Maryla Rodowicz: Najlepsza opolska plotka? Że tańczyłam nago na stole

Redakcja
Festiwal w Opolu
Festiwal w Opolu Arkadiusz Ławrywianiec
Nie da się opowiedzieć opolskich anegdot i historii w kilku słowach. To jest w końcu pół mojego życia - mówi Maryla Rodowicz, z którą rozmawia Ola Szatan

Jak trafiła pani na swój pierwszy opolski festiwal?
Wiązało się to z przełomowym momentem, który zapoczątkował tak naprawdę moją karierę. W 1967 roku wygrałam festiwal piosenki studenckiej w Krakowie. I w następnym roku zostałam zaproszona do Opola.

Zadebiutowała pani podczas 6. edycji festiwalu w Opolu, w 1968 roku. Czym wtedy była opolska impreza? Barometrem mierzącym rzeczywistą popularność?
Festiwal opolski przez całe lata był najważniejszą imprezą muzyczną w kraju. Każdy marzył o tym, żeby tam się znaleźć. Mieć sukces w Opolu to było coś.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że opolski debiut był katastrofą. Dlaczego?
Przede wszystkim nie miałam swojego repertuaru, a piosenka, która została przydzielona przez dyrekcję festiwalu, zupełnie mi nie leżała. Byłam wtedy studentką i śpiewałam w klubach studenckich rock'n'rolla, a tu nagle wielka scena, walczyk, do tego jeszcze orkiestra. Poległam.

Maryla Rodowicz: Niczego w życiu nie żałuję! [CZYTAJ WYWIAD]

Rok później, także z przydziału, dostała pani piosenkę "Mówiły mu...".
To też był walczyk, ale odważyłam się z kolegami muzykami z klubu przewrócić utwór do góry nogami. I wyszło nam ogniste country. Mieliśmy swoje brzmienie gitarowe. I był sukces...

Komisja opolska często w ten sposób ingerowała, przydzielając utwory konkretnym wykonawcom?
Tak było na samym początku. W 1970 roku też zaśpiewałam narzuconą piosenkę i ponownie dokonaliśmy sporo przeróbek. Jak się okazało, to była najlepsza metoda.

I posypały się opolskie nagrody.
W 1971 roku pojawiła się pierwsza nagroda dla piosenki "Z tobą w górach" Kasi Gaertner. Podobna sytuacja zdarzyła się rok później, tym razem z utworem "Kochaniem, pragnieniem".

Sporo w Opolu zawojowała też "Małgośka", która zresztą w 1999 roku w plebiscycie "O!Polskie piosenki" została uznana za przebój 35-lecia.
"Małgośka" to też Kasia Gaertner do tekstu Agnieszki Osieckiej. Mieć taki przebój w swoim dorobku to chyba marzenie każdego wokalisty. A ja na dodatek miałam szczęście śpiewać kompozycje wielkich kompozytorów.

Ma pani specjalne miejsce w domu na opolskie wyróżnienia?
W piwnicy mam specjalny regał na nagrody. Niestety, wszystkie nagrody już się na nim nie mieszczą, natomiast do wszystkich wyróżnień mam duży sentyment. A najbardziej cieszą szczególnie te, które dostałam od publiczności.

Irena Santor wspominała w jednym z wywiadów, że podobno nie chciała wystąpić na pierwszym festiwalu, bo organizatorzy nie byli w stanie załatwić dla niej helikoptera, co było wierutną bzdurą. Jaka była najbardziej absurdalna plotka, jaką usłyszała pani o sobie w kontekście tego festiwalu?
Plotka, że tańczyłam nago na stole! (śmiech)

MARYLA RODOWICZ - CZŁOWIEK ROKU NA UKRAINIE [CZYTAJ W DZ]

Legendy o słynnych opolskich imprezach nie były chyba jednak przesadzone?! Życie towarzyskie w Opolu kwitło od próby do próby?
Życie towarzyskie było bardzo ważne, urocze na tym festiwalu. Przez lata zawiązywały się tutaj przyjaźnie, nawiązywało się nowe cenne kontakty. Tego mi brakuje na obecnych opolskich festiwalach. Teraz jakoś wszyscy wykonawcy ciągle gdzieś się śpieszą, nie ma czasu, by dłużej porozmawiać, zaś restauracja hotelowa serwuje drogą, francuską kuchnię. Zresztą jest zamykana o godzinie 23.00. Mimo że trwają próby.

Największa cisza po pani występie była chyba wtedy, gdy publiczność ujrzała panią odzianą w T-shirt z namalowanym biustem. Żart i prowokacja? Skąd pomysł na taką stylizację?
Właściwie to chodziło o haftowany fraczek, który zobaczyłam w jakimś żurnalu na gołej modelce. Krawcowa uszyła mi ten fraczek, jednak żadna z bluzek do niego nie pasowała. Najlepszym rozwiązaniem okazało się ciało. Narodził się pomysł, aby na cielistej siatce pojawił się namalowany biust. Jak puściłam poły fraczka, zaległa absolutna cisza. Opolską publiczność zgromadzoną na widowni zamurowało. Zaczęłam coś bełkotać, że to jest namalowane, ale kamera telewizyjna ze strachu odjechała i zaczęła pokazywać ogólne plany.

Przygotowuje się pani do występów, także w kwestii strojów. Co, poza słynnym T-shirtem, było najbardziej odważną stylizacją, którą pamięta pani do dzisiaj?
Było tego sporo. Na przykład w 1978 roku znajoma malarka uszyła mi habit z farbowanych pieluch (śmiech). Innym razem zaprzyjaźniony krawiec z Łodzi uszył mi spódnicę: z jeansów rozpruł nogawki i wstawił materiał w kwiaty. Tak naprawdę każdy festiwal to oddzielna historia kostiumowa. A w tym roku będę na festiwalu po raz 33. Poza tym nie da się dwa razy wyjść na scenę w tym samym stroju. Kostiumy są jednorazowe, szyte specjalnie do piosenki.

Chyba trudno byłoby zliczyć wszystkie kostiumy, w których wystąpiła pani na przestrzeni całej kariery?
Nie liczyłam tych kostiumów, ale zebrała się już ogromna garderoba, która ma 120 metrów. W niej porozwieszane są te kostiumy.

Maryla Rodowicz i Bilguun Ariunbaatar tańczą w Zabrzu Gangnam Style! [ZDJĘCIA i WIDEO]

Wróćmy do Opola... Pani zadebiutowała na opolskim festiwalu, a w tym roku to opolscy debiutanci będą śpiewać największe przeboje z pani bogatego dorobku. Stres jest?
Jesteśmy po próbach, wszyscy debiutanci są fantastyczni. A ja czuję się bardzo wyróżniona, że oni będą śpiewać moje piosenki.

Borys Szyc też już miał okazję śpiewać na deskach opolskiego amfiteatru, teraz razem poprowadzicie koncert.
Borys jest przede wszystkim bardzo dowcipnym człowiekiem i dlatego liczę na jego wsparcie.

Czym jest dla pani festiwal w Opolu?
Udział w 33. edycjach opolskich festiwali to mnóstwo anegdot i historii, których nie da się jednak opowiedzieć w skrócie, w kilku słowach. W końcu to połowa mojego życia.

A za czym pani najbardziej tęskni, jeśli chodzi o opolski festiwal?
Najbardziej brakuje mi śląskiej kuchni i atmosfery święta.
Rozmawiała Ola Szatan



*Operacja przeszczepu twarzy: Poznaj pacjenta i autorów sukcesu [ZDJĘCIA + OPINIE + KOMENTARZE]
*MISS ŚLĄSKA I ZAGŁĘBIA 2013: TEGO NIE ZOBACZYCIE W TELEWIZJI
*Maluch z Allegro: Fabrycznie nowy Fiat 126 z 1979 r. i wielki skandal
*Dni Miast 2013 [PROGRAM IMPREZ]: Chorzów, Będzin, Ruda, Sosnowiec, Wodzisław i inne!

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Materiał oryginalny: Maryla Rodowicz: Najlepsza opolska plotka? Że tańczyłam nago na stole - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie