Maseczki legalne? Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, prawnicy wątpią. Obywatele muszą dokładnie wiedzieć, co im wolno, a co nie

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Przepisy dotyczące zasłaniania nosa i ust są zdaniem wielu prawników niejasne.
Przepisy dotyczące zasłaniania nosa i ust są zdaniem wielu prawników niejasne. Materiały prasowe
Ministerstwo Zdrowia zaprzecza, by rozporządzenie dotyczące m.in. zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej, w związku z pandemią, miało "wadę prawną". Uporządkowania "maseczkowych" przepisów za pomocą ustawy chce Lewica, przygotowuje się do tego także rząd.

Nie da się rozporządzeniem uchylić przepisu ustawy - to w największym skrócie ocena wskazująca na niekonstytucyjność covidowych przepisów wprowadzonych przez rząd, w tym budzącego emocje obowiązku zasłaniania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych.

Chodzi o to, że ustawa, do której odnosi się rozporządzenie, przewiduje obowiązek noszenia środków ochronnych w przestrzeni publicznej tylko przez osoby chore (ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi).

Czytaj także

- Wątpliwości w tym zakresie podniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazuje, że ograniczenia wynikające z rozporządzenia, z uwagi na delegację ustawową, powinny dotyczyć jedynie osób chorych lub podejrzanych o to, że mogą zakażać, a nie każdego z nas - mówił dr hab. Jacek Potulski, prof. Uniwersytetu Gdańskiego z Katedry Prawa Karnego Materialnego i Kryminologii.

- Zgodnie z zapisami ustawy, rozporządzenie może określać nakaz określonego sposobu przemieszczania się (dotyczy to także osób zdrowych lub takich, które nie mają świadomości czy nie są chore, tzw. osób bezobjawowych). Przez „sposób” rozumie się m.in. „określony tryb postępowania, formę, metodę wykonania „czegoś”. W związku z czym uregulowanie zakrywania ust i nosa podczas „poruszania się na ulicy”, mieści się w upoważnieniu ustawowym do wydania rozporządzenia - podkreśla jednak Justyna Maletka z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia. - W polskim porządku prawnym obowiązuje domniemanie konstytucyjności aktów prawa powszechnie obowiązującego (a takim jest ww. rozporządzenie Rady Ministrów), do czasu podważenia konstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny.

Czytaj także

Marek Rutka, gdyński poseł Lewicy podkreśla, że na mocy niejasnych przepisów nakładano na obywateli kary sięgające ponad 10 tys. zł, za to, że zakrywali nosa i ust lub np przechodzili przez park. Wskazuje też m.in. na wątpliwości związane z odmową obsługi w sklepach osób bez np. przyłbic, maseczek.

- To były absurdy godzące w zaufanie obywateli do państwa - mówi Rutka.

Opinie wielu adwokatów o niekonstytucyjności rozporządzenia potwierdzają decyzje sądów, uchylające wnioski o ukaranie nałożone w ramach policyjnej akcji "Zero tolerancji" na osoby, które pojawiały na ulicach bez np. maseczek.

- W zasadzie nie ma prawników, którzy mówiliby, że "covidowe" rozporządzenie jest zgodne z prawem. Ta sytuacja trwa zresztą od wiosny, od początku obostrzeń związanych z pandemią w naszym kraju - mówi mec. Janusz Masiak z Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku. - Z moralnego punktu widzenia raczej nie ma wątpliwości, że zasłanianie nosa i ust jest działaniem pożądanym, skutecznym, jednak należałoby taki obowiązek wprowadzić w zgodzie z ładem prawnym. Obserwujemy w naszym kraju, w czasie pandemii, zarządzanie poprzez strach. Nie jestem przekonany, czy jest to najrozsądniejszy sposób walki z wirusem. Zupełnie inne praktyki widać było w innych krajach UE, gdzie policjanci raczej zachęcali mieszkańców do poddawania się obostrzeniom, dziękowano im za obywatelską postawę. Zdecydowanie byłby to sposób znacznie skuteczniejszy od karania.
Lewica na najbliższy wtorek zapowiada złożenie w Sejmie projektu ustawy dotyczącej m.in. zasłaniania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych.

Czytaj także

- PiS powinien profesjonalnie podejść do zmian w prawie, m.in. dotyczącego zakrywania nosa i ust w czasie pandemii - podkreśla Marek Rutka. - Tego nie zrobiono. Pracowałem jako członek komisji ds. zdrowia przy wszystkich tzw. ustawach covidowych, i widziałem bardzo dużą niechlujność przy pracach legislacyjnych. Od początku były wady, bo np. pod płaszczykiem walki z pandemią przyjmowano chociażby przepisy dotyczące... wyborów w związkach łowieckich. Ten bałagan chcemy uporządkować, chcemy by obywatel miał świadomość, co mu w czasie pandemii wolno, a czego nie.

Czytaj także

Oczywiście arytmetyka sejmowa wskazuje raczej, że projekt Lewicy zostanie przez PiS odrzucony. Zwłaszcza, że rząd zapowiada swój projekt "maseczkowej" ustawy.

- Nie tylko z moich obserwacji wynika, że PiS dostrzega, że w walce z pandemią popełniło błędy. Wydaje mi się, że partia rządząca będzie chciała kwestię obostrzeń unormować, choćby po to, by uniknąć licznych wniosków obywateli do sądów o wypłatę odszkodowań za kary administracyjne, mandaty czy zwrotu zapłaconych grzywien. Być może przyjmą przepisy, które my proponujemy, choć niekoniecznie w postaci ustawy Lewicy. Nie będziemy protestować, jeśli PiS zechce skorzystać z naszych dobrych rozwiązań - mówi Rutka.

Na szczepienie do remizy? Nowe pomysły rządu

Wideo

Materiał oryginalny: Maseczki legalne? Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, prawnicy wątpią. Obywatele muszą dokładnie wiedzieć, co im wolno, a co nie - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.