Masters w Londynie. Djoković wciąż niepokonany, Wawrinka zapowiada zwycięstwo nad Murray’em

Hubert Zdankiewicz
Broniący tytułu Novak Djoković nie dał szans rezerwowemu Davidowi Goffinowi. W piątek formę Andy’ego Murray’a sprawdzi Stan Wawrinka.

- Czasy się zmieniają, ale nie forma Novaka Djokovicia w hali O2. Przynajmniej na razie.

- Londynie nadchodzę - żartował Serb, który przygotowywał się do startu w turnieju Masters (oficjalna nazwa Barclays ATP World Tour Finals) grając na fortepianie. Tak przynajmniej wynikało z filmu opublikowanego w ubiegłym tygodniu na Instagramie. Oglądamy w nim Serba grającego utwór „Clair De Lune” skomponowany przez Claude’a Debussy’ego.

Kibicom żart się podobał. Część fachowców zastanawiała się z kolei czy były już (niedawno stracił pierwsze miejsce na rzecz Andy’ego Murray’a) lider rankingu ATP nie próbuje odwrócić w ten sposób uwagi od faktu, że jest daleki od swojej optymalnej formy.

Faktycznie był. W Londynie po raz kolejny udowodnił jednak, że nie można go przekreślać. Zaczął od małego falstartu, czyli straty seta w pierwszym pojedynku grupowym z Dominikiem Thiemem. W dwóch kolejnych brutalnie wskazał jednak miejsce w szeregu debiutującemu w turnieju Austriakowi.

W środę Djoković pokonał po niezwykle zaciętym meczu Kanadyjczyka Milosa Raonicia, zapewniając sobie awans do półfinału jako w grupie im. Ivana Lendla. W czwartek nie dał za to szans rezerwowemu Davidowi Goffinowi (Belg zastąpił w ostatnim meczu Francuza Gaela Monfilsa, który wycofał się z powodu kontuzji), oddając mu tylko trzy gemy (6:1, 6:2).

- To był mój najłatwiejszy na razie mecz w turnieju. Podniosłem poziom swojej gry i to dobry prognostyk na przyszłość - powiedział po meczu Serb.

W meczu decydującym o drugim miejscu w grupie Raonić wygrał z Thiemem 7:6 (7-5), 6:3.

Wciąż niejasna jest za to sytuacja w drugiej grupie im. Johna McEnroe. Po dwóch kolejkach prowadzi z kompletem zwycięstw Andy Murray, ale nadal jest teoretycznie możliwy scenariusz, w którym Szkot nie awansuje do półfinału.

Stanie się tak, jeśli w piątek przegra w dwóch setach ze Stanem Wawrinką, a Japończyk Kei Nishikori wygra (w dowolny sposób) z nie walczącym już o nic Chorwatem Marinem Ciliciem. W takiej sytuacji o kolejności zdecyduje bilans setów.

Na taki właśnie scenariusz liczy Szwajcar. - Muszę wygrać, więc co mam zrobić? Zamierzam zaprezentować swój najlepszy tenis i pokonać lidera rankingu ATP - zapowiada tegoroczny mistrz US Open.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie