraz lepiej. Mówię położnym, żeby w przypadku roniącej kobiety powstrzymywały się od swoich osobistych uwag, że bez względu na to, co prywatnie sądzi położna, kobieta, która traci ciążę ma prawo do przeżywania swoich uczuć i emocji, ma prawo do pochówku dziecka, choćby była to wczesna ciąża i rolą personelu medycznego nie jest ocena takich decyzji.

Do czego mają prawo rodzice po poronieniu?
* Masz prawo do rejestracji dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. Szpital wystawia w takiej sytuacji tzw. pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka. Przysługuje ono każdemu dziecku (medycznie płodowi, zarodkowi), bez względu na czas zakończenia ciąży. W USC otrzymasz skrócony akt urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwo.

* Prawo do rejestracji dotyczy także tych dzieci, które zostały poronione/urodzone w domu.

* Masz prawo do urlopu macierzyńskiego. W przypadku narodzin martwego dziecka kobiecie przysługuje 8 tygodni urlopu. W pracy należy przedstawić skrócony odpis aktu urodzenia dziecka. Nie ma potrzeby składania zaświadczenia lekarskiego o odbytym porodzie (urodzeniu).

* Masz prawo do pochowania dziecka (jego ciała czy szczątków), bez względu na czas zakończenia ciąży. Szpital wydaje wtedy kartę zgonu. Dokument ten potrzebny jest na cmentarzu, aby pochować dziecko.

* Masz prawo do uzyskania zasiłku pogrzebowego - bez względu na czas zakończenia ciąży. W ZUS-ie należy przedstawić dokumenty potwierdzające prawo do świadczeń oraz akt zgonu.

Wideo

Materiał oryginalny: Matki mają prawo do żałoby po poronieniu - Głos Wielkopolski

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

niestety artykuł nie zawiera pełnych informacji na temat tego jak szpitale podchodzą do rzekomych praw rodziców. Rok temu największy szpital położniczy w Poznaniu odmawiał wydania zgłoszenia urodzenia dziecka niezbędne do rejestracji w USC, jeśli nie można było ustalić płci dziecka bo np nastąpiło poronienie samoistne, zgłoszenie wystawiali tylko rodzicom którzy w prywatnej klinice dokonywali na własny koszt, ok 400-500 zł badania genetyczne w celu ustalenia płci. Nie było badań nie było zgłoszenia.
Szpital nie stosuje się do zaleceń i wytycznych ministra(bo nie jest to zapisane w ustawie) aby stosować procedurę uprawdopodobnienia płci w sytuacji gdy nie ma z czego wykonać badań, lepiej dorzucić cierpienie rodzicom, imputując im między wierszami różne rzeczy m.in iż rejestracja w urzędzie jest im potrzebna do osiągnięcia korzyści finansowej-zasiłki, ubezpieczenia itp.
Psychologa nikomu nie proponowali.
Istnieje przepaść między tym co jest zapisane w prawie a tym jak to faktycznie wygląda.
A ludzie ciepią.

n
nat

To straszne, ten kto tego nie przeżył, nie wie o co chodzi...Ten, kto przeżyl...nigdy nie zapomni...

t
test

Kiedys nie bylo testow, usg...kobieta przez 2 -3 miesiace mogla nie wiedziec, ze jest w ciazy. DZIS po zaplodnieniu ,2 tyg, juz wszyscy wiedza o ciazy. I DLATEGO TRZEBA zmienic myslenie starych lekarzy i starszych pielęgniarek, oni sa wyuczeni w innych czasach. No i dla nich TO - nie jest dzieckiem...Bo skrobanki byly na porządku dziennym , nikt sie tym nie przejmowal. DZIS sa inne czasy. Dzieckiem sa juz te 2 paski na teście...

m
matka

Tak , to prawda mam takie przykre doswiadcznie...Na POLNEJ jest maly oddzial, 2 pokoje, kilka lozek, wciaz pełne oblozenie...Tam jedna tragedia goni drugą. Takie zycie, wazne jest podejscie personelu i lekarzy,nie maja sie użalać, ale zrozumiec rozpacz i ból kobiety!

Dodaj ogłoszenie