Mateusz Szwoch: Poprosiłem trenera o to, żebym strzelał karnego jako pierwszy

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Mateusz Szwoch
Mateusz Szwoch szymon starnawski / polska press
- Wystawiając taki a nie inny skład trener pokazał, że ten mecz był dla nas bardzo ważny. Nie możemy mieć wymówek, że to trofeum było dla nas mniej istotne. Z drugiej strony nie ma się co załamywać. Każdy chce wygrywać, ale są priorytety. Dla nas meczem o wszystko będzie środowe spotkanie kwalifikacji do Ligi Mistrzów w Finlandii - podkreślał po piątkowym meczu o Superpuchar Polski z Arką pomocnik Legii Mateusz Szwoch. W regulaminowym czasie gry było 1:1, gdynianie wygrali 4:3 po konkursie rzutów karnych.

Dla Szwocha był to wyjątkowy mecz. Do Legii trafił z Gdyni, w Arce spędził też ostatnie 1,5 roku, zdobywając z tą drużyną Puchar Polski. - Na boisku nie myśli się o takich rzeczach. Grałem w stroju Legii i robiłem wszystko, żeby wygrać. Nie było mowy o odpuszczaniu czy odstawieniu nogi przed kolegą z Arki. Przed meczem możemy sobie pożartować, ale po gwizdku sędziego kończą się przyjaźnie z przeciwnikami. Mogę się cieszyć, kiedy Arka pokona Lechię, Lecha czy innego z naszych rywali. Wtedy im kibicuję. Ale gdy wygrają z nami, nie mogę być zadowolony - podkreślił 24-letni pomocnik.

- Czy jestem zadowolony ze swojej postawy? Trudno o tym mówić po przegraniu meczu o trofeum. Wszedłem z ławki przy remisowym wyniku, kiedy schodziłem z boiska nadal było 1:1. Patrząc na suche fakty, nie pomogłem zbyt mocno. Mój występ niech ocenia trener. Mieliśmy dużą przewagę, ale niestety nie udało się wcisnąć drugiej bramki. A karne to oprócz umiejętności także trochę loterii - przyznał Szwoch. - Wystawiając taki a nie inny skład trener pokazał, że ten mecz był dla nas bardzo ważny. Nie możemy mieć wymówek, że to trofeum było dla nas mniej istotne. Z drugiej strony nie ma się co załamywać. Każdy chce wygrywać, ale są priorytety. Dla nas meczem o wszystko będzie środowe spotkanie kwalifikacji do Ligi Mistrzów w Finlandii - dodał.

Legia przegrała po karnych, spudłowali Thibault Moulin i Michał Kopczyński. Szwoch pewnie wykonał swoją jedenastkę, strzelał jako pierwszy. - Przed konkursem rzutów karnych trener Magiera podszedł do mnie i zapytał, czy chcę strzelać. Powiedziałem, że tak. Poprosiłem też, bym był pierwszy. Czułem się pewnie, na razie karne wykonuję bezbłędnie. Chciałem dać drużynie pozytywnego kopa, udało się. Szkoda, na koniec to nie my się cieszyliśmy - żałował.

Latem Szwoch wrócił do Legii. Czy zostanie w Warszawie na stałe, czy może znów zostanie wypożyczony? - Coś jeszcze może się wydarzyć, okienko transferowe jest otwarte do końca sierpnia. Na razie dostałem sygnał, że zostaję w Legii. Na tym się skupiam, chcę tu grać jak najdłużej. Będę walczył o miejsce w składzie na treningach i podczas meczów - zadeklarował Szwoch. Jeśli jego sytuacja się zmieni, może jednak wrócić do Gdyni. - Gdyby nie udało się zostać w Legii, Arka jest zainteresowana moją osobą. Ja też jestem bardzo otwarty na ten klub. Życie pisze różne scenariusze, zobaczymy jak potoczą się sprawy do końca sierpnia - dodał.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
ss

pilkarzy recznych z Charakterem ;)

P
PussyKiller

Tylko nie ta panienka w ARCE! Delikatny jak dziewczynka bez charakteru i zadnego pazura. Na lazienkowska idealny! Do ARKI tylko prawdziwych Wojowników!

Dodaj ogłoszenie