Maski Jarosława Kaczyńskiego. Miły, starszy pan znów chce pić z czaszki wroga

Redakcja
Tym razem Kaczyński nie zapomniał też o swym najtwardszym elektoracie
Tym razem Kaczyński nie zapomniał też o swym najtwardszym elektoracie Piotr Warczak/Polskapresse
Jarosław Kaczyński zawsze potrafił w politycznie ważnych momentach przybierać maskę spokojnego, umiarkowanego polityka starej daty. I równie szybko, gwałtownie ją zdejmować. Ubiegłoroczne wybory to nie pierwszy taki przypadek - pisze Witold Głowacki.

Dwóch byłych opozycjonistów, uprzejmych erudytów, stojących na dwóch biegunach posolidarnościowej polityki spiera się o ocenę komunizmu przed telewizyjnymi kamerami. Obaj są gośćmi programu publicystycznego, którego widzowie mają wciąż w pamięci ich ostrą wyborczą debatę, w której obaj wystąpili w roli nieformalnych rzeczników kandydatów na prezydenta. Teraz, trzy lata po tamtych wyborach, apogeum osiąga najostrzejszy dotąd konflikt w polskiej polityce, moment jest gorący jak nigdy. A mimo to żaden z obu panów ani na moment nie sięga po to, co dziś nazywamy językiem nienawiści. Ich bronią są merytoryczne argumenty, w krytycznych momentach co najwyżej subtelna ironia.

CZYTAJ TEŻ: Rokita: Przemiana Kaczyńskiego to cyrk medialny, pomysł Palikota

Dwaj główni rozmówcy to Jarosław Kaczyński i Adam Michnik, towarzyszy im marksista, a zarazem były partyjny publicysta Jarosław Ładosz, którego obaj solidarnie gnębią w przerwach właściwego sporu. Dysputa toczy się w roku 1993 w programie Jerzego Diatłowickiego "Rzeczpospolita II i pół".
Warto tę rozmowę obejrzeć z dzisiejszej perspektywy - nagranie od jakiegoś czasu jest dostępne na YouTube. Warto z kilku powodów. Jednego o charakterze ogólnopoznawczym - dlatego że mocno polityczna, dotykająca samego sedna sporów wojny na górze dysputa między dwoma głównymi tej wojny aktorami ani na moment nie przeradza się w znane z dzisiejszych czasów przekrzykiwanki i połajanki.

CZYTAJ TEŻ: Kryzys w rodzinie? Dubieniecki rujnuje wizerunek Kaczyńskich

Pozostałe powody koncentrują się jednak wokół osoby Jarosława Kaczyńskiego. Bo przytoczona telewizyjna rozmowa jest tylko jednym z wielu przykładów na to, że prezes Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie potrzebował kuracji lekami uspokajającymi, by przybierać pozę umiarkowanego, rozsądnego polityka zdolnego polemizować z adwersarzami w sposób wyłącznie merytoryczny i elegancki. Czyni tak zawsze w momentach politycznie gorących, gdy trzeba zrównoważyć jego drugie, znacznie mniej pojednawcze, znacznie bardziej cyniczne oblicze. Wtedy, w 1993 r., po latach wojny na górze, której współkreatorem był przecież Jarosław Kaczyński, ostatecznie pękało społeczne poparcie dla obozu posolidarnościowego. Właśnie wtedy upadł rząd Hanny Suchockiej, co pośrednio otworzyło drogę do władzy SLD. A Jarosław Kaczyński szukał nowego politycznego miejsca dla swego Porozumienia Centrum. Później potrafił stawać się sympatycznym starszym panem i usypiać w ten sposób przeciwnika wielokrotnie. Wcześnie j zresztą też. Podczas prezydenckiej debaty z Michnikiem w 1990 r. to jego adwersarz nie wytrzymał emocji. Kaczyński był w stanie zachować spokój i nabić w ten sposób punkty swemu ówczesnemu politycznemu patronowi Lechowi Wałęsie.

CZYTAJ TEŻ: Kluzik-Rostkowska do sztabowców PO: Już gdzieś widziałam taki wizerunek Kaczyńskiego...

Całkiem serio te przemiany potrafi brać nie tylko elektorat Jarosława Kaczyńskiego. Znamienne, że w bardziej współczesnej epoce - czyli już w czasach istnienia Prawa i Sprawiedliwość - za każdym razem autorami tego typu strategii obwoływali się młodzi politycy odpowiedzialni za koordynowanie PiS-owskiej kampanii. W 2005 r. Jarosław Kaczyński występował w kampanii jako roztropny mąż stanu otwarty na koalicję z Platformą Obywatelską po to, by wespół z Janem Rokitą i Donaldem Tuskiem podjąć się wspólnie trudnego dzieła sanacji moralnej i budowy IV RP. Aż nagle, tuż przed datą wyborów nastąpił frontalny atak na niedoszłych współtwórców IV RP, seria spotów z umierającymi pluszakami, otwarcie epoki konfrontacyjnego duopolu i zarazem drogi do wyborczego zwycięstwa partii Jarosława Kaczyńskiego.
Za tamten popis politycznego makiawelizmu splendor spłynął na duet spin doktorów - Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Do dziś sposób prowadzenia kampanii 2005 r. jest powszechnie uważany za ich największy polityczno-marketingowy sukces. Ale tak naprawdę nie sposób utrzymać tezy, że tamten plan stworzył ktokolwiek inny niż prezes Prawa i Sprawiedliwości, który na podstawie wyniku brata w wyborach prezydenckich całkiem nieźle oszacował swe ówczesne wyborcze szanse i postanowił sięgnąć po wszystko - bez żadnego "premiera z Krakowa".

CZYTAJ TEŻ: ''Jarosław Kaczyński chciał w kampanii oszukać Polaków''

Przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi prawa autorskie do wizerunku spokojnego, sympatycznego Kaczyńskiego przyznali sobie Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz i Elżbieta Jakubiak. Do tego stopnia, że w trakcie kolejnej odsłony tego samego zabiegu wizerunkowego Joanna Kluzik-Rostkowska napisała zabawny w swej naiwności list do sztabowców PiS oskarżający ich o powielanie jej odkrywczych metod z czasów kampanii prezydenckiej. Być może ówczesne zaangażowanie w walkę o zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego pozwoliło jej później wziąć serio tłumaczenia prezesa Prawa i Sprawiedliwości o pozostawaniu pod wpływem środków uspokajających. Dlatego mogła wierzyć, że udało jej się zmusić Kaczyńskiego wbrew samemu sobie do przyjęcia pozy, którą zaproponowała.

CZYTAJ TEŻ: ''PiS ociepla Kaczyńskiego aż do przegrzania. Dali mu nawet kobietę do towarzystwa''

Dziś zasadniczy błąd Kluzik-Rostkowskiej zdaje się popełniać rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman, coraz częściej przedstawiany jako autor strategii obecnej kampanii. Energiczny i ujmująco miły starszy pan, który wie, jak wygląda w Polsce prawdziwe życie, i dzieli się z dziennikarzami spostrzeżeniami na ten temat po spożyciu rodzinnego obiadu w domu słynnego paprykarza ("Jak żyć?") Stanisława Kowalczyka, miałby więc być tworem Adama Hofmana. Rzecznik PiS, który w tegorocznym dziennikarskim antyrankingu posłów kończącej się kadencji zajął pierwsze miejsce za "bezprzykładną arogancję", może rzeczywiście w coś takiego wierzyć. Ale to nie on przecież podjął decyzję o schowaniu na czas kampanii jak najgłębiej Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobry. To nie on wymyśla bon moty takie jak "Donald Nic Nie Mogę Tusk".

CZYTAJ TEŻ: Kaczyński wraca do tematu Smoleńska w kampanii. 'PiS wyjaśni katastrofę'

I to nie Hofman sprawił, że kampania Prawa i Sprawiedliwości toczy się tak naprawdę dwoma trybami. Pierwszym - mainstreamowym, nastawionym przede wszystkim na przekonanie wyjątkowo w tych wyborach licznego grona wyborców niezdecydowanych. To zresztą klucz do ewentualnego sukcesu Prawa i Sprawiedliwości. Od lat można zaobserwować, że niezdecydowani wyborcy w decydującej chwili najczęściej głosują na partię jednak opozycyjną. Że o wiele łatwiej ich przekonać, kontrując dokonania rządzących, niż próbując je wykazywać. Z drugiej jednak strony wyborcy niezdecydowanego nie można wystraszyć. On przecież nie rzuci się nagle na szyję Antoniego Macierewicza wygłaszającego kolejną tyradę o tajemniczych przyczynach katastrofy smoleńskiej. On także nie pobiegnie do urny, by wskrzeszać potęgę CBA, walczyć z układem czy przeprowadzać kolejną kampanię lustracyjną. Bo przecież jeśli ów wyborca wykazuje właśnie tego rodzaju ciągoty, to już dawno jest wyborcą jak najbardziej zdecydowanym, a głos Prawo i Sprawiedliwość ma już prawie w kieszeni.

Witold Głowacki

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzysztof

alez drogi bene zamordyzm taki jak na bialorusi obecnie byl w czasach rzadow pana kaczynskiego.zapomniales czy byles pijany..

d
dr Elwira

Kartofle i buraki w dodatku zgnite

d
dr ęlwira

KARTOFLE I BURAKI AI TYCH SZKODA DO PORÓWNAŃ.

d
dr ęlwira

KARTOFLE I BURAKI AI TYCH SZKODA DO PORÓWNAŃ.

p
polo

Kilka dni temu pisał o "złowrogim milczeniu" min. Ziobro.
Dzisiaj mamy JK który ma ochotę "pić z czaszki wroga".
No cóż, paranoja maniakalno prześladowcza dopadła też Witolda G.
Zapewne to jeden z tych którzy zobaczywszy na dnie flaszki wielkiego Czarnego Kaczora natychmiast otwierają następną butelkę.

J
Jacek

Jak na razie, miły, starszy pan, czyli Jaruś Kłamczyński, pije z czaszki brata i innych ofiar katastrofy. Żeby później pić z czaszki wrogów, a szczególnie z czaszki Donaldu Tusku. Takie są plany, frekwencja wyborcza to rozstrzygnie. Niska frekwencja, Jaruś Kłamczyński pije z czaszki wrogów, a wysoka frekwencja, wrogowie, w tym Donaldu Tusku, piją z czaszki Jarusia Kłamczyńskiego i czaszek jego kliki ;D

e
egzekutywa PiS

dobry wpis, ale się powtarzacie znowu. popracujcie nad tym trochę. dostajecie pół stawki

G
Gość

Właściciel piekarni w Tursku, w której 20 września odbyła się konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego, dostał upomnienie od sanepidu.

Sanepid zarzuca właścicielowi piekarni, że nie zapewnił obowiązkowej odzieży osobom przebywającym na terenie piekarni.

Na nic zdały się wyjaśnienia, że dziennikarze mogli przebywać jedynie w wyznaczonej strefie, a prezes PiS był schludnie ubrany i zdaniem właściciela piekarni nie musiał zakładać białego fartucha.

Choć właściciel piekarni traktuje całą sytuację jako „czepianie się”, sanepid nie zamierza odstąpić od wyciągnięcia wobec niego konsekwencji i zapowiada, że podczas kontroli zostanie mu wręczone upomnienie.

----
od siebie dodam - Gesslerowej nie ściga Sanepid, gdy bryluje w po restwuracyjnych kuchniach BEZ OBOWIĄZKOWEGO STROJU!!!!

b
bene11

Jak będzie to czaszka Donalda to jetem absolutnie za.Tu przecież chodzi o rozumienie suwerenności i racji stanu."Ta drużyna" ze spotów reklamowych to nie tylko trampkarze, ale przede wszystkim zdrajcy i oszusci.Dosyć Pustych Obietnic!!! Dosyć Politycznych Obwiesi!!! Tu jest Polska nie Białoruś i na głowę nie pozwolą sobie wejść.Patriotyzm i Sprawiedliwość czyli PIS to jest przyszłość Polski.9 pażdziernika wrzucima Donalda do śmietnika.

L
Lotto
Stopień zaangażowania Lisa (naczelnego redaktora „Wprost”) po stronie PO od lat jest tak ewidentny, że nie można liczyć nawet na szczątkowy obiektywizm z jego strony. Reputację zajadłego antypisowca Lis co tydzień potwierdza w towarzystwie wzajemnej adoracji w TOK FM, gdzie tokuje za Platformą jak najęty, nomen omen. Stronniczość Lisa jest na tyle rażąca, że nie podlega w ogóle dyskusji.

Identycznie było w przypadku propozycji debaty w TVN pod kierunkiem Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, której reputacja podupadła z kolei po manipulacji wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Sama zaś stacja regularnie manifestuje swoją antypatię do PiS i Kaczyńskiego, nikt o zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. A potwierdził ten fakt dobitnie antypisowski autorytet moralny Andrzej Wajda w słynnym wystąpieniu podczas wyborów prezydenckich.

W ogóle mówienie o neutralności stacji, która na debatę ściąga gromadę klakierów wyjących w celu zdeprymowania jednego z uczestników zakrawa na hucpę.

Szef sztabu wyborczego Platformy Jacek Protasiewicz rekomendując redaktora Lisa jako „kompetentnego i wiarygodnego”, dał jedynie świadectwo, że elektorat swojej partii traktuje jak bezwolne stado, które uwierzy we wszystko. Zapewne ma jakieś podstawy, żeby tak uważać.
P
Paligłup
Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że niektórzy dziennikarze zaczynają się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (17,2 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE interesy! Wszystkie chwyty dozwolone.

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas.

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze". Wszystkie chwyty dozwolone.

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatków. Te tematy są na przyszły rok, ponieważ to jest nasz najsłabszy punkt. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Niestety Vincent trochę się wygadał w Brukseli, co nam tylko utrudnia zadanie.

Rozmawiając o gazie łupkowym, starannie unikać tematu ustawy o koncesjach. Niestety to było nasze niedopatrzenie. W miarę możliwości nie dopuszczać ekspertów PiSu do głosu w tej sprawie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PISu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku. To samo dotyczy ODS (Obywatele do Senatu, czyli inicjatywa prezydentów miast), PJN oraz oczywiście mojego własnego ruchu. Firma jest przecież dokładnie ta sama. JEDYNYM NASZYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

Pamiętajcie: ODS, PJN oraz RPP to nasza wspólna szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!

MOŻNA natomiast wspominać o niedawnych zabiegach PSL w sprawie cichego wprowadzenia GMO.

W tej chwili koniecznie trzeba zwalczać PISowskie spoty radiowe. Wyśmiewać na wszelkie sposoby, korzystając z naszych ludzi w mediach publicznych oraz mediach zaprzyjaźnionych. Słyszałem dzisiejsze wiadomości o 9-tej rano w Trójce -- dobra robota!
J
Jacek

Przy hipotetycznym otrzymaniu nominacji na premiera, później będzie jak dawniej, czyli Wolska Walcząca.

r
rm

glosujcie,glosujcie.A pp.eurodeputowani PiS sa gotowi przeglosowac nawet delegalizacje PiS

c
cezar

czuję się głęboko urażony słowami premiera Donalda Tuska, który dziś wyrzekł był słowa następujące: „Kto rozum w głowie mo, głosuje na PO”. Powiedzonko niby nośne, takie niby żartobliwe, zapewne parę osób się nawet zaśmiało z tego hasełka, ale gdyby mu się przyjrzeć, to premier nijako podzielił ludzi pod względem intelektualnym. Czyż nie?

Policzmy. Na PO chce głosować średnio nieco ponad 30% ankietowanych, czyli nieco ponad 1/3, zostają więc dwie trzecie, które na PO nie zamierzają zagłosować albo nie wiedzą jeszcze na kogo, ale się w tych 1/3 nie mieszczą. Według słów premiera, ja oraz te pozostałe 2/3, którzy nie chcą głosować na PO albo nie wiedzą czy chcą, są ludźmi bez rozumu. No ja sobie wiele mogę wyobrazić, ale trudno doprawdy zrozumieć, jak Prezes Rady Ministrów może wypowiadać takie sądy, nawet w żartach.

G
Gość

Bo tyle warte jego wypociny!

Ja nie widzę ŻADNEJ ZMIANY - ani w wyglądzie, ani w charakterze, ani w poglądach Kaczyńskiego. BYŁ, JEST I BĘDZIE TAKIM SAMYM CZŁOWIEKIEM! Nie schudł na poczet kampanii, nie ostrzygł się na łyso i nie załozył okularów, żeby wyglądać inteligentniej (jak Palikot), nie zmienił poglądów! Zawsze miał określony PROGRAM! Dziewczyny ZAWSZE otaczały prezesa (przypomnę 3 aniołki, dwie LOS(!) usunął).

O jakiej ZMIANIE mówimy!???? Autorze, judaszowe srebrniki Cię nie palą????

Dodaj ogłoszenie