Maseczki ochronne nie są już obowiązkowe? Niezupełnie, o tym wciąż musisz pamiętać. Kiedy i gdzie trzeba nosić maseczkę?

Sandra Rybińska
Sandra Rybińska
Trwa czwarty etap znoszenia obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa w Polsce. Jedną ze zmian, na którą czekało wiele osób, jest zniesienie obowiązku zasłaniania ust i nosa w otwartej przestrzeni. Co ważne, nie oznacza to jednak, że maseczki możemy schować na dno szafy. W wielu miejscach i sytuacjach, wspomniany obowiązek wciąż będzie funkcjonował. Gdzie i kiedy musimy założyć maseczkę czy zasłonić chustką usta i nos?

Noszenie maseczek zniesione? Niezupełnie. W wielu sytuacjach wciąż będziesz musiał zasłonić usta i nos

Wiele osób ucieszyło się na informację o tym, że obowiązek noszenia maseczek został zniesiony. W życie co prawda wejdą pewne zmiany, jednak nie oznacza to, że z maseczkami rozstajemy się na dobre.

Najistotniejszym faktem jest ten, że od soboty, 30 maja nie musimy zasłaniać ust i nosa w przestrzeni otwartej, pod warunkiem, że możliwe jest zachowanie 2 metrów odległości od innych.

Możesz więc spacerować, jeździć rowerem, chodzić po ulicy, parku, plaży czy parkingu bez maseczki – ale tylko wtedy, gdy zachowasz odpowiedni dystans społeczny. - czytamy na rządowej stronie.

Zniesienie maseczek: Nie możesz zachować dystansu społecznego podczas spaceru? Musisz zakryć usta i nos

Jak podkreślają przedstawiciele rządu, jeśli nie jesteśmy w stanie na świeżym powietrzu utrzymać 2-metrowego dystansu od innych – na przykład na zatłoczonym chodniku – wówczas musimy zasłonić usta i nos. Oznacza to, że wybierając się na sobotni czy niedzielny spacer, wciąż trzeba mieć maseczkę czy chustkę pod ręką.

Jednak i od tego są wyjątki. Z obowiązku utrzymania 2-metrowego dystansu społecznego wyłączeni są rodzice z dziećmi wymagającymi opieki (do 13. roku życia), osoby wspólnie mieszkające oraz osoby niepełnosprawne.

Maseczki wciąż przydadzą się w komunikacji miejskiej, sklepie i kościele

Co ważne, w wielu miejscach zakrywanie ust i nosa pozostaje koniecznością. Mowa o:

  • komunikacji miejskiej,
  • sklepach i targowiskach,
  • placówkach pocztowych, urzędach,
  • kinach oraz teatrach,
  • salonach masażu i tatuażu,
  • kościołach.

Czy maseczki trzeba nosić w pracy albo podczas pobytu w restauracji?

W związku z luzowaniem obostrzeń, coraz więcej osób kończy home office i wraca m.in. do biur. To rodzi kolejne pytania - czy w pracy należy zasłaniać usta i nos?

Według obowiązujących wytycznych, nie jest to koniecznie, pod warunkiem, że pracodawca zapewni odpowiednie odległości między stanowiskami i spełni wymogi sanitarne.

Maseczek, z oczywistych względów, nie trzeba także zakładać przy stoliku w restauracji. Nie można jednak zapominać o tym, że podchodząc do baru czy idąc do toalety, zasłonięcie ust i nosa jest już konieczne.

Mandat za brak maseczki w samochodzie? Nawet do 500 złotych

Regulacje dotyczące obowiązku zasłaniania ust i nosa nie zmieniają się w przypadku poruszania się samochodem osobowym. Jeśli autem podróżują co najmniej dwie osoby, które razem nie mieszkają, konieczne jest założenie maseczki, przyłbicy czy chustki. Jak podaje portal Auto Dziennik, w ostateczności, za nieprzestrzeganie tych zaleceń, możemy otrzymać mandat w wysokości 500 złotych. Jesteśmy także narażeni na karę administracyjną, a ta może wynieść nawet 30 tys. złotych.

Wideo

Materiał oryginalny: Maseczki ochronne nie są już obowiązkowe? Niezupełnie, o tym wciąż musisz pamiętać. Kiedy i gdzie trzeba nosić maseczkę? - Gazeta Wrocławska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Barbara

Ciekawe dlaczego Administracja Osiedla ZWM nie otworzy ogródków zabaw dla dzieci ? W całym mieście są otwarte od 1 czerwca, a tu zamknięte na 4 spusty!!!

g
gość

Koniec z kagańcami! Narodzie pokaż co myślisz o pisowskim pomyśle na biznes!

G
Gość
"„Washington Times” o COVID-19: to nie pandemia a wielkie oszustwo medialne

Amerykański dziennik „Washington Times” opublikował analizę, z której jednoznacznie wynika, że nie mamy obecnie do czynienia z żadną pandemią, a jedynie ze sztucznie rozdmuchaną medialną wrzawą. Wskazują na to m.in. dostępne dane dotyczące zachorowalności, liczby zgonów oraz działania podjęte w walce z chorobą. Jak podkreślono „wirus SARS-CoV-2 to nie czarna śmierć, ani nawet grypa sezonowa”.

Do zeszłego wtorku z powodu COVID-19 miało umrzeć 56 749 Amerykanów. Gazeta wskazuje, że w porównywalnym okresie w latach 2017-2018 na grypę sezonową zmarło ponad 80 tys. osób”.

Dziennik przypomina także, że zaledwie kilka tygodni temu światowi eksperci ostrzegali, iż na chorobę wywoływaną przez koronawirusa umrze co najmniej 1,7 miliona Amerykanów. Potem zmieniono modele wyliczeń i symulacje, i ogłoszono, że umrze od 100 tys. do 240 tys. osób.

Obecnie główny model, na którym opiera się grupa zadaniowa Białego Domu do spraw zwalczania koronawirusa, przewiduje, że do końca sierpnia umrze w USA około 70 tys. osób.

„Washington Times” wskazuje, że gdy koronawirus rozprzestrzeniał się w Chinach, a następnie w Europie „amerykańskie media z zapartym tchem informowały niemal z zapartym tchem, każdą przerażającą liczbę chorych i zmarłych”. Tym samym skutecznie wystraszyli Amerykanów, z których wielu zdecydowało się pozostać w domu przez ostatnie 40 dni, wychodząc jedynie sporadycznie po zakupy.

Dziennik podaje kilka faktów, wskazujących, że mamy do czynienie nie z pandemią a z „wrzaskiem medialnym”.

Ostatnie badanie przeciwciał przeprowadzone na Uniwersytecie Stanforda sugeruje, że śmiertelność spowodowana wirusem wynosi prawdopodobnie od 0,1 do 0,2 proc. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oszacowała, że ​​śmiertelność jest od 20 do 30 razy wyższa i wezwała do wprowadzenia polityki izolacji.

W Nowym Jorku, w amerykańskim epicentrum pandemii, śmiertelność osób w wieku od 18 do 45 lat wynosi 0,01 proc., co oznacza, że umiera 10 na 100 tys. zarażonych. Jednak śmiertelność osób w wieku 75 lat i starszych jest 80 razy większa. W przypadku dzieci poniżej 18 roku życia wskaźnik śmiertelności wynosi 0,0.

Ponad połowa zgonów z powodu COVID-19 w Europie miała miejsce w zakładach opieki długoterminowej lub w domach opieki społecznej. Do tej pory również na tego typu ośrodki przypada co najmniej jedna piąta zgonów zarejestrowanych w Stanach Zjednoczonych.

Według najnowszych badań, prawie wszyscy pacjenci hospitalizowani z powodu koronawirusa w Nowym Jorku cierpieli na inne schorzenia.

„Dane medyczne dotyczące 5 700 pacjentów hospitalizowanych w ramach systemu opieki zdrowotnej Northwell, w którym przebywało najwięcej pacjentów w kraju w trakcie pandemii, wykazały, że 94 proc. z nich miało więcej niż jedną chorobę inną niż COVID-19”, donosi Fox News.

Badanie wykazało, że 42 proc. pacjentów miało nadwagę, a 53 proc. cierpiało z powodu nadciśnienia. Inni cierpieli na różne dolegliwości.

Dziennik podaje także, że miliony Amerykanów już się zaraziło koronawirusem, kwestionując zaniżone liczby Johns Hopkins University. W miniony wtorek według uczonych z Johns Hopkins miało być zarażonych około 988 tys. Amerykanów.

Badanie przeciwciał przeprowadzono w zeszłym tygodniu w Nowym Jorku sugeruje jednak, że co piąty Amerykanin (21,2 proc.) już przeszedł zakażenie. W Nowym Jorku mieszka 8,5 miliona ludzi, co oznaczałoby, że wirus miało 1,8 miliona nowojorczyków – donosi gazeta.

Z powodu COVID-19 miało umrzeć w mieście16 tys. 249 osób (śmiertelność wyniosła 0,89 proc., znacznie mniej niż podawały media)..."

https://stowarzyszenierkw.org/gospodarka/washington-times-o-covid-19-to-nie-pandemia-a-wielkie-oszustwo-medialne/
Dodaj ogłoszenie